OSZCZĘDZANIE, PLANOWANIE POSIŁKÓW, PORADY

Zawsze świeże owoce i warzywa (przy zakupach raz w miesiącu!)

Trudno Wam wyobrazić sobie, że można kupić owoce i warzywa na początku miesiąca i jeść je (świeże!) przez kolejne 30 dni? Otóż jest na to pewien bardzo prosty sposób! Ale po kolei 🙂 Rok temu opisałam Wam szczegółowo, jak planuję posiłki. Ten system jakiś czas temu zaczął się jednak zmieniać – nie wiem, czy to przez zimę, która skutecznie zniechęcała nas do wyjścia z domu na zakupy, a może przez to, że oboje byliśmy bardzo zabiegani, ale coraz częściej „duże” zakupy spożywcze robiliśmy raz, maksymalnie dwa razy w miesiącu. W tym czasie zmieniło się też trochę moje podejście do planowania posiłków – skupiłam się bardziej na obiadach, a w kwestii innych posiłków postawiłam na większy freestyle i próby wykorzystania jak największej ilości resztek. Nie ukrywam, że sezon na przeziębienia w znaczącym stopniu przyczynił się do pobudzenia mojej kreatywności w tym zakresie – uziemiona w domu (chora) z dzieckiem (chorym) wykorzystałam każdą torebkę kaszy, każdą puszkę z soczewicą i każdą możliwą mrożonkę. Rzadsze wizyty w sklepach spożywczych rzeczywiście pozytywnie odbiły się na naszym domowym budżecie, dlatego tak optymistycznie zaczęłam podchodzić do perspektywy robienia ich raz w miesiącu.

I tu właśnie dochodzimy do momentu ujawnienia wielkiego sekretu – co zrobić, żeby owoce i warzywa przetrwały przez cały ten czas? Ha! Pewnie myślicie, że zaproponuję mrożenie albo robienie owocowych koktajli? Nie tym razem! Sekret tkwi w…KOLEJNOŚCI JEDZENIA! W jakiej? Takiej (zaczynając od tego, co powinno się zjeść najszybciej):

  1. truskawki, maliny, jeżyny, winogrona, wiśnie, czereśnie, śliwki, kiwi, awokado (choć to zależy od stopnia dojrzałości w momencie zakupu), banany (chyba, że lubimy te ciemne i słodkie), sałata, szpinak, brokuły, kalafior, papryka, pomidory
  2. ananas, brzoskwinie, morele, mango, melon, gruszki, mandarynki pomidory, cukinia, bakłażan, fasolka szparagowa
  3. grejpfruty, pomarańcze, cytryny, granat, ogórki
  4. jabłka, marchewki, ziemniaki, buraki

Niby wszyscy wiemy, że jedzenie psuje się w różnym tempie, ale ile z nas bierze to pod uwagę podczas planowania posiłków? Podstawą są oczywiście udane zakupy – wybór świeżych owoców i warzyw oraz kupowanie produktów sezonowych, co gwarantuje niską cenę, jak również (a w sumie przede wszystkim!) odpowiednie przechowywanie. Jeśli macie do dyspozycji piwnicę lub zaciemnioną spiżarnię, to jesteście w rewelacyjnej sytuacji – w takich warunkach owoce i warzywa potrafią wytrzymać naprawdę długo (pomarańcze ponoć nawet 4 miesiące!!!).

Zbliża się nowy miesiąc – spróbujecie zrobić duże zakupy i wykorzystać wszystkie produkty, aż do ostatniej pesteczki? 🙂

  • My już od kilku lat praktykujemy duże zakupy raz w miesiącu, kupujemy wtedy to, co długo leży (konserwy, makaron, kasze,mrożonki, płatki itp). W ten sposób moje codzienne zakupy ograniczam do chleba, mleka, wędlin i owoców, no i nie muszę dźwigać wielkich toreb z zakupami do domu 😉

    • zorganizowana

      Duża oszczędność czasu i energii! 🙂

  • no tak, proste, a często nie wychodzi. Wiem też, że te psujące się łatwo owoce (jak truskawki, jagody i inne drobne i miękkie owoce) warto płukać w roztworze wody z octem, zabija się ponoć wtedy jakieś bakterie, grzyby, czy co tam je te owoce. I dłużej można wtedy przechowywać.
    Pozdrawiam,
    Monika

    • zorganizowana

      Koniecznie muszę spróbować sposoby z płukaniem w wodzie z octem, dziękuję za radę! Przyda mi się – latem w mojej kuchni jest żar tropików i wszystko psuje się o wiele szybciej, więc może ten sposób przedłuży żywotność owoców 🙂

  • Planowanie posiłków na prawdę pozwala zaoszczędzić pieniądze. Przez pewien czas stosowałam tą metodę, ale od pół roku postawiłam na freestyle na całości razem z obiadami. Skończyło się tym, że marnowałam jedzenie (tak przyznaję się publicznie), jedliśmy monotonnie i bardzo często na mieście. Od lutego wracam na system planowania. Spróbuję z zakupami raz w miesiącu. Co do owoców i warzyw to zobaczymy jak będzie. Sałatę warto umyć i przechowywać w wirówce do sałaty (tylko trzeba odlać wodę po odwirowywaniu). Dobrym patentem jest wyłożenie skrzynek na warzywa w lodówce ręcznikami papierowymi. Wilgoć nie osadza się na warzywach tylko ręcznik ją wchłania. Najważniejsze nie zostawiać za długo w workach foliowych. Końcówki bananów można owinąć folią spożywczą, wolniej czernieją. Co do warzyw i owoców warto podjechać do Lidla lub Kauflandu pod wieczór wtedy mają niższe ceny pełnowartościowych produktów m.in. sałata, rzodkiewki czy pietruszka, koperek. Gdzie kupujecie najczęściej warzywa i owoce ?

    • zorganizowana

      Naprawdę mają niższe ceny wieczorem??? Jestem w szoku, nie wiedziałam!!! Ja często kupuję owoce i warzywa na lokalnym bazarku (mijam po drodze do żłobka), ale gdy nie ma tam tego, co mnie interesuje, to nie stronię od Lidla i Biedronki (mam do nich najbliżej). Latem liczę na łaskę rodziny, która dzieli się swoimi plonami 😉

      • Kilka razy byłam ok 20 i załapałam się np na sałatę duża główka za 1.30 zł (w warzywniaku po 2,60 teraz przez zimę), pietruszka 0.60 zł (zapas dla świnki zrobiliśmy ), zioła po 2 zł doniczka. Nie jeżdżę codziennie ale jak wieczorem wracamy i przejeżdżamy koło Lidla to wstępuję. Bazarku u nas nie ma w okolicy, Jest targ miejski 2 razy w tygodniu ale ceny i jakość taka sama jak w marketach ( „po drodze” nie mam więc rzadko bywam). Otworzył się na osiedlu nowy warzywniak muszę sobie do niego podejść i zobaczyć co ma w ofercie. W okresie wiosenno-letnim 2 razy w tygodniu przyjeżdża rolnik ze swoimi produktami. Już się nie umiem doczekać bo za małą kwotę można się obkupić 🙂 Super jak rodzina się dzieli swoimi plonami. My niestety jesteśmy blokersi więc musimy się zaopatrywać w warzywniakach i po bazarkach 🙂 Pozdrawiam

        • zorganizowana

          Obowiązkowo muszę zajść wieczorem do Lidla! 🙂 Tym bardziej, że tak jak słusznie zauważyłaś, jakość często jest taka sama bez względu na źródło. Jedynym pewnym miejscem jest własny ogródek, balkon albo chociaż parapet 😉 Choć u mnie wychodzi na ulicę, więc…jak żyć? 😉

  • Do listy owoców można jeszcze dodać pomelo 🙂 Też długo nadaje się do spożycia. Ja mam pytanie z innej strony, przez choroby rzadziej bywałaś w sklepach ale chyba częściej w aptece?! A może masz jakieś propozycje jak wzmocnić odporność swoją/dziecka? Wiadomo zdrowa żywność plus u nas jeszcze tran, ale i tak w aptece zostawia się mnóstwo pieniędzy 🙁 A może jakieś syropy własnej roboty?

    • zorganizowana

      W ramach profilaktyki podaję córce jedynie witaminę C i regularnie chodzimy na spacery (+ oczywiście odpowiednia dieta). Gdy poszła do żłobka, to zaopatrzyłam się w jakieś specyfiki wzmacniające odporność, ale miała po nich problemy z brzuszkiem, więc odpuściłam. Sama ciągle szukam nowych rozwiązań i chętnie skorzystam z porad bardziej doświadczonych mam 🙂 Syropów nigdy nie robiłam, choć wiele słyszałam o tym cebulowym!

      • Hej! Gorąco polecam syrop z cebuli:) Mama od najmłodszych lat mi go podawała i zawsze pomagał. Nawet ostatnio podczas choroby brałam mnóstwo leków, ledwo mówiłam i wtedy z ratunkiem przybyła mama z syropkiem cebulowym!:) Od razu postawił mnie na nogi!

        • zorganizowana

          W takim razie muszę koniecznie spróbować, bo dopadła mnie choroba i coś nie chce opuścić, więc przetestuję działanie na własnym organizmie! 😀

  • Kasiu a co z muszkami owocówkami? Ja to mam z nimi gonitwę po kuchni po tygodniu?

    • zorganizowana

      Muszki owocówki o tej porze roku? Ojej! Bardzo współczuję! Akurat ostatnio myślałam o tym, że nie mogę się doczekać ciepłych dni, ale zaraz potem pomyślałam o tych wszystkich owadach brrrrr! Jak widać niektóre z nich nie dają od siebie odpocząć nawet zimą! Ponoć muszki owocówki nie lubią zapachu mięty, więc warto postawić jakąś obok ich ulubionego miejsca. Ponoć dobrze działają też liście laurowe, choć nie próbowałam tego rozwiązania (jeszcze). Ja czasem zastawiałam też na muszki pułapki z owoców albo…wina! 😉 A tak na poważnie to chyba trzeba będzie zastosować radykalne środki, lekko zepsute owoce wyrzucić i wszystko dokładnie wymyć 🙂

      • Też miałam ostatnio plagę muszek owocówek! Liście laurowe średnio u mnie podziałały, musiałam złośliwe bestie… utopić. W roztworze octu jabłkowego i płynu do mycia naczyń. Postawiłam go w małej miseczce w miejscu, gdzie muszek było najwięcej, i co jakiś czas (raz lub dwa razy dziennie) wymieniałam, aż moja kuchnia była wolna od insektów.

        • zorganizowana

          Brrrr nienawidzę muszek! 😛

  • Jeśli planujemy zakupy warzyw i owoców z myślą o ich długim przechowywaniu, to warto już w sklepie rozejrzeć się za owocami mocno niedojrzałymi. W Internecie bez problemu znajdziemy artykuły w stylu „jak wybrać dojrzałe mango” -wystarczy obrócić zalecenie, a wybierzemy owoc, który będzie gotowy do zjedzenia dopiero za tydzień lub dwa.
    Dawid

  • Czyli wygląda na to, że niepotrzebnie miałam wyrzuty sumienia, że nie umiem trzymać się jadłospisu przy posiłkach innych niż obiady 🙂 Bo na śniadania, drugie śniadania, podwieczorki i kolacje jedliśmy zazwyczaj po prostu coś z tego, co znalazło się w lodówce, skupiając się na tym, by jak najszybciej zjeść to, co długo już leży. Stąd też średnio raz w tygodniu grzanki w celu zutylizowania zeschniętego chleba i sera – nawet dziś były, w dodatku z resztą pieczarek i warzyw z wczorajszej pizzy, mniam! A na pizzy z kolei było nieco kurczaka z przedwczorajszego obiadu – ach, poczułam się mistrzynią wykorzystywania resztek 😉
    Jeśli chodzi o owoce, to mimo wszystko nie wyobrażam sobie kupowania ich rzadziej niż raz w tygodniu. Nie wiem, może po prostu nie umiem ich przechowywać, że po takim czasie wszystko zaczyna mi się psuć? Inna sprawa, że owoce idą u nas w ilościach naprawdę hurtowych, więc żeby starczyło na miesiąc, to musiałabym chyba kilka skrzynek kupić 😉

    • zorganizowana

      U nas grzanki średnio dwa razy w tygodniu – uwielbiam! 😉
      A w przypadku tak dużej ilości konsumowanych owoców, to rzeczywiście bez częstszych wypraw do sklepu chyba się nie obejdzie 😉