Jak zaplanować weekendowe porządki?

Kilka dni temu do mojego mieszkania wpadły promienie listopadowego słońca. W ciągu sekundy wiedziałam, jak spędzę zbliżający się długi weekend. I niestety nie mam na myśli długich wycieczek i romantycznych spacerów (choć na to też może znajdzie się czas). Mam na myśli sprzątanie, porządne sprzątanie. W ciągu tygodnia regularnie odkurzam, ścieram kurze i szoruję kabinę prysznicową, ale wspomniane wyżej słońce obnażyło efekty ciągłego działania w pośpiechu. Tu nachlapane, tam wypalcowane…Wykorzystam zatem fakt, że Mąż będzie przez kilka dni w domu i wspólnymi siłami nadrobimy wszystkie zaległości. Przy odrobinie szczęścia może utrzymamy porządek już do Świąt! Jeśli Wy też chcecie wykorzystać któryś weekend na totalną metamorfozę swojego domu, przeczytajcie mój krótki przewodnik o tym, jak zaplanować weekendowe porządki:

OPRACUJ STRATEGIĘ

Planowanie porządków zaczęłam od przejścia przez całe mieszkanie i zapisania, które strefy wymagają pracy. Uwzględniłam nie tylko sprzątanie, ale także organizowanie, bo bez tego nie będzie przecież spektakularnego efektu, prawda? Zapisałam zadania według pomieszczeń. Np. w kuchni planuję umyć piekarnik, przetrzeć fronty szafek, umyć okno i zrobić porządek w szafce z akcesoriami do pieczenia (to tak trochę w ramach przygotowania do Świąt). Dobrze jest przy okazji zerknąć na listę kontrolną (np. z Niezbędnika Zorganizowanej), bo czasem zapominamy o pozornie oczywistych rzeczach.

Gdy już dokładnie wiedziałam, co chcę zrobić, przyszedł czas na ustalenie, kiedy to zrobię. Wiadomo, że nie wszystko da się zaplanować co do minuty, ale warto mieć choć ogólny zarys tego, w jakiej kolejności będziemy sprzątać. Nie chcę na przykład szorować piekarnika, gdy Ninka kręci się w okolicy, dlatego sprzątanie kuchni zaplanowałam na porę jej drzemki.

Można też pójść o krok dalej i przygotować już wcześniej obiady na weekend, żeby nie odrywać się od pracy, podrzucić małe dzieci do dziadków, żeby nie przeszkadzały itd…Jak sprzątanie, to na całego!

PRZYGOTUJ ŚRODKI DO CZYSZCZENIA

Bo chyba nie ma nic bardziej denerwującego, niż gdy w połowie sprzątania, w brudnym dresie i z włosami w totalnym nieładzie, orientujesz się, że masz resztkę sprayu do mycia szyb…Przygotuj worki na śmieci, środki do czyszczenia, gąbki, ręczniki papierowe, wiadra i wszystko to, co uznasz za konieczne.

ZAANGAŻUJ POMOCNIKÓW

Mąż nie ma wyjścia – jest dorosłym domownikiem, więc jego udział jest obowiązkowy, bez względu na to, kto akurat gra mecz! Starsze dzieci też mogą pomóc, oczywiście w miarę swoich możliwości (tutaj znajdziecie podpowiedź, jakie zadania można powierzyć dzieciom w zależności od ich wieku). Jeśli może pomóc mama czy koleżanka, to jeszcze lepiej! Przy wyrzucaniu rzeczy dobrze mieć kogoś, kto nie ma sentymentu do naszego bałaganu.

NIE OCIĄGAJ SIĘ, DZIAŁAJ!

Jeśli postanowisz sobie, że zaczynasz akcję w sobotę rano, to nie wyleguj się w łóżku do 12:00! Wstań o rozsądnej porze, zjedz obfite śniadanie (energia się przyda), włącz ulubioną muzykę i do dzieła! Pod koniec dnia będziesz sobie dziękować za taką mobilizację!

 

Lubicie takie weekendowe sprzątaniowe zrywy czy wolicie rozłożyć pracę na części? 🙂

ZORGANIZOWANA
  • Chyba wolę zrywy, łatwiej mi się do nich zmotywować. 🙂 I w ten weekend również zrobię wielkie porządki, trochę z konieczności, bo czeka nas malowanie, ale chodzę i planuję, bo obawiam się, że możemy tego nie ogarnąć. 😉

  • Ja też zdecydowanie zrywy, bo na co dzień kuchnię ogarniam tylko powierzchownie – czyli blaty, zlew, kuchenka. Musimy ogarnąć resztę i chyba zrobimy to w ten weekend. Namówiłaś mnie 🙂

  • Prowadzenie domu to nic innego jak prowadzenie biznesu 24/7 🙂 Chodzenie po domu i sprawdzanie co należy wykonać, planowanie zadań i ich delegowanie 🙂 Przydają się zdolności organizacyjne:) Ja też lubię takie weekendowe zrywy od czasu do czasu. Ale na dłuższą metę wolę sobie zadania rozłożyć i robić codziennie po trochu 🙂

    • Szczególnie, że zazwyczaj ledwo się posprząta, to już znów brudno, więc właściwie nie ma opcji, żeby codziennie czegoś nie przetrzeć – przynajmniej u mnie! Wiecznie coś rozlane, nakruszone, wysypane…A ja tylko latam ze ścierką i odkurzaczem, no paranoja 😉

      • Hehe 🙂 U mnie jest tak samo. Dzieci nie mamy ale dwa koty i mąż 😀 A i tak jest sporo roboty. Tak jak mówisz, ledwo ogarnę kuchnię a tu znowu trzeba kolację robić. Codziennie trzeba ogarniać:)