PORADY, SPRZĄTANIE

Jak sprzątać przy małych dzieciach?

Mamą dwójki dzieci jestem od 20 miesięcy. Przez ten czas zrozumiałam, że stwierdzenie „jedno dziecko jest jak jedno, a dwójka jak dwadzieścia” jest bardzo prawdziwe. Niemal każda (pozornie banalna) czynność, przy dwójce maluchów staje się bardziej skomplikowana. Ubieranie (siebie i ich), przygotowywanie posiłków (o konsumowaniu nawet nie wspominam!), zakupy, spacery…Mogłabym tak wymieniać bardzo długo! Jedną z czynności, która stała się nie lada wyczynem, jest również oczywiście sprzątanie. Bądźmy szczere – zmęczenie, wieczny chaos i brak czasu nie są czynnikami sprzyjającymi posiadaniu sterylnie czystego domu. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale bałagan bardzo mnie frustruje, więc zachowanie względnego porządku jest istotne dla mojego zdrowia psychicznego 😉 Wypracowałam więc sobie pewien schemat działania, przy którym sprzątanie z małymi dziećmi w domu staje się realne i wykonalne. Nie gwarantuję jednak, że porządek potrwa długo! 😉

  1. OBNIŻ SWOJE OCZEKIWANIA. Smutne, ale prawdziwe. Nie ma co oczekiwać, że dom będzie błyszczeć, jak za „starych, dobrych czasów”. Ba! O ile przy jednym dziecku sprzątanie bywało jeszcze wykonalne, to przy większej ilości dzieci może być trudniej i trzeba się z tym pogodzić i zaakceptować nową sytuację (chyba właśnie stałam się sprzątaniowym coachem… 😉 ). Co to oznacza w praktyce? Ustalenie nowych priorytetów, oczywiście. Zastanów się, co jest dla Ciebie najważniejsze – jakie warunki muszą być spełnione, żebyś uznała, że masz w domu w miarę czysto i mogła spać spokojnie, bez zamartwiania się, że zaniedbujesz dom? Dla mnie są to naczynia (na bieżąco myte w zmywarce), zrobione pranie i poodkurzane podłogi. Tyle. Jak widzisz nie ma tu mycia lamp, zeskrobywania resztek mydlin z zakamarków kabiny prysznicowej i innych absorbujących czynności. Pewne rzeczy naprawdę mogą (a często muszą) poczekać. I tyle! Czy to oznacza, że od 20 miesięcy nie ścierałam kurzy i nie myłam okien? Nie! Zrobiłam to wtedy, gdy miałam odpowiednie warunki, nic na siłę. Żegnaj perfekcjonizmie!
  2. ROZBIJ GŁÓWNE ZADANIA NA MNIEJSZE CZYNNOŚCI. Takie, które zajmują mało czasu. Nie musisz zamykać się w łazience na godzinę, żeby ją posprzątać. Możesz umyć umywalkę po porannym myciu zębów, wyszorować wannę podczas drzemki dzieci (choć szczerze mówiąc wtedy to najlepiej samemu się zdrzemnąć), a wieczorem zdezynfekować toaletę. Nie zapominajmy również o tym, że pewne zadania mogą być wykonywane w tym samym czasie (czyli nie trzeba patrzeć bezmyślnie na czajnik, w którym gotuje się woda, można w tym czasie opróżnić zmywarkę). Oczywiście mała systematyczność w naszych priorytetowych zadaniach też nie zaszkodzi. Dla mnie oznacza to, że każdego dnia włączam jedną pralkę prania, jak również zawsze rano wyciągam ze zmywarki czyste naczynia, żebym przez cały dzień mogła na bieżąco wkładać do niej te brudne i włączyć ją wieczorem. Te czynności stały się już nawykiem, a wręcz częścią moich porannych rytuałów (żegnajcie czasy, gdy rytuałem była poranna prasówka nad kubkiem gorącej herbaty – takie rzeczy to tylko na Instagramie! 😉 )
  3. TRZYMAJ ŚRODKI CZYSTOŚCI W WYGODNYCH MIEJSCACH. A właściwie dogodnych. Takich, gdzie będą potrzebne i używane. Bo tak szczerze mówiąc, to jeśli mój syn słodko drzemie w swoim łóżeczku, które stoi zaraz obok drzwi garderoby, gdzie na jednej z półek stoją środki czystości, to chyba jest oczywiste, że za żadne skarby świata tam nie pójdę, prawda? Przecież nie zaryzykuję, że się obudzi i pozbawi mnie tych cennych chwil spokoju! Dlatego środki do czyszczenia łazienki mam w łazience, te do kuchni w kuchni itd. To na wypadek, gdyby coś mi odbiło i zamiast wykorzystać czas drzemki dzieci na oglądanie ulubionego serialu, zechciałabym zmarnować go na pucowanie mojego białego zlewu 😉 A tak na poważnie, to mając te środki w zasięgu ręki, łatwiej jest stosować się do punktu 2 (patrz wyżej). Ważne! Wszyscy tu jesteśmy dorosłymi i odpowiedzialnymi ludźmi, ale tak dla spokoju sumienia przypominam, że choć środki czyszczące mają być w zasięgu naszych rąk, to od dziecięcych łapek trzymamy je z daleka (jak najwyżej lub odpowiednio zabezpieczone).
  4. ZAJMIJ CZYMŚ DZIECI NA CZAS SPRZĄTANIA. Z noworodkiem nie ma problemu, ale dzieci bardziej mobilne trudno utrzymać w miejscu…Można spróbować je unieruchomić na chwilę w krzesełku, łóżeczku, bujaczku itp. Starsze dzieci czymś zająć – kolorowaniem (bardzo polecam wodne kolorowanki), bajką itp. Ja często wkładam moją dwójkę do łóżeczka Karolka, mocuję wszystkie szczebelki, żeby nie mieli jak wyjść, wrzucam im kilka zabawek i dzięki temu mogę np. spokojnie umyć podłogę.
  5. ANGAŻUJ INNYCH DO POMOCY. Wspólne większe sprzątanie w weekend, gdy mąż jest w domu? Jak najbardziej! Wielkie porządki, gdy dzieci są u babci? Bardzo chętnie! Błagam, szanujmy swoje zdrowie i nie zamęczajmy się, nie bierzmy wszystkiego na siebie! Opieka nad dziećmi jest już sama w sobie wystarczająco wyczerpująca! 😉

Wnioski? Nie ma magicznej sztuczki, która sprawi, że sprzątanie przy małych dzieciach będzie szybkie, łatwe i skuteczne. Bez odrobiny wysiłku i zaangażowania się nie obejdzie, niestety. Ale bez przesadnego perfekcjonizmu też można mieć uporządkowany dom. Może nie taki, który przez całą dobę jest gotowy na test białej rękawiczki, ale do tego jeszcze kiedyś dojdziemy – gdy dzieci pójdą na studia 😉

PS. Listy kontrolne pomocne podczas sprzątania znajdują się w Niezbędniku Zorganizowanej

Print Friendly, PDF & Email
  • ola aug

    bardzo fajny tekst;) pozdrawiam

  • Ojj tak, oczekiwania trzeba obniżyć. I to zdecydowanie! To, co kiedyś uchodziło za bałagan, teraz często jest codziennością, haha! Ale masz rację – pranie, zmywanie naczyń i podłogi to takie absolutne minumum. 🙂 Pozdrawiamy!