Nasz Segregator Domowy i aktualny sposób planowania

Nowy członek naszej rodziny skutecznie skradł nie tylko moje serce, ale też większość wolnego czasu! W takich okolicznościach jeszcze bardziej doceniam to, że w ciągu ostatnich kilku tygodni udało mi się stworzyć system planowania, z którego (co ważne!) korzystam z przyjemnością i który (co jeszcze ważniejsze!) jest skuteczny, czyli chroni mnie od całkowitego pogubienia się we wszystkich domowych sprawach. Dziś pokażę Wam, co znajduje się w naszym Segregatorze Domowym oraz w jaki sposób wspomagam się mobilnymi aplikacjami (o tym, jak wybrałam te dwie ulubione, możecie poczytać tutaj).

Nasz Segregator Domowy powstał w dokładnie taki sam sposób, jak Segregator Finansowy – jego kręgosłupem są odpowiednio opisane przekładki. Wnętrze wypełniłam wybranymi stronami Niezbędników. Całość składa się z następujących części:

  • PLANNERY – zawiera nasz plan dnia i plan tygodnia. Plan miesiąca wisi na ścianie w kuchni, żeby każdy miał do niego szybki dostęp.
  • KALENDARZ/ROCZNICE – jak sama nazwa wskazuje, tutaj mamy zanotowane wszystkie ważne dla nas daty (urodziny, rocznice i tym podobne wydarzenia).
  • KONTAKTY – tutaj też bez niespodzianek, w tym miejscu mamy zanotowane adresy i numery telefonów do ważnych dla nas osób.
  • PLANOWANIE POSIŁKÓW – to właśnie tutaj przechowuję wszystkie pomysły na dania (według nowego systemu, o którym pisałam tutaj). Tutaj też znajduje się nasze menu na kolejny tydzień (aktualne jest wywieszone w kuchni).
  • PORZĄDKI DOMOWE – tutaj przechowuję tygodniową listę kontrolną porządków z rozpisanym planem działania (wskazówki, jak stworzyć taki plan, znajdziecie tutaj), jak również roczną listę kontrolną i checklisty na poszczególne pomieszczenia. Na samym końcu, zaraz po stronach dotyczących porządków w garderobie, wpięłam sobie Planner Szafy, który stworzyła Kameralna (bardzo przydatne narzędzie, polecam!)
  • PLANNER BLOGOWY – tutaj przechowuję blogową listę zadań na tydzień (którą będę musiała niebawem dostosować do nowych okoliczności, czyli znacznie okroić…) oraz planner postów na aktualny i kolejny miesiąc.
  • PLANNER FITNESS – na razie pusty, ale gdy tylko dostanę zielone światło od lekarza, mam zamiar zacząć go zapełniać dowodami mojej aktywności fizycznej! Oprócz tygodniowego plannera fitness, trzymam też tutaj (na przyszłość) rozpiskę treningów dla początkujących przygotowaną przez Cassey z Blogilates, z którą wracałam do formy po urodzeniu Ninki.
  • ZDROWIE – tutaj na uzupełnienie czekają mnie listy informacji medycznych wszystkich członków naszej rodziny.
  • DOM/SAMOCHÓD – w tej części znajdują się kontakty do fachowców oraz wszystkie informacje o naszym samochodzie.
  • NIEZBĘDNIK ŚWIĄTECZNY – znalazło się dla niego miejsce na samym końcu i właśnie pisząc te słowa uświadomiłam sobie, że już niebawem znów będę go używać! Aaaaa!

Następnym regularnie przeze mnie używanym narzędziem jest Evernote. Aktualnie nie mam zbyt dużo czasu na to, by rozsiadać się spokojnie na kanapie z laptopem i delektować niespiesznym przeglądaniem Internetu – najczęściej przeglądam Facebooka i maila z telefonu, dlatego bardzo często korzystam z możliwości przesyłania interesujących mnie linków i zdjęć do Evernote. Właściwie aktualnie używam tej aplikacji tylko do tego celu – przechowywania pewnych danych na później (o tym „później” napiszę trochę więcej za chwilę).

Najważniejszym elementem mojego planowania jest jednak aktualnie Nozbe. Odkąd zaczęłam czytać „Getting Things Done,czyli sztuka bezstresowej efektywności” Davida Allena (tą metodę bardzo przystępnie opisuje Żaneta z  Nettelog) i wprowadzać ją w moje życie, mam poczucie większej kontroli nad tym, co się dzieje wokół mnie. Aż się boję, jak bardzo będę ogarnięta, gdy dobrnę do końca tej książki! 😉 Nozbe pełni aktualnie funkcję mojego przenośnego mózgu i zapisuję tam dosłownie wszystko. Ponieważ aplikacja daje możliwość ustawienia powtarzalności zadań, korzystam z niej nawet w przypadku tak prozaicznych czynności, jak podlewanie kwiatów. Wiele razy żaliłam się tutaj, że skutecznie uśmiercam każdą roślinę, ponieważ zazwyczaj nie pamiętam o ich regularnej pielęgnacji. Teraz budzę się rano i widzę, że czas na zadbanie o mojego storczyka, co za ulga! Mam w ten sposób rozpisane na projekty także wszystkie czynności porządkowe, wszystkie zabiegi kosmetyczne, prace wykończeniowe w naszym mieszkaniu, przypominajki dotyczące naszego domowego budżetu…Wszystko! Mam tu listy zakupów, pomysły na zabawy z Ninką, zadania dotyczące przygotowań do Chrztu Karolka, moją ścieżkę rozwoju, seriale do obejrzenia…Każdego dnia dodaję coś nowego! Aktualnie mam 44 projekty i setki zadań w aplikacji, a nie w mojej głowie – czuję się lżejsza o milion trosk!

Teraz najważniejsze – jak łączę te trzy narzędzia w jedną skuteczną całość?

W każdą niedzielę wieczorem robię przegląd wielki przegląd wszystkiego. Zaczynam od segregatora SPRAWY BIEŻĄCE, w którym lądują wszystkie papiery i korespondencja, którymi z jakichś powodów nie zajęłam się wcześniej. Jeśli jest wśród nich coś, co wymaga działania w konkretnym czasie, wpisuję to na listę zadań w Nozbe i ustawiam datę. Resztę wyrzucam lub odkładam na miejsce. Następnie przeglądam moje projekty w Nozbe i ustalam, co chciałabym zrobić w kolejnym tygodniu, wybieram priorytety. Jeszcze kilka tygodni temu myślałam, że będę działać na pełnych obrotach, ale szczerze mówiąc nie chce mi się! Świadomość szybko upływającego czasu sprawia, że chcę jak najwięcej chwil spędzić z dziećmi – nawet, jeśli oznacza to czytanie po raz setny tej samej książeczki lub głaskanie śpiącego noworodka. Jakoś nie potrafię w tych rozkosznych okolicznościach myśleć o tworzeniu trzech wpisów tygodniowo, aktywności na Instagramie, robieniu kilku kursów online, oglądaniu ambitnych filmów…i wszystkich innych rzeczy, które planowałam zrobić! Przestałam dążyć do bycia superwoman i skupiam się tylko na tym, co ważne – dbam o porządek, dbam o menu, dbam o zdrowie, a jeśli mam czas i ochotę to na liście czeka kilka organizacyjnych i blogowych zadań. Po ustaleniu priorytetów, planujemy wspólnie z Mężem cały nadchodzący tydzień i wpisujemy w kalendarze. Na sam koniec zostawiam sobie przegląd Evernote i porządkowanie wszystkich linków, które przesłałam tam w ciągu poprzednich dni. Przepisy lądują na odpowiedniej tablicy na Pinterest. Pomysły na prezenty zostają przyporządkowane do konkretnych osób. Ciekawe artykuły staram się czytać od razu (z doświadczenia wiem, że odkładanie tego na później zazwyczaj oznacza nie powrócenie do nich nigdy).

Każdy dzień zaczynam od uruchomienia Nozbe i sprawdzenia zadań na cały dzień. Wprowadzam też wtedy ewentualne zmiany w planie dnia, bo z dwójką dzieci poniżej drugiego roku życia to nigdy nie wiadomo, co wyniknie! Od niedawna staram się stosować do zasady 2 minut – jeśli wykonanie zadania zajmie mi mniej więcej właśnie taką ilość czasu, to robię to od razu, nie odkładam na później. Wydaje mi się, że właśnie dzięki temu udaje mi się zrobić w ciągu dnia całkiem sporo!

Nasz nowy system planowania wciąż jest dla nas nowością, stosujemy go w tej formie dopiero od początku lipca, ale na razie sprawdza się rewelacyjnie! Skoro sprawdził się przy noworodku, to mam przeczucie, że sprawdzi się już w każdych okolicznościach!

 

ZORGANIZOWANA
  • Anna

    Wszystko to brzmi tak fajnie, że chyba w końcu zainwestuję w jakiegoś porządnego smartfona, który da radę obsłużyć aplikację inną niż poczta 😀