OSZCZĘDZANIE

„Projekt 5” – najlepszy sposób na łatwe oszczędzanie!

Mój Mąż przypomniał mi o pewnej akcji oszczędnościowej, którą przeprowadzaliśmy w okresie narzeczeństwa, gdy zbieraliśmy pieniądze na naszą pierwszą pralkę :) Pomysł jest banalnie prosty, a co najlepsze – efekty są widoczne bardzo szybko!

Na czym polega „Projekt 5″?

Płacimy tylko gotówką, a za każdym razem, gdy dostaniemy resztę i znajdzie się wśród niej moneta 5 zł – do skarbonki!  Tylko tyle! Czyż nie jest to sposób idealny? ;)

Ostrzegam – na początku można odczuwać lekką frustrację, ponieważ 5 zł to jednak AŻ 5 zł, ale uwierzcie mi – z każdym dniem coraz łatwiej przychodziło mi rozstawanie się z tymi monetami, a pod koniec projektu wręcz obsesyjnie obliczałam, jakimi banknotami i monetami mam zapłacić w sklepie, żeby zwiększyć swoje szanse na dostanie „piątki”! :)

Niestety, nie pamiętam dokładnie, jaką kwotę udało nam się wtedy uzbierać, ale pamiętam, że była…satysfakcjonująca ;)

Spróbujcie – warto!

5

Print Friendly, PDF & Email
  • Stosuję tą metodę już od jakiegoś czasu i u mnie sprawdza się świetnie! 🙂 Od początku roku oszczędzam jeszcze wg 52 tygodni oszczędzania, a poza tym wymyśliłam jeszcze zasadę, że z każdych pieniędzy, które dostanę w prezencie (ach ta babcia!) połowę odkładam do skarbonki. Trochę już się uzbierało. 😉

    • zorganizowana

      Gratuluję samozaparcia! Ja jak coś dostanę to zawsze mam ochotę hmmm „zainwestować” 😉

  • Jak byłam mała, rodzice mi tak do skarbonki wrzucali „dwójki”. Jak w końcu otworzyliśmy świnkę, w środku było kilka stów (!), akurat na jakiś awaryjny wydatek wtedy 🙂

    Teraz sama używam skarbonki jako kary za nieszanowanie drobnych – wrzucam do niej (a mam taką metalową nieotwieraną, chyba będzie do przecięcia, gdy się zapełni :P) wszystkie pieniądze, które są luzem w kieszeniach, na dnie torby, gdzieś na szafce… Najczęściej to jest kilka groszy, ale zdarzała się i garść „piątek” nieschowanych do portfela 😀

    • zorganizowana

      Oj a takich drobniaków zawsze jest wszędzie pełno, więc pewnie skarbonka szybko się zapełnia! 🙂 My też tak kiedyś robiliśmy, wrzucaliśmy wszystko do jednej skarbonki, ale jak przyszedł czas na jej otwarcie, to już nie było tak śmiesznie – pamiętam, jak przez kilka godzin segregowałam monety według nominałów, a potem poszliśmy z Mężem do banku, żeby wymienić to wszystko na banknoty. Do końca życia zapamiętam minę Pani w okienku kasowym 😉 Ostatecznie liczyły to 3 osoby, za nami straszna kolejka, a ostatecznie wyszło tego stosunkowo mało (nie pamiętam, ile dokładnie). Od tamtej pory wszystkie drobne zbieram do portfela i z uporem maniaka płacę wszędzie gotówką i staram się pozbyć każdego grosika. A do skarbonki wrzucamy bardziej konkretne monety 😉