PODRÓŻE

Praga z dziećmi cz.2

Krótkie weekendowe wyjazdy to jedno z moich postanowień na ten rok. Zeszłego lata odwiedziliśmy z dziećmi Pragę (nasze wrażenia i porady opisałam tutaj) i już wtedy wiedzieliśmy, że wycieczkę do tego miasta będziemy powtarzać. Zauroczyło nas swoim niezwykłym klimatem i rewelacyjną komunikacją miejską, dzięki której zwiedzanie z dziećmi jest bardzo łatwe i wygodne. Dlatego też dwa tygodnie temu wyruszyliśmy na nasz drugi podbój Pragi 🙂

ILE WYDALIŚMY NA NOCLEGI I TRANSPORT? Tym razem zdecydowaliśmy się na wynajęcie apartamentu przez serwis Airbnb w dzielnicy Praga 8. Dlaczego tam? Powody były dwa – bliskość dzielnicy Troja (w której zakochałam się rok temu) oraz fakt, że właścicielka apartamentu użyczyła nam swojej rocznej karty wstępu do praskiego zoo, dzięki czemu zaoszczędziliśmy na biletach 😉 Nasz apartament znajdziecie tutaj. Za dwie noce (2 dorosłych + 2 dzieci) zapłaciliśmy 385 zł. Mieszkanie znajdowało się na 8 piętrze, więc z balkonu mieliśmy niesamowity widok na całą Pragę. Wieżowiec znajduje się zaraz obok centrum handlowego, więc można spokojnie zrobić zakupy. Do przystanku autobusowego były 2 minuty spacerkiem, autobusem dojeżdżaliśmy w kilka minut do stacji metra (Kobylisy). A metrem do centrum (stacja Muzeum) jechaliśmy około 10-15 minut. Więc połączenie było całkiem w porządku. Autobusy, tramwaje i metro kursują w Pradze tak często, że nie ma mowy o długim sterczeniu na przystanku ze znudzonymi dziećmi. Tak jak poprzednim razem, kupiliśmy bilety 72h, kóre upoważniały nas do jeżdżenia wszystkimi środkami komunikacji miejskiej. Dzieci do 6 roku życia jeżdżą za darmo, więc razem zapłaciliśmy 620 CZK (nieco ponad 100 zł). Do Pragi jechaliśmy samochodem (350 km w jedną stronę) i za paliwo zapłaciliśmy około 250 zł (ale nie pytajcie mnie o spalanie i takie tam techniczne niuanse, bo nie mam zielonego pojęcia! 😉 ) Czyli nocleg + dojazd + transport na miejscu = ok. 750 zł.

CO ZOBACZYLIŚMY? Tym razem postawiliśmy na odrobinę spontaniczności, choć nie oznacza to, że nie miałam przygotowanej listy z miejscami wartymi zobaczenia 😉 Po prostu nie trzymaliśmy się sztywno planu, skręcaliśmy w dowolne uliczki, unikaliśmy tłumów i nie traciliśmy czasu na oglądanie miejsc, które odwiedziliśmy rok temu. Pierwszego dnia popołudniu kręciliśmy się po Starym Mieście, w okolicy Hiszpańskiej Synagogi. Szczerze mówiąc byliśmy w lekkim szoku, jak mało tam było turystów! Poprzednim razem byliśmy w Pradze w weekend i ciężko było się czasem przecisnąć przez tłumy zalewające wąskie uliczki, a tym razem (od poniedziałku do środy) było naprawdę spokojnie, mimo sezonu urlopowego.

Drugiego dnia od rana wyruszyliśmy na Wyszehrad. Okolica jest przepiękna, rano prawie opustoszała (byliśmy około 9:00). Ze wzgórza rozciąga się niesamowity widok na Pragę i Wełtawę, można go podziwiać spacerując wzdłuż murów (miejsca jest dużo i jest bezpiecznie, więc dzieci mogą sobie pobiegać).

Zamek Wyszehradzki otoczony jest parkiem, ale niestety nie udało nam się do niego zajść, bo w pewnym momencie skręciliśmy i znaleźliśmy się w okolicy cmentarza wyszehradzkiego i Bazyliki Św. Piotra i Pawła. Stamtąd uparcie chciałam przedostać się na pobliskie nadbrzeże i niechcący wpakowałam nas (i dwa wózki) w trasę pełną schodków. Więc zdecydowanie trzeba następnym razem poszukać innej drogi.

Po męczącym spacerze wzdłuż murów zamków w końcu wydostaliśmy się z tego terenu i tym razem uzbrojeni w GPS ruszyliśmy w stronę nadbrzeża RašínaOkolica słynie nie tylko z pięknych widoków na Wełtawę i Pragę po drugiej stronie brzegu rzeki, ale też z dużej ilości łabędzi, które podpływają bardzo blisko i chętnie pozują do zdjęć. Przespacerowaliśmy się brzegiem, aż dotarliśmy do okolicy słynnego Tańczącego Domu w dzielnicy Nové Mĕsto.

Kolejnym celem podczas naszej wycieczki był kultowy sklep z zabawkami  Hamleys (Na Příkopě 854/14). Miejsce magiczne i warte odwiedzenia, bez względu na wiek! To nie jest zwykły sklep, to gigantyczny plac zabaw, gdzie przy okazji można kupić zabawki! 😉 Można tu wypróbować niektóre zabawki, skorzystać ze zjeżdżalni pomiędzy piętrami, pojeździć na karuzeli (jest opłata) oraz zjechać na piętro -1, gdzie znajduje się wiele dodatkowych płatnych atrakcji, z których my tym razem nie korzystaliśmy, bo dzieci były wystarczająco oszołomione tym, co się działo na wyższych piętrach. Ceny? Zależy od produktów, raczej standardowe (porównałabym do Smyka), ale nam udało się dorwać w promocji super lalkę interaktywną z akcesoriami za 500 CZK, czyli około 85 zł.

Spędziliśmy w Hamleys 2 godziny, a po wyjściu ze sklepu okazało się, że pogoda zmieniła się diametralnie i trafiliśmy na straszną ulewę. Wróciliśmy więc do naszego apartamentu, osuszyliśmy się, a gdy przestało padać, postanowiliśmy wybrać się na wieczorny spacer po praskim zoo. Dotarliśmy tam o 18:00, więc wiedzieliśmy, że nie zdążymy zobaczyć wszystkiego (ostatnim razem spędziliśmy tam 5h), ale nie narzekamy – tym bardziej, że bilety mieliśmy za darmo 😉

Trzeciego dnia w planach mieliśmy zwiedzanie dzielnicy żydowskiej (Josefov) oraz spacer ulicą Pařížská, gdzie mieszczą się luksusowe butiki znanych marek oraz zakończenie spaceru na Starym Mieście. Plan zrealizowaliśmy połowicznie, ponieważ Ninka nie była w zbyt dobrym humorze, prawdopodobnie wymęczona atrakcjami dnia poprzedniego. Wysiedliśmy więc na stacji Florenc, przespacerowaliśmy się nadbrzeżem Rohanske, a potem poszliśmy w kierunku dzielnicy żydowskiej, gdzie zobaczyliśmy ułamek tego, co planowaliśmy i nawet nie mieliśmy okazji do zrobienia zdjęć…

Ten ostatni dzień był niestety taki troszkę niewykorzystany w 100%…Wczesnym popołudniem musieliśmy już wyruszyć w drogę powrotną, ale z mocnym postanowieniem nadrobienia zaległości następnym razem.

GDZIE JEDLIŚMY?

  • Restaurant Na Ovocném Trhu – kuchnia czeska. Przepyszny smażony ser, bardzo smaczne zupy, ceny ok (jak na taką lokalizację).
  • James Dean – amerykańska restauracja. Fajny klimat, miła obsługa, smacznie (jeśli ktoś lubi burgery, steki, pancakes itp.)
  • Naše maso – to miejsce poleca mój mąż, mięsożerca 😉 Wygląda jak sklep mięsny, ale nie dajcie się zwieść pozorom. Za ladą widać dostępne kawałki mięsa, sami wybieracie sobie, jaki Wam odpowiada, a obsługa przygotowuje z niego wybrane przez Was danie. Mnie bardziej zainteresowało bistro znajdujące się zaraz obok.

Poza tym korzystaliśmy z tego, że nasz apartament był świetnie wyposażony i dużą część posiłków przygotowywaliśmy sami.

POMOCNE PRZY ZWIEDZANIU:

Zanim pojedziecie do Pragi, polecam zapoznać się z kanałem Honest Guide na YouTube – ogromna dawka wiedzy i dużo przestróg dla zwiedzających!

Podczas planowania zwiedzania korzystałam z dwóch aplikacji:

CO DALEJ?

Do Pragi na pewno jeszcze wrócimy. Jeśli nie jesienią, to na pewno w przyszłym roku. Nadal podtrzymuję swoją teorię, że jest to świetne miejsce na krótki wypad z dziećmi! Jest ładnie, jest wygodnie (pod względem poruszania się po mieście z wózkami) i jest stosunkowo tanio, jak na stolicę kraju. Warto! 🙂

  • Marta

    Kasiu, po każdej Twojej relacji mam ochotę wsiąść w samochód i jechać tam gdzie byłaś. Taką mi zawsze zrobisz ochotę 🙂 Praga z dziećmi brzmi hardcorowo, ale zawsze mówię, że skoro inni dają radę to czemu my nie 😀

    • Ojej, bardzo dziękuję za miłe słowa! 🙂 Z dziećmi każde wyjście z domu jest hardcorowe, nawet jeśli idziemy tylko do Biedronki haha więc w zasadzie w Pradze mieliśmy te same problemy i bolączki, co na miejscu 😉 A wycieczkę do Pragi bardzo polecam, chyba każda osoba, która tu przyjeżdża, jest zachwycona!!!

      • Marta

        Jaki macie patent na drogę?350 km to sporo.Jeździcie w nocy?

        • Nie, wyjeżdżamy rano. Ostatnio jechaliśmy przez około 5 godzin. W połowie drogi zrobiliśmy postój, wypadło akurat na granicy polsko-czeskiej. Nasze dzieci zazwyczaj śpią około 11:00, więc połowa drogi to sen 🙂