LIFESTYLE

Podsumowanie 2018 i plany na 2019

Ostatni dzień roku to doskonały moment na to, by spojrzeć wstecz i zastanowić się nad tym, co nam się w tym mijającym roku udało, co chcielibyśmy zrobić inaczej, czego się nauczyliśmy. Ja uwielbiam robić takie podsumowania! I lubię też wyobrażać sobie, jak będzie wyglądał kolejny rok, co chcę osiągnąć, jakie cele zrealizować. Więc dziś przyszła pora na moje małe podsumowanie 2018 i podzielenie się z Wami planami na 2019.

*Tutaj możecie poczytać o moich planach na 2018 rok, natomiast tutaj robiłam podsumowanie po półroczu.

PODSUMOWANIE 2018:

Moim głównym celem było wprowadzenie zmian w systemie planowania. Początkowo zachłysnęłam się ideą Bullet Journal, ale z czasem uznałam, że to niekoniecznie coś dla mnie. W podsumowaniu po półroczu opisałam krótko, dlaczego porzuciłam ten system. Aktualnie moje planowanie w 95% odbywa się przy pomocy aplikacji na telefonie. Korzystam z Trello (tam wrzucam wszystkie informacje, które chcę zachować – to taki mój wirtualny mózg z milionem zakładek), natomiast listy zadań mam zapisane w Microsoft To-Do. Pozostałe 5% informacji zapisuję sobie w zeszycie. Są to głównie notatki, które robię np. podczas lektury książki albo jakieś rozrysowane schematy itp. Na chwilę obecną jestem w 100% zadowolona z tego systemu, nie mam potrzeby korzystania z klasycznego kalendarza, mam stały dostęp do wszystkich ważnych dla mnie informacji i możliwość natychmiastowego dopisania sobie czegoś do listy zadań – wystarczy, że mam pod ręką telefon.

Kolejnym planem było stworzenie albumu Project Life. Mam pewne zaległości (dość spore, przyznaję ze wstydem), ale chcę je nadrobić w styczniu, bo nie mam zamiaru rezygnować z tej formy dokumentowania naszych wspomnień. Tworzenie takich albumów sprawia mi ogromną przyjemność, często je oglądamy, więc widzę same plusy. Przy okazji wspomnę, że planowałam też być w tym roku bardziej kreatywna, ale zaliczyłam jedynie krótki epizod z haftem krzyżykowym. No i malowałam dużo farbami z dziećmi – czy to się liczy? 😉

Jednym z moich wielkich planów na 2018 rok była kontynuacja nauki hiszpańskiego. Jakieś podstawy miałam, bo ten punkt pojawiał się na mojej liście noworocznych postanowień już wiele razy haha. Miałam też hiszpański na studiach. Niestety poległam totalnie. Chciałam być na poziomie A2, ale nic z tego nie wyszło. W międzyczasie doszłam do wniosku, że właściwie to raczej powinnam podszkolić swój niemiecki (z którego swego czasu byłam na poziomie B1/B2), bo łatwiej mi będzie odświeżyć swoją wiedzę, niż zdobyć nową. Ale póki co ten projekt też ma status „niezrealizowany”.

Standardowo na mojej liście planów musiał pojawić się punkt dotyczący regularnych treningów i zdrowego odżywiania i standardowo już moje lenistwo wzięło górę. Były wzloty i upadki. Był czas, gdy byłam prawie w 100% na diecie roślinnej, a potem znów powrót do sera pod każdą postacią. Był czas, gdy wstawałam o 5:30 i szłam biegać, a potem dni, gdy leżałam na kanapie i nie miałam siły ruszyć ręką. I choć pisząc ten post wyjadam resztki świątecznych łakoci, to mam już pewien plan na kolejny rok i tym razem wierzę, że uda mi się go zrealizować, ale o tym za chwilę!

Najprzyjemniejszym punktem na mojej liście był ten dotyczący podróży. W planach miałam Pragę, Wiedeń i Bratysławę. Dotarliśmy jedynie do Pragi, ale zaliczyliśmy też kilka razy nasze polskie góry, co pięknie wiąże się z ostatnim punktem na mojej liście, czyli byciem bliżej natury. To nam się udało i z tego cieszę się najbardziej!

 

Jeśli chodzi o bloga, to nie miałam wobec niego żadnych planów, tutaj większość rzeczy wychodzi mi spontanicznie. Jestem zadowolona z jesiennego organizacyjnego wyzwania, które okazało się przydatne dla wielu osób (podobnie, jak nasze wspólne odliczanie do Świąt). Zauważyłam bardzo duże zainteresowanie tematami związanymi ze sprzątaniem, więc na pewno będzie ich więcej w kolejnym roku. Ach no i garderoba kapsułowa – to też się Wam podobało i o tym też będę pisać w kolejnym roku. 🙂 Cieszę się, że mimo iż nigdy nie wydałam ani jednej złotówki na reklamy, nie potrafię pozycjonować strony internetowej i nie relacjonuję Wam każdej sekundy swojego życia (a to teraz takie modne), to jednak stale Was przybywa! Według mądrego programu do analizy statystyk, w ciągu ostatniego roku na moją stronę weszło prawie 365 tysięcy osób! Po prostu wielkie wow!

MOJE PLANY NA 2019:

Bardzo dokładnie przeanalizowałam, dlaczego wielu punktów z roku 2018 nie udało mi się zrealizować. Wniosek nasuwa się jeden – były zbyt ogólne. W 2019 roku chcę je rozpisać jak zadania, z konkretnymi krokami do wykonania, terminami itp. Wierzę, że takie podejście przyniesie oczekiwane rezultaty. Póki co dzielę się z Wami moimi roboczymi notatkami, jeszcze ustalam szczegółowy plan działania:

  • zamknąć rozstęp mięśnia brzucha (plan naprawczy DDS) – zaczynam od jutra!
  • zamienić słodycze na zdrowe przekąski
  • zarejestrować się w bazie danych dawców szpiku (DKMS) – dziś zamawiam pakiet rejestracyjny.
  • pić odpowiednią ilość wody (zainstalowałam aplikację, która będzie mi o tym przypominać)
  • wyjazdy: ferie w górach, wiosna w Pradze (nie mogę się powstrzymać, uwielbiam to miasto!), latem objazdówka po Saksonii (z noclegami w Dreźnie), no i zdobywanie kolejnych górskich szczytów z dziećmi!
  • uzupełnienie albumu Project Life z 2018 – zamierzam zrobić to w styczniu i potem już regularnie wywoływać zdjęcia. Ustawiłam sobie przypomnienie w telefonie 😉
  • blog: stworzenie ebooka dla początkujących pań domu, w którym będzie mnóstwo porad, sztuczek i wskazówek! Wstępnie planuję zrobić to na wiosnę.

Do tej listy pewnie dojdzie jeszcze wiele punktów, ale te są chyba aktualnie moim priorytetem 🙂

Robicie noworoczne plany i postanowienia? Co znajdzie się wśród Waszych największych celów na kolejny rok? Dajcie znać w komentarzach! Życzę Wam (i sobie też), żeby wszystkie się spełniły!

Print Friendly, PDF & Email
  • A byłaś już w Pradze? Genialne miasto 😉

    • Taaaak byłam 3 razy, w tym 2 z dziećmi! Uwielbiamy Pragę, a że mamy blisko, to wygląda na to, że będziemy ją odwiedzać co roku, ot taka tradycja 😉

      • Oooo! Ale fajnie 😉 Też muszę się kiedyś znowu wybrać, ale kiedy to nie mam pojęcia 😀

  • Beti Ogarnia

    Nie ćwicz dds – to trudny program a fizjoterapeuta który to układa nie ma specjalizacji urogin. Zacznij od wizyty u specjalisty a potem dzialaj

    • Naprawdę? Myślałam, że prowadząca specjalizuje się w tej dziedzinie…Kurcze a tyle osób zachwala ten program…

      • Beti Ogarnia

        Owszem, ma mocne wsparcie w necie i na fb, nawet z lodówki wychodzi dds, ale moja fizjo ją zna (i wie, że jej wykształcenie nie jest specjalistyczne w tej dziedzinie) i nie wszystkie ćwiczenia poleca (a moja jest akurat urogin). Ja polecam znaleźć jakiegoś fachowca bo to na początek są naprawdę proste ćwiczenia, ale wymagające ogromnej uwagi i świadomości, a potem robić konsekwentnie, codziennie. Mój zestaw podstawowy to raptem 15 minut 🙂 lepiej zrobić malutko a konsekwentnie. Poza tym jak fizjo Cię zobaczy to może np. Cię otejpuje w zależności od potrzeby.

  • Karina Gretkowska

    Robienie listy marzeń na kazdą okazję to moja pasja :’D w tym roku mam jakieś kilkadziesiąt punktów, ale jak zrealizuję chociaż 10% będzie dobrze 🙂 Mam kilka priorytetów na których chcę skupić się najbardziej

    bulimiczka-na-diecie.blogspot.com