Organizacyjne wyzwanie – podsumowanie lutego i plany na marzec

Naprawdę nie wiem, dlaczego tak bardzo dziwi mnie fakt, że najkrótszy miesiąc w roku był taki…krótki! Ale tym razem wyjątkowo cieszę się, że tak szybko mi przeleciał, bo początek marca oznacza w końcu koniec zimy (a ta w tym roku wyjątkowo mnie irytowała…). Jak pewnie zauważyliście, na blogu było mnie mało, na Facebooku też, na Instagramie również znacząco mniej. Czy to oznacza, że przez 28 dni leniuchowałam? Nic z tych rzeczy! Miałam momenty niesamowitego przypływu energii do działania, a na dodatek Mąż miał urlop, więc cóż innego mogłam robić, jeśli nie nadrabiać zaległości i oczyszczać dom z gratów? 😉

Oto, co udało mi się zrobić w tym miesiącu, w ramach tegorocznego organizacyjnego wyzwania:

W LUTYM:

– posprzątałam pokój dzieci, włącznie z wypraniem pluszaków i wyniesieniem gigantycznego wora z nieużywanymi zabawki do piwnicy

– zrobiłam też po raz kolejny porządek w ich ubrankach, ale to właściwie muszę robić co miesiąc, bo tak szybko rosną (i niszczą, to swoją drogą)

– wysprzątałam całą sypialnię i pozbyłam się wielu niepotrzebnych rzeczy (szczególnie z pudła z artykułami papierniczymi, który stoi w kącie pokoju)

– przy okazji wyprałam wszystkie koce, poszewki itp.

– zrobiłam porządek w większości kuchennych szafek (zostało mi kilka problematycznych, ale o tym później)

– nadrobiłam też kilka zaległych spraw na mieście, co mnie bardzo cieszy, bo wisiały na mojej liście zadań stanowczo za długo

– zrobiłam porządek w garderobie i po raz setny zreorganizowałam buty (i nadal nie jestem w pełni zadowolona z nowego rozwiązania…)

 

W MARCU PLANUJĘ:

– zrobić w końcu długo odwlekany porządek w łazience (przy okazji będę testować coś bardzo ekologicznego i hipoalergicznego, a że często pytacie o takie środki, to powinno Wam się spodobać!)

– dokończyć porządki w kuchni, czyli zorganizować nieszczęsną szafkę, w której trzymam wszystkie akcesoria do pieczenia (kompletnie nie mam na nią pomysłu…) oraz zrobić przegląd w szafkach z zapasami, bo ciągle odkrywam tam rzeczy, których się nie spodziewam (a to nie świadczy zbyt dobrze o panującym tam porządku)

– wywołać w końcu te cholerne zdjęcia, bo ileż można to odwlekać?! Jestem wściekła sama na siebie, że nie potrafię się zmobilizować i zakończyć tego tematu.

– zrobić porządek w telefonie i na komputerze

– uszczuplić segregator z dokumentami

– no i już obowiązkowo wypełnić PIT, bo to też odwlekam już stanowczo za długo!

 

A jak Wam idą przedwiosenne porządki? Zdążycie ze wszystkim do końca marca? 🙂

 

ZORGANIZOWANA
  • Anna

    Jeśli chodzi o porządki, to sprzedałam w końcu wózki i… tyle. Czy to też się liczy? 😉

    Ale ogólnie mam plan ogarnąć się z wszystkim do Wielkanocy, a do „wszystkiego” zalicza się również odnowienie ostatniego pokoju, który nie załapał się na wakacyjny remont. Więc trzymaj kciuki 🙂

  • Odkąd od listopada mieszkam w kupionym mieszkaniu, to ciągle robię jakieś przemieszczenia, przeglądy, segregacje i porządki… W lutym udało mi się:

    – kupić kwiaty pokojowe (wężownica, 2 x fiołek afrykański, zielistka, fikus banjamina, 2 x stroczyk, paproć, bluszcz, epipremnum złociste, a do kuchni zioła: bazylia, rozmaryn, lubczyk);

    – kupić 2 zegary – do salonu i do kuchni;

    – zrobić porządek w szafie z butami, poukładać je według sezonów, wypastować;

    – przetrzeć kurze, odkurzyć, pozamiatać, umyć podłogi – co tydzień lub co kilka dni, w zależności od potrzeb;

    – umyć wszystkie drzwi pokojowe – właśnie do mnie dotarło, że odkąd się przeprowadziłam, przetarłam je tylko raz…

    – wyprać 4 poduszki, 2 kołdry, 2 koce i 2 dywaniki łazienkowe;

    – wypakować zalegające z przeprowadzki kartony z ubraniami i książkami;

    – zrobić porządek w dokumentach – poukładać je tematycznie do teczek, nieaktualne wrzucić do niszczarki;

    – przygotować stare podręczniki do sprzedaży na allegro, porobić im zdjęcia (od dzisiaj wystawiam 😉 );

    – rozpisać plan działania wokół bloga na najbliższy miesiąc;

    – zaplanować i umówić kilka wizyt do lekarzy-specjalistów;

    – przechorować grypę 😉

    Kurcze, nie wygląda to zbyt imponująco jak na 28 dni, ale rozgrzeszam się grypą 😉 pozdrawiam!

    • Nie wygląda imponująco? Właśnie chciałam napisać, że jestem pod wrażeniem! To naprawdę całkiem sporo, super!!! 🙂 Gratuluję!