Organizacja dziecięcego pokoiku

Chyba żaden projekt nie pochłonął mnie w ostatnich miesiącach tak bardzo, jak urządzanie pokoju dzieci. Nie da się ukryć, że jest to najmniejsze ze wszystkich dostępnych u nas pomieszczeń, ale ze względu na jego dogodne położenie (znajduje się na samym „końcu” mieszkania i wychodząc z niego trzeba przejść przez naszą sypialnię) jest to najbezpieczniejsza opcja dla takich maluchów. I tak oto stanęłam przed ogromnym wyzwaniem – jak pomieścić w tej małej przestrzeni dwójkę dzieci, różnej płci, a wraz z nimi ogromną ilość akcesoriów, ubrań i zabawek? Jak to wszystko zorganizować, żeby wizualnie nie zagracić pokoju?

(W osobnym wpisie opiszę dokładnie, jak zorganizowałam ubrania dzieci, a dziś pokażę, gdzie i jak pochowałam pozostałe rzeczy)

KSIĄŻKI

Nawet nie widziałam, że mamy ich taką ilość! W poprzednim mieszkaniu trzymaliśmy je na regale w sypialni, ale tutaj musiałam się wykazać większą kreatywnością, czyli upchnąć je w różnych częściach pokoju. Przestrzeń na ścianie za drzwiami wykorzystałam na zamontowanie kilku półek (IKEA BEKVAM 14,99 zł)), na których wyeksponowałam te książki, na które lubię patrzeć 😉 Z kolei obok łóżka w pojemniku (H&M 19,90 zł) wylądowały książki, które Ninka bardzo lubi przeglądać i chcę, żeby miała do nich łatwy dostęp.  Pozostałe książki przechowuję w pudłach (Pepco, nie jestem pewna, czy są jeszcze dostępne) pod łóżkiem – jedno dedykowane wyłącznie tym o tematyce zimowo-świątecznej (mam do nich słabość, a ich ilość rośnie z roku na rok), a w drugim znalazły się te pozycje, które aktualnie poszły w odstawkę (naszą nową strategię rotacji zabawek opiszę dalej).

 

AKCESORIA DLA MAŁYCH ARTYSTÓW

Bardzo chciałam, żeby w pokoiku znalazła się tablica (IKEA MALA 79,99 zł), więc ją również schowałam za drzwiami – w ten sposób zaoszczędziłam trochę przestrzeni. Na początku obawiałam się, że Ninka nie będzie jej tam widzieć i nie będzie z niej korzystać, ale na szczęście się myliłam – przynajmniej raz dziennie coś tam sobie tworzy! Najczęściej jednak daje upust swojej kreatywności przy stoliku (IKEA LATT, 89,99 zł, jego metamorfozę opisałam tutaj), a wszystkie niezbędne do tego materiały trzymam w górnych pojemnikach szafki (IKEA TROFAST) – taka lokalizacja ma związek z zasadą ograniczonego zaufania, którą musiałam wprowadzić po tym, jak wykorzystując chwilę mojej nieuwagi, Ninka popisała pół ściany ołówkiem (niby dobrze, że tylko ołówkiem, ale z nieznanych mi przyczyn nie chce on z tej ściany zejść, więc wolę nie kusić losu i nie sprawdzać, jak się sprawy mają na przykład z mazakami…). W szufladach znalazło się też miejsce na liczne kolorowanki i naklejki, a także na stosy kartek, po których Ninka może do woli rysować. Każdy pojemnik oczywiście odpowiednio opisałam, a do zrobienia etykiet jak zwykle wykorzystałam moją drukarkę do etykiet.

ZABAWKI

Większość zabawek przechowujemy w pojemnikach w wyżej wymienionej szafce. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, ponieważ wszystko jest schowane, ale jednocześnie jest do tego łatwy dostęp. Nie bez znaczenia w naszym przypadku był też fakt, że seria TROFAST oferuje ramy różnej szerokości, a u nas każdy centymetr miał znaczenie! Zabawki w pojemnikach starałam się jakoś logicznie posegregować – mamy więc osobną (największą) szufladę przeznaczoną na klocki Duplo, osobną na instrumenty muzyczne, w innej przechowujemy wszystkie układanki i tym podobne, a w kolejnej wylądowały pozostałe zabawki, których nie potrafiłam przyporządkować do żadnej kategorii. W przypadku zabawek również postanowiłam (a właściwie to byłam zmuszona) wykorzystać przestrzeń pod łóżkiem i ukryłam tam te, które mają dość spore gabaryty, ale Ninka regularnie się nimi bawi. Walizka Świnki Peppy, jakieś domki na klocki, wiaderka do piaskownicy i tym podobne. Pluszaki zamieszkały w papierowym worku (Blacksis). Jak widać jest tego dość sporo, a to i tak tylko część kolekcji, którą niedawno zdecydowaliśmy się trochę ograniczyć. Dlatego raz na jakiś czas (myślę, że raz na 2 lub 3 miesiące będzie ok) będziemy robić wielki przegląd zabawek i część chować – po to, by za jakiś czas je wyciągnąć. Dzięki temu Ninka nie znudzi się nimi tak szybko, będą miały urok nowości, a więc mogę się pokusić o stwierdzenie, że może i nawet dzięki temu trochę zaoszczędzimy!

Przy okazji muszę wspomnieć o innym pomyśle, który wpadł mi w oko podczas przeglądania Pinterest – zrobienie osobnych pudeł z zabawkami na każdy dzień tygodnia. Rodzic raz w tygodniu tworzy nowe zestawy (na przykład tematyczne), a dziecko ma frajdę i urozmaicenie. Ten sposób wylądował na mojej liście „do rozważenia”. Szczegóły tutaj.

Prawda jest taka, że choćbyśmy nie wiem ile etykiet poprzyklejali w pokoju dzieci, to ta przestrzeń rządzi się swoimi prawami, a bałagan jest jej nieodłącznym elementem. Pół biedy, jeśli cały harmider zostaje za zamkniętymi drzwiami, ale wszyscy wiemy, że zabawa często przenosi się do innych pomieszczeń – w naszym przypadku do salonu. W zachowaniu względnego porządku w takich okolicznościach może pomóc taki gadżet, jak worek Play&Go (139 zł). Testujemy go od niedawna, ale już kilka razy doceniłam jego zalety podczas niezapowiedzianych wizyt gości. Worek może służyć jako kocyk (ma średnicę 140 cm) w obrębie którego dziecko rozkłada wszystkie zabawki, a w razie konieczności można wszystko szybko zwinąć i przenieść w dowolne miejsce – bez rozsypywania i bez niepotrzebnego bałaganu! Na dodatek worki Play&Go występują w wielu ciekawych wzorach (kilka z nich zaprojektowali znani projektanci) i kolorach (my mamy fuksję), więc nie trzeba ich chować na dnie szafy, za to można spokojnie wyeksponować w pokoju. Przydatne również podczas różnych wycieczek! Worki są wykonane z wytrzymałego płótna (70% bawełna, 30% poliester), więc starczą na długo i zniosą wiele 😉 Tutaj znajdziecie informacje o tym, gdzie taki worek można nabyć.

Jakie macie sposoby na utrzymanie porządku w dziecięcym pokoiku? Upychacie wszystko w szafach, a może eksponujecie dziecięcy dobytek? 😉

Wiele pomysłów na urządzenie dziecięcego pokoiku znajdziecie na mojej tablicy na Pinterest!

ZORGANIZOWANA
  • Anna

    Śliczny macie ten pokoik 🙂 Tylko nie mogę oprzeć się wrażeniu, że… mamy chyba z bazyliard razy więcej zabawek 😀 Nie cierpię, jak wszystko jest na wierzchu, więc większość jest pochowana w różnego rodzaju szafkach i pudłach (i w komodzie na ubrania, i w szufladzie w łóżku…). Na widoku jest chyba tylko kilka większych samochodów (no i czasem jakieś konstrukcje z Duplo, których absolutnie nie można burzyć). Po malowaniu brakuje nam jeszcze nowych zasłon i obrazków na ścianach (i szafek Trofast, bo jako geniusz pojechałam po nie do Ikei i zapomniałam wziąć z magazynu…), ale jak już mniej więcej wszystko będzie na miejscu, to mogę Ci podesłać zdjęcia na maila. A co tam, pochwalę się, wyszło nie najgorzej 😉 (Może nieco niespójnie kolorystycznie, bo musiałam wykorzystać zbieraninę mebli, które kiedyś stały w innych pomieszczeniach, m.in. salonie i sypialni – której już nie mamy – ale ogólne wrażenie jest chyba ok.)

    • Koniecznie podeślij zdjęcia – wiem, że ten projekt zajmuje Cię już od wielu miesięcy, więc wręcz nie wypada się nim nie pochwalić! 😀

      • Anna

        Ha, ha, no właśnie, miesiące przeglądania zdjęć i planowania, a jak przyszło co do czego, to w pięć dni pomalowaliśmy całe mieszkanie i w jeden wieczór zamówiłam przez internet kilka dodatków (czytaj: tyle, na ile zostało nam pieniędzy…), modląc się, żeby nie wyglądało aż tak najgorzej 😀

        P.S. Wiem, że to nic nie wnosi do dyskusji, ale mamy w domu takie same drzwi – aż poczułam się nieco bardziej zorganizowana 😀

        • zorganizowana

          Haha no tak to się zazwyczaj kończy – pośpiech i modlitwy o fajny efekt 😉
          PS. Zorganizowane drzwi hihi 😀

  • Anna Miodyńska

    Pokoiki moich dzieci też są niewielkie. Czasami myślę jednak, że to super sprawa, bo pozwala nam trzymać ilość rzeczy pod ścisłą kontrolą. Wyznajemy zasadę trzymaj tylko tyle, ile zdołasz zmieścić ( poukładać, a nie upchać 🙂

    • Świetna zasada! Chyba też ją u nas wprowadzę, żeby zabawki nie rozprzestrzeniły się w całym domu! 😉

  • Ja mam tyle książek, że mi półek brakuje. Już wszędzie są poukładane na tysiąc różnych sposobów, a i tak się nie mieszczą. Nie chce myśleć co to będzie jak się dzieci pojawia. Super wpis