Cześć! Mam na imię Kasia i jestem autorką bloga zorganizowana.com.  Jesteś tutaj zapewne dlatego, że chcesz wprowadzić do swojego domu odrobinę ładu i porządku, a przy okazji nie stracić fortuny – ja też! Nieustannie coś organizuję, poszukuję produktów, które ułatwią mi prowadzenie domu, próbuję swoich sił w DIY, a przy okazji bawię się w dekoratorkę wnętrz. Po co to robię? Nie doszukuj się w tym jakiegoś głębszego sensu – po prostu chcę, żeby żyło nam się ładnie i wygodnie! A ponieważ jestem też żoną i mamą dwójki małych dzieci, moim priorytetem są rozwiązania proste i szybkie – bo kto by chciał tracić całe życie na sprzątanie i układanie rzeczy w szafkach?Bez względu na to, czy jesteś studentką wynajmującą swoje pierwsze mieszkanie, młodą mężatką, a może masz już dłuższy staż jako gospodyni domowa, zapraszam Cię do podglądania mojej walki o zorganizowany dom. A poniżej możesz przeczytać, jak to się wszystko zaczęło!
Moja mama jest niezwykle zorganizowaną kobietą – jej życiowe motto brzmi:”Nie lubię wracać do nieposprzątanego.” I faktycznie – w moim rodzinnym domu wszystko ma swoje miejsce, zawsze jest czyściutko i pachnąco, a naszym ulubionym zajęciem w weekendy było organizowanie, „odgruzowywanie”, robienie selekcji, ogarnianie…Jakkolwiek to nazwać – zawsze coś porządkowałyśmy i to z uśmiechem na ustach! To był nasz styl życia! Wierzyłam, że te pozytywne nawyki przeniosę także w przyszłości na moją rodzinę… Po czym – o ironio – wyszłam za mąż za bałaganiarza.

Tak, Mój Mąż i jego stosunek do porządku… Temat rzeka… Podam kilka przykładów:

Jeśli je jogurt to na pewno puste opakowanie wraz z łyżeczką zostawi tam, gdzie jadł, czyli zazwyczaj w salonie.

Jeśli ma jakieś ubranie do prania to położy je NA koszu na brudy, a nie DO tego kosza. (UPDATE: po interwencji z mojej strony zaczął wkładać brudy do kosza, ale nie zamyka pokrywy…).

Jeśli przebiera się w trakcie dnia to wszystkie elementy garderoby lądują na fotelu w salonie, nigdy w szafie. Podobnie piżama – znajduję ją POD ozdobnymi poduszkami w salonie, nigdy w sypialni…

Brudne naczynia? Po co wkładać do zmywarki, skoro mogą przeczekać w zlewie, aż KTOŚ się nad nimi zlituje? Eh…

Żyłam w tym chaosie przez dwa lata, godząc się na sporadyczne, ale gruntowne sprzątanie, któremu zawsze towarzyszyły słowne przepychanki i negocjowanie obowiązków („Jeśli wyszorujesz kabinę prysznicową to ja pościeram kurze.”, „Nie! Ja wyrzucam śmieci, więc mogę ewentualnie umyć umywalkę!”, „Ok, ale umyjesz też toaletę!”, „Nie, bo się brzydzę!”, „Ty nigdy nic tu nie robisz!Wszystko jest na mojej głowie!Jak masz do tego taki stosunek to równie dobrze możesz tu nie mieszkać!” itp, itd…Wszyscy wiemy, jak to się potem rozwija…

Ale przyszedł dzień, w którym uznałam, że zorganizowanie mojego domu wpłynie pozytywnie na spokój mojego ducha i powiedziałam sobie : DOŚĆ!

Mówię NIE! zakurzonym półkom i niepoodkurzanym podłogom!

Mówię NIE! wszystkim śmieciom i gratom, które zgromadziłam, bo „kiedyś się przydadzą”

Mówię NIE! szukaniu w panice ważnych rzeczy, bo nie są na swoim miejscu (lub nie mają swojego miejsca)

ale…

Mówię TAK! domowi, w którym pachnie, gdy się do niego wchodzi 

Mówię TAK! domowi, w którym każda rzecz ma swoje miejsce 

Mówię TAK! zorganizowanym szafkom, półkom, schowkom i koszyczkom 

A Mój Mąż? Nie ma wyjścia – musi się podporządkować! 😉

Print Friendly, PDF & Email