Moja zorganizowana lodówka

Organizację kuchni musiałam zacząć od lodówki – centrum naszego kuchennego życia!

W sobotę pokazałam Wam trochę inspiracji (pisałam już też kiedyś na ten temat tutaj), a dziś przyszła pora na zaprezentowanie, jak ja  poradziłam sobie z tym wyzwaniem.

.

Lodówkę ogarniam w przelocie właściwie co piątek, podczas planowania posiłków na następny tydzień, ale polega to raczej na szybkim rzuceniu okiem na to, co mam i wyrzuceniu ewentualnych przeterminowanych produktów, niż na dogłębnym sprzątaniu…

Tak wyglądała moja lodówka w ubiegły czwartek

(przed piątkowymi zakupami, stąd taka uboga zawartość 😉 ):

SAMSUNG CSC

Organizowanie zaczęłam od wyjęcia całej zawartości lodówki na kuchenny blat.

Jak tak teraz na to patrzę, to ewidentnie można nazwać mnie „słoikiem” 😉

SAMSUNG CSC

Następnie przyszła pora na sprzątanie – moja lodówka aż się o to prosiła! Okruszki, tłuste plamy, jakieś dziwne lepkie ślady…No doprawdy nie wiem, skąd się to wszystko w niej bierze! Fuj! Wstyd!

SAMSUNG CSC

Lodówkę najlepiej myć roztworem wody z octem (w proporcjach 50:50), z opcjonalnym dodatkiem sody oczyszczonej.

Ja zapomniałam ostatnio o wpisaniu octu na listę zakupów (a nie chciało mi się wychodzić z domu), więc zostało mi mycie z użyciem letniej wody z płynem do mycia naczyń (najpierw umyłam wszystko dokładnie wodą z mydlinami, a potem przeleciałam raz jeszcze czystą wodą).

SAMSUNG CSC

Następnie przystąpiłam do przeglądu naszych zapasów i wyrzucania tego, co już niestety nie nadaje się do jedzenia.

I tutaj właśnie przyszedł moment na moją złotą radę – NIE KUPUJCIE RZECZY, KTÓRYCH NIE BĘDZIECIE JEŚĆ! 😉

Mam nadzieję, że czyta to Mój Mąż – Specjalista ds. Kupowania Dziwnych Produktów Spożywczych…

Idzie na zakupy z listą zakupów, nad którą ja tracę dużo czasu, która jest przemyślana co do ostatniego szczegółu, która ma na górze napisane drukowanymi literami „NIE KUPUJ NIC INNEGO!”, ale On i tak skusi się na jakiś fantazyjny sos do dania, którego nikt potem nie chce jeść…

Ale wracając do tematu – jeśli znajdę coś, co jest już otwarte i zbliża się koniec daty ważności, to wymyślam danie, do którego można to wykorzystać – np. kilka plastrów szynki ląduje w spaghetti carbonara.

Ogólnie staram się unikać marnowania jedzenia (i pieniędzy!), dlatego wszystkie produkty układam według daty ważności – te, które muszą być zjedzone w najbliższej przyszłości, wędrują na przód półki.

Dodatkowo, jeśli wkładam coś do plastikowych pojemników, to zapisuję sobie na wieczku datę spakowania – używam do tego washi tape:

SAMSUNG CSC

Na słoiki, których zawartość nie jest dla mnie oczywista na pierwszy rzut oka ( 😉 ) nakleiłam etykiety z opisem (nie pamiętam, gdzie je kupiłam, ale podobne widziałam w Home&You)

SAMSUNG CSC

.

Gdy już wiedziałam, co mi zostało, podzieliłam wszystkie produkty na grupy i zdecydowałam, co powkładam do plastikowych pojemników – dwa większe (Curver Ribbon XS) kupiłam specjalnie do lodówki, a pozostałe (nie pamiętam skąd) pozabierałam z innych szafek hihi 😉

Po co te koszyki? Właściwie to ze względu na oszczędność – zamiast stać przed otwartą lodówką i dumać, z jakim serem zrobić sobie kanapkę, można wyjąć pojemnik „SERY” i zastanawiać się nad tym bez niepotrzebnego marnowania prądu…

Plus wygląda to bardziej estetycznie! 😉

.

Tak wygląda moja lodówka po metamorfozie:

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

Wasze czujne oko na pewno wyłapało samotną buteleczkę na drzwiczkach lodówki – jej zawartość jest tak wspaniała, że muszę się nią z Wami podzielić (no, może nie dosłownie, bo dla wszystkich nie starczy 😉 ).

W środku znajduje się zrobione przeze mnie…mleko kokosowe!

Pychotka, łatwizna i taniocha w jednym!

Wykonanie zajęło mi ok. 10 minut, koszt wyniósł 3 zł, a w efekcie miałam 1,5 litra pysznego mleka, w sam raz do różnych koktajli – wszystkim polecam, wszystkich zachęcam, więc i Wam musiałam to pokazać! 🙂

Przepis pochodzi ze strony Lawendowy Dom – klikajcie i gotujcie! 🙂

PS. Takie „rozwarstwienie” jest naturalnym procesem – ja wlewam całość do blendera, wraz z kożuchem.

Mniam!

SAMSUNG CSC

PS. Dla wszystkich zainteresowanych – krótka informacja o tym, na których półkach powinno się trzymać określone produkty:

NAJWYŻSZA PÓŁKA –  dżemy, jogurty, kefiry, ciasta

ŚRODKOWE PÓŁKI – twarogi, żółte sery, wędliny, dania gotowe

DOLNA PÓŁKA – świeże mięso i ryby

DOLNA SZUFLADA – warzywa i owoce

PÓŁKI NA DRZWICZKACH –  jajka, sosy, napoje

Ponoć w nowoczesnych lodówkach temperatura jest taka sama na wszystkich półkach, dlatego pozwoliłam sobie na złamanie jednej z zasad i konfitury dałam do dolnej szuflady (na górze zazwyczaj jest tyle rzeczy, że słoiki na razie niepotrzebnie zajmowały mi miejsce) – taka ze mnie buntowniczka 😉

AKTUALIZACJA 😉

Zrobiłam jeszcze zdjęcia lodówki po zakupach:

SAMSUNG CSC

Nie zmieniło się zbyt wiele, choć dokupiliśmy całkiem sporo – może dlatego, że najliczniejsza grupa produktów, czyli sery, wylądowała w koszyczku:

SAMSUNG CSC

Doszły nowe pojemniki z resztkami po kolacji:

SAMSUNG CSC

Otwartą śmietanę wysunęłam na przód, a zamknięta schowała się z tyłu:

SAMSUNG CSC

I w końcu drzwiczki zapełniły się jajkami – witaj pasto jajeczna mniam mniam! 😉

SAMSUNG CSC

Mleko kokosowe zostało zastąpione zwykłym mlekiem, ale dziś wieczorem biorę się za produkcję mleka migdałowego z tego przepisu 😀

.

Zauważacie w komentarzach, że często w tych pięknych lodówkach nie ma miejsca na zwykłe garnki z zupą itp. (pewnie dlatego, że nie wyglądają zbyt apetycznie na zdjęciach…) – myślę, że w tej kwestii nie ma co się spinać i stresować i z uporem układać rzeczy według jakiegoś systemu. Gdy mam większą ilość jedzenia (bo na przykład mamy i babcie postanowiły nas obdarować zapasem klusek, kotletów itp.), to po prostu upycham wszystko, gdzie popadnie i tyle! Modlę się jedynie o to, by drzwiczki się zamknęły! Bo niestety nie ma na to magicznego sposobu, poza jednym – jak najszybszym zjedzeniem tych pyszności i uporządkowaniem lodówki na nowo 🙂

ZORGANIZOWANA
  • Prawdę powiedziawszy to i przed porządkowaniem miałaś porządek! Daj znać, jak długo uda Ci się utrzymać obecny stan, czytaj: ocalić go przed mężem ;D
    U mnie z reguły nie ma w lodówce bardzo dużo jedzenia, jedyne, co czasem się psuje, to jakieś pojedyncze sztuki ziemniaków czy cebuli, które utknęły na samym dnie jednej z warzywnych szuflad, które zazwyczaj są pełne. Poza tym tak na przyszłość, gdybyście wymieniali kiedyś lodówkę, to bardzo polecam takie z szufladą na świeże produkty typu sery czy wędlina – ja dorzucam do nich jeszcze warzywa kanapkowe (czyli teraz np. ogórki i pomidorki koktajlowe), i dzięki temu wszystkie produkty potrzebne do przygotowania śniadania czy kolacji mam w jednym miejscu i zazwyczaj udaje nam się zjeść, zanim się zepsuje. Serkom topionym trudniej schować się w szufladzie niż na półce 😉 No i w tej szufladzie niby wszystko dłużej zachowuje świeżość.
    Poza tym wszystkie inne rady stosuję i wszystkim polecam! 🙂

    P.S. Jeśli dzieci pójdą dzisiaj spać o normalnej godzinie, to też wymyję lodówkę, należy jej się 😉

    • zorganizowana

      Bardzo fajna opcja – mieć wszystko do jednego posiłku w jednym miejscu! Podejrzewam, że moja dolna szuflada, w której trzymam różne słoiki, jest właśnie taką szufladą na świeże produkty, ale brak miejsca na przetwory itp. (czyli brak piwnicy / spiżarni) sprawia, że nie mogę jej wykorzystywać tak, jak powinnam. Pozostaje mi zjadać świeże produkty na bieżąco 😉
      Z tymi lodówkami zawsze jest problem, bo porządek jest tam tylko przez chwilę, ale mam nadzieję, że tym razem uda mi się go zachować trochę dłużej 😉
      U nas dziś sypie śnieg i ciśnienie fatalne, więc jeśli u Ciebie też tak jest, to może dzieci szybciej padną 😉 Trzymam kciuki! :p

      • Niestety starszy padł dopiero o 23:45 (to jego absolutny rekord), ale może dziś się uda 🙂

        A ta szuflada, o której pisałam, to trochę co innego, zawsze jest nad tymi dwoma dużymi na warzywa i owoce (sprawdziłam teraz, fachowo nazywa się „komora świeżości”, możesz sobie zerknąć w internecie). Tak czy siak jedzenie na bieżąco i tak jest najlepszą opcją 🙂 Przetwory – choć mam piwnicę (tak, jestem szczęściarą, mam strych, piwnicę, a nawet minispiżarnię, którą urządziłam sobie w szafie na buty!) – też często trzymam w lodówce, bo wtedy mam przynajmniej pewność, że je zjemy, do piwnicy jakoś nam nie po drodze 😉 Tak samo owoców nigdy nie trzymam w lodówce, zawsze w koszyku lub misce na blacie – jak są na widoku, to dużo częściej po nie sięgamy. Zdrowiej i oszczędniej, bo nic się nie marnuje 😉

        • zorganizowana

          KOMORA ŚWIEŻOŚCI – brzmi dumnie! 😉
          Ja też wolę mieć wszystko pod ręką, nie cierpię marnowania jedzenia!

  • Na liście na górze powinnaś napisać „INNE RZECZY ZOSTAW W SPOKOJU” 🙂 bardzo fajny i przydatny wpis 🙂

    • zorganizowana

      Hihi dobry pomysł 😉

  • „po prostu upycham wszystko, gdzie popadnie i tyle! Modlę się jedynie o to, by drzwiczki się zamknęły!”

    Hehe, ale mi poprawiłaś humor ^^ A więc nawet Zorganizowana czasem dopycha drzwiczki kolanem 😉

    • zorganizowana

      Zdziwiłabyś się, jak często 😉

  • Cieszę się, źe przepis się spodobał

    • zorganizowana

      Bardzo! Dziękuję 🙂

  • Świetnie zorganizowana lodówka. U mnie sprawę komplikuje zawartość dodatkowa. Codziennie jemy na drugie śniadanie zupę (jestem kura domową „siedzącą” z dziećmi) a na obiad jemy jakieś inne danie. I teraz. Żeby nie stac przy garach dwa razy dziennie codziennie zupę, albo bazę na zupę w postaci rosołu czy kartoflanki gotuję raz na kilka dni. Danie obiadowe robię też na 2 dni. Dochodzi jeszcze fura warzyw i owoców. Patrząc na zawartość mojej i Twojej lodówki wychodzi mi, że powinnam kupić jeszcze jedną :/

    • zorganizowana

      Właśnie dlatego nie lubię gotować zup – zajmują za dużo miejsca 😉
      Ale Ty gotujesz dla większej ilości osób (ja na razie tylko dla siebie i męża, bo mała na razie tylko na mleku), więc siłą rzeczy wychodzi tego więcej…Twój pomysł na gotowanie na kilka dni jest bardzo dobry – inaczej pewnie pół dnia musiałabyś spędzić w kuchni – oszaleć można! 😉
      Ja świeże owoce trzymam na parapecie w koszyczkach, a pozostałe mrożę. Podobnie warzywa na zupę – mrożę gotowe zestawy. Pokażę wszystko w poniedziałek 🙂

      • Czekam z niecierpliwością. Osobną zamrażarkę do przechowywanie głównie owoców i warzyw planuję w niedalekiej przyszłości. Gotowanie zup na drugie śniadanie zarządziłam w celu zmniejszenie ilości produktów mącznych w naszej diecie. Nabiał z powodu alergii odpada jako drugie śniadanie i w ogóle.

  • Trochę poniewczasie, 7 miesięcy po publikacji 😉 System masz fajny, ale mam jedną uwagę: słoiki kupione w sklepie, typu marchewka z groszkiem etc. można i raczej powinno się przechowywać w szafce lub spiżarce. Dopiero po otwarciu do lodówki. W ten sposób możesz zyskać parę centymetrów miejsca w lodówce;)

    • Och i jeszcze konserwy. Otwarte jak najbardziej w lodówce, ale te zamknięte nie potrzebują warunków chłodniczych. Ogólnie jest taka fajna zasada, że towar powinno się przechowywać tak jak był przechowywany w sklepie (osobiście nie stosuję tego tylko w przypadku warzyw i owoców).
      Nie warto wszystkich zamkniętych puszek, słoików i innych produktów przechowywać w lodówce, bo spada wtedy trochę jej wydajność. Nie wiem jak nówki, ale w starszych modelach niestety tak się dzieje.
      Pozdrawiam cieplutko:)

      • zorganizowana

        Zasada świetna – bardzo ułatwia życie!
        PS.Mam nadzieję, że w nowych modelach ta wydajność jednak aż tak bardzo nie spada 😉

    • zorganizowana

      Wiem, wieeem, ale my niestety nie mamy już ani jednego centymetra wolnego miejsca w szafkach (bardzo mała kuchnia), więc lodówka to nasza ostatnia deska (a raczej półka hihi) ratunku! 😉