MODA I URODA

Moja minimalistyczna kosmetyczka

Jakiś czas temu przekonałam się o zaletach posiadania przemyślanej i bardziej minimalistycznej garderoby. Ograniczenie ilości ubrań pozwoliło mi na znaczne skrócenie czasu spędzanego na wybieraniu stylizacji, zmniejszenie wydatków w tej kategorii i pomogło stworzyć spójny styl. Co za wygoda! Teraz przyszła pora na zrobienie podobnej rewolucji w mojej kosmetyczce.

Sama nie wiem, co kolekcjonowałam chętniej – ubrania czy kosmetyki…Są osoby, które od początku swojej przygody z makijażem stawiają na minimalizm. Wystarcza im tusz do rzęs, róż i szminka od czasu do czasu. Ja nie należę do tej grupy. Przez wiele lat gromadziłam cienie do powiek w każdym możliwym kolorze, niezliczone ilości błyszczyków, podkłady w każdym odcieniu…Uwielbiałam się malować, nadal to lubię, więc ilość posiadanych przeze mnie kosmetyków była w pewnym sensie uzasadniona. Ale jakiś czas temu poczułam się trochę zmęczona dylematami w stylu “czy ten odcień różu pasuje do tej szminki?” i zaczęłam wprowadzać pewne ograniczenia w mojej kosmetyczce.  Z Waszych komentarzy i wiadomości wiem, że część z Was również ma problem z uporządkowaniem tej kategorii, więc mam nadzieję, że porady zawarte w dzisiejszym wpisie będą dla Was przydatne i zainspirują do odchudzenia kosmetyczki.

3 KROKI DO MINIMALISTYCZNEJ KOSMETYCZKI:
  1. INSPIRACJA. Zawsze zaczynam od szukania inspiracji, bez względu na to, czy robię porządki w garnkach czy w tuszach do rzęs. Przed porządkami w kosmetyczce warto zastanowić się, jaki makijaż nam się podoba, jaki pasuje do naszego typu urody itp. Ważne jest też, jaki jest nasz styl życia oraz ile czasu możemy poświęcić każdego dnia na malowanie się. Stałych Czytelników na pewno nie zdziwi fakt, że w celu zgromadzenia inspiracji stworzyłam sobie tablicę na Pinterest 😉
  2. WIELKIE PORZĄDKI. Zaczęłam od ułożenia wszystkich moich kosmetyków w jednym miejscu. Następnie podzieliłam je według rodzaju produktów. Potem zrobiłam dokładny przegląd. Pozbyłam się wszystkiego, co było przeterminowane (Jak określić termin ważności kosmetyków? Przydatne informacje znajdziecie tutaj). Przeanalizowałam odcienie kosmetyków pod kątem mojego typu urody i zostawiłam tylko te, które mi pasują, a nie szpecą 😉 Przy okazji wyczyściłam opakowania.
  3. SELEKCJA. Chciałam się przekonać, jak wielu kosmetyków tak naprawdę używam każdego dnia. Do kosmetyczki włożyłam więc absolutne minimum (“minimum” to pojęcia względne, dla każdego będzie oznaczać coś innego, o czym napiszę jeszcze za chwilę), a pozostałe kosmetyki zostawiłam w toaletce. Byłam ciekawa, czy zawartość kosmetyczki mi wystarczy i na jak długo. Eksperyment zaczęłam jesienią i do toaletki zajrzałam może kilka razy. To dało mi dużo do myślenia. Tydzień temu zrobiłam więc ostateczne porządki. Pozbyłam się większości zapasów, bo wiedziałam, że ich nie potrzebuję.
Co zostawiłam? Co aktualnie znajduje się w mojej kosmetyczce?

*nie używam wszystkich rzeczy z tej listy na raz, część kosmetyków zostawiam na jakieś większe okazje (np. eyeliner)

  • 2 tusze do rzęs (jeden zwykły, drugi z bazą wydłużającą rzęsy, używam ich zamiennie, w zależności od efektu, który chcę osiągnąć)
  • podkład matujący
  • korektor rozświetlający
  • bronzer (używam tylko latem)
  • róż
  • rozświetlacz
  • puder bananowy
  • zestaw 3 cieni do powiek (paletkę skomponowałam sama z cieni INGLOT i składa się ona z odcienia jasnego brązu, ciemnego brązu oraz złota)
  • flamaster do brwi
  • kredka do ust w neutralnym kolorze
  • kredka do usta w kolorze czerwonym
  • szminka w neutralnym kolorze
  • szminka czerwona (ciemniejsza, na jesień i zimę)
  • szminka czerwona (żywszy odcień, na wiosnę i lato)
  • czarny eyeliner
  • czarna kredka do oczu
  • brązowa kredka do oczu

Wiem, że dla wielu osób moja lista nadal jest dość długa, ale podobnie jak w przypadku ubrań, moim zdaniem nie istnieje jedna idealna/podręcznikowa liczba produktów, które powinno się zostawić. To my, indywidualnie, ustalamy swoje minimum, które jest dla nas najbardziej komfortowe i użyteczne 🙂

Pozbywanie się rzeczy, ograniczanie ich ilości, świadome zakupy…To wszystko to proces, które może trwać kilka godzin, kilka dni, ale czasem nawet tygodni lub miesięcy. Najważniejsze jest robienie postępu i zrozumienie, że nadmiar nie zawsze jest dobry! 

Print Friendly, PDF & Email