Miesiąc bez wydawania pieniędzy – na czym polega i jak przetrwać?

Brzmi intrygująco czy przerażająco? Pewnie jedno i drugie! Ale miesiąc bez wydawania pieniędzy w rzeczywistości wcale nie jest tak trudny do zrealizowania, jak może się wydawać! Wiele lat temu, gdy jeszcze mieszkałam z Mamą, organizowałyśmy sobie od czasu do czasu tego typu wyzwanie, nazywając je Miesiącem „O”(O jak Oszczędzanie). Teraz Miesiąc „O” oznacza Miesiąc Odchudzania haha czasy się zmieniły! Ale przejdźmy do meritum – o co właściwie chodzi z tym szlabanem na wydatki? Czy to oznacza, że czeka nas miesiąc głodowania i smucenia się? Niekoniecznie, a raczej zdecydowanie nie!

NA CZYM POLEGA MIESIĄC BEZ WYDAWANIA PIENIĘDZY?

Wyzwanie polega na przeznaczaniu pieniędzy tylko i wyłącznie na niezbędne rzeczy. Jest to oczywiście pojęcie dość względne, bo każdy ma inny tryb życia i priorytety, ale poniższy schemat przedstawia taką ogólną wersję tego, co powinno się znaleźć w której kategorii:

Miesiąc bez wydawania pieniędzy

PO CO ORGANIZOWAĆ MIESIĄC BEZ WYDAWANIA PIENIĘDZY?

A no na przykład po to, by szybko zaoszczędzić pieniądze na jakiś większy cel! Lub po prostu, żeby siebie sprawdzić!

KIEDY ZORGANIZOWAĆ MIESIĄC BEZ WYDAWANIA PIENIĘDZY?

Najlepiej na miesiąc lub dwa przed dużym wydatkiem lub w takim momencie w roku, kiedy będzie nam najłatwiej – grudzień zdecydowanie nie nadaje się na miesiąc bez wydawania pieniędzy! Ale na przykład lipiec lub sierpień? Czemu nie? O ile nie planuje się wyjazdu na urlop (który sam w sobie jest dużym wydatkiem, a jeszcze te wszystkie gofry, lody i inne atrakcje…), to można spokojnie wykorzystać czas spędzony w domu na kontemplowanie swojego nowego minimalistycznego podejścia do wydawania pieniędzy. Ważne, żeby wszyscy członkowie rodziny byli zgodni co do terminu wyzwania.

JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ DO MIESIĄCA BEZ WYDAWANIA PIENIĘDZY?

  • dokładny przegląd zapasów spożywczych i szczegółowe zaplanowanie menu na następny miesiąc
  • kosmetyki i chemia domowa – trzeba upewnić się, że nie zabraknie niczego w połowie miesiąca
  • nieprzewidziane wydatki – warto hmmm…no cóż…spróbować je przewidzieć…Bo to chyba nie jest duże zaskoczenie, że na wrzesień trzeba kupić dzieciom wyprawkę do szkoły albo że zbliża się termin zapłaty za ubezpieczenie samochodu?

JAK PRZETRWAĆ MIESIĄC BEZ WYDAWANIA PIENIĘDZY?

Zamknąć się w domu na 30 dni? Odciąć dostęp do Internetu, żeby nie kusiły zakupy online? Są inne sposoby:

  • zakupy z listą – wiadomo, klapki na oczy, zero spoglądania w boczne alejki, w koszyku lądują tylko niezbędne produkty!
  • zakaz odwiedzin galerii handlowych – jak już się tam pojedzie, to wizyta w sklepie obowiązkowa. A jak już się wejdzie do środa, to naprawdę ciężko niczego nie kupić, szczególnie podczas wyprzedaży. Więc najlepiej dla świętego spokoju unikać takich miejsc.
  • z tym odcinaniem Internetu to trochę przesada, ale zablokowanie pewnych stron może być dobrym pomysłem – zakupy online są przerażająco łatwe i szybkie, zdecydowanie można się zapomnieć, więc lepiej od razu odciąć się od pokus.
  • wychodzenie z domu zawsze z przekąską i wodą do picia – bo nic tak nie rujnuje budżetu jak codzienne kupowanie batonika na zaspokojenie głodu. Co prawda jest to kategoria jedzenie, ale tak naprawdę jedzenie na mieście, więc nie, nie i jeszcze raz stanowcze nie!
  • darmowe rozrywki – spacer, wycieczka rowerowa, biblioteka, darmowe koncerty plenerowe…Jeśli się chce, to można z łatwością uniknąć nudy i to za darmo!
  • PAMIĘTAJ O CELU – najważniejszy punkt! Jeśli podejmujesz wyzwanie, bo chcesz mieć pieniądze na wyjazd do Saint Tropez, to po co kupujesz kolejną kawę na mieście?! Skup się! Ustaw na tapecie telefonu zdjęcie plaży, a kawę zaparz w domu. Idź pobiegać, żeby być w formie, a potem z dumą odhacz kolejny dzień wyzwania ze specjalnej tabelki, którą dla Ciebie przygotowałam – powodzenia!

Plik z tabelą śledzenia postępów do wydruku (PDF) możesz pobrać tutaj:

Miesiąc bez wydawania pieniędzy - tabela

Miesiąc bez wydawania pieniędzy ZORGANIZOWANA

ZORGANIZOWANA
  • Anna

    Miałam jakiś czas temu przymusowo dwa miesiące bez wydawania, z czego drugi był naprawdę ekstremalny, bo „na życie” (czyli wszystko po opłaceniu rachunków) miałam… połowę tego, co zazwyczaj przeznaczam na jedzenie. Było to dość interesujące doświadczenie, choć jego przymusowość mocno mnie frustrowała. Myślę, że zrobienie czegoś takiego z własnej woli jest warte polecenia. Tylko jednak kosmetyków czy środków czystości nie wpisywałabym do kategorii zbędne, jak trzeba kupić papier toaletowy czy pastę do zębów, to trzeba, nie przeskoczysz 😉 A zrobienie zapasów przed rozpoczęciem miesiąca O to trochę oszukiwanie! (Przyznam jednak, że sama tak czasem oszukuję swoje tabelki – gdy trafi mi się słabszy miesiąc, kiedy rzeczywisty budżet rozjeżdża mi się mocno z planowanym i nie pilnuję wpisywania wszystkiego do arkusza w Excelu… Wykorzystuję to do kupienia innych nie do końca niezbędnych lub większych rzeczy po to, żeby kolejne miesiące wyglądały lepiej :D)

    • Chodziło mi o takie ascetyczne zapasy, raczej nie o wykupienie połowy drogerii „tak na wszelki wypadek”, a o papier toaletowy, pastę do zębów, proszek do prania itp, żadne tam luksusy 😉

      • Anna

        Jasne, jasne, rozumiem 🙂 Wszystko zależy od tego, jak podchodzisz do takiego miesiąca, czy to „postaram się zupełnie nic nie kupować” (i wiadomo, że dla jedzenia trzeba tu zrobić wyjątek, bo zrobienie miesięcznych zapasów jest raczej niemożliwe, chyba że ktoś ma ogródek warzywno-owocowy i dojną krowę), czy raczej „postaram się kupować jak najmniej, żeby odkryć, co rzeczywiście jest mi niezbędne”. Wtedy wpisanie kosmetyków po lewej stronie tabelki ma jakiś sens, bo można dzięki temu potrenować ich ograniczanie, jeśli ktoś ma tendencję do rozrzutności w tej dziedzinie.

        • Myślę, że wszystko zależy od tego, jaki jest prawdziwy powód podjęcia takiego wyzwania – jeśli chodzi o walkę z zakupoholizmem, to można zastosować ograniczenia tylko w wybranych kategoriach. Jeśli zbiera się pieniądze na konkretny cel, to i motywacja inna i rygor większy 😉

  • Monika Fiszer

    aaa, no ok, już wiem, bo bo przeczytaniu na fejsbuku już myślałam, że mam zbierać po śmietnikach jedzenie… uffff. No da się, da się, ja też miałam takie sytuacje, że z przymusu takie miesiące się zdarzały. Czasem warto do tego wrócić, żeby docenić to co się ma teraz. I przy okazji zaoszczędzić .

    • Hahahaha Monika ale mnie rozbawiłaś!!! 😀 Absolutnie nikt nikogo do ganiania po śmietnikach nie zmusza, ale do mocnego ograniczenia wydatków już tak 😉