MODA I URODA

Mój tydzień z garderobą kapsułową

Nigdy nie byłam wielką zwolenniczką radykalnego ograniczania ilości ubrań w mojej szafie, bo bardzo lubię je kupować 😉 Nie oznacza to jednak, że wrzucam do koszyka wszystko to, co wpadnie mi w oko. Staram się, żeby moje zakupy były przemyślane, a ubrania do siebie pasowały (więcej na ten temat we wpisie: Jak stworzyć i zorganizować spójną garderobę?). Fakt jest jednak taki, że mimo podjętych kroków ubrań nadal mam sporo i codziennie spędzam odrobinę za dużo czasu na zastanawianiu się, co na siebie założyć. Postanowiłam więc zrobić mały eksperyment i wypróbować podejście charakterystyczne dla idei capsule wardrobe, czyli wybrać jedynie kilka ubrań, z których można stworzyć wiele stylizacji. W dzisiejszym wpisie chciałabym się podzielić z Wami moimi wrażeniami po tygodniu z garderobą kapsułową, moimi stylizacjami z tego okresu oraz oczywiście wnioskami 🙂

JAKIE UBRANIA WYBRAŁAM?

  • beżowy płaszczyk
  • czarna cienka puchowa kurtka
  • czarny golf
  • beżowy sweter
  • burgundowy sweter*
  • koszula w kratę
  • antracytowy t-shirt
  • czarne dżinsy
  • granatowe dżinsy
  • czarny szalik
  • szalik w kratę
  • czarne botki
  • czarne kalosze

*tego swetra właściwie mogłoby nie być w tym zestawieniu, ale jest nowy i bardzo mnie już kusiło, żeby go założyć!

WAŻNE! Weźcie proszę pod uwagę to, że opiekuję się Karolkiem i pracuję w domu, więc połowę dnia spędzam w wygodnym dresie. Zatem prezentowane przeze mnie ubrania wybrałam z myślą o sytuacjach, w których wychodzę z domu – priorytetem jest dla mnie wygoda, bo moje wyjścia to zazwyczaj niezwykle ekscytujące wyprawy do przedszkola, sklepu, na spacer lub na plac zabaw!;)

Warto też odnotować, że pogoda w dniach eksperymentu była typowo jesienna – temperatura wynosiła maksymalnie 12’C, często mocno wiało, bywało też deszczowo (stąd kalosze).

CZYM SIĘ KIEROWAŁAM PODCZAS WYBIERANIA UBRAŃ?

Przede wszystkim wspomnianą wyżej wygodą oraz oczywiście pogodą. Brałam też pod uwagę mój plan tygodnia. Wybrałam te ubrania, które są proste i uniwersalne, także pod względem kolorów. Nie ma tu żadnych szaleństw, również pod względem dodatków. W tym tygodniu postanowiłam ograniczyć się tylko do dwóch par butów (w tym kaloszy, które nosiłam zamiennie z botkami, w zależności od natężenia opadów) oraz dwóch szalików. Torebek nie uwzględniłam na zdjęciach, bo nadal najczęściej tą funkcję pełni torba z wózka 😉

MOJE STYLIZACJE:

MOJE WNIOSKI PO TYGODNIU Z GARDEROBĄ KAPSUŁOWĄ:

Przez cały tydzień ani razu nie weszłam do garderoby. Ani razu nie pomyślałam, że wolałabym założyć coś innego. Szczerze mówiąc jestem w lekkim szoku, że aż tak bardzo spodobało mi się to rozwiązanie! Fakt, moje zestawy były proste, często wręcz na tyle banalne, że w zasadzie jest mi trochę wstyd nazywać je  stylizacjami 😉 Ale były praktyczne, było mi ciepło i wygodnie, więc właściwie nie mam powodów na narzekań. Dodatkowo zaoszczędziłam mnóstwo czasu! Wygląda więc na to, że posiadanie spójnej garderoby jest wygodne, ale ograniczenie ilości tych spójnych ze sobą ubrań jest mega-turbo-hiper wygodne! 😉 Myślę, że będę powtarzać ten eksperyment, bo jestem nim bardzo pozytywnie zaskoczona. Nie będę Wam z tego zdawać relacji co tydzień, ale może w styczniu zrobię edycję zimową. Podsumowując – polecam Wam taki eksperyment, bo dobitnie uświadamia on, czego tak naprawdę potrzebujemy (i w jakiej ilości).

 

Jestem bardzo ciekawa, jakie jest Wasze zdanie na temat garderoby kapsułowej? Posiadacie taką? Jaka ilość ubrań jest według Was wystarczająca?

Print Friendly, PDF & Email
  • Hej Fajnie, że spróbowałaś. Mnie też podoba się szafa kapsułkowa. Bardzo dobrze mi się sprawdza, chociaż może to nie do końca taka szafa…w każdym razie chcę powiedzieć, że mogę z moich ubrań stworzyć zestawy na różne okazje. Ostatnio przy porządkowaniu ubrań policzyłam ile zostało. I tak mam 12 kurtek (cienkie i grube, w tym np bomberka) i 80 sztuk ubrań wszelakich na 12miesięcy, w tym domowe. Czy to dużo? Dla mnie wystarczająco…poluję jeszcze na czarny płaszcz( na wymianę za stary) i czerwoną spódnicę z marynarką. Ale nic na łapu capu😉 Jak tam u Ciebie? Liczyłaś swoje ubrania? Czujesz taką potrzebę? Pozdrawiam

    • Szczerze mówiąc nigdy nie liczyłam, ile mam ubrań (chyba boję się sprawdzić), ale ostatnio kusi mnie, żeby to zrobić. Czytałam gdzieś o wyzwaniu, które polega na ograniczeniu garderoby do 21 sztuk i zaczęłam się zastanawiać, czy dałabym radę aż tak bardzo ją ograniczyć…Jeśli podejmę się liczenia, to na pewno dam znać! 🙂

      • Jeśli najdzie Cię nieodparta chęć policzenia garderoby to podziel się ze mną wynikiem;) Nie uważam, żeby było to coś niezbędnego. U mnie zwyciężyła czysta ciekawość;) Tych 21 elementów nie próbowałam. Sprawdzałam 33 rzeczy na 3 miesiące i było fajnie.

        • 33 rzeczy brzmią bardziej przystępnie, niż 21 😉 Jeśli policzę moje ubrania (czuję, że to zrobię!), to na pewno podzielę się wynikiem!

  • chciałabym bardzo zacząć taką przygodę, bo idea barzdo mi sie podoba! ale poki co, musze troche poczekac by zmienic swoja garderobe bo poki co wszystko jest z innej parafii 🙂

    • Myślę, że warto się na spokojnie zastanowić nad swoją wizją garderoby, gdzieś to sobie zanotować i po prostu stopniowo wymieniać ubrania 🙂