Elastyczny sposób planowania posiłków

Zastanawiacie się pewnie, co jeszcze można wymyślić w kwestii planowania posiłków, skoro ten temat był już wielokrotnie poruszany…Otóż można wypróbować sposób, który jest odpowiedzią na zarzuty typu „lubię jeść to, na co aktualnie mam ochotę, a nie to, co było zaplanowane z miesięcznym wyprzedzeniem„. No więc proszę bardzo, dziś prezentuję prosty i elastyczny sposób, który łączy w sobie odrobinę planowania z całkiem sporą dawką kulinarnej swobody!

Ta metoda jest dla Ciebie, jeśli:

  • dopiero zaczynasz przygodę z planowaniem posiłków i nie chcesz od razu rzucać się na głęboką wodę
  • nie oczekujesz spektakularnych oszczędności, ale trochę zależy Ci na obniżeniu wydatków na jedzenie
  • nie lubisz marnować jedzenia
  • masz określone preferencje smakowe

3j13xat5lm

Inspiracją do opracowania tej metody było spostrzeżenie mojego Męża, że właściwie prawie zawsze nasza lista zakupów wygląda tak samo. Faktycznie, mamy swoje ulubione smaki i chętnie (oraz regularnie) do nich wracamy. Myślę, że większość osób zauważa u siebie taką tendencję – jedni jadają tylko drób, inni preferują wołowinę, jedni zajadają się brukselką, a inni jej nie tkną…Oczywiście nikt nikomu nie zabrania kulinarnych eksperymentów, są wręcz wskazane, ale generalnie zawsze chętniej zjada się to, co już się zna.

ELASTYCZNY SPOSÓB PLANOWANIA POSIŁKÓW KROK PO KROKU:

1. Ułóż stałą listę zakupów (zostaw kilka pustych miejsc na dodatkowe produkty). Dzięki temu nie tylko zaoszczędzisz, ale przede wszystkim upewnisz się, że zawsze masz w domu wszystkie potrzebne składniki. Przed wyjściem na zakupy wydrukuj listę i wykreśl z niej te produkty, które jeszcze masz (i wiesz, że wystarczą w danym okresie czasu).

  • Na czym polega oszczędność? Po pierwsze, kupując stale te same produkty, lepiej orientujesz się w cenach i nie będziesz za nie przepłacać. Po drugie, masz listę zakupów o której wiesz, że jest w pełni wystarczalna, więc unikasz pokus kupowania dodatkowych produktów (oraz niepotrzebnych wycieczek do sklepu, bo akurat zabrakło śmietany). Po trzecie, regularnie robisz przegląd zapasów, więc nie marnujesz jedzenia.
  • Uwaga! Niech Was nie zmyli słowo „stała”, które wcale nie oznacza „nudna”! Nasza lista zakupów wcale nie jest wyjątkowo długa, ale absolutnie nie mam poczucia, że jemy w kółko to samo.
  • Możesz zrobić osobną krótką listę na produkty, które kupujesz na bieżąco (pieczywo, mięso, wędliny itp.).

2. Zrób listę dań, które możesz zrobić ze składników z listy. Możesz zacząć od obiadów lub od razu pójść na całość i rozpisać także śniadania, kolacje i przekąski. Warto poświęcić jedno popołudnie na przegląd książek kucharskich lub skorzystać z internetowych baz przepisów (niektóre z nich mają opcję wyszukiwania dań po składnikach, zamieściłam je na końcu wpisu).

  • Zachowaj umiar przy wybieraniu dań. Jeśli z góry wiesz, że wykonanie któregoś jest dla Ciebie zbyt trudne lub czasochłonne (albo niekoniecznie będzie smakować), to nie dodawaj go do listy, bo po co?
  • Jeśli znajdziesz danie, które wymaga kupna składników spoza Twojej listy, to śmiało dodaj je do listy przepisów – przecież chodzi tu o elastyczność i czerpanie przyjemności z jedzenia, prawda?

3. Zaplanuj posiłki na wybrany okres czasu lub po prostu powieś sobie listę dań i codziennie wybieraj, co ugotujesz – masz przecież pewność, że składniki są w lodówce.

  • Ważne! Elastyczność nie jest równoznaczna z bezmyślnym marnotrawstwem – jeśli masz otwarty słoik z przecierem pomidorowym, to wykorzystaj go w pierwszej kolejności.
  • Nie wydziwiaj. Masz tyle możliwości, że na pewno każdego dnia znajdziesz coś pysznego, co zechcesz zjeść. Ten system nie polega na zamawianiu codziennie pizzy na kolację!

4. Tok myślenia podczas planowania posiłków ma duże znaczenie. Chodzi o to, by jeść to, co się lubi, ale mieć nad tym kontrolę – tylko wtedy da to pewne oszczędności i pozwoli uniknąć wyrzucania jedzenia. Nawet, jeśli nasz plan jest bardzo ogólny, to lepszy taki, niż żaden!

Poniżej zamieszczam Wam przykład naszego obiadowego menu na tydzień (i tego, jak dostosowujemy się do różnych okoliczności):

  • Poniedziałek. Początek tygodnia to u nas specyficzny moment. Często oznacza dojadanie resztek po niedzieli (bo na przykład byliśmy na rodzinnym obiedzie). Jeśli nie mamy tyle szczęścia, to zazwyczaj jemy coś bardzo prostego, na przykład makaron z sosem carbonara. Wykorzystujemy w ten sposób resztki wędlin z poprzedniego tygodnia. Na poniedziałek nigdy nie planuję obiadów mięsnych, ponieważ zależy mi na ich świeżości, a sklep, w którym zaopatrujemy się w mięso jest w poniedziałki nieczynny. Z kolei mięso kupione w poprzednim tygodniu jest już dawno zjedzone.
  • Wtorek. Mam już mięso, więc mogę przygotować coś, z czego będzie cieszyć się Mój Mąż (dla mnie mięso mogłoby nie istnieć). Lubię robić większe ilości i wykorzystywać je w innych posiłkach. Moim ulubionym przykładem jest zrobienie jednego dnia obiadu z pulpecikami z mięsa mielonego i wykorzystanie go na drugi dzień, na przykład dodając pulpeciki do sosu pomidorowego i podanie ich z makaronem. Kolejny przykład? Usmażone kawałki indyka (podane na przykład z warzywami), które na drugi dzień mogą wylądować w sosie curry.
  • Środa. Wykorzystuję resztki z poprzedniego dnia, jak wyżej.
  • Czwartek. 70% naszych obiadów zawiera makaron albo gnocchi (opcjonalnie kopytka), ponieważ wszyscy je tu uwielbiamy (z Ninką na czele), więc mamy przygotowaną długą listę różnych sosów, z którymi możemy je połączyć. Wszystkie robimy od podstaw, żeby było zdrowiej (ale jednocześnie mam pewność, że ich wykonanie zajmuje mało czasu). Naszymi faworytami są: sos carbonara, sos pomidorowy, szpinakowy z serem, brokułowy i proste pesto. Na życzenie Męża dodaję do nich czasem jakieś mięso. Gnocchi i kopytka to właściwie jedyne gotowe produkty w naszej lodówce – kupuję na wypadek, gdybym musiała przygotować obiad w dużym pośpiechu i nie miała czasu na bawienie się w długie lepienie i gotowanie kluseczek i tym podobnych.
  • Piątek. To u nas dzień dużych zakupów spożywczych, więc staram się wykorzystać jak najwięcej resztek. To idealna pora na zrobienie zapiekanek, tart lub placków. Jeśli decyduję się na zapiekankę ziemniaczaną, to gotuję od razu więcej ziemniaków – przydadzą się na sobotni obiad (można je podsmażyć) lub na przykład do sałatki ziemniaczanej.
  • Sobota. Początek weekendu nie jest u nas równoznaczny z odpoczynkiem. Mąż często jest w pracy, a ja na kursie, więc obiad musi być szybki. Klasyczne podsmażane ziemniaczki, kefir i jajko sadzone goszczą u nas bardzo często. Nie pogardzimy też pierogami!
  • Niedziela. W niedziele opcje obiadowe są trzy. 1. Jedziemy na obiad do rodziny i wtedy problem mamy zazwyczaj z głowy na dwa dni. 2. Jedziemy na jakąś wycieczkę i jemy w restauracji. 3. Jemy obiad w domu i wtedy zawsze robimy jakąś rybę oraz frytki z różnych warzyw. Jeśli zostaną mi kawałki ryby, to w poniedziałek staram się dodać je do sałatki albo wymieszać z ryżem i na przykład groszkiem, po czym uformować z tego pyszne kuleczki – idealne danie dla dwulatki!

Jak widzicie, ten system planowania posiłków wymaga bieżącej analizy stanu swoich zapasów, ale ponieważ ma się gotową listę dań oraz gwarancję posiadania wielu składników, gotowanie jest stosunkowo łatwe i bezstresowe, a daje przy tym poczucie dużej swobody, na której brak tak wiele osób narzeka przy tradycyjnym planowaniu posiłków.

Przygotowałam też dla Was zestawienie kilku internetowych wyszukiwarek przepisów, bardzo pomocne przy układaniu menu!

Viva La Vita (Inteligentna Lodówka)

Puszka

Przepisy.pl

Co jemy?

Jestem bardzo ciekawa, czy tym sposobem przekonam do planowania posiłków tych najbardziej opornych! Jest to świetny wstęp do późniejszego „pełnego” planowania, ponieważ oducza ulegania wszystkim zachciankom, uczy kuchennej kreatywności, ale przy okazji daje nam pewność jedzenia tego, co lubimy 🙂

ZORGANIZOWANA
  • Czasem zdarza mi sie planować różne rzezczy ale nigdy nie planowałam jedzenia z miesięcznym wyprzedzeniem. Ciekawy post 🙂 w sumie to zdarza nam się marnować jedzenie, wiec może warto spróbować zaopatrzenia lodówki z logistycznym podejściem 🙂

  • Fajnie to macie wszystko zorganizowane. Chyba podkradnę kilka pomysłów, szczególnie makaronowych, bo ostatnio za nimi przepadam :).

  • Syluska

    Przeczytałam wszystkie posty nt.planowania menu i jestem zachwycona. Dziękuję za inspirację i zebranie wszystkiego w jednym miejscu, no i podzielenie się tą trudną wg mnie sztuką :).