RECENZJE

Drukarka etykiet Brother P-touch D200 – hit czy kit?

Etap organizacji mojego nowego mieszkania powoli dobiega końca – ufff! Życie wśród nierozpakowanych toreb zdecydowanie mi nie służyło, ale teraz w końcu wszystko ma swoje miejsce, miliony pudeł i pojemników z IKEI powoli się zapełniają – zaczynamy czuć się tutaj, jak u siebie. Niebawem zacznę pokazywać, na jakie organizacyjne rozwiązania zdecydowałam się w różnych zakątkach nowego mieszkania (a jest ich sporo!), ale nie mogę zacząć bez przedstawienia bohatera, który niejednokrotnie będzie się w tych wpisach pojawiał – Brother P-touch D200 *. Spełnienie moich organizacyjnych marzeń! Odpowiadając już na początku na pytanie postawione w tytule – hit nad hity!

DANE TECHNICZNE:

To, co skusiło mnie najbardziej, to klawiatura. Zależało mi na tym, by obsługiwała polskie litery, bo z tym wśród drukarek bywa czasem różnie. Dodatkowe bajery, jak na przykład ramki i symbole graficzne (kilkaset do wyboru!) miały dla mnie znaczenie drugorzędne. Do wyboru jest też 14 czcionek, a wszystkie preferencje zmienia się za pomocą kilku klawiszy funkcyjnych – obsługa jest bardzo prosta. Zaletą jest możliwość zrobienia podglądu wydruku oraz fakt, że można drukować 2 linie tekstu. Drukarka jest kompatybilna z taśmami TZe (6-warstwowe, bardzo wytrzymałe) o różnych szerokościach. Wadą jest zasilanie na aż 6 baterii typu AAA (ale można też kupić wersję z zasilaczem sieciowym). Z tego, co widzę, jest kilka wersji kolorystycznych. Ceny według Ceneo wahają się od 129 zł do nawet 190 zł, ale ja swoją dorwałam na Allegro za 115 zł (+koszt przesyłki). W komplecie była dołączona biała taśma 12 mm. Zaraz wyjaśnię, dlaczego jej nie użyłam!

UŻYTKOWANIE:

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam po kupieniu drukarki, było zamówienie innej taśmy, niż ta dołączona w zestawie. Była ona biała, a mi zależało na przezroczystej – z tego prostego powodu, że przezroczysta będzie wyglądać dobrze na wszystkim i dzięki temu będę mogła wykorzystać ją w niezliczonej ilości projektów! Już zacieram ręce z radości! Taśmę (12mm, 8m długości) również znalazłam na Allegro, kosztuje 31 zł + koszt przesyłki, ale warto!

Obsługa drukarki jest banalnie prosta, intuicyjna, dla posiadaczy smartfonów nie powinna stanowić problemu! Małą wadą są gabaryty drukarki – jest na tyle gruba, że ciężko mi się ją trzyma w dłoniach – wygodniej mi jest, gdy leży, ale może to kwestia moich drobnych dłoni. Ogólnie po wybraniu preferowanej przeze mnie czcionki i zdecydowaniu, że wszelkiego rodzaju ozdobniki nie są mi potrzebne, moja praca z drukarką polegała jedynie na wklepywaniu wybranych słów i błyskawicznym ich drukowaniu. Na górze po prawej stronie jest przycisk, który obcina nasz wydruk, więc wszystko jest piękne i równe – dla mnie to ogromna zaleta i komfort, w porównaniu do moich wcześniejszych działań, gdy miałam w zanadrzu jedynie wydrukowaną naklejkę w formacie A4, z której musiałam wycinać drobne elementy. Teraz wszystko jest ładne i równe – tak, jak lubię!

PODSUMOWANIE:

Czy warto kupić jakąkolwiek drukarkę etykiet? Moim zdaniem każda osoba, która ceni sobie ład i porządek, będzie z tego zakupu zadowolona! Tym bardziej, że możliwości wykorzystania jest mnóstwo! Pokażę je zresztą niebawem 🙂

*Link we wpisie jest linkiem afiliacyjnym – oznacza to, że kupując coś poprzez jego kliknięcie sprawisz, że niewielka prowizja od sprzedaży trafi również do mnie.

Print Friendly, PDF & Email