ORGANIZACJA

Domowy DETOX – dzień 26: porządek w samochodzie

Pamiętacie moją mrożącą krew w żyłach blachę z piekarnika, którą pokazałam w tym wpisie? Przygotujcie się na kolejny wstrząs! Dziś zaprezentuję Wam bagażnik mojego samochodu przed detoxem…I chyba oczywiste będzie, że samochodem jeździ codziennie Mój Mąż… 😉

Gotowi?

Oto on!

Bagażnik, nie Mąż 😉

Uwierzycie, że potrafiliśmy zmieścić tam jeszcze wózek? I owszem, to kolorowe to basenik…

Tym razem winny (w ramach pokuty) brał czynny udział w detoxie, dzięki czemu udało nam się osiągnąć całkiem przyzwoity efekt w bardzo krótkim czasie. Nie patrzyłam na zegarek, ale myślę, że uwinęliśmy się w 15-20 minut.

Zaczęliśmy od wyjęcia wszystkiego z samochodu i posegregowania na grupy tematyczne. Na tej podstawie ustaliłam, co i jak zorganizuję w bagażniku. Miałam już tam plastikowy kosz, więc postanowiłam dorobić jeszcze do niego mniejsze przegródki, żeby było bardziej po mojemu 😉 Przegródki zrobiłam z kartoników:

Ach zapomniałam wspomnieć, że nasza Córka była jak zwykle bardzo czarująca i…”pomocna” 😉

Efekt naszego detoxu jest bardzo zadowalający!

Środki do pielęgnacji i wszystkie rzeczy związane z pierwszą pomocą itp. wylądowały w osobnych kartonikach. Reszta rzeczy, których nazw nawet nie znam, znalazła swoje miejsce w pozostałej części plastikowego koszyka. W końcu bez wstydu mogę otwierać bagażnik!

W środku samochodu zamontowałam specjalny organizer (chyba z Lidla), który przyda nam się podczas dłuższych podróży. Muszę tylko popracować jeszcze nad jego zawartością, czyli uzupełnić go o jakieś zabawki i inne przydatne akcesoria:

A tak przy okazji – czy macie w samochodzie takie specjalne lusterko, w którym widać dziecko? Jestem wdzięczna za ten gadżet za każdym razem, gdy jadę gdzieś sama z Ninką!

.

Jakie są Wasze sposoby na zorganizowany samochód? Sprzątacie go razem czy w tym zakresie rządzi tylko jedna osoba? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach 🙂

Print Friendly, PDF & Email
  • Ja nie mam żadnego specjalnego lusterka, ale gdy jadę z braciszkiem to fotelik jest za mną i widzę go w lusterku wstecznym 🙂
    I uważam to za najwygodniejsze wyjście.

    • zorganizowana

      Dzięki temu lusterku widzę jej buzię we wstecznym, więc jestem spokojniejsza 🙂 Wygoda tego typu rozwiązań zależy też chyba od wzrostu kierowcy, bo np. mój mąż w ogóle nic w tym dodatkowym lusterku nie widział…Ja chyba jestem odpowiednio niska i widzę dzięki niemu więcej 😉 Wzrost dziecka i rodzaj fotelika też ma znaczenie 🙂

  • Kasiu pociesze Cię , wcale nie jest u Ciebie tak źle. Ja mam niestety jeszcze większy bagażnik i oczywiście cały zapchany, ale tłumaczę sobie że przy małych dzieciach trzeba mieć wiele rzeczy ze sobą. Na szczęście ja już wózka nie potrzebuje bo by na niego nie było miejsca już. Ale myślę że po pracy ogarnę to w końcu.

    • zorganizowana

      Uffff…Dziękuję! Każdy komentarz tego typu jest jak miód na moje serce hihi 😉 Powodzenia w porządkowaniu! 🙂

    • A jeśli chodzi o dzieci to mój syn siedzi już ze mną z przodu ale jak był młodszy to zawsze bezpośrednio za mną siedział bo podobno jest to najbezpieczniejsze miejsce dla dziecka więc i zwykle lusterko byłam w stanie skierować i na niego i jeszcze drogę widzialam.

  • Ha, ha, ja nie mam prawa jazdy, w związku z czym samochód jest królestwem męża i to on o niego dba. Auto błyszczy i w środku, i na zewnątrz 🙂 (Inna sprawa, że z samochodu korzystamy bardzo rzadko, najwyżej kilka razy w miesiącu, gdy jedziemy gdzieś całą rodziną.)

    Z czystym sumieniem udaję się więc na weekendowy odpoczynek – zdecydowaliśmy się na spontaniczny wyjazd do teściów, więc czekają mnie (prawie) dwa dni bez dzieci 😀

    • zorganizowana

      Udanego wypoczynku! 🙂

  • Ja sprzątam na zmianę z moim chłopakiem jako że oboje jeździmy samochodem 🙂 zazwyczaj ja sprzątam w środku a on myje z zewnątrz. Robimy to jednak nie za często, ale w tym miesiącu już tą rzecz odznaczyłam z listy sprzątania. Pozdrawiam ?

    • zorganizowana

      Idealny przykład pracy zespołowej! 🙂