DIY – metamorfoza stolika IKEA LÄTT

Nie da się ukryć, że minęło sporo czasu od mojego ostatniego DIY, ale czy jest lepszy moment na powrót do zabawy w majsterkowicza, niż urządzanie nowego domu? Mam teraz głowę pełną pomysłów, więc korzystam z tej dobrej energii i staram się zrobić jak najwięcej – póki mi się chce! Obstawiam, że wraz z nadejściem upalnego lata mogę mieć trochę mniej zapału do machania pędzlem…

Aktualnie spędzam sporo czasu na urządzaniu dziecięcego pokoiku – jest on sporym wyzwaniem ze względu na swoje skromne gabaryty, a z wiadomych względów chciałam tam upchnąć jak najwięcej! Ninka uwielbia to pomieszczenia od chwili, gdy weszła do niego po raz pierwszy i zobaczyła tylko wielką pustkę. Wydała z siebie gromkie wooooooow i już wiedzieliśmy, że to będzie jej przestrzeń. A ponieważ nasze dziecię jest na etapie intensywnego rozwoju umiejętności plastycznych, to w pokoiku nie mogło zabraknąć stolika i krzesełek, czyli idealnego miejsca do pracy dla półtorarocznego dziecka. Wybraliśmy dla niej zestaw LÄTT z IKEI, którego cena wynosi 89 zł. Przy białych stylowych mebelkach wyglądał on jednak nieco mizernie, więc zdecydowałam się na małą metamorfozę. Cel? Stworzenie (ładnego) mini centrum plastycznego!

latt-stolik-dzieciecy-i-krzes-a-bia-y__71395_PE186815_S4

KROK 1 – Malowanie

Tutaj dałam plamę już na starcie, niestety. Każdy, kto od jakiegoś czasu śledzi bloga, wie doskonale, że mam małą obsesję na punkcie testerów farb Luxens. Oczywiste więc było dla mnie, że skoro tyle razy malowałam nimi różnego rodzaju powierzchnie, to tym razem także. Jest to jednak farba do ścian i sufitów, a więc ma pewne wady, może niezbyt widoczne na pierwszy rzut oka, ale jednak…Choć malowało się szybko i wystarczyła tylko jedna warstwa, by stolik i krzesła pokryły się pięknym odcieniem matowej bieli, to jednak podczas użytkowania mebelki trochę się rysują, zostają gdzieniegdzie ciemne kreski. Dlatego moja rada (także dla siebie na przyszłość) jest następująca – należy zachować rozum przy półce z farbami! W przyszłości planuję zetrzeć tą farbę i pomalować mebelki białą bejcą albo czymś innym, co nadaje się do drewna. Póki co, jest dobrze, choć nie idealnie, ale kto by się tam przejmował…W przyszłości rozważam pomalowanie szyny na inny kolor, położenie na blat ceraty, żeby zapobiec potencjalnym uszkodzeniom, pomalowanie nóg na inny kolor, dodanie poduszek na siedzenia krzesełek…Taki mały stolik, a tyle możliwości!

KROK 2 – Dodatki

Zależało mi na tym, żeby moja mała artystka miała łatwy dostęp do wszystkich niezbędnych artykułów plastycznych, bez konieczności wstawania z krzesełka. Zdecydowałam się na najtańsze, ale też moim zdaniem najlepsze rozwiązanie, czyli wykorzystanie produktów z serii BYGEL, dostępnych w IKEI. Szyna, którą zamontowaliśmy na boku stolika, kosztowała całe 5 zł, a pojemniki (wybrałam białe, żeby móc w przyszłości ewentualnie jakoś je ozdobić) kosztowały 2 zł (za sztukę).

KROK 3 – Radość z tworzenia

Ja mam satysfakcję, bo stworzyłam dziecku wygodne miejsce do kreatywnych zabaw, a dziecko się cieszy, bo w końcu ma swój kącik i wszystko w zasięgu rączek! Oczywiście do pojemników można wrzucić co tylko wyobraźnia nam podpowie, u nas jest tam co chwilę co innego! Ich dużą zaletą jest też to, że można je w dowolnej chwili zdjąć z szyny i schować lub dla własnej wygody po prostu postawić na stoliku – tak, jak to zrobiła Ninka:

Na ścianie obok stolika można też na przykład zawiesić organizery na prasę i włożyć do nich czyste kartki lub zamontować półki na inne niezbędne gadżety. My na razie ograniczyliśmy się do wykorzystania przestrzeni na stole, ponieważ miejsce na ścianie przyda nam się do czegoś innego 🙂

  • Koszt całego projektu szacuję na około 110 zł.
  • Czas wykonania – jeden dzień na malowanie i schnięcie farby, 10 minut na montowanie szyny.
  • Stopień trudności – banał! 🙂

 

ZORGANIZOWANA
  • Anna

    Pięknie! Ja szukam teraz ładnego dziecięcego stolika z szufladą na przybory do rysowania (te do malowania schowam jednak gdzieś wysoko;), jak nie uda mi się znaleźć, to pewnie skradnę Twój patent 🙂

    P.S. Ależ Ninka już duża!

    • U nas przybory do rysowania są na dole tylko wtedy, gdy ja czuwam – aż tak jej nie ufam, szkoda ścian! 😉 Wydaje mi się, że gdzieś widziałam taki stolik, którego szukasz…Jak sobie przypomnę, to dam znać 🙂
      I owszem, Ninka bardzo wyrosła, szybko jej to poszło 😉