Browsing Category: (UNCATEGORIZED)

Inspiracje na roczek chłopca

Przygotowując ten wpis musiałam dwukrotnie upewniać się, czy aby nie pomyliłam dat…Ale nie, wszystko się zgadza, mój Syn niebawem skończy 10 miesięcy, a to oznacza, że najwyższa pora zacząć myśleć o tym, jak będzie wyglądać przyjęcie z okazji jego pierwszych urodzin! Post z pomysłami na takie przyjęcie pokazywałam już w 2015 roku, a następnie zaprezentowałam Wam, jak wyglądały pierwsze urodzinki Ninki, dlatego tym razem nie będę się powtarzać i nie będzie nic dla dziewczynek – ten wpis to typowe inspiracje na roczek chłopca. A właściwie nie tylko na roczek, ale na każde urodzinki…A jak teraz o tym myślę, to dziewczynkom też mogą się spodobać…No dobrze, uznajmy zatem, że to post dla wszystkich rodziców! 😉

Szczerze mówiąc w przypadku Karolka jakoś kompletnie nie mam pomysłu na cokolwiek…Czasem wydaje mi się, że wszystkie pokłady mojej kreatywności wykorzystałam na pierwsze dziecko, a drugie dostaje w spadku kilka sprawdzonych pomysłów…Na pewno znów zrobię girlandę ze wszystkich miesięcznych zdjęć, na pewno wrzucę mu do łóżeczka mnóstwo balonów i zapewne część menu też pewnie będzie podobna. Chciałabym przygotować dla niego jakieś wyjątkowe dekoracje, bo choć mam świadomość, że są mu obojętne, to bardzo bym chciała, by miał jakąś pamiątkę i dowód na to, że matka czasem starała się jakoś wynagrodzić mu fakt, że jest drugi…Dlatego też zgodnie ze swoim zwyczajem rzuciłam się w otchłań Pinterest w poszukiwaniu ciekawych pomysłów, którymi niniejszym się z Wami dzielę.

  • Pink Sugarland – w tym pomyśle podoba mi się to, że cały efekt uzyskuje się przy użyciu zaledwie kilku kolorów oraz powtarzającego się kształtu (trójkątów). Wydaje mi się, że jest to dobry punkt wyjścia do własnych eksperymentów z kolorami. Dodatkowy plus jest taki, że takie dekoracje można stworzyć małym kosztem!

  • Etsy/SweetGeorgiaSweet – kolejny przykład bardzo spójnej kolorystyki, choć szczerze mówiąc ja chciałabym uniknąć dużej ilości niebieskiego…Jakoś nie przepadam za tym kolorem, zdecydowanie wolę miętę, ale warto tutaj podejrzeć wykorzystanie tych samych kolorów we wszystkich dekoracjach, z ubraniem dziecka włącznie – idealne rozwiązanie dla osób, które planują na ten wyjątkowy dzień sesję zdjęciową!

  • Project Nursery – oryginalnie ten pomysł był wykorzystany podczas drugich urodzin, co jest w sumie uzasadnione, bo dziecko w tym wieku ma już jako takie zainteresowania i można je wpleść w tematykę urodzin, żeby sprawić mu przyjemność, ale moim zdaniem na roczek też można zrobić coś podobnego. Wykorzystując do dekoracji zabawki możemy sporo zaoszczędzić!

  • Project Nursery – szczerze mówiąc ten pomysł, to mój aktualny faworyt! Ciągle chodzi mi po głowie coś, co ma związek z latem, dżunglą, safari, tropikami…Coś, co będzie pasować do urodzin wyprawianych w lipcu…Urzekła mnie tu duża ilość zieleni i figurki zwierzątek na babeczkach – takie proste, a takie efektowne!

  • Momtastic – gdy Karolek przyszedł na świat, wydawał z siebie bardzo zabawne dźwięki, które porównywałam do ryczenia małego dinozaura (a raczej do mojego wyobrażenia o takim ryku). W każdym razie pomysł na urządzanie roczku z dinozaurowym motywem przewodnim również nie powinien być trudny w wykonaniu. Tutaj także jako główne dekoracje mogą posłużyć zabawki, a przy użyciu farb w spray’u można z łatwością zmienić ich oblicze i sprawić, że będą kolorystycznie spójne z resztą dodatków.

  • 100 Layer Cake-let – kolejna propozycja to coś dla osób kreatywnych i zdolnych manualnie – większość dekoracji jest wykonana samodzielnie, z wykorzystaniem skrawków materiału, filcu lub papieru.

  • Oh So Amelia – ostatnia inspiracja jest bardzo monochromatyczna i nowoczesna. Wykorzystuje chyba większość popularnych dekoracji, więc istnieje duża szansa, że wiele osób już je ma w domu. Biel i czerń to moim zdaniem zawsze dobre połączenie! No i można zaszaleć z łączeniem różnych wzorów, co także sprzyja oszczędnościom!

 

Trudny wybór, prawda? Który pomysł podoba Wam się najbardziej?

Blogi o finansach i oszczędzaniu (aktualizacja)

Długo kazałam Wam czekać na aktualizację tego wpisu, ale w końcu jest! Zebrałam Wasze opinie, trochę poszperałam i oto mogę przedstawić nową listę blogów o finansach i oszczędzaniu – temat zawsze budzący duże zainteresowanie! Nie ukrywam, że moje oszczędnościowe plany zazwyczaj boleśnie zderzają się z rzeczywistością (szczególnie podczas takich promocji, jak na przykład ostatnie -49% w Rossmannie, kiedy to tracę nad sobą kontrolę i wracam do domu z siedmioma podkładami…), ale chęci mam dobre, zapewniam! Regularne czytanie blogów o finansowej tematyce bardzo mnie motywuje, więc im więcej, tym lepiej!

W poniższym zestawieniu starałam się uwzględnić tylko te blogi, na których regularnie pojawiają się nowe posty. Mam nadzieję, że znajdziecie na nich dużo nowych oszczędnościowych inspiracji:

Jak oszczędzać pieniądze

Finanse bardzo osobiste

Finanse od kuchni

Finanse na obcasach

Kobiece finanse

Metafinanse

Oszczędnicka

Łatwe oszczędzanie

Rodzina na kredyt

Grosik do grosza

Money Grabbing

Stabilizacja finansowa

 

Które blogi chcielibyście jeszcze dodać do tej listy?

Wielkanocne dekoracje

Chyba nie myśleliście, że nie wspomnę ani słowem o wielkanocnych dekoracjach? 🙂

Tegoroczne Święta Wielkanocne będą naszymi pierwszymi w nowym mieszkaniu, więc miałam spory dylemat w kwestii dekoracji. Moja rozrzutne serce podpowiadało mi, żeby kupić pełno nowości i porozstawiać je w każdym kąciku mieszkania, ale oszczędny rozum kazał skupić się na tym, co mam…

Zobaczcie, co z tego wyszło:

Na półce nad telewizorem postawiłam dwa pastelowe żółte wazony (chyba zeszłoroczny KiK). Wkładam do nich tulipany, goździki albo żonkile, zazwyczaj pojedyncze sztuki (pozostałe lądują w wazonach w innych częściach domu). Obok stoi szklany pojemnik, którego dno wyłożyłam sztucznym siankiem, a na górę wysypałam malutkie styropianowe jajeczka w pastelowych kolorach. Kupiłam je chyba rok temu w Pepco, w zestawie były jeszcze pomarańczowe, ale je wyjęłam, bo gryzły się z moją kolorystyczną wizją. Na końcu półki stoi jedna z dwóch rzeczy, na które się dotychczas skusiłam, czyli drewniany zając z KiKa. Cóż…Miało być minimalistycznie i zdecydowanie tak jest!

Na stoliku RTV stoi długi szklany wazon z baziami. Zawiesiłam na nich żółte jajeczka, które kupiłam niedawno w Biedronce – o ile dobrze pamiętam, były też inne kolory. Strasznie długo szukałam odpowiednich jajek, większość wydawała mi się być zdecydowanie za duża, a ja ciągle miałam w pamięci urocze malutkie jajeczka, które zawieszałam na baziach jako mała dziewczynka. Te z Biedronki nie są idealne, ale to najlepsze, co udało mi się w mojej okolicy znaleźć.

W naszej sypialni panuje szaro-różowy klimat, więc tutaj dekoracje ograniczyłam do skromnych bazi w prostym wazonie i kwiatowego rysunku w ramce, bez zbędnych szaleństw.

Intensywnie myślę jeszcze nad czymś do kuchni, na pewno pojawią się pastelowe ściereczki i coś na parapet, ale takich rzeczy niestety nie posiadam w swoich starych zbiorach – będę jeszcze szukać. W pokoju dzieci pewnie pojawią się odpowiednie obrazki w ramkach, ale w tym przypadku poszukiwania również nadal trwają.

Rok temu bawiłam się w DIY z wytłaczanek po jajkach, ale patrząc realistycznie na to, jaką ilością czasu ostatnio dysponuję, pewnie skończy się u mnie na ułożeniu w miseczce kilku zafarbowanych w pośpiechu jajek…Jeśli jednak Wy macie w planach zrobienie czegoś ekstra na Wielkanoc, to polecam zajrzeć na bloga Mavelo, gdzie znajdziecie urocze pudełeczka na czekoladowe jajka – do wydrukowania i samodzielnego złożenia.

Jak widzicie u mnie bez zmian, standardowo po najmniejszej linii oporu, żeby się przypadkiem nie namęczyć 😉 A jak wygląda sytuacja u Was? Dekorujecie już domy na Wielkanoc?

 

Czysty dom w godzinę

Nic tak bardzo nie motywuje do sprzątania, jak telefon z informacją o tym, że wybierają się do nas niezapowiedziani goście! Oczywiście wiadomo, wszyscy słyszymy standardowe: Nieeee, nie musisz sprzątać, nie musisz nic szykować do jedzenia, my tylko na chwilę!, ale wiadomo, jak jest. Nie chcemy, by ktoś natknął się na porozrzucane klocki i dwudniowe naczynia w zlewie. Jeśli funkcjonujecie podobnie, jak moja rodzina, to zakładam, że u Was też porządek jest tylko przez pierwsze minuty po posprzątaniu (czas ten wydłuża się, jeśli dzieci trochę pośpią w ciągu dnia). Ale zaraz potem bałagan zaczyna się powoli kumulować. I choć mam swoje codzienne rytuały, które pomagają mi trzymać to wszystko (w miarę) w ryzach, i choć mam opracowany swój plan sprzątania, to i tak  takie nagłe wizyty stawiają mnie na baczność. Szczególnie, gdy wypadają w weekend, bo wtedy nasze mieszkanie jest jedną wielką salą zabaw (wiadomo, tata w domu). Sytuacja brzmi znajomo? Dzisiaj opiszę Wam w skrócie, co robię, gdy do wizyty niezapowiedzianych gości zostaje mi godzinka. Sprawdziłam z zegarkiem w ręku!

  • Nawet jeśli na zewnątrz jest trzaskający mróz, to ja zawsze otwieram wszystkie okna i wietrzę pokoje. Zapalam też przynajmniej jedną świeczkę zapachową.
  • Sprzątanie zaczynam od końca mojego mieszkania, czyli od pokoju dzieci. Oczywiście nie mam czasu na generalne porządki. Przez „sprzątanie” rozumiem „wrzucenie zabawek do najbliższego pudła, a ubrań do szafy”. Ścielę też łóżeczka, jeśli jest taka konieczność.
  • Następnie przechodzę do sypialni. Tu również ścielę łóżko, a ewentualne porozrzucane ubrania wrzucam do garderoby. Nie bawię się w dokładne składanie i układanie rzeczy w równe stosiki, bo czas leci, a ja i tak co chwilę odrywam się od pracy, żeby sprawdzić, co robią dzieci. Oczywiście ciągle zostawiam otwarte okna.
  • W moim mieszkaniu okropnie szybko się kurzy, więc łapię za chusteczki nasączone środkiem do czyszczenia mebli i bardzo powierzchownie je przecieram. Właściwie głównie ze względu na zapach, jaki zostaje po ich użyciu (właśnie to sobie uświadomiłam).
  • Następnym etapem jest łazienka. Nie ma co się łudzić, goście na 99% z niej skorzystają. Czasu nie jest zbyt dużo, więc ja skupiam się na dwóch najważniejszych punktach – toalecie i umywalce. Do tej pierwszej wlewam środek do czyszczenia, żeby miał czas zadziałać. Następnie szybko przecieram umywalkę i ewentualnie lustro. Pałętające się niepotrzebnie kosmetyki wrzucam do koszyczka. Myję toaletę w środku i na zewnątrz. Rozwieszam ładnie ręczniki i upewniam się, że mam świeży ręcznik dla gości przy umywalce. Strzepuję też dywanik łazienkowy i wszystkie rzeczy stojące na podłodze kładę na pralce, bo niebawem wkroczę tam z odkurzaczem.
  • Przechodzę do salonu. Układam ładnie wszystkie poduszki na kanapie, chowam zabawki (do pudeł, a jakże!) i przecieram z kurzu stolik kawowy i inne meble. Zapalam świeczkę i wietrzę. Dzieci lokuję z dala od świeczki 😉
  • Kuchnia. Najgorzej…Tutaj zawsze się coś dzieje! Staram się na bieżąco chować naczynia do zmywarki, ale robię jeszcze rundkę po domu, żeby upewnić się, że nie zabłąkał się gdzieś jakiś kubek. Mam białą kuchenkę i zlew, więc obowiązkowo muszę je przemyć, bo widać na nich każdą plamkę. Ścieram okruchy z blatów, zapalam świeczkę i wytrzepuję kuchenny dywanik.
  • Odkurzam, odkurzam, odkurzam…
  • Gotowe! Zamykam okna, nastawiam wodę na herbatę i przy odrobinie szczęścia mam jeszcze chwilę, by spojrzeć w lustro i ogarnąć swoją skromną osobę.

Jak już wspominałam wcześniej, zmierzyłam czas takich przygotowań i wyszło mi równiutko 60 minut (a czyta się tak szybko, prawda?). Sprzątałam sama, w międzyczasie przebierając jeszcze Karolka, który oczywiście musiał akurat w tym momencie ulać (standard). Więc na moje oko dwie osoby dadzą radę ogarnąć wszystko w pół godziny, a jeśli macie starsze dzieci, to już w ogóle luksus – z ich pomocą będziecie gotowi w kwadrans! Teraz tylko rozsiąść się na kanapie i udawać, że u nas to zawsze jest tak czysto i pachnąco, no bez wysiłku niemalże! 😀

 

Wesołych Świąt!

Nie będę się rozpisywać, bo w wigilijny poranek nikt zapewne nie ma czasu ani ochoty na czytanie moich wynurzeń.

Mam nadzieję, że moje przedświąteczne odliczanie pomogło Wam bezstresowo przygotować się do Bożego Narodzenia i dziś od rana relaksujecie się i chłoniecie świąteczną atmosferę!

Życzę Wam pięknych, spokojnych i rodzinnych Świąt!

Widzimy się w przyszłym roku 🙂