Browsing Category: POSPRZĄTAJ

Kącik gospodarczy

Kiedy kobieta kupuje mieszkanie, w którym jest garderoba, oczami wyobraźni już widzi wszystkie swoje ubrania pięknie rozłożone na każdej z dostępnych półek. Na górze ułożone kolorystycznie swetry, niżej ulubione spodnie, koszulki z krótkim rękawem, gdzieś w okolicy ustawione w rządku ukochane torebki, obok przezroczyste pojemniki na biżuterię, a na samym dole kolekcja butów. W przypływie dobroci może podzielić się tą przestrzenią z mężem…Ale żeby ładować tam jeszcze akcesoria do sprzątania i zapas papieru toaletowego?!? Wariatka!

Niestety tą wariatką jestem ja, a do tego szaleństwa zmusiła mnie powierzchnia naszego mieszkania (mało, mało, ciągle mi mało!). Gdzieś ten kącik gospodarczy trzeba było ulokować…Początkowo chciałam zamówić na wymiar szafę i postawić ją w przedpokoju, ale za bardzo zagraciłaby przestrzeń. Wybór padł więc na biedną garderobę. Ulokowanie wszystkich niezbędnych rzeczy stanowiło nie lada wyzwanie. Musieliśmy określić, co jest używane najczęściej i powinno być łatwo dostępne, ale jednocześnie zadbać o to, by było poza zasięgiem dziecięcych rączek. Nie we wszystkich aspektach się udało, ale na całe szczęście garderoba jest zamykana, więc Ninka raczej nie traktuje jej jak swojego placu zabaw.

Na samym początku cały kącik gospodarczy zorganizowałam na końcu garderoby, po lewej stronie. Z czasem jednak trochę nam ten system zaczął przeszkadzać. Po pierwsze, używaliśmy odkurzacza tak często, że ciągłe wnoszenie go do tamtego kąta było uciążliwe (do najlżejszych ten nasz odkurzacz nie należy, nie jest też zbyt poręczny). Po drugie, jako osoba uczulona na kurz, miałam trochę obiekcji w związku z przechowywaniem odkurzacza tak blisko moich ubrań, w zasadzie prawie pod nimi. Mogłabym przysiąc, że widziałam, jak te roztocza przeskakują na moje sukienki! Aktualnie testujemy zatem inne ułożenie, rzeczy są trochę porozrzucane, to prawda, ale chwilowo jest nam tak wygodnie, a to chyba najważniejsze.

Odkurzacz wylądował zaraz przy wejściu, więc szybciej go wyciągam i bez problemu chowam na miejsce. Wygląda niezbyt atrakcyjnie, ale od czego są drzwi, prawda?

Przy wejściu postanowiłam pojemniki z najczęściej używanymi środkami do czyszczenia, ściereczkami i gąbkami, a także żelazko i zapas papieru toaletowego i ręczników papierowych.

Na górnych półkach znalazło się miejsce na różnego rodzaju zapasy – wieszaki, żarówki, baterie, a także świece i tym podobne rzeczy, które zazwyczaj plączą się po szufladach. Zazwyczaj w garderobie stoi mały stołek, więc sięganie do tych pudeł nie stanowi problemu.

Na końcu garderoby jest zamontowany drążek, na którym wiszą nasze ubrania. Postanowiłam to wykorzystać i po lewej stronie zawiesiłam organizer na buty i włożyłam do niego rzadziej używane środki do czyszczenia. Za organizerem schowałam deskę do prasowania i suszarkę na pranie.

Przestrzeń na ścianie wykorzystałam do powieszenia miotły i mopów – po prostu doczepiłam do nich sznureczki i zamontowałam zwykły wieszak – uwielbiam to rozwiązanie! Z kolei miejsce na wiadro wygospodarowałam obok butów (upchnęłam tam nawet skrzynkę z niezbędnymi narzędziami!).

Każdy organizacyjny projekt trzeba poddać próbie czasu. Nasz aktualny układ póki co się sprawdza, ale potrzebuję jeszcze co najmniej miesiąca, żeby mieć pewność, że nie chcę już niczego zmieniać. Podsumowując, oto kilka moich rad dla wszystkich osób, które chcą stworzyć w swoim domu kącik gospodarczy:

  • WYBIERZ ODPOWIEDNIE MIEJSCE – najlepiej z dala od dzieci, ale na tyle łatwo dostępne, by w razie potrzeby móc tam szybko sięgnąć.
  • OKREŚL KATEGORIE – kącik gospodarczy nie powinien być miejscem na wszystko, swoistą graciarnią. Zastanów się, co chcesz tam przechowywać, a następnie ustal hierarchię ważności, dzięki czemu łatwiej Ci będzie ułożyć wszystko na półkach.
  • WYBIERZ SPOSÓB PRZECHOWYWANIA – ja zdecydowałam się podzielić wszystkie rzeczy na mniejsze grupy i włożyć je do opisanych przezroczystych pudeł. Ty możesz wybrać kosze, pudełka z pokrywkami, a nawet ustawić rzeczy w wiaderku – jak Ci wygodniej!
  • DBAJ O PORZĄDEK – cała idea tworzenia takiego kącika polega na tym, żeby ułatwić sobie życie, dlatego unikanie bałaganu w tej części domu powinno być priorytetem.

Macie w swoich domach kąciki gospodarcze? A może całe pomieszczenia? Jak wykorzystujecie tą przestrzeń, co tam przechowujecie?

Jak zaplanować weekendowe porządki?

Kilka dni temu do mojego mieszkania wpadły promienie listopadowego słońca. W ciągu sekundy wiedziałam, jak spędzę zbliżający się długi weekend. I niestety nie mam na myśli długich wycieczek i romantycznych spacerów (choć na to też może znajdzie się czas). Mam na myśli sprzątanie, porządne sprzątanie. W ciągu tygodnia regularnie odkurzam, ścieram kurze i szoruję kabinę prysznicową, ale wspomniane wyżej słońce obnażyło efekty ciągłego działania w pośpiechu. Tu nachlapane, tam wypalcowane…Wykorzystam zatem fakt, że Mąż będzie przez kilka dni w domu i wspólnymi siłami nadrobimy wszystkie zaległości. Przy odrobinie szczęścia może utrzymamy porządek już do Świąt! Jeśli Wy też chcecie wykorzystać któryś weekend na totalną metamorfozę swojego domu, przeczytajcie mój krótki przewodnik o tym, jak zaplanować weekendowe porządki:

OPRACUJ STRATEGIĘ

Planowanie porządków zaczęłam od przejścia przez całe mieszkanie i zapisania, które strefy wymagają pracy. Uwzględniłam nie tylko sprzątanie, ale także organizowanie, bo bez tego nie będzie przecież spektakularnego efektu, prawda? Zapisałam zadania według pomieszczeń. Np. w kuchni planuję umyć piekarnik, przetrzeć fronty szafek, umyć okno i zrobić porządek w szafce z akcesoriami do pieczenia (to tak trochę w ramach przygotowania do Świąt). Dobrze jest przy okazji zerknąć na listę kontrolną (np. z Niezbędnika Zorganizowanej), bo czasem zapominamy o pozornie oczywistych rzeczach.

Gdy już dokładnie wiedziałam, co chcę zrobić, przyszedł czas na ustalenie, kiedy to zrobię. Wiadomo, że nie wszystko da się zaplanować co do minuty, ale warto mieć choć ogólny zarys tego, w jakiej kolejności będziemy sprzątać. Nie chcę na przykład szorować piekarnika, gdy Ninka kręci się w okolicy, dlatego sprzątanie kuchni zaplanowałam na porę jej drzemki.

Można też pójść o krok dalej i przygotować już wcześniej obiady na weekend, żeby nie odrywać się od pracy, podrzucić małe dzieci do dziadków, żeby nie przeszkadzały itd…Jak sprzątanie, to na całego!

PRZYGOTUJ ŚRODKI DO CZYSZCZENIA

Bo chyba nie ma nic bardziej denerwującego, niż gdy w połowie sprzątania, w brudnym dresie i z włosami w totalnym nieładzie, orientujesz się, że masz resztkę sprayu do mycia szyb…Przygotuj worki na śmieci, środki do czyszczenia, gąbki, ręczniki papierowe, wiadra i wszystko to, co uznasz za konieczne.

ZAANGAŻUJ POMOCNIKÓW

Mąż nie ma wyjścia – jest dorosłym domownikiem, więc jego udział jest obowiązkowy, bez względu na to, kto akurat gra mecz! Starsze dzieci też mogą pomóc, oczywiście w miarę swoich możliwości (tutaj znajdziecie podpowiedź, jakie zadania można powierzyć dzieciom w zależności od ich wieku). Jeśli może pomóc mama czy koleżanka, to jeszcze lepiej! Przy wyrzucaniu rzeczy dobrze mieć kogoś, kto nie ma sentymentu do naszego bałaganu.

NIE OCIĄGAJ SIĘ, DZIAŁAJ!

Jeśli postanowisz sobie, że zaczynasz akcję w sobotę rano, to nie wyleguj się w łóżku do 12:00! Wstań o rozsądnej porze, zjedz obfite śniadanie (energia się przyda), włącz ulubioną muzykę i do dzieła! Pod koniec dnia będziesz sobie dziękować za taką mobilizację!

 

Lubicie takie weekendowe sprzątaniowe zrywy czy wolicie rozłożyć pracę na części? 🙂

Najlepsze produkty marek własnych (Lidl, Rossmann, Biedronka)

Utkwiło mi w pamięci pewne hasło reklamowe…

„Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?”

Wryło się w moją podświadomość tak głęboko, że zaczęłam coraz odważniej testować produkty marek własnych – nie od dziś wiadomo, że różnego rodzaju testy pokazują, że są one tej samej lub porównywalnej jakości, co produkty wiodących marek, ale mimo to wiele z nas woli zaufać i zainwestować w rzeczy, które znamy z reklam. Ostatnio zauważyłam, że moje półki coraz częściej zapełniają się środkami do czyszczenia, które kupuję w popularnych sklepach typu Lidl, Biedronka czy Rossmann, więc dziś przedstawię Wam moich faworytów – może się skusicie i przekonacie, że faktycznie nie warto przepłacać? 🙂

Odplamiacze w proszku OXY z Biedronki (6,99 zł) i W5 z Lidla

Powiem tak – może to kwestia plam, które muszę likwidować, ale absolutnie nie widzę różnicy pomiędzy odplamiaczami z Lidla i Biedronki, a o wiele droższym Vanishem. Kiedyś go polecałam, ale teraz uważam, że na moje potrzeby nie ma sensu. Przyznam, że oceniam też te produkty trochę pod kątem ich…nieskuteczności! Plam z lodów czekoladowych nie usunął żaden z tych środków, mimo wielokrotnego namaczania. Dlatego uważam, że na „zwykłe” zabrudzenia można spokojnie użyć tańszych środków.

Spray do mebli Mr Magic z Biedronki (4,99 zł)

Przez wiele lat używałam Pronto, ale kiedyś spróbowałam sprayu z Biedronki o zapachu migdałowym i już z nim zostałam. Spełnia swoje zadanie i pięknie pachnie, więc czego chcieć więcej? Polecam też ściereczki z płynem z tej samej serii (5,99 zł) – są bardzo wygodne w użyciu, ale mają małą wadę w postaci pozostawiania smug na ciemnych meblach (a przynajmniej tak było w przypadku mebli w moim poprzednim mieszkaniu).

Nabłyszczacz do zmywarek Domol z Rossmanna (11,99 zł)

Podobnie, jak w przypadku odplamiaczy, tutaj również oceniam produkt przez pryzmat naszego użytkowania – dla nas ten nabłyszczacz jest wystarczający, ale wiele zależy od rodzaju naczyń, a nawet stopnia twardości wody…Polecam wypróbować, bo cena jest dużo niższa, niż na przykład Finish. Ogólnie produkty Domol są bardzo przyzwoitej jakości, miałam też z tej serii sól do zmywarki i też byłam zadowolona.

Granulki do udrożniania rur Agent Max z Biedronki

Do niedawna byłam wierna Kretowi (nie, nie temu pogodynkowi hihi), ale jak w przypadku wszystkich poprzednich produktów – spróbowałam, nie rozczarowałam się, pozostałam przy tańszym odpowiedniku. Bulgocze i pieni się tak samo, jak pierwowzór 😉

Pianka do czyszczenia dywanów i obić W5 z Lidla (4,99 zł)

Wychwalałam ten produkt pod niebiosa podczas Akcji Błysk Lidla i nadal z czystym sumieniem go polecam! Czyści naprawdę dobrze, wypróbowałam go na wielu plamach i radził sobie z nimi doskonale. Jedyny minus? Wydajność. Przy dużych powierzchniach i rozległych zabrudzeniach chyba lepiej rozważyć profesjonalne czyszczenie…Ale na standardowe potrzeby normalnego gospodarstwa domowego, ta pianka jest jak najbardziej wystarczająca!

Produkty z serii ISANA z Rossmana

Co prawda nie są to środki związane z tematyką prowadzenia domu, ale w kategorii oszczędności biją konkurencję na głowę, więc nie mogę o nich nie wspomnieć! W ciągu ostatniego roku przetestowałam kilka produktów z tej serii i ku mojemu dużemu zaskoczeniu nie wróciłam już do droższych wersji (poza jednym wyjątkiem, ale o tym za chwilę). Te kosmetyki są naprawdę świetne, więc podczas kolejnej wizyty w Rossmannie poważnie się nad nimi zastanówcie, może polubicie je tak, jak ja (i Wasz portfel też!):

  • żele pod prysznic – pisałam o nich wielokrotnie i pisać będę nadal, bo bardzo, baaardzo, ale to baaaaaardzo je lubię! Ogromna ilość zapachów do wyboru, różne edycje limitowane, dobrze się pienią i kosztują 3,99 zł, a w promocji często chyba nawet 2,69 zł…Robię regularnie zapasy i nawet nie patrzę w stronę konkurentów, bo się to po prostu nie opłaca!
  • suchy szampon do włosów – kosztuje 9,99 zł, ale często jest też w promocji. Moim faworytem w tej kategorii chyba na zawsze pozostanie tropikalny Batiste, ale Isana jest na drugim miejscu. Efekt taki sam, jedynie zapach inny, ale to już kwestia indywidualnych preferencji. Stosuję je zamiennie, w zależności od tego, który jest akurat w ciekawszej cenie.
  • lakier do włosów – włosy mam najczęściej upięte w wysokiego koka i lakierów używam, żeby utrzymać włosy w ryzach. Kiedyś moim ulubieńcem był Taft, ale pewnego dnia zobaczyłam, że Isana jest w promocji, kosztowała chyba 4,99 zł (cena regularna to 6,99 zł), spróbowałam i już z nim zostałam.
  • krem do ciała z masłem kakaowym i masłem shea – kolejny trafiony produkt, nie mam do niego żadnych zastrzeżeń, dobrze nawilża i przyjemnie pachnie (niezbyt nachalnie, więc nie męczy), a kosztuje 10,99 zł za 500 ml.
  • zmywacz do paznokci – w tej kwestii też nie warto przepłacać, bo za 4,99 zł dostajemy naprawdę dobry zmywacz (jest kilka wariantów do wyboru)
  • olejek pod prysznic – nie mogę sobie przypomnieć, gdzie była o nim mowa, ale był polecany jako fajny produkt do czyszczenia pędzli do makijażu i potwierdzam, że nadaje się do tego znakomicie, a kosztuje tylko 6,99 zł.

Jak widzicie trochę się tych hitów nazbierało, prawda? Dodalibyście coś do tej listy?