Browsing Category: SPRZĄTANIE

Test produktów Prouvé

Czasy, gdy wszystkie produkty do sprzątania pachniały cytrusami, lasem lub morską bryzą, powoli odchodzą w niepamięć. Coraz więcej firm zaczyna rozumieć, że sprzątanie nie musi być wyłącznie skuteczne, może też być po prostu przyjemne. W dzisiejszym wpisie chciałabym przedstawić Wam wyniki testu produktów marki Prouvé, która jest nowością na naszym rynku, a w swojej ofercie oprócz perfum dla kobiet i mężczyzn, ma także produkty do domu – i na nich się oczywiście skupię w tym wpisie. Na stronie internetowej firmy znalazłam taką informację:

„Poznając nasze produkty uśmiechniesz się co najmniej trzy razy. Pierwszy raz, jak poczujesz piękny zapach. Drugi raz, gdy sprawdzisz ich działanie, a trzeci, gdy zobaczysz ich cenę.”

Brzmi intrygująco, prawda? 🙂 Zaczynamy!

PIERWSZE WRAŻENIE

Do przetestowania miałam kilka produktów z różnych kategorii i pierwszą rzeczą, którą zauważyłam po otworzeniu paczki był…zapach. Generalnie kartony nie pachną, wręcz przeciwnie, a tutaj, choć produkty były szczelnie zamknięte, paczka po prostu ładnie pachniała.

Produkty są bardzo dopracowane wizualnie, białe, minimalistyczne, po prostu och i ach. Na odwrocie znajdują się między innymi szczegółowe informacje dotyczące przeznaczenia danego środka, sposobu jego użycia, a także pięknie rozrysowane nuty zapachowe.

Większość produktów znajduje się w butlach, do których można domówić końcówki (spryskiwacz lub flip-top).

TEST PRODUKTÓW

Zawsze przy okazji testowania produktów do sprzątania czuję się zobowiązana podkreślić, że ponieważ sprzątam regularnie, to nie mam w domu na tyle dużego brudu, by móc obiektywnie określić, jaka jest pełna skuteczność danego środka. O ile jestem w stanie przez tydzień nie myć kabiny prysznicowej, by zgromadził się na niej jakiś osad z mydła, to w tak krótkim okresie czasu raczej nie wyhoduję grubej warstwy pleśni, kurzu czy rdzy. Mimo to mam nadzieję, że moje spostrzeżenia będą dla Was przydatne!

  • ŚRODKI DO PRANIA

Przetestowałam dwa – żel do prania tkanin ciemnych i czarnych (23 zł/1000 ml) oraz perfumowaną odżywkę do tkanin (23 zł/1000 ml). Żel do ciemnych tkanin ciężko mi ocenić – moja czerń nadal jest czarna, choć może faktycznie bez jakiegoś delikatnego nalotu. Zapach ciężko mi określić, w moim odczuciu nie jest zbyt intensywny. O ile ten żel nie zrobił na mnie większego wrażenia, to już perfumowaną odżywką jestem zachwycona! Pachnie obłędnie (wanilia, gruszka, czekolada!), zapach utrzymuje się długo, a pranie jest bardzo miękkie i przyjemne w dotyku. Uwielbiam i bardzo polecam!

  • KUCHNIA

Pierwszym produktem, który przetestowałam z tej kategorii, jest odtłuszczacz (16,00 zł/500 ml). Tutaj znowu mam problem z zapachem, bo jakoś go za bardzo nie czułam podczas używania. Tzn. jest, owszem, ale nie jest mocny (taki bardziej owocowy). Choć właściwie w kuchni to może i plus. Środek jest skuteczny, myłam nim kuchenkę i okap, zadziałał bez zarzutu. Kolejny produkt, to mój mały hit – pianka neutralizująca przykre zapachy (16,00 zł/250 ml). Jest to faktycznie pianka, na dodatek dość gęsta i różniąca się od zwykłych mydeł w płynie. Skóra jest po niej czysta, pachnąca (kwiatowe nuty) i absolutnie nie jest przesuszona. Skutecznie usuwa przykre zapachy (testowałam na czosnku i rybie). Naprawdę świetny produkt!

  • ŁAZIENKA

W łazience przetestowałam spray do mycia kabin prysznicowych (13,00 zł/500 ml). Ma dość mocny malinowy zapach, co powinno spodobać się fanom owocowych nut. Według producenta wystarczy spryskać nim kabinę, odczekać chwilę i spłukać, ale ja jakoś zawsze odczuwam potrzebę szorowania, co też uczyniłam i tym razem. W efekcie kabina była czysta, błyszcząca i pachnąca, choć zapach nie utrzymał się jakoś bardzo długo.

  • PRODUKTY UNIWERSALNE

Uniwersalne, bo do zastosowania w różnych pomieszczeniach, wedle potrzeb. Z tej kategorii sprawdziłam dwa produkty: aksamitne mleczko do czyszczenia (14,00 zł/500 ml) oraz żel do usuwania kamienia i rdzy (13,00 zł/500 ml). Ten pierwszy zachwycił mnie zapachem, który nie dość, że jest piękny (podejrzewam, że to drzewo sandałowe tak mnie urzekło), to jeszcze długo się utrzymuje. Konsystencja mleczka faktycznie jest aksamitna, więc nie ma obaw o porysowanie powierzchni. Ładnie czyści, nie pozostawia białego osadu (wręcz przeciwnie, nadaje połysk). To mój kolejny hit z oferty Prouvé! Z kolei żel do usuwania kamienia i rdzy jest po prostu…skuteczny. Miałam za mało rdzy, by sprawdzić go w ciężkim warunkach, ale przy moim kranie spisał się znakomicie.

  • INNE

W moje ręce wpadł również świetny zestaw worków podróżnych (strasznie żałuję, że nie miałam ich przy sobie, gdy jechałam do Pragi!). Są śliczne, idealnie wpisują się w moją estetykę, ale oczywiście poza tym podoba mi się ich ogólne przeznaczenie – służą do segregowania bielizny podczas wyjazdów. Prawda, że miła alternatywa dla zwykłej reklamówki foliowej? 🙂 Kosztują 25 zł za 2 sztuki i są całkiem spore (musiałam je poskładać do zdjęć, by zmieściły się w kadrze!).

PODSUMOWANIE

Produkty Prouvé polecam każdej osobie, która ceni sobie w domu piękne zapachy – są naprawdę wyjątkowe! Oczywiście wszystko zależy od indywidualnych preferencji (ja na przykład nie lubię owocowych zapachów), ale jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie. Produkty są skuteczne i używa się ich przyjemnie, czyli główny cel zrealizowany. Wiem, że kwestia ekologii i bezpieczeństwa stosowanych środków jest dla Was bardzo ważna, dlatego pozwolę sobie znów zacytować, co producent mówi na ten temat:

„Czy Prouvé dba o środowisko? Na każdym z naszych opakowań znajdziesz znaczek „Yes, we care”, ponieważ odpowiedź brzmi: tak, dbamy. Tak, zależy nam. Dbamy o środowisko, ale nie udajemy, że mamy w 100% naturalne środki. Wykorzystujemy najnowsze nowinki techniczne i odkrycia w dziedzinie chemii, by Twoje życie było łatwiejsze. Ograniczamy do minimum alergeny, parabeny, SLS-y i wybielacze. Nasze formuły są biodegradowalne, a opakowania nadają się w całości do recyklingu. Produkty testujemy wyłącznie na sobie, nigdy nie na zwierzętach.”

Po więcej szczegółów i w celu zapoznania się z całą ofertą marki, zapraszam na stronę internetową Prouvé!

 

Test produktów Perfect House

Jestem przekonana, że już je gdzieś wcześniej widzieliście. Nietypowe butelki, obietnica przyjemnego sprzątania i boskich zapachów…Kojarzycie? Już od jakiegoś roku trafiam co chwilę na recenzje produktów z serii Perfect House i wszystkie są pozytywne, więc gdy pojawiła się możliwość ich przetestowania, to po prostu nie mogłam odmówić! Nie będę opisywać szczegółowo przeznaczenia każdego produktu – po kliknięciu w nazwę zostaniecie przeniesieni (wirtualnie, oczywiście) na stronę producenta, gdzie wszystko jest pięknie wypunktowane.

Tym razem może daruję sobie stopniowe budowanie napięcia i wyrażę swoją opinię już na początku – jestem z tych produktów zadowolona, bardzo zadowolona. ALE…weźcie pod uwagę fakt, że żaden produkt nie posprząta za Was, więc przy ich użytkowaniu trzeba włożyć w sprzątanie tyle samo wysiłku, co przy konkurencyjnych produktach, samo się nie zrobi (jak mawia Ewa Chodakowska). Różnica między Perfect House, a innymi produktami dostępnymi na rynku tkwi moim zdaniem już w samej nazwie. To nie są środki do czyszczenia, to są kosmetyki do wnętrz. Sprzątamy niby normalnie, ale o wiele przyjemniej. Nigdy nie zwracałam szczególnej uwagi na to, jak pachną moje środki do czyszczenia. Nie uświadamiałam sobie, że ich drażniący zapach to kolejny powód, dla którego większość z nas nie lubi sprzątać. A jednak! Uwierzcie mi, różnica jest ogromna. Nie bez powodu wszystkie osoby, które testują Perfect House tak bardzo zachwycają się ich zapachem. Jest tak przyjemny, że aż mi było dziwnie – jakbym myła zlew perfumami! 😉

Przejdźmy do meritum, czyli produktów, które przetestowałam:

  • Płyn do mycia łazienki BATHROOM – to od niego zaczęłam testowanie i z miejsca oczarował mnie jego zapach, który trochę przypomina mi męsskie perfumy. Ciężko mi natomiast wypowiedzieć się na temat siły działania płynu – sprzątam regularnie, więc nie mam grubych warstw mydlin do usunięcia, ale z takim typowym 1-2 dniowym osadem poradził sobie błyskawicznie. Zauważyłam też, że armatura łazienkowa bardzo się błyszczała po użyciu tego płynu, chyba może bardziej, niż zazwyczaj. Według mojego nosa zapach utrzymał się jakieś 2-3 godziny (przy otwartych na oścież drzwiach).
  • Profesjonalny płyn do mycia powierzchni szklanych GLASS – wypróbowałam go na razie na wszystkich lustrach w naszym domu. Według producenta gwarantuje krystaliczny blask – ciężko mi to ocenić po pierwszym razie, chyba wcześniej nie przypatrywałam się tak dokładnie swoim lustrom i teraz nie mam porównania…Ale zdecydowanie mogę stwierdzić, że myło się szybko i bez smug. Czekam na trochę lepszą pogodę, żeby przetestować ten płyn podczas mycia okien! Co do zapachu – mam wrażenie, że jest dużo mniej intensywny, chyba bardziej kwiatowy, nie jestem do końca pewna, może zapach tego łazienkowego tak mnie zamroczył 😉
  • Profesjonalne mleczko do mycia i pielęgnacji mebli FURNITURE – Uuuuuuu no to jest mój faworyt i miłość od pierwszego powąchania! Poradził sobie ze śladami po mazakach na naszym białym stole, więc ma duży plus. Producent informuje, że zawiera on składnik antystatyczny, dzięki któremu kurz się nie osadza…Hmmm…Siedzę właśnie przy wspomnianym wcześniej stole i faktycznie, minęła doba, a on nadal jest zaskakująco czysty, więc jestem skłonna potwierdzić tą teorię. Zapach utrzymywał się przez kilka godzin, co jest sporym sukcesem, bo przecież to nie jest odświeżacz do powietrza, tylko kosmetyk do mebli. Jak dla mnie super produkt!
  • Profesjonalny płyn do mycia kuchni KITCHEN – relację z testowania pokazywałam na Instagramie i uprzedzałam tam, że będę myć kuchenkę, na której wcześniej gotował Mąż. Posypały się wyrazy współczucia i solidarności, za które bardzo dziękuję hihi, ale nie było tak źle! Jak już wcześniej wspominałam, mieszkanie sprzątam raczej regularnie, więc tutaj też nie miałam do czynienia z kilkutygodniowym brudem, a jedynie zachlapaniami z poprzedniego dnia, dlatego nie jestem w stanie ocenić, jak produkt poradziłby sobie z trudniejszymi zabrudzeniami. W przypadku naszych śladów po intensywnym gotowaniu fasolki po bretońsku, płyn poradził sobie nieźle. Nasza kuchenka ma szklaną płytę i szczerze mówiąc, gdy polerowałam ją do sucha, to pierwszy raz aż skrzypiała przy pocieraniu papierowym ręcznikiem! Więc mniemam, że była porządnie wyczyszczona. Ogromnym plusem jest dla mnie to, że z płynu nie robi się piana. Nie wiem dlaczego, ale strasznie mnie to zawsze denerwuje! Ach no i oczywiście zapach znów na plus! Tym razem porównałam go do perfum mojej koleżanki, ale to piękny zapach, więc absolutnie nie jest to obelga! Ubolewam jedynie nad tym, że mój biały granitowy zlew wymaga czyszczenia środkiem z wybielaczem – zwykłe produkty nie radzą sobie z drobnymi przebarwieniami, które pojawiają się na nim dość często. Ale znalazłam na to sposób – najpierw coś wybielającego, a potem perfumowany płyn 🙂
  • Profesjonalny płyn do mycia naczyń DISHES – mam zmywarkę, więc od lat nie zmywałam ręcznie (taka jestem leniwa i wygodnicka), ale oczywiście musiałam sprawdzić działanie tego płynu. Na obiekt eksperymentów wybrałam talerzyk po kaszce synka. Poczekałam, aż trochę zaschnie (kaszka, nie syn), żeby było trudniej i zabrałam się do mycia. Podoba mi się, że płyn jest zamknięty w pojemniku z dozownikiem, bo nie ma ryzyka przelania produktu, a jest on wydajny, więc szkoda by było go niepotrzebnie marnować. Zapach płynu owocowy, przyjemny, ale nie w moim klimacie. Przy czym jak teraz o tym myślę, to użycie takiego aromatu przy czymś, co ma kontakt z naczyniami jest w sumie uzasadnione… 😉 Co do działania – miseczka także była skrzypiąca, kaszka zmyła się bez szorowania, więc znów plusik.
  • Profesjonalny żel w formie koncentratu do czyszczenia powierzchni gładkich, płytek, gresu, PCV FLOOR – zapach wprawił mnie w ekstazę, nie żartuję! Ten żel także pachnie perfumami, trochę męsko, może orientalnie, już się gubię w tych zapachach, ale są niezaprzeczalnie piękne! Żel wydaje się być bardzo wydajny, właśnie ze względu na swoją formułę. Wystarczyło niewiele, żeby wiadro wypełniło się dużą ilością pachnącej piany. Nie mam zastrzeżeń co do czystości podłogi, ale zapach utrzymał się krócej, niż myślałam. Może to wina tego, że mam irytujący zwyczaj odmierzania wszystkiego „na oko” bez czytania instrukcji, więc żelu być może było za mało…
  • Perfumowana woda do prasowania IRONING – jedyny produkt, którego nie zdążyłam przetestować, jakoś tak odwlekam zawsze przykry obowiązek prasowania… 😉 Mogę się jedynie wypowiedzieć na temat zapachu, który jest bardzo świeży, dokładnie taki, jaki powinno mieć pranie suszone na świeżym powietrzu!

Podsumowując – produkty Perfect House na pewno się Wam spodobają, jeśli lubicie się otaczać pięknymi zapachami! To zdecydowanie ich cecha charakterystyczna i główny powód, dla którego sprzątanie przy ich użyciu jest o wiele przyjemniejsze. Podoba mi się ich wydajność, podobają mi się opakowania i podoba mi się szata graficzna etykiet. Wiem, że to nie świadczy o jakości produktu, ale dla mnie to dowód na to, że są przemyślane. Proponuję Wam zacząć od BATHROOM, KITCHEN lub FURNITURE – po ich wypróbowaniu nabierzecie ochoty na więcej, gwarantuję! 🙂

Jak sprzątać w sezonie chorobowym?

teddy-562960_960_720

Po tym, jak w zeszłym tygodniu zaczęłam coraz częściej słyszeć od bliskich i znajomych złowrogie zdanie „Chyba coś mnie bierze…„, uświadomiłam sobie bolesną prawdę – mam w domu dwójkę dzieci, które w sezonie chorobowym najpewniej będą zarażać siebie nawzajem i nas przy okazji też (lub w odwrotną stronę). Oczywiście liczę na to, że ponieważ Ninka spędzi ten rok ze mną w domu, a nie w żłobku, to ilość zachorowań utrzyma się u nas na niskim poziomie, ale jak zawsze wolę być przygotowana. Nie będę pisać o profilaktyce, nie będę podawać przepisów na domowe syropy ani wychwalać jakichś aptecznych specyfików. Skupię się na tym, jak sprzątać i funkcjonować, gdy w naszym domu nastanie sezon chorobowy.

Co należy wyczyścić dokładniej:

  • klamki
  • włączniki światła
  • piloty
  • telefony
  • uchwyty szuflad w łazience (generalnie cała łazienka powinna zostać porządnie wyczyszczona)
  • uchwyt lodówki
  • zabawki (można je wyczyścić octem, a następnie ciepłą wodą z mydłem)
  • naczynia, z których korzystała chora osoba

Dodatkowo warto:

  • jak najczęściej myć ręce
  • wyprać w wysokiej temperaturze pościel, ręczniki, koce i inne rzeczy, z którymi chora osoba miała kontakt
  • zużyte chusteczki higieniczne wyrzucać od razu (lub wrzucać do plastikowego worka)
  • ograniczać wizyty chorej osoby w kuchni
  • po chorobie wymienić szczoteczki do zębów
  • jak najczęściej wietrzyć pomieszczenie, w którym przebywała chora osoba

Czego używać do sprzątania podczas choroby?

Zachęcam do lektury mojego wpisu o ekologicznym sprzątaniu – znajduje się tam cała lista olejków eterycznych, z których większość ma właściwości antybakteryjne i antywirusowe, czyli w sam raz na sezon chorobowy! 🙂

Jakie są Wasze sposoby na uniknięcie rozprzestrzeniania się zarazków?

Co robić codziennie, by mieć zawsze uporządkowany dom?

Utrzymanie domu we względnym ładzie i porządku wbrew pozorom nie wymaga wcale ogromnego nakładu pracy i wysiłku. Wystarczy stosować się do harmonogramów sprzątania (listy kontrolne znajdziecie w pierwszej części Niezbędnika Zorganizowanej) oraz trzymać się kilku prostych zasad. Wspominałam już o nich niejednokrotnie przy różnych okazjach, a dziś zebrałam w jedno miejsce:

  • CODZIENNE ŚCIELENIE ŁÓŻKA
  • ŁADOWANIE ZMYWARKI WIECZOREM, OPRÓŻNIANIE JEJ RANO, WKŁADANIE NOWYCH NACZYŃ NA BIEŻĄCO / ZMYWANIE NACZYŃ WIECZOREM
  • SPRZĄTANIE KUCHNI WIECZOREM (dla bezstresowych poranków)
  • CODZIENNIE JEDNA PRALKA PRANIA (więcej na ten temat pisałam Wam już tutaj)
  • SPRZĄTANIE UBRAŃ NA BIEŻĄCO (czyste do szafy, brudne do kosza na pranie, od razu!)
  • ROBIENIE KILKU RZECZY W JEDNYM CZASIE (np. włączenie pralki i zmywarki w tym samym czasie, gotowanie ziemniaków podczas odkurzania itp.). Akurat pomalowałam paznokcie, które schną podczas tworzenia tego wpisu, cóż za oszczędność czasu! 😉
  • KOSZE I PUDŁA W KAŻDYM POMIESZCZENIU. Tak, jak aktualnie w moim salonie – kilka ruchów ręką i podłoga jest wolna od zabawek.
  • ŚWIEŻE KWIATY. Przeczytałam gdzieś, że nigdy nie można żałować pieniędzy wydanych na bieliznę i kwiaty. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić!
  • PLANOWANIE I…DZIAŁANIE. Harmonogramy sprzątania, plany dnia, plany tygodnia, listy zadań, listy zakupów…To wszystko jest Wam już doskonale znane, ale zapisanie kilku stron kalendarza to jedno, a realizacja tych planów to drugie. Dyscyplina i dobre nawyki – oto sekret zawsze uporządkowanego domu!

98de3f72dd74e73388209569e5893cb0

Coco Lapine Design

Akcja BŁYSK

Czy w zorganizowanym domu może być…brudno? No cóż, trochę nie wypada, prawda?  Nie da się jednak ukryć, że po długiej wakacyjnej nieobecności moje mieszkanie jest troszkę niedopieszczone…Właściwie to ten stan trwa znacznie dłużej, ale wstyd się przyznać! DOMOWY DETOX dał mi jednak tak dużego energetycznego kopa, że zaczęłam porządkować WSZYSTKO – o wiele więcej, niż bonusy, które możecie znaleźć w moich wpisach! Przeglądam każdą szafkę, każdą szufladę, każdy zakamarek i pozbywam się całych stosów niepotrzebnych rzeczy. A skoro już oczyszczam przestrzeń, to postanowiłam ją także wyczyścić. Choć od jakiegoś czasu jestem dużą zwolenniczką używania naturalnych środków do czyszczenia, to w niektórych sytuacjach trzeba sięgnąć po bardziej profesjonalne środki. Akcja Błysk, która trwa w Lidlu od poniedziałku, pojawiła się więc w idealnym dla mnie momencie! Na moim profilu na Instagramie i Facebooku kilka osób podzieliło się już ze mną swoimi ulubionymi produktami dostępnymi w ramach tej akcji, a dziś ja pokażę Wam moich faworytów. Ostrzegam! Będzie to wpis dla osób o mocnych nerwach – zaproszę Was do najbardziej ble i fe zakątków mojego mieszkania!

Akcja Błysk 2015 LIDL | ZORGANIZOWANA

Nie będę Wam pokazywać, w jaki sposób czyściłam lustra, które zostały intensywnie wycałowane przez Moją Córkę, bo to byłaby nuda! Pokażę Wam za to, jak szybko i bez wysiłku wyczyściłam kilka problematycznych obszarów, które od dawna się tego domagały.

Na pierwszy ogień poszła kanapa, obita tzw. „brzoskwinką”, którą ponoć można z łatwością wyczyścić samą wodą z odrobiną płynu do mycia naczyń. Hmmm…moja to chyba bardzo zbuntowana odmiana brzoskwini (czyżby genetycznie modyfikowana?), bo czyszczenie plam spowodowało tylko większe plamy! Wyglądało to na tyle nieciekawie, że większość jej powierzchni przykrywałam kocami i „przypadkowo” ulokowanymi poduszkami (że niby taka ze mnie artystyczna dusza). Gotowi na pierwszą drastyczną scenę? Oto ona!

Do czyszczenia użyłam PIANKI DO CZYSZCZENIA DYWANÓW I OBIĆ (4,99 zł / 600 ml). Piankę należy wetrzeć ściereczką w czyszczoną powierzchnię i zostawić do wyschnięcia.

Oto efekt:

Nieźle, prawda? Na dodatek bardzo ładnie pachnie! Spodziewałam się ostrego zapachu, a tu taka miła niespodzianka!

Ok, lecimy dalej!

PIANKA DO CZYSZCZENIA PIEKARNIKA (5,99 zł / 400 ml). Wchodzimy na bardzo niebezpieczny teren – mój piekarnik ostatni raz był porządnie czyszczony 1,5 roku temu. Uffff w końcu to wyznałam! TAK, 18 miesięcy temu! Od tamtej pory był używany dość regularnie, więc blacha wygląda po prostu tragicznie (szczególnie, gdy robi się na niej grzanki, z których kapie pyszny ser mmmm…!). Postanowiłam wypróbować działanie pianki właśnie na niej, żeby móc łatwiej zobrazować Wam efekty – w piekarniku jest tak ciemno, że ciężko dostrzec cokolwiek… Tak wyglądała blacha przed użyciem pianki (uwaga, głęboki wdech…):

I wydech!

Wiem, że niektóre uszkodzenia są już nie do naprawienia – ta blacha już nigdy nie będzie lśnić, bo jej powierzchnia jest już dość zużyta (czy możemy to podciągnąć pod shabby chic?), ale może być bardziej czysta i…jest! Nie chcecie wiedzieć, jak wyglądała piana po godzinie leżakowania na tej brudnej powierzchni…A może chcecie? A macie! Tak wygląda prawdziwe życie! 😉

Nie będę Was już więcej torturować – popatrzcie na efekty leżakowania w pianie przez około godzinę:

Nie wiem, czy zdjęcie dobrze oddaje różnicę, więc musicie uwierzyć mi na słowo – jest dużo lepiej! Producent zaleca, aby w przypadku przypalonych powierzchni czynność powtórzyć i wydłużyć czas trzymania piany – tak też planuję zrobić w najbliższym czasie.

Mała uwaga – tym razem zapach jest dość intensywny, więc polecam używanie pianki przy otwartych oknach i najlepiej wtedy, gdy dzieci są poza domem.

Kolejny fajny produkt to NAWILŻONE ŚCIERECZKI DO CZYSZCZENIA PODŁÓG (4,99 zł / 1 opak / 16 szt). Użyłam tych o zapachu pomarańczy. Ostatnio moja rzeczywistość to odkurzanie i mycie podłóg minimum dwa razy dziennie – Nina jest na etapie chodzenia przy meblach i zrzucania na ziemię wszystkiego, co jej wpadnie w ręce. Lubuje się także w kruszeniu i rozlewaniu (wszak jedzenie smakuje lepiej z podłogi, wiadomo). Wzdycham więc wymownie sto razy dziennie (bez efektu) i człapię do szafy w przedpokoju, w której trzymam część sprzętu sprzątającego. Te ściereczki trochę ułatwiły mi życie – szybko radzą sobie z umyciem tego, czego nie chce zmyć zwykły papierowy ręcznik.

Najpierw próbowałam nałożyć je na mopa (tak, jak na zdjęciu na opakowaniu) i w ten sposób ich używałam, ale teraz zastanawiam się, dlaczego po prostu nie padłam na kolana i nie wzięłam ściereczki w swoje ręce? 😉 Jak zatem widać, można tego produktu użyć na dwa sposoby. Ogólnie jestem fanką ściereczek nasączonych odpowiednim płynem do pielęgnacji (pisałam Wam o tym w hitach czerwca), więc ten produkt bardzo mi odpowiada!

Pokażę Wam jeszcze mega fajną ściereczkę, a właściwie RĘKAWICĘ DO CZYSZCZENIA Z MIKROFAZY (4,99 zł / 2 szt) – bardzo fajna sprawa dla osób, które nie lubią (lub zapominają) używać rękawiczek ochronnych. Ta rękawica jest dwustronna – ma szorstką stronę (do trudnych zabrudzeń) i miękką do polerowania. Cool 🙂

Czeka na mnie jeszcze cały stos rzeczy do wypróbowania i coraz dłuższa lista zakupów, którą tworzę na podstawie Waszych komentarzy – jeśli są jeszcze jakieś produkty z nowej oferty Lidla, które chcecie polecić, to czekam na Wasze opinie! 🙂

.

Wpis powstał we współpracy z Lidl Polska.