Browsing Category: OSZCZĘDZAJ

Black Friday – lista zakupów do wydruku

Chyba nie ma już zbyt wielu osób, które nigdy nie słyszały o Black Friday. Z roku na rok coraz więcej firm przygotowuje na ten dzień specjalne promocje, wzorując się na zwyczaju, który przywędrował do nas ze Stanów Zjednoczonych (ale także Wielkiej Brytanii czy Kanady). Tam właśnie, dzień po Święcie Dziękczynienia, zaczyna się szał wyprzedaży. Nie ukrywam, że bardzo cieszy mnie to, że w Polsce od kilku lat także można wtedy liczyć na ciekawe promocje, ponieważ jest to przecież idealny moment na zrobienie ostatnich przedświątecznych zakupów i zaoszczędzenie przy tym całkiem niezłych kwot!

Promocje na Black Friday nie są pewniakiem, ciężko stwierdzić, które firmy zdecydują się na obniżenie cen oraz na jaką skalę. Niektórzy dadzą 5% rabatu, inni 20%, a jeszcze inni darmową wysyłkę. Dlatego na ten dzień nie szykuję „poważnej” listy zakupów, a jedynie listę potencjalnych zakupów. Jeśli cena będzie mi odpowiadać, to kupię, a jeśli nadal będzie wysoka, to będę szukać dalej. Na przykład jeśli poluję na jakąś książkę, to będę jej szukać w kilku księgarniach, a nie tylko w mojej ulubionej. Jeśli na liście mam zapisane „lalka dla Ninki”, to będę szukać ideału w kilku sklepach. I tak dalej 🙂

Grzechem byłoby nie wykorzystać tak fajnej okazji, dlatego jeśli też macie ochotę urządzić sobie małe polowanie 25 listopada, to polecam Wam zapisać wszystkie pomysły na specjalnie przygotowanej liście zakupów. Dzięki temu zyskacie pewność, że nic Wam nie umknie!

Listę możecie pobrać za darmo klikając w jej nazwę:

BLACK FRIDAY PLANY ZAKUPOWE

Pamiętajcie też, że 28 listopada wypada Cyber Monday, a 29 listopada Dzień Darmowej Dostawy – idealna okazja do kupienia drobiazgów, których cena niejednokrotnie dorównuje kosztom wysyłki.

Udanych zakupów! 🙂

Najlepsze produkty marek własnych (Lidl, Rossmann, Biedronka)

Utkwiło mi w pamięci pewne hasło reklamowe…

„Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?”

Wryło się w moją podświadomość tak głęboko, że zaczęłam coraz odważniej testować produkty marek własnych – nie od dziś wiadomo, że różnego rodzaju testy pokazują, że są one tej samej lub porównywalnej jakości, co produkty wiodących marek, ale mimo to wiele z nas woli zaufać i zainwestować w rzeczy, które znamy z reklam. Ostatnio zauważyłam, że moje półki coraz częściej zapełniają się środkami do czyszczenia, które kupuję w popularnych sklepach typu Lidl, Biedronka czy Rossmann, więc dziś przedstawię Wam moich faworytów – może się skusicie i przekonacie, że faktycznie nie warto przepłacać? 🙂

Odplamiacze w proszku OXY z Biedronki (6,99 zł) i W5 z Lidla

Powiem tak – może to kwestia plam, które muszę likwidować, ale absolutnie nie widzę różnicy pomiędzy odplamiaczami z Lidla i Biedronki, a o wiele droższym Vanishem. Kiedyś go polecałam, ale teraz uważam, że na moje potrzeby nie ma sensu. Przyznam, że oceniam też te produkty trochę pod kątem ich…nieskuteczności! Plam z lodów czekoladowych nie usunął żaden z tych środków, mimo wielokrotnego namaczania. Dlatego uważam, że na „zwykłe” zabrudzenia można spokojnie użyć tańszych środków.

Spray do mebli Mr Magic z Biedronki (4,99 zł)

Przez wiele lat używałam Pronto, ale kiedyś spróbowałam sprayu z Biedronki o zapachu migdałowym i już z nim zostałam. Spełnia swoje zadanie i pięknie pachnie, więc czego chcieć więcej? Polecam też ściereczki z płynem z tej samej serii (5,99 zł) – są bardzo wygodne w użyciu, ale mają małą wadę w postaci pozostawiania smug na ciemnych meblach (a przynajmniej tak było w przypadku mebli w moim poprzednim mieszkaniu).

Nabłyszczacz do zmywarek Domol z Rossmanna (11,99 zł)

Podobnie, jak w przypadku odplamiaczy, tutaj również oceniam produkt przez pryzmat naszego użytkowania – dla nas ten nabłyszczacz jest wystarczający, ale wiele zależy od rodzaju naczyń, a nawet stopnia twardości wody…Polecam wypróbować, bo cena jest dużo niższa, niż na przykład Finish. Ogólnie produkty Domol są bardzo przyzwoitej jakości, miałam też z tej serii sól do zmywarki i też byłam zadowolona.

Granulki do udrożniania rur Agent Max z Biedronki

Do niedawna byłam wierna Kretowi (nie, nie temu pogodynkowi hihi), ale jak w przypadku wszystkich poprzednich produktów – spróbowałam, nie rozczarowałam się, pozostałam przy tańszym odpowiedniku. Bulgocze i pieni się tak samo, jak pierwowzór 😉

Pianka do czyszczenia dywanów i obić W5 z Lidla (4,99 zł)

Wychwalałam ten produkt pod niebiosa podczas Akcji Błysk Lidla i nadal z czystym sumieniem go polecam! Czyści naprawdę dobrze, wypróbowałam go na wielu plamach i radził sobie z nimi doskonale. Jedyny minus? Wydajność. Przy dużych powierzchniach i rozległych zabrudzeniach chyba lepiej rozważyć profesjonalne czyszczenie…Ale na standardowe potrzeby normalnego gospodarstwa domowego, ta pianka jest jak najbardziej wystarczająca!

Produkty z serii ISANA z Rossmana

Co prawda nie są to środki związane z tematyką prowadzenia domu, ale w kategorii oszczędności biją konkurencję na głowę, więc nie mogę o nich nie wspomnieć! W ciągu ostatniego roku przetestowałam kilka produktów z tej serii i ku mojemu dużemu zaskoczeniu nie wróciłam już do droższych wersji (poza jednym wyjątkiem, ale o tym za chwilę). Te kosmetyki są naprawdę świetne, więc podczas kolejnej wizyty w Rossmannie poważnie się nad nimi zastanówcie, może polubicie je tak, jak ja (i Wasz portfel też!):

  • żele pod prysznic – pisałam o nich wielokrotnie i pisać będę nadal, bo bardzo, baaardzo, ale to baaaaaardzo je lubię! Ogromna ilość zapachów do wyboru, różne edycje limitowane, dobrze się pienią i kosztują 3,99 zł, a w promocji często chyba nawet 2,69 zł…Robię regularnie zapasy i nawet nie patrzę w stronę konkurentów, bo się to po prostu nie opłaca!
  • suchy szampon do włosów – kosztuje 9,99 zł, ale często jest też w promocji. Moim faworytem w tej kategorii chyba na zawsze pozostanie tropikalny Batiste, ale Isana jest na drugim miejscu. Efekt taki sam, jedynie zapach inny, ale to już kwestia indywidualnych preferencji. Stosuję je zamiennie, w zależności od tego, który jest akurat w ciekawszej cenie.
  • lakier do włosów – włosy mam najczęściej upięte w wysokiego koka i lakierów używam, żeby utrzymać włosy w ryzach. Kiedyś moim ulubieńcem był Taft, ale pewnego dnia zobaczyłam, że Isana jest w promocji, kosztowała chyba 4,99 zł (cena regularna to 6,99 zł), spróbowałam i już z nim zostałam.
  • krem do ciała z masłem kakaowym i masłem shea – kolejny trafiony produkt, nie mam do niego żadnych zastrzeżeń, dobrze nawilża i przyjemnie pachnie (niezbyt nachalnie, więc nie męczy), a kosztuje 10,99 zł za 500 ml.
  • zmywacz do paznokci – w tej kwestii też nie warto przepłacać, bo za 4,99 zł dostajemy naprawdę dobry zmywacz (jest kilka wariantów do wyboru)
  • olejek pod prysznic – nie mogę sobie przypomnieć, gdzie była o nim mowa, ale był polecany jako fajny produkt do czyszczenia pędzli do makijażu i potwierdzam, że nadaje się do tego znakomicie, a kosztuje tylko 6,99 zł.

Jak widzicie trochę się tych hitów nazbierało, prawda? Dodalibyście coś do tej listy?

Nasz segregator finansowy

Segregator finansowy jest jedną z pierwszych rzeczy, którą stworzyłam, gdy kilka lat temu zaczęłam swoją przygodę z organizacją. Nie wyobrażam sobie bez niego życia i nie mam pojęcia, jak niektóre osoby potrafią mieć kontrolę na wszystkimi przelewami, wydatkami i oszczędnościami, nie posiadając takiego segregatora (lub zeszytu, no czegokolwiek!). Wraz z wprowadzeniem się do nowego mieszkania naturalnie zmienili nam się dostawy niektórych usług, więc z nieukrywaną przyjemnością zabrałam się za odświeżanie mojego domowego centrum finansowego. Jeśli masz ochotę stworzyć podobny segregator, to poniżej znajdziesz istrukcję krok po kroku:

POTRZEBNE BĘDĄ:

  • segregator w dowolnym rozmiarze
  • koszulki foliowe
  • kolorowe przekładki
  • coś do pisania

*Ja oczywiście nie mogłam sobie odmówić użycia mojej ukochanej drukarki do etykiet!

Zaczęłam od rozpisania na kartce wszystkich kategorii, które chciałam zamieścić w segregatorze. Upewniłam się przy tym, że mam wystarczającą ilość przekładek. Moje kategorie to:

  • Niezbędnik Finansowy (tutaj trzymam i uzupełniam na bieżąco wszystkie strony mojego plannera)
  • Kredyt (informacje o ratach)
  • Czynsz (aktualny wymiar czynszu wraz z kosztem wywozu śmieci)
  • Prąd (aktualne prognozy)
  • Gaz (aktualne prognozy)
  • Internet (rozpiska przelewów)
  • Telefony (informacja o wymiarze abonamentu)
  • Potwierdzenia przelewów (tutaj przechowuję wydruki przelewów, które przydadzą mi się podczas rocznego rozliczenia)
  • Umowy (tutaj przechowuję rachunki za umowy o dzieło/zlecenia, również do rocznego rozliczenia)

Następnie wydrukowałam wszystkie potrzebne etykiety:

Każdą przekładkę opatrzyłam dodatkową informacją o tym, do kiedy należy wykonać przelew i z jaką częstotliwością (choć staram się i tak robić wszystko jednego dnia, po wypłacie):

W koszulce foliowej umieściłam aktualne faktury itp.

Z tak stworzonego segregatora korzysta się bardzo łatwo, więc sprawdzi się nawet w sytuacji, w której ktoś inny musiałby zrobić przelewy za nas – grunt to systematyczność i wyraźne oznaczenie, co już jest zrobione (stąd obecność Niezbędnika Finansowego w pierwszej przekładce). Jak wiadomo, kontrola budżetu to pierwszy krok do oszczędności!

Wewnątrz segregatora można też umieścić inne rzeczy, które uznamy za ważne dla naszych finansów – ja na okładkę przykleiłam plastikową kopertę, w której zbieram paragony do ewentualnych reklamacji. Na sam początek włożyłam też małą koszulkę foliową, w której zbieram dokumenty, które dopiero będę segregować (aktualnie są to wszystkie faktury, które zebrałam podczas przeprowadzki).

Prowadzisz segregator finansowy? Jak wygląda? Co jest w środku? Czy ułatwia Ci kontrolowanie budżetu domowego? Jeśli nie, to dlaczego?

Komentarze z doświadczeniami mile widziane! 🙂