Browsing Category: OSZCZĘDZAJ

„Projekt 5” – najlepszy sposób na łatwe oszczędzanie!

Mój Mąż przypomniał mi o pewnej akcji oszczędnościowej, którą przeprowadzaliśmy w okresie narzeczeństwa, gdy zbieraliśmy pieniądze na naszą pierwszą pralkę :) Pomysł jest banalnie prosty, a co najlepsze – efekty są widoczne bardzo szybko!

Na czym polega „Projekt 5″?

Płacimy tylko gotówką, a za każdym razem, gdy dostaniemy resztę i znajdzie się wśród niej moneta 5 zł – do skarbonki!  Tylko tyle! Czyż nie jest to sposób idealny? ;)

Ostrzegam – na początku można odczuwać lekką frustrację, ponieważ 5 zł to jednak AŻ 5 zł, ale uwierzcie mi – z każdym dniem coraz łatwiej przychodziło mi rozstawanie się z tymi monetami, a pod koniec projektu wręcz obsesyjnie obliczałam, jakimi banknotami i monetami mam zapłacić w sklepie, żeby zwiększyć swoje szanse na dostanie „piątki”! :)

Niestety, nie pamiętam dokładnie, jaką kwotę udało nam się wtedy uzbierać, ale pamiętam, że była…satysfakcjonująca ;)

Spróbujcie – warto!

5

Rozsądne zakupy odzieżowe

Cała moja wiedza na ten temat w jednym miejscu! 🙂

cz.1 selekcja

W poście dotyczącym oszczędności (możecie go przeczytać tutaj) obiecywałam, że podzielę się z Wami naszymi sposobami na wprowadzenie ładu i składu do naszych zakupów odzieżowych.

Zazwyczaj spontaniczne (a wręcz lekkomyślne), pochłaniały znaczną część naszych zasobów finansowych. Nie możemy pozwolić sobie na to, żeby być co chwilę „na minusie”, ale przecież trzeba się porządnie ubrać! Wszak jak Cię widzą, tak Cię piszą! ;)Uznaliśmy wspólnie, że z zakupów nie zrezygnujemy (przecież należy nam się ta chwila przyjemności, skoro pracujemy przez cały miesiąc!), ale będziemy je robić bardziej „z głową”.

Tylko skąd brać na to pieniądze?

Nasz sposób jest prosty – sprzedajemy to, czego nie nosimy! Na Allegro, wśród znajomych, wśród znajomych naszych znajomych…Polecam! Będziecie zaskoczeni tym, ile osób chętnie przejmie Wasze ubrania.

Oczywiście musimy się trzymać kilku prostych zasad (wnioskując po różnych przygodach na aukcjach internetowych, nie dla wszystkich są one tak oczywiste…):

– sprzedajemy za rozsądne ceny – np. t-shirt, który kupiłam rok temu, nosiłam kilka razy, jest w dobrym stanie, a kosztował 50zł, sprzedaję zazwyczaj za 15-20zł. Jeśli coś jest całkiem nowe i nigdy nie było noszone, sprzedaję za ok. 10% mniej, niż pierwotna cena. Mało kto zdecyduje się na zakup drogich rzeczy, ludzie nie są głupi ;) Ja osobiście wolę sprzedać kilka rzeczy za niższe kwoty i dzięki temu szybciej się ich pozbyć, niż trzymać kilka worów ubrań w domu, bo nie znalazłam kupca… Mój Mąż woli robić „złote interesy” – ehhh faceci… ;)

– sprzedajemy tylko to, co jest naprawdę w dobrym stanie – chyba, że zaznaczymy kupcowi, że produkt ma wady i on się na to zdecyduje. Po co szargać sobie opinię jakimiś „negatywami”? ;)

Bardzo często sprzedaję moje ubrania w zestawach – może i zarabiam na tym mniej, ale na pewno szybciej :)

Każdy ma swoją metodę selekcji ubrań. Ja stosuję się do kilku zasad:

– nie nosiłam przez ostatni rok? NA BOK!

– nie pasuje mi rozmiar? NA BOK!

– nie pasuje do żadnych innych ubrań w mojej szafie? NA BOK!

– nie pasuje mi wzór / kolor/ fason? NA BOK!

Następnie segreguję to, co poszło NA BOK :)

– nowe? SPRZEDAJĘ!

– noszone, ale w bardzo dobrym stanie? SPRZEDAJĘ!

– noszone, trochę zużyte? Dwie opcje: zostawiam na tzw. „PO DOMU” (niektórzy używają określenia „do sprzątania” lub „do biegania”) lub ODDAJĘ POTRZEBUJĄCYM

– noszone, totalnie zużyte, po prostu obciach? Robię z takich rzeczy SZMATKI :)Ścieram nimi kurze i takie tam, potem je piorę i znów wracają do obiegu – dzięki temu oszczędzam na ręcznikach papierowych i właściwie to jeszcze jestem na dodatek ekologiczna!

Taka selekcja ma na celu dwie rzeczy: pomóc nam zarobić łatwo pieniądze oraz zrobić miejsce w szafach (żeby mieć miejsce na nowe ubrania, a jakże!).

Po zrobieniu wstępnej selekcji przychodzi czas na dokładniejsze przyjrzenie się zawartości naszej garderoby, ale o tym kiedy indziej… :)

Póki co, zostawiam Was z inspirującym zdjęciem pięknie zorganizowanej garderoby – do tego dążymy :)

 

cz.2 zorganizowana szafa

Jak już wspominałam tutaj, zorganizowane i przemyślane zakupy są nieodłącznym elementem mojej nowej strategii oszczędzania. Co prawda wolałabym być bardziej spontaniczna i szalona w tej kwestii, ale cóż…Ekonomia ;)

poprzedniej części pokazałam Wam, w jaki sposób dokonać szybkiej selekcji Waszych zasobów odzieżowych i jak w rezultacie nie tylko pozbyć się zbędnych rzeczy, ale także zarobić na kolejne!

Tym razem chciałabym zaprezentować kilka prostych sposobów na zorganizowanie szafy – jaki to ma związek z rozsądnymi zakupami i oszczędzaniem? Bezpośredni!

Zorganizowana szafa to przejrzysta szafa – gołym okiem widać, czego nam brakuje, a czego mamy w nadmiarze, co ułatwi nam przemyślane zakupy!

Dodatkowo, w „przewietrzonej” szafie nie znajdziemy rzuconych w kąt koszulek, poplątanych naszyjników, pogniecionych spodni czy zaciągniętych swetrów – wszystko ma swoje miejsce, ma swoją przestrzeń i jest traktowane z należytym szacunkiem! ;)Zadbane ubrania starczą nam na dłużej! Kolejna oszczędność!

Każdy ma swój sposób na uporządkowanie szafy – ja moją reorganizuję kilka razy w roku, w poszukiwaniu idealnego systemu (nadal szukam…).

Ogólny schemat pozostaje jednak zawsze mniej więcej taki sam:

Układanie według rodzaju:

– KOSZULKI: na ramiączkach, krótki rękaw, rękaw 3/4, długi rękaw

– DŻINSY: szorty, rybaczki, długie

Itd…

Poniżej przykład (źrodło):

 

 

Ja osobiście wolę drugą opcję, czyli…

Układanie według koloru:

– od najjaśniejszego do najciemniejszego lub

– według własnej inwencji twórczej ;)

(źródło)

To tyle w kwestii teorii i inspiracji – już niebawem pokażę Wam, w jaki sposób zorganizowałam moją szafę oraz jak tworzę listę (oszczędnych) zakupów odzieżowych!

cz.3 tworzenie listy zakupów

Ok – selekcja w szafie zrobionawnętrze szafy ogarnięte – czas na stworzenie listy zakupów, a właściwie listy REALNYCH potrzeb.

Pierwszy krok polega na analizie rzeczy, których się pozbyłyśmy. Podam przykład z mojego życia: na kupce” do sprzedaży” notorycznie lądują u mnie t-shirty z nadrukami, kolorowe spodnie, obcisłe góry i spódniczki. Jaki z tego wniosek? NIE KUPOWAĆ TYCH RZECZY W PRZYSZŁOŚCI! Ewidentnie w nich nie chodzę, źle się w nich czuję, więc po co? Oczywiście i tak zawsze skusi mnie coś z „zakazanej listy”, ale walczę z tym ;)Idzie mi coraz lepiej!

Następnie musimy się zastanowić, czego TAK NAPRAWDĘ potrzebujemy i, co najważniejsze, CZY W OGÓLE potrzebujemy? Ja stosuję prostą metodę – jeśli podczas ubierania się kilka razy przejdzie mi przez myśl, że np. przydałby mi się czarny sweter, to wpisuję go na listę zakupów.

Taką listę biorę ze sobą na zakupy i kurczowo się jej trzymam!

Jednak nie oczekujcie ode mnie cudów – zdarza mi się wpaść w haniebny  zakupowy trans i zapomnieć o mojej akcji oszczędnościowej…Gdy nagle w moje ręce trafi okaz, którego nie ma na liście,a który bardzo do mnie przemawia to musi spełnić trzy kryteria:

– Czy jest dobrej jakości? Czy przetrwa dłużej, niż do pierwszego prania (i to ręcznego!)? Ta zasada tyczy się właściwie KAŻDEGO zakupu – pamiętajmy, że na pewnych rzeczach po prostu nie warto oszczędzać!

– Muszę być w tym czymś zakochana! Nie, że mi się podoba…Nie, że jest fajne, trendy i cool…Nie! Mam być w tym zakochana i moje życie będzie bez sensu, jeśli tego nie kupię!

– Muszę mieć pomysł na 3 stylizacje z wykorzystaniem tej zdobyczy – nie mniej! Żeby ułatwić sobie zadanie (przecież jestem zakochana i muszę TO mieć!) wymyślam banalne stylizacje typu: do tej sukienki ubiorę czarne czółenka (1 stylizacja), mogę też ubrać marynarkę (2 stylizacja) i właściwie to szare kozaczki też będą dobrze z nią wyglądać (3 stylizacja!), ale cóż – czasem można zaszaleć;)

W moim mniemaniu w rozsądnych zakupach odzieżowych nie chodzi o to, by pieniędzy nie wydawać w ogóle, ale o to, by kupić to, czego naprawdę potrzebujemy, co nam się szczerze podoba i w czym czujemy się i wyglądamy rewelacyjnie (a nie tylko poprawnie), co będzie nam długo służyć i co będzie po prostu WARTE wydania pieniędzy!

Udanych zakupów! :)

 

52-tygodniowe wyzwanie oszczędnościowe

Długo czekałam, aż zacznie się Nowy Rok i będę mogła rozpocząć 52-tygodniowe wyzwanie oszczędnościowe, o którym przeczytałam na Saving Every Day

W prosty sposób, odkładając pieniądze według poniższego planu, pod koniec roku będę miała dodatkowe 1 378,00zł! Miła perspektywa! 🙂

Zobaczcie, jakie to proste:

52

W pierwszym tygodniu roku odkładamy 1zł (w oryginale 1$), w drugim tygodniu 2zł, i tak dalej…W 52 tygodniu będziemy już mieć całkiem przyjemną sumę na drobne wydatki!