Browsing Category: OSZCZĘDZAJ

Blogi o finansach i oszczędzaniu (aktualizacja)

Długo kazałam Wam czekać na aktualizację tego wpisu, ale w końcu jest! Zebrałam Wasze opinie, trochę poszperałam i oto mogę przedstawić nową listę blogów o finansach i oszczędzaniu – temat zawsze budzący duże zainteresowanie! Nie ukrywam, że moje oszczędnościowe plany zazwyczaj boleśnie zderzają się z rzeczywistością (szczególnie podczas takich promocji, jak na przykład ostatnie -49% w Rossmannie, kiedy to tracę nad sobą kontrolę i wracam do domu z siedmioma podkładami…), ale chęci mam dobre, zapewniam! Regularne czytanie blogów o finansowej tematyce bardzo mnie motywuje, więc im więcej, tym lepiej!

W poniższym zestawieniu starałam się uwzględnić tylko te blogi, na których regularnie pojawiają się nowe posty. Mam nadzieję, że znajdziecie na nich dużo nowych oszczędnościowych inspiracji:

Jak oszczędzać pieniądze

Finanse bardzo osobiste

Finanse od kuchni

Finanse na obcasach

Kobiece finanse

Metafinanse

Oszczędnicka

Łatwe oszczędzanie

Rodzina na kredyt

Grosik do grosza

Money Grabbing

Stabilizacja finansowa

 

Które blogi chcielibyście jeszcze dodać do tej listy?

Już dziś pomyśl o kolejnych Świętach!

Czy wiecie, że już teraz możecie podjąć kilka prostych kroków, by zapewnić sobie spokojne Święta w przyszłym roku? Okres świąteczno-noworoczny to idealny czas na krótką refleksję na temat tego, jak przebiegały nasze tegoroczne przygotowania, co można było zrobić inaczej, a jakie rozwiązania sprawdziły się w 100%. Zachęcam Was do poświęcenia kilku chwil na takie rozważania i wyciągnięcie wniosków na przyszłość. Poniżej kilka aspektów, które możecie wziąć pod uwagę oraz moje przemyślenia z nimi związane.

PRZYGOTOWANIA

Mam wrażenie, że czasem sami bierzemy na siebie zbyt dużo, a potem dziwimy się, że ogarnia nas zmęczenie…Sama dałam się wciągnąć w ten szaleńczy wir – przynajmniej na kartce! Na przykład od lat uważałam, że w grudniu obowiązkowo muszę wysprzątać cały dom, dosłownie każdy kącik, bo przecież Święta zobowiązują. Otóż nie, nie zobowiązują. Oczywiście nie wyobrażam sobie spędzić tego czasu w brudnej kuchni, z grubą warstwą kurzu na meblach i brudnymi podłogami, ale może porządki w zakamarkach każdej szafki można zostawić na kiedy indziej? Świat się nie zawali, przekonałam się o tym w tym roku. Nie zdążyliśmy na przykład umyć okna w sypialni. Przeżyliśmy. Święta i tak nadeszły!

Dobrym pomysłem jest rozplanowanie większych porządków na cały rok (na przykład przy pomocy Niezbędnika Zorganizowanej) i nie planować większych zadań na grudzień. Albo można rozłożyć je na cały miesiąc, zamiast męczyć się przez cały weekend. Zyskamy czas i energię, a dom i tak będzie ogarnięty.

Takich niepotrzebnych zadań było na mojej liście całkiem sporo, czas je w końcu usunąć i pozbyć się (niepotrzebnych!) wyrzutów sumienia.

GOTOWANIE

Ja co prawda jestem w tej komfortowej sytuacji, że na Wigiliach jestem gościem i nie spada na mnie obowiązek przygotowania wszystkich potraw, ale co roku obserwuję wokół siebie kuchenne szaleństwo i wyścigi. 150 uszek. 5 litrów barszczu. 4 rodzaje ryby. 3 wersje pierogów, bo a nuż ktoś będzie miał ochotę. A potem smutek i żal, bo coś zostało, tego nie skosztowali, tamto też furory nie zrobiło. A może by tak w przyszłym roku zrezygnować z robienia dania, które było najmniej popularne? Lub poprosić kogoś o pomoc w przygotowaniach? Lepienie uszek to nie fizyka kwantowa, może nam pomóc nawet kilkulatek.

Druga kwestia to nowe przepisy. Nie każdy lubi eksperymentować w kuchni w okresie świątecznym, ale wokół tyle pysznych inspiracji, że grzech nie spróbować! Czasem okazuje się jednak, że podane w przepisie proporcje albo czas przygotowania nijak się mają do rzeczywistości. Dobrze jest od razu nanieść stosowne poprawki na przepis, żeby nie popełnić tego samego błędu za rok! Oczywiście zakładając, że danie jest pyszne i chcemy je powtórzyć. Z kolei jeśli jakieś przepisy wydały się bardzo smakowite, ale zabrakło czasu na ich przygotowanie, to od razu je wydrukuj, żeby nie poszły w niepamięć. Ja planuję zrobić sobie specjalną przegródkę na świąteczne przepisy w moim nowym przepiśniku.

Oczywiście świąteczne gotowanie nie zawsze kończy się stresem. Jeśli udało Ci się na spokojnie przygotować wszystkie z zaplanowanych potraw, to koniecznie zapisz sobie, ile czasu Ci to zajęło i odtwórz system działania za rok, bo ewidentnie się sprawdza!

PREZENTY

Zawsze byłam zwolenniczką wcześniejszego kupowania prezentów (często zaczynałam już podczas czerwcowych wyprzedaży), ale w tym roku totalnie straciłam nad tym kontrolę. Kupiłam za dużo. Oczywiście mam tu na myśli prezenty dla dzieci, bo w ich przypadku puszczają mi wszystkie finansowe hamulce. W tym roku chcę wypróbować nowe rozwiązanie. Planuję zrobić sobie prostą tabelkę z wszystkimi członkami naszej rodziny i podzielić ją na trzy prezentowe kategorie: urodziny, Wielkanoc, Boże Narodzenie. To trzy okazje, z których zawsze dajemy sobie prezenty, a ponieważ wypadają w różnych miesiącach, to chcę być przygotowana i mieć świadomość, co już mam. Jeśli podczas zimowych wyprzedaży trafię na coś, co idealnie nada się na urodzinowy prezent dla babci, to kupię to już teraz, zapiszę w tabelce i o jeden stres mniej. Podobnie ma się sprawa z prezentami świątecznymi. Rozłożenie tych wydatków w czasie da nie tylko oszczędności, ale także możliwość spokojnego zastanowienia się nad nimi. Warto o tym pamiętać szczególnie podczas aktualnych zimowych wyprzedaży!

PAKOWANIE PREZENTÓW

Policzmy. W czasie Świąt spędzamy czas z trzema grupami członków naszej rodziny. Pierwsza liczy 8 osób, druga 6, trzecia 3. Plus dwójka naszych dzieci i małżonek. To daje 20 prezentów. Oczywiście w założeniu, że każdy dostaje jeden prezent. Zazwyczaj jednak dajemy ich więcej, a dodatkowo dla dorosłych członków rodziny szykuję paczuszki z moimi wypiekami, więc luźno licząc wychodzi mi na pewno ponad 50 prezentów i paczuszek do zapakowania. To praca na kilka wieczorów albo jeden długi maraton (niewykonalne przy dwójce maluchów). Jakoś totalnie o tym zapomniałam podczas tegorocznego planowania pakowania. W efekcie zabrakło mi papieru, zabrakło mi siły i zabrakło mi czasu. Część prezentów musiałam pospiesznie włożyć do prezentowych torebek, zupełnie niespójnych z moją tegoroczną wizją artystyczną, a ostatnie z nich pakowałam na ostatnią minutę. Oczywiście nie umniejszyło to wartości prezentom i radości z nich, ale w przyszłym roku wolałabym uniknąć takich niespodzianek.

Przede wszystkim chcę już podczas obecnych wyprzedaży zaopatrzyć się w akcesoria do pakowania na przyszły rok. Wykorzystałam już większość moich zapasów i czas zrobić nowe – szczególnie, że w okazyjnej cenie! Mam już w głowie kilka pomysłów i pod tym kątem będę robić zakupy.

Po drugie – czas poświęcony na pakowanie prezentów. Nie wiem dlaczego zazwyczaj zostawiałam to na ostatni tydzień. Tym razem zacznę na początku grudnia. Szczególnie, że do tego czasu mam nadzieję mieć już prezenty dla wszystkich członków rodziny. Teoretycznie można też pakować prezenty na bieżąco, od razu po ich zakupie, ale jakoś tak byłoby mi chyba dziwnie wyciągać papier w renifery w środku lata…Choć niezaprzeczalnie pomogłoby to zaoszczędzić trochę czasu w grudniu.

Okres poświąteczny to także idealny moment na zrobienie porządku w strefie pakowania prezentów. Jeśli zdążę, to na początku stycznia pokażę Wam, jak ją zorganizowałam w naszym nowym mieszkaniu.

DEKORACJE

Nawet się nie łudzę, że za rok będę pamiętać, że chciałam kupić dwa komplety białych lampek, jedne kolorowe (wszystkie koniecznie na baterie), łańcuch ze złotych koralików i ozdobne pudło na ukochane bombki. Jestem przekonana, że bez zapisania tych informacji za rok kupiłabym totalne bzdury pod wpływem impulsu. Teraz jednak zapiszę i jeśli uda mi się trafić na jakieś ciekawe wyprzedaże, to kupię je już teraz.

Wiem już też, że zdecydowanie muszę bardziej mierzyć siły na zamiary w kwestii świątecznych DIY. Dwa projekty w zupełności wystarczą.

Teraz jest też świetny moment na przemyślenie sposobu przechowywania dekoracji. Ja już wiem, że w kilku przypadkach wybierałam rozwiązania niepotrzebnie zabierające mi miejsce, dlatego od teraz będę je dużo rozsądniej pakować.

NASZE NASTAWIENIE

Osobom, które mają w głowie wyidealizowane obrazki przedświątecznych przygotowań przebiegających w sielankowej atmosferze, gorąco polecam wpis Mrs. Polka Dot Przygotowania do Świąt z dziećmi – oczekiwania vs rzeczywistość. Bardzo prawdziwy i pozwalający spojrzeć z dystansem na nasze świąteczne dyktatorskie zapędy. Nie wszystko da się zaplanować i nie wszystko musi być idealne. Grunt, to uczyć się na swoich błędach i nie pozwolić im zepsuć nam nastroju!

 

Elastyczny sposób planowania posiłków

Zastanawiacie się pewnie, co jeszcze można wymyślić w kwestii planowania posiłków, skoro ten temat był już wielokrotnie poruszany…Otóż można wypróbować sposób, który jest odpowiedzią na zarzuty typu „lubię jeść to, na co aktualnie mam ochotę, a nie to, co było zaplanowane z miesięcznym wyprzedzeniem„. No więc proszę bardzo, dziś prezentuję prosty i elastyczny sposób, który łączy w sobie odrobinę planowania z całkiem sporą dawką kulinarnej swobody!

Ta metoda jest dla Ciebie, jeśli:

  • dopiero zaczynasz przygodę z planowaniem posiłków i nie chcesz od razu rzucać się na głęboką wodę
  • nie oczekujesz spektakularnych oszczędności, ale trochę zależy Ci na obniżeniu wydatków na jedzenie
  • nie lubisz marnować jedzenia
  • masz określone preferencje smakowe

3j13xat5lm

Inspiracją do opracowania tej metody było spostrzeżenie mojego Męża, że właściwie prawie zawsze nasza lista zakupów wygląda tak samo. Faktycznie, mamy swoje ulubione smaki i chętnie (oraz regularnie) do nich wracamy. Myślę, że większość osób zauważa u siebie taką tendencję – jedni jadają tylko drób, inni preferują wołowinę, jedni zajadają się brukselką, a inni jej nie tkną…Oczywiście nikt nikomu nie zabrania kulinarnych eksperymentów, są wręcz wskazane, ale generalnie zawsze chętniej zjada się to, co już się zna.

ELASTYCZNY SPOSÓB PLANOWANIA POSIŁKÓW KROK PO KROKU:

1. Ułóż stałą listę zakupów (zostaw kilka pustych miejsc na dodatkowe produkty). Dzięki temu nie tylko zaoszczędzisz, ale przede wszystkim upewnisz się, że zawsze masz w domu wszystkie potrzebne składniki. Przed wyjściem na zakupy wydrukuj listę i wykreśl z niej te produkty, które jeszcze masz (i wiesz, że wystarczą w danym okresie czasu).

  • Na czym polega oszczędność? Po pierwsze, kupując stale te same produkty, lepiej orientujesz się w cenach i nie będziesz za nie przepłacać. Po drugie, masz listę zakupów o której wiesz, że jest w pełni wystarczalna, więc unikasz pokus kupowania dodatkowych produktów (oraz niepotrzebnych wycieczek do sklepu, bo akurat zabrakło śmietany). Po trzecie, regularnie robisz przegląd zapasów, więc nie marnujesz jedzenia.
  • Uwaga! Niech Was nie zmyli słowo „stała”, które wcale nie oznacza „nudna”! Nasza lista zakupów wcale nie jest wyjątkowo długa, ale absolutnie nie mam poczucia, że jemy w kółko to samo.
  • Możesz zrobić osobną krótką listę na produkty, które kupujesz na bieżąco (pieczywo, mięso, wędliny itp.).

2. Zrób listę dań, które możesz zrobić ze składników z listy. Możesz zacząć od obiadów lub od razu pójść na całość i rozpisać także śniadania, kolacje i przekąski. Warto poświęcić jedno popołudnie na przegląd książek kucharskich lub skorzystać z internetowych baz przepisów (niektóre z nich mają opcję wyszukiwania dań po składnikach, zamieściłam je na końcu wpisu).

  • Zachowaj umiar przy wybieraniu dań. Jeśli z góry wiesz, że wykonanie któregoś jest dla Ciebie zbyt trudne lub czasochłonne (albo niekoniecznie będzie smakować), to nie dodawaj go do listy, bo po co?
  • Jeśli znajdziesz danie, które wymaga kupna składników spoza Twojej listy, to śmiało dodaj je do listy przepisów – przecież chodzi tu o elastyczność i czerpanie przyjemności z jedzenia, prawda?

3. Zaplanuj posiłki na wybrany okres czasu lub po prostu powieś sobie listę dań i codziennie wybieraj, co ugotujesz – masz przecież pewność, że składniki są w lodówce.

  • Ważne! Elastyczność nie jest równoznaczna z bezmyślnym marnotrawstwem – jeśli masz otwarty słoik z przecierem pomidorowym, to wykorzystaj go w pierwszej kolejności.
  • Nie wydziwiaj. Masz tyle możliwości, że na pewno każdego dnia znajdziesz coś pysznego, co zechcesz zjeść. Ten system nie polega na zamawianiu codziennie pizzy na kolację!

4. Tok myślenia podczas planowania posiłków ma duże znaczenie. Chodzi o to, by jeść to, co się lubi, ale mieć nad tym kontrolę – tylko wtedy da to pewne oszczędności i pozwoli uniknąć wyrzucania jedzenia. Nawet, jeśli nasz plan jest bardzo ogólny, to lepszy taki, niż żaden!

Poniżej zamieszczam Wam przykład naszego obiadowego menu na tydzień (i tego, jak dostosowujemy się do różnych okoliczności):

  • Poniedziałek. Początek tygodnia to u nas specyficzny moment. Często oznacza dojadanie resztek po niedzieli (bo na przykład byliśmy na rodzinnym obiedzie). Jeśli nie mamy tyle szczęścia, to zazwyczaj jemy coś bardzo prostego, na przykład makaron z sosem carbonara. Wykorzystujemy w ten sposób resztki wędlin z poprzedniego tygodnia. Na poniedziałek nigdy nie planuję obiadów mięsnych, ponieważ zależy mi na ich świeżości, a sklep, w którym zaopatrujemy się w mięso jest w poniedziałki nieczynny. Z kolei mięso kupione w poprzednim tygodniu jest już dawno zjedzone.
  • Wtorek. Mam już mięso, więc mogę przygotować coś, z czego będzie cieszyć się Mój Mąż (dla mnie mięso mogłoby nie istnieć). Lubię robić większe ilości i wykorzystywać je w innych posiłkach. Moim ulubionym przykładem jest zrobienie jednego dnia obiadu z pulpecikami z mięsa mielonego i wykorzystanie go na drugi dzień, na przykład dodając pulpeciki do sosu pomidorowego i podanie ich z makaronem. Kolejny przykład? Usmażone kawałki indyka (podane na przykład z warzywami), które na drugi dzień mogą wylądować w sosie curry.
  • Środa. Wykorzystuję resztki z poprzedniego dnia, jak wyżej.
  • Czwartek. 70% naszych obiadów zawiera makaron albo gnocchi (opcjonalnie kopytka), ponieważ wszyscy je tu uwielbiamy (z Ninką na czele), więc mamy przygotowaną długą listę różnych sosów, z którymi możemy je połączyć. Wszystkie robimy od podstaw, żeby było zdrowiej (ale jednocześnie mam pewność, że ich wykonanie zajmuje mało czasu). Naszymi faworytami są: sos carbonara, sos pomidorowy, szpinakowy z serem, brokułowy i proste pesto. Na życzenie Męża dodaję do nich czasem jakieś mięso. Gnocchi i kopytka to właściwie jedyne gotowe produkty w naszej lodówce – kupuję na wypadek, gdybym musiała przygotować obiad w dużym pośpiechu i nie miała czasu na bawienie się w długie lepienie i gotowanie kluseczek i tym podobnych.
  • Piątek. To u nas dzień dużych zakupów spożywczych, więc staram się wykorzystać jak najwięcej resztek. To idealna pora na zrobienie zapiekanek, tart lub placków. Jeśli decyduję się na zapiekankę ziemniaczaną, to gotuję od razu więcej ziemniaków – przydadzą się na sobotni obiad (można je podsmażyć) lub na przykład do sałatki ziemniaczanej.
  • Sobota. Początek weekendu nie jest u nas równoznaczny z odpoczynkiem. Mąż często jest w pracy, a ja na kursie, więc obiad musi być szybki. Klasyczne podsmażane ziemniaczki, kefir i jajko sadzone goszczą u nas bardzo często. Nie pogardzimy też pierogami!
  • Niedziela. W niedziele opcje obiadowe są trzy. 1. Jedziemy na obiad do rodziny i wtedy problem mamy zazwyczaj z głowy na dwa dni. 2. Jedziemy na jakąś wycieczkę i jemy w restauracji. 3. Jemy obiad w domu i wtedy zawsze robimy jakąś rybę oraz frytki z różnych warzyw. Jeśli zostaną mi kawałki ryby, to w poniedziałek staram się dodać je do sałatki albo wymieszać z ryżem i na przykład groszkiem, po czym uformować z tego pyszne kuleczki – idealne danie dla dwulatki!

Jak widzicie, ten system planowania posiłków wymaga bieżącej analizy stanu swoich zapasów, ale ponieważ ma się gotową listę dań oraz gwarancję posiadania wielu składników, gotowanie jest stosunkowo łatwe i bezstresowe, a daje przy tym poczucie dużej swobody, na której brak tak wiele osób narzeka przy tradycyjnym planowaniu posiłków.

Przygotowałam też dla Was zestawienie kilku internetowych wyszukiwarek przepisów, bardzo pomocne przy układaniu menu!

Viva La Vita (Inteligentna Lodówka)

Puszka

Przepisy.pl

Co jemy?

Jestem bardzo ciekawa, czy tym sposobem przekonam do planowania posiłków tych najbardziej opornych! Jest to świetny wstęp do późniejszego „pełnego” planowania, ponieważ oducza ulegania wszystkim zachciankom, uczy kuchennej kreatywności, ale przy okazji daje nam pewność jedzenia tego, co lubimy 🙂