Browsing Category: ORGANIZUJ

Planowanie posiłków dla rodziny z dziećmi + przykładowe menu

Wszyscy wiemy, że planowanie posiłków dla rodziny z dziećmi to czysta przyjemność, prawda? A im więcej kaprysów, indywidualnych preferencji i alergii pokarmowych, tym lepiej! Bo przecież my, żony i mamy, uwielbiamy wyzwania, zgadza się? Dziś będzie właśnie o takim uroczym wyzwaniu, jakim bez wątpienia jest wyżywienie kilkuosobowej rodziny. Oczywiście posłużę się przykładem naszej czwórki, bo im dłużej o tym myślę, tym bardziej stwierdzam, że jako szefowa kuchni mam przerąbane!

Pozwólcie, że opiszę Wam w kilku zdaniach, jak wygląda żywienie każdego członka naszej rodziny, zaczynając od najstarszego:

  • Mąż – przy swoim trybie życia i regularnych treningach powinien spożywać naprawdę sporo. Je nieregularnie, głównie poza domem (praca), apetyt najbardziej dopisuje mu wieczorem. Obiad bez mięsa jest jego zdaniem niekompletny, ale jak się za chwilę przekonacie, musi z tym jakoś żyć. Nie lubi jeść tego samego dwa dni pod rząd. Ulubione dania: cokolwiek z mięsem oraz pizza o każdej porze dnia i nocy.
  • Ja – wielokrotnie słyszałam, że w kwestii jedzenia jestem „dziwna”. Nie lubię pomidorów, ale przecier pomidorowy uwielbiam. Nie lubię jeść zielonego ogórka, ale lubię pić z nim wodę. Nie znoszę pistacji, które ponoć wszyscy uwielbiają. Nie przepadam za mięsem. Nie lubię sushi i ogólnie kuchni azjatyckiej…Mogłabym tak wymieniać jeszcze długo, ale szkoda na to czasu. Uwielbiam wszystko, co ma w sobie ziemniaki i ser, w każdej kombinacji. Trochę to się kłóci z moim postanowieniem zdrowego odżywiania, które stopniowo wprowadzam do naszego domu.
  • Ninka (aktualnie 2,5 roku) – do niedawna dziecko jedzące wszystko, od niedawna wybredny alergik. Uczula ją albumina surowicy bydlęcej (białko występujące w mleku, na szczęście alergen ginie po obróbce termicznej), wołowina i jej ukochane (i nasze też) banany. Gdyby sama mogła decydować, jadłaby tylko owoce i lody. No i kabanoska. Ostatnio 90% posiłków, które jej podaję, komentuje swoim standardowym „to niedobre”, ale coś tam zjada. Często zaskakuje nas zmianami swoich preferencji, trudno za nią nadążyć.
  • Karolek (aktualnie prawie 10 miesięcy) – w trakcie rozszerzania diety. Po etapie papek przechodzimy powoli na BLW. Na razie nie grymasi, zjada wszystko z apetytem ( a raczej zaciekawieniem). Oczywiście bardzo zależy mi na tym, by odżywiał się jak najlepiej.

Dla tych wszystkich indywidualności muszę stworzyć takie menu, które zaspokoi apetyt, uwzględni indywidualne smaki, zagwarantuje odpowiednią ilość warzyw, a na dodatek będzie zdrowe, tanie i łatwe do wykonania. W większości rodzin to dzieci dostosowują się do tego, co jedzą dorośli. U nas, ze względu na alergie pokarmowe Ninki, musieliśmy ten system odwrócić. A ponieważ oboje z Mężem mamy mocne postanowienie poprawienia naszych nawyków żywieniowych, przejście na urozmaicone i zdrowe menu „dziecięce” wydaje się być rozwiązaniem idealnym. Poszłam jeszcze o krok dalej i uznałam, że rozszerzanie diety Karolka może być świetnym sposobem na to, by ponownie przekonać Ninkę do pewnych produktów, które na przestrzeni ostatnich miesięcy znielubiła. Czy to oznacza, że cała nasza rodzina jada aktualnie same papki i musy? Nie! Postanowiłam wykorzystać przepisy BLW i wpleść je w nasze menu. Jestem zachwycona tym rozwiązaniem! Cała nasza czwórka poznaje nowe smaki, mam milion nowych przepisów, a na dodatek nasze spożycie warzyw zdecydowanie wzrosło, więc nikt nie ma powodów do narzekań. Nie stosujemy tych zasad przy wszystkich posiłkach, na razie głównie przy drugich śniadaniach i obiadach.

Nasze posiłki w ciągu dnia rozkładają się następująco:

7:00 – Karolek mleko

7:30-8:00 – Ninka i ja jemy razem śniadanie (ostatnio bardzo często robimy sobie smoothie, pije je też mój mąż przed wyjściem do pracy)

10:00 – Ninka i Karolek jedzą kaszkę/kleik/owsiankę/jaglankę z owocami, a ja same owoce

13:00 – wszyscy jemy zupę, a po powrocie ze spaceru drugie danie

16:00 – jeśli wracamy ze spaceru późno, to jemy drugie danie, a jeśli zjedliśmy je szybciej, to jemy jakąś przekąskę

18:30 – Ninka je z rodzicami kolację

19:00 – Karolek pije mleko

W międzyczasie zdarzają się przekąski, Karolek z uwagi na ząbkowanie lubi podrapać dziąsła kawałkiem bułki lub chrupkami kukurydzianymi, a Ninka najchętniej podjada musy, pałeczki serowe (z pasteryzowanego mleka, więc jej nie uczulają) lub też chrupki.

Nasz plan dnia nadal jest podobny do tego, który opisywałam Wam w październiku, przy czym po pierwsze Karolek nie śpi już tyle w ciągu dnia (choć nadal ma minimum dwie drzemki), a po drugie pogoda się poprawia i wiele zależy od tego, jak dużo czasu spędzamy na świeżym powietrzu.

Obiecywałam, że podam kilka naszych ulubionych przepisów, więc oto i one! Mój system wyszukiwania przepisów jest bardzo prosty – szukam tych odpowiednich dla niemowlaków w wieku Karolka, po czym wybieram z nich to, co moim zdaniem zasmakuje nam wszystkim. Wersję dla dzieci robię z małą ilością przypraw, sobie doprawiam ciut mocniej, a Mężowi sypię ich sto razy więcej i robię podwójne porcje. Jeśli mam wyjątkowo dobry humor, a danie jest wegetariańskie, to czasem z dobroci serca dorzucam mu kawałek mięsa 😉

ŚNIADANIA: jemy głównie jajka pod każdą postacią, sery żółte, kabanosy (polecam Kabanosy z kurczaka Konspol z Biedronki, mają rewelacyjny skład!), pieczywo i jakieś warzywa. Zawsze jestem zaskoczona, jak wiele można zrobić z kilku składników! Zaczynając od prostej jajecznicy, po wytrawne omlety, mniam! Czasem jemy też śniadania na słodko, ale zdecydowanie rzadziej, ja wolę zacząć dzień od czegoś konkretnego.

Wytrawne grzanki z awokado (Ala’Antkowe BLW)

Puszysty omlet serowy (Ala’Antkowe BLW)

Naleśniki jaglane z karobem (Mama Alergika Gotuje)

Jajko zapiekane z warzywami (Kuchnia Bobasa)

DRUGIE ŚNIADANIE: zależało mi na czymś, co z chęcią zje zarówno niemowlak, jak i trochę starsze dziecko, więc wybór padł na różnego rodzaju kaszki. Ninka na początku trochę się opierała, bo choć swego czasu jadała je codziennie, to jednak jakoś ten zwyczaj zaczął z czasem zanikać. Teraz jednak, gdy widzi, że jej brat tak ochoczo się nimi zajada, postanowiła brać z niego przykład. Czasem w kaszkach ląduje mus owocowy, innym razem rozdrobnione owoce. Kaszki robię korzystając z przepisów podanych w poniższym artykule:

10 przepisów na domowe kaszki (Dzieci Są Ważne)

OBIAD: przepisów na zupy podawać nie będę, bo każdy ma swoje sprawdzone sposoby na tą idealną, ale z przyjemnością podrzucę Wam kilka pomysłów na dania obiadowe! My kochamy makarony i uważam, że są świetne dla małych dzieci, bo łatwo je wziąć w rączkę lub nabić na widelec. Ostatnio coraz częściej robię też wszelkiego rodzaju placuszki, kuleczki, pulpeciki, kotleciki i inne potrawy o zwartej konsystencji.

Makaron z pietruszkowym pesto (BLW Mama)

Marchewkowe tagliatelle z soczewicą (BLW Mama)

Delikatne pulpety z dorsza w sosie śmietanowym (Ala’Antkowe BLW)

Placki ziemniaczane z batatem (Mama Alergika Gotuje)

KOLACJA: ostatni posiłek to dla nas gigantyczne wyzwanie. Nie ukrywam, że żarłoczność dopada nas zazwyczaj wieczorem i najchętniej jedlibyśmy dużo, tłusto i koniecznie serowo…No ale dla dobra ogółu ograniczamy pizzę do jednego razu w tygodniu i robimy ją sami od podstaw, a w pozostałe dni jemy coś lżejszego. Albo kanapki, kanapki zawsze się sprawdzą. Często dojadamy też zupy, ale najbardziej chyba kochamy tortille!

Smakowite zawiniątka w tortilli lub naleśniku (Familie)

Pasta kanapkowa „pomidorowy hummus” (Ala’Antkowe BLW)

Pasta jajeczna z ziarnami (Ala’Antkowe BLW)

Domowa pizza orkiszowa (Mama Alergika Gotuje) – korzystamy z przepisu na ciasto, dodatki dobieramy indywidualnie

 

Jeśli chodzi o kwestie techniczne, takie jak proces wybierania dań, tworzenie listy zakupów itp., to aktualnie stosujemy elastyczny sposób planowania posiłków, o którym pisałam jakiś czas temu. W skrócie – mamy swoje ulubione dania, a składniki potrzebne do ich wykonania zawsze w pogotowiu, więc w razie kaprysów możemy trochę pozmieniać menu, bez ryzyka generowania niepotrzebnych resztek.

No to teraz kolej na Was! Jak Wy radzicie sobie z planowaniem posiłków dla siebie i dzieci? 

 

Ponad 20 pomysłów na produktywne wykorzystanie 5 minut

Żołądki moich dzieci są dla mnie lepszym wyznacznikiem czasu, niż najlepszy szwajcarski zegarek. Gdy kładę je na południową drzemkę, mam 95% pewności, że obudzą się punktualnie o 13:00 i momentalnie będą oczekiwać ciepłego obiadu na stole. Dlatego też, gdy już zasną około 11:30, ja rzucam się do realizacji tych zadań z mojej listy, które w ich obecności byłyby trudne do wykonania (np. trening albo praca przy komputerze). Po 12:30 zaczynam już jednak odczuwać lekką presję czasu i zazwyczaj zaczynam szykować coś do jedzenia. Zwarta i gotowa, czekam. Zazwyczaj udaje nam się perfekcyjnie zsynchronizować, ale czasem dzieje się coś dziwnego. Mija 13:05, a nikt nie przywołuje mnie zniecierpliwionym płaczem. Mija 13:10, a oni nawet się nie wiercą. Czekam. Siedzę i czekam, bo przecież wiadomo, że gdy tylko rozsiądę się wygodnie z książką, to któreś się obudzi. Czasem na takim czekaniu marnuję kwadrans, ale zdarza się i godzinę (to już prawie cud i  wtedy czas upływa mi na zastanawianiu się, czym zasłużyłam na taką łaskę). Fajnie tak nic nie robić, ale z drugiej strony trochę marnuję cenny czas…Na takie okoliczności, a także inne podobne sytuacje, kiedy na przykład czekamy, aż pralka skończy prać albo wyszykowaliśmy się za szybko i do wyjścia z domu zostało kilka minut, warto mieć przygotowaną listę rzeczy, które można zrobić, by produktywnie wykorzystać czas. Bo choć wszyscy zazwyczaj siadamy wtedy do przeglądania Facebooka, to jednak nie jest to jedyna opcja. I właśnie na takie chwile, na te moje szczęśliwe wyjątkowe okoliczności, przygotowałam poniższą listę, którą z przyjemnością się z Wami podzielę!

CO MOŻESZ ZROBIĆ W 5 MINUT?

  • zaplanować kolejny dzień/tydzień
  • zrobić listę zakupów
  • wybrać ubrania na następny dzień
  • sprawdzić stan konta, a nawet zrobić jakiś zaległy przelew
  • zmienić hasła (do maila/profili społecznościowych itd.)
  • opróżnić kosz (na mailu lub komputerze)
  • usunąć z telefonu nieużywane aplikacje
  • napisać maila
  • umówić się na wizytę do lekarza/kosmetyczki/fryzjera
  • uzupełnić papier w drukarce
  • wymienić baterie w często używanych urządzeniach
  • wymienić żarówkę
  • wypolerować lustro
  • wyczyścić buty
  • umyć toaletę
  • przetrzeć kuchenne blaty
  • pościelić łóżko
  • podlać kwiaty
  • posegregować pranie
  • zrobić porządek w portfelu
  • wywietrzyć wszystkie pomieszczenia
  • przeczytać krótki artykuł

Ta lista to zaledwie wierzchołek góry lodowej – jestem pewna, że możecie do niej dodać jeszcze wiele zadań! Najważniejsze, by nie marnować czasu, choć z drugiej strony odrobina odpoczynku też nam się należy, prawda? 😉

Podsumowanie marca i organizacyjnego wyzwania

Nie udało mi się. Całkowicie poległam z realizacją moich marcowych planów. Niestety ten miesiąc nie był zbyt łaskawy dla naszej rodziny i po prostu zabrakło sił i energii na robienie czegokolwiek, poza zwykłymi obowiązkami pomagającymi nam sprawnie funkcjonować każdego dnia.

Patrzę na moją listę zadań, którą stworzyłam pod koniec lutego i nie wygląda to zbyt ciekawie. Owszem, ogarnęłam łazienkę i pokazałam Wam kilka organizacyjnych trików, ale na tym koniec sukcesów w marcu. Mam już gigantyczne zaległości w porządkowaniu zdjęć, nadal nie ogarnęłam naszych PIT-ów, a o uporządkowaniu kilku kuchennych szafek to już nawet w najbliższej przyszłości nie marzę…Mam nadzieję, że w kwietniu w końcu się otrząsnę z tego letargu, przestanę zasypiać wieczorem razem z dziećmi i nabiorę werwy do działania.

Wiem, że wielu z Was udało się zrealizować wiele punktów kwartalnego organizacyjnego wyzwania i to nawet w o wiele krótszym czasie – serdecznie gratuluję! Teraz możecie w spokoju cieszyć się wiosną i przygotowywać do Świąt Wielkanocnych! (Jeśli jednak nadal czujecie niedosyt, proponuję jeszcze dodatkowo Domowy Detox)

Już nawet nie będę się wygłupiać z obiecywaniem powrotu do regularnego publikowania nowych postów, ale jeśli takowy się pojawi, to na pewno poinformuję o tym na Facebooku i Instagramie.

Życzę Wam słonecznego i produktywnego kwietnia 🙂