Browsing Category: ORGANIZUJ

Planowanie posiłków dla początkujących – mini kurs

Dziś bez owijania w bawełnę, krótko i na temat.

Okazało się, że mini kurs, który udostępniłam przy okazji wpisu o moim sposobie planowania posiłków, pobrało prawie 1,5 tysiąca osób, co bardzo wyraźnie świadczy o tym, że temat jest dla Was interesujący. Dlatego postanowiłam wyjąć ten kurs z bezkresnych czeluści bloga i udostępnić go w osobnym wpisie, by jeszcze więcej osób mogło z niego korzystać!

Mój mini kurs PLANOWANIE POSIŁKÓW DLA POCZĄTKUJĄCYCH zawiera odpowiedzi na najczęściej zadawane w tym temacie pytania oraz wiele podpowiedzi, jak zacząć swoją przygodę z ustalaniem menu i wytrwać w swoim postanowieniu. Mam nadzieję, że będzie pomocny 🙂

KLIKNIJ TUTAJ, aby pobrać mini kurs.

Miłej lektury!

 

Organizacja zdjęć + pomysł na prezent na Dzień Ojca

Są takie projekty, które nas przerastają. Projekty, które notorycznie lądują na samym końcu listy zadań. Projekty, które chcemy zrealizować, ale brakuje nam pomysłu, werwy, tego nagłego przypływu energii, dzięki któremu w końcu ruszymy do działania. Takim projektem jest dla mnie organizacja zdjęć.

Jeśli śledzicie mojego bloga od jakiegoś czasu, to na pewno nie raz trafiliście na wpisy, w których opisywałam moje zmagania z gigantyczną ilością zdjęć – nie tylko tych już wywołanych, ale także tych zapisanych na dysku komputera. Fakt, iż każdego dnia przybywa mi od kilkunastu do kilkudziesięciu zdjęć, nie ułatwia sprawy…Moim problemem jest nie tylko brak czasu (a raczej motywacji i systematyczności) na kopiowanie zdjęć z telefonu na komputer, ale także na porządkowanie ich według systemu, który wprowadziłam kilka lat temu.

*Dla przypomnienia: mam zrobione foldery na każdy rok, a w nich podfoldery z podziałem na poszczególne miesiące. Do 2014 mam także szczegółowo opisany każdy plik ze zdjęciem (data-nazwa wydarzenia), ale po narodzinach Ninki ilość zdjęć wzrosła tak drastycznie, że aktualnie nie opisuję już zdjęć. 

W momencie, w którym zdecydowałam, że najwyższa pora wywołać zdjęcia z poprzedniego roku (czyli mniej więcej w połowie stycznia), perspektywa przejrzenia dokładnie 2521 zdjęć przyprawiała mnie o zawrót głowy (właśnie sprawdziłam, że po zaledwie 5 pełnych miesiącach w tym roku mam już 2 458 zdjęć…pozostawię to bez komentarza…). Robiłam to zrywami, za każdym razem przekonana, że już jestem bliska celu, ale miesiące mijały, a ja nadal miałam ten jeden duży projekt na mojej liście „to do„. Do tego doszedł mój odwieczny dylemat, czyli kwestia albumu.

*I znów małe przypomnienie: tak często patrzyłam na piękne, jednolite kolorystycznie albumy na Pinterest, że koniecznie chciałam mieć kilka białych, jednakowych, w każdym inny rok. Jednak koszt zakupu kilku takich albumów + wywołania tysięcy zdjęć był na tyle duży, że ostatecznie zdecydowałam się na białe segregatory, a w nich specjalne przekładki do zdjęć. Zaleta tego rozwiązania to niewątpliwie cena oraz dobre zabezpieczenie zdjęć przed zniszczeniem (w porównaniu z albumem, do którego zdjęcia się wkleja). Wada to brak walorów estetycznych wewnątrz albumu. Mówiąc krótko – wieje nudą…

Szczerze mówiąc przeżyłam intensywny okres fascynacji Project Life, miałam nawet aplikację na smartfona i namiętnie tworzyłam w niej piękne kolaże, w nadziei na to, że kiedyś jakoś je wywołam (choć miały niestandardowe wymiary, więc cena automatycznie rosła) i ułożę w albumach (rzecz jasna nowiutkich). Wizja totalnie bez sensu, strata czasu i pieniędzy, choć niewątpliwie efekt byłby zachwycający. Może kiedyś, na emeryturze… 😉

Wtedy właśnie trafiłam na Printu.pl. Przyznam szczerze, że moje doświadczenia z fotoksiążkami są fatalne, po prostu fatalne. Jestem posiadaczką jednej, którą wykonałam tylko dlatego, że dostałam na nią bon przy zakupie aparatu. O bonie przypomniałam sobie na 3 godziny przed końcem jego ważności, była godzina 21, kilkumiesięczna Ninka dopiero co zasnęła, a ja zasiadłam bezradnie przed komputerem, wrzucając do kreatora na chybił trafił jakieś zdjęcia. Kreator złośliwie pracował bardzo powoli, zdjęcia były nieobrobione, jeden wielki chaos. Ta fotoksiążka to mój mały koszmarek, jest mi wręcz głupio, że wyszła tak beznadziejnie. Kilka lat temu nie przykładałam tak dużej uwagi do walorów estetycznych, dostępne wtedy szablony różniły się od siebie jedynie układem zdjęć, a jedynym szaleństwem była możliwość wyboru jednego z 5 kolorów tła. Nie wiem, może źle trafiłam, zdecydowanie do robienia tego albumu się nie przyłożyłam, ale nie zmienia to faktu, że do tego typu wynalazków bardzo się zniechęciłam. I jeszcze te ceny! Szybko uznałam, że to nie dla mnie. Dlatego też tak bardzo zdziwiłam się, gdy pierwszy raz zobaczyłam szablony dostępne na Printu. Piękne tła, ciekawe układy zdjęć, miejsca na opisy…Wszystko wyglądało dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam! Zdecydowałam się na szablon z kategorii „Dzieci”, który nazywa się Love:

Album udało mi się stworzyć dość szybko, program jest banalnie prosty w obsłudze i intuicyjny. Po wysłaniu projektu dostałam informację zwrotną o dwóch miejscach w mojej książce, gdzie twarz wypada pomiędzy stronami, na co nie zwróciłam wcześniej uwagi, a dzięki czujności obsługi dostałam możliwość wprowadzenia ostatecznych poprawek. Szczerze mówiąc tak się rozochociłam, że chyba skuszę się jeszcze na Minibook (na Instagramowe zdjęcia), a w przyszłości może nawet zrobię książkę kucharską! Bardzo mi się podoba efekt końcowy, o radości Ninki z oglądania książki z nią w roli głównej nawet nie ma co wspominać, szaleństwo totalne! 🙂

Teraz jest też świetny moment na to, by pomyśleć o prezencie na Dzień Ojca – fotoksiążka nada się do tego wyśmienicie! Taki podarunek z pewnością zmiękczy każde męskie serce 🙂 Patrząc na te wszystkie szablony i niezliczone możliwości, mam przeczucie, że w tym roku moja rodzina zostanie dosłownie zarzucona fotoksiążkami – to naprawdę świetny pomysł na prezent dla taty, mamy, przyjaciółki czy ukochanej nauczycielki dziecka!

 

Wy też możecie zrobić swoją fotoksiążkę, czy to jako prezent na Dzień Ojca czy z jakiejkolwiek innej okazji i to z dużym rabatem! Co powiecie na 47% zniżki? 🙂

Aby pobrać zniżkę należy kliknąć TUTAJ!

Zniżka odlicza się od całości zamówienia, pomijając koszty wysyłki. Nie ma okresu ważności, ale jeśli kod zostanie pobrany, to jest ważny przez 14 dni dni, potem można go znów pobrać, ale korzystając z innego adresu mailowego. Kod należy wpisać w koszyku.

 

 

Wpis powstał we współpracy z Printu.pl

PS. Tutaj znajdziecie więcej inspiracji na prezent dla taty!

Jak zrobić porządek w smartfonie?

Bardzo lubię porządkować to, czego używam najczęściej. Moje ubrania, kosmetyki, torebkę albo najczęściej używaną szufladę w kuchni…Głównie ponieważ wiem, że będę mogła od razu cieszyć się efektem i regularnie delektować się tym widokiem. Sprzątanie piwnicy, do której zaglądam sporadycznie, jakoś nie wiąże się z takim entuzjazmem, choć nie da się ukryć, że jest przydatne. Wspomnianą wcześniej radość daje mi często uporządkowanie zawartości mojego telefonu. Od razu mam większe poczucie kontroli! Na porządek w smartfonie trzeba poświęcić maksymalnie 30 minut, a potem już tylko oddychać z ulgą za każdym razem, gdy będziemy z niego korzystać. Jakie są moje sposoby na ogarnięcie chaosu ikonek?

  • ANTYWIRUS. Po pierwsze, czyszczenie telefonu ma nie tylko sprawić, że nasz pulpit będzie ładnie wyglądał, ale także pomóc pozbyć się niepotrzebnych śmieci, które spowalniają urządzenie. Mój telefon jest wypchany plikami do granic możliwości, więc często używam aplikacji typu Clean Master albo Super Cleaner, za pomocą których można nie tylko usunąć to, co niepotrzebne, ale też sprawdzić, które aplikacje są przez nas niezbyt często używane (więc możemy je spokojnie usunąć).
  • USUWANIE ZDJĘĆ I FILMIKÓW. Odkąd mam dwójkę dzieci, które fotografuję bez opamiętania, non stop wyświetlają mi się komunikaty, że pamięć jest prawie pełna. Muszę zatem regularnie oczyszczać wszystkie foldery, do czego wszystkich gorąco zachęcam. Może raz w tygodniu? Byłoby świetnie! Moje pliki zapisują się automatycznie w Dropbox, skąd kopiuję je na komputer, do odpowiednich folderów. Regularnie przeglądam też foldery z pobranymi plikami i usuwam to, co jest już niepotrzebne.
  • UŁOŻENIE APLIKACJI WEDŁUG INDYWIDUALNYCH PREFERENCJI. Szczerze mówiąc, gdy zaczęłam sobie analizować, na ile sposobów można zorganizować aplikacje, byłam w szoku! Wyszłam z założenia, że są tylko dwie: chaos lub foldery. Nic pomiędzy. Ale im dłużej o tym myślałam, tym więcej pomysłów przychodziło mi do głowy. Wszystko zależy bowiem od tego, jaki się ma system zapamiętywania. Na przykład wzrokowcom najłatwiej będzie ułożyć aplikacje kolorystycznie (swoją drogą to musi pięknie wyglądać, taka tęcza!). Inni zapamiętują aplikacje po nazwie, więc mogą wybrać system alfabetyczny. Można na jednej stronie pogrupować aplikacje związane z komunikacją, na drugiej narzędzia, a na trzeciej rozrywkę, i tak dalej. Foldery można tworzyć na różne sposoby. Ja grupuję je tematycznie, np. mam folder ZAKUPY, FIT, FOTO itp. Ale można też pogrupować je według wykonywanych czynności, czyli np. CZYTAJ, ĆWICZ, GOTUJ itp. Możliwości jest nieskończenie wiele!
  • REGULARNE POWTARZANIE WSZYSTKICH CZYNNOŚCI. Niestety tak to już z tymi telefonami jest, że zapełniają się niezwykle szybko, więc wszystkie powyższe kroki dobrze jest powtarzać w miarę regularnie, by móc sprawnie korzystać ze wszystkich technologicznych udogodnień.

Jak często robicie porządek w smartfonie? W jaki sposób grupujecie pliki?