Browsing Category: PORADY

Jak zachować wspomnienia, czyli kurs „Dziecko w albumie”

Pewnie widziałyście je już wiele razy albo chociaż obiło się Wam o uszy. Project Life. Albumy, których zazwyczaj się komuś zazdrości. Starannie wybrane zdjęcia, urocze naklejki, ozdobne karteczki z zapiskami wspomnień i ważnych wydarzeń. Pięknie udokumentowana codzienność. Powiem wprost – marzę o takim albumie (a właściwie albumach, bo przecież na jednym na pewno by się nie skończyło)!

Robiłam już do nich kilka podejść, ale ostatecznie zawsze rezygnowałam, bo czułam się przytłoczona – nadmiarem inspiracji, nadmiarem dostępnych gadżetów i brakiem pomysłu na to, od czego zacząć. I choć planowałam zrobić taki album już od ponad trzech lat, to ciągle brakowało mi tego impulsu, który popchnąłby mnie od marzeń w stronę czynów. Na szczęście pojawił się ktoś, kto rozumie te wszystkie rozterki i wątpliwości. Co więcej, ten ktoś stworzył cały kurs online, który pomaga wyznaczyć kierunek działania oraz zmotywować do pracy. Tym kimś jest Mira Jurecka z Family Portraits, a wspomniany wcześniej kurs to „Dziecko w albumie”.

Ten  kurs zawiera WSZYSTKIE informacje, które są niezbędne do rozpoczęcia przygody z tworzeniem albumów. Zawiera odpowiedzi na wszystkie pytania, które sobie kiedykolwiek zadawałam, przeprowadza przez wszystkie etapy tworzenia albumu, a także zawiera mnóstwo przykładów i inspiracji. Wszystko jest wytłumaczone bardzo szczegółowo, a na dodatek zobrazowane na zdjęciach, co dla mnie (wzrokowca) jest sporym ułatwieniem. W kursie znajdziecie wiele przydatnych porad dotyczących fotografowania dzieci, sposobu wydruku zdjęć, formy tworzenia zapisków, ale także podpowiedzi co robić, gdy chcemy uwiecznić w albumie chwile, od których minęło już dużo czasu, jak dokumentować ciążę, jak przedstawiać nastolatków, jak sobie radzić z brakiem czasu na tworzenie itp…A nie mówiłam, że jest tu wszystko? 😉

Kurs jest stworzony przez Mamę dla Mam, co oznacza, że autorka doskonale wie, jak się pracuje z niemowlakiem na rękach, jakie problemy możemy napotkać na swojej drodze i podpowiada, jak sobie z nimi radzić. Kurs zawiera także wiele podpowiedzi innych mam, które fotografują swoje dzieci i tworzą piękne albumy, co stanowi dodatkową motywację i inspirację. „Dziecko w albumie” to także okazja do zgarnięcia przydatnych kodów rabatowych oraz gratisów do wydruku!

Zbliżają się Święta, a zaraz za nimi czas podsumowań i noworocznych postanowień. A może jednym z nich będzie stworzenie pięknego albumu Project Life? 🙂 Ja wpisuję to na swoją listę planów i uzbrojona w wiedzę z kursu jestem pełna optymizmu, że tym razem mi się uda!

Dla tych z Was, które też chcą, ale nie wiedzą od czego zacząć, mam kod rabatowy na kurs „Dziecko w albumie” Family Portraits.

Użyjcie kodu ZORGANIZOWANA, aby uzyskać 10% zniżki! (kod jest ważny do końca miesiąca)

A osoby poszukujące inspiracje zapraszam na specjalną grupę na Facebooku „Dziecko w albumie” 🙂

*Zdjęcia: Mira Jurecka.

Minimalizm w dziecięcym pokoiku – czy jest potrzebny?

Kilka miesięcy temu, w szczytowej fazie mojego organizacyjnego kryzysu, o którym pisałam tutaj, do naszego mieszkania weszła Moja Mama, spojrzała znacząco na wszystkie porozrzucane po podłodze zabawki, następnie na moją załamaną minę i powiedziała „Musisz się pozbyć części zabawek, bo oszalejesz!„. Miała rację. Każdą sekundę spędzałam na podnoszeniu, przekładaniu, chowaniu, układaniu, i tak w kółko. Utrzymanie porządku było zdecydowanie łatwiejsze, gdy Karolek nie był mobilny, a Ninka nie przechodziła fazy buntu. Latem ich bałaganiarstwo osiągnęło apogeum, każdy dzień zaczynali od wyciągania zabawek z pudeł i roznoszenia ich po wszystkich kątach, gubiąc przy okazji kluczowe elementy układanek, nakrętki mazaków, magnesy, klocki i wszystkie inne drobiazgi, które musiałam potem wyławiać spod kanapy i szafki na RTV. Było tego faktycznie za dużo i choć wcześniej wyniosłam do piwnicy trzy (!) duże worki z zabawkami, to ich ilość nadal rosła. Moja mama miała rację, musiałam się pozbyć części rzeczy, bo ten nadmiar nie był dobry ani dla mnie ani tym bardziej dla dzieci, które w tym chaosie nie potrafiły się na niczym skupić. Stopniowo zaczęłam więc robić przegląd zabawek, wyrzucam te zepsute, a te sprawne (ale nielubiane lub nieużywane) wynoszę do piwnicy z zamiarem sprzedania ich na pchlim targu (pewnie dopiero na wiosnę).

Optymistycznie zakładam, że w kwestii minimalizmu w dziecięcym pokoiku powoli widzę światełko w tunelu, a ponieważ po pozbyciu się nadmiaru zabawek zauważyłam też kilka pozytywnych skutków ubocznych w zachowaniu moich dzieci, to postanowiłam się nimi z Wami podzielić, w ramach inspiracji do porządków.

  • KREATYWNOŚĆ. „Za naszych czasów do zabawy wystarczył zwykły patyk!” – ile razy słyszeliście takie zdanie? No właśnie! Jest w nim 100% racji! Im mniej dostępnych rzeczy, tym większa konieczność uruchomienia wyobraźni, a gdy już dziecko pobudzi swoją kreatywność, to pomysły na zabawy będą nieograniczone!
  • WIĘKSZY SPOKÓJ. Gdy moje dzieci były niemowlętami, zawsze byłam wyczulona na nadmierną stymulację ich zmysłów. Nie brałam noworodków na zakupy do głośnych i zatłoczonych galerii handlowych, nie kupowałam głośnych zabawek do łóżeczka, nie otaczałam przedmiotami w krzykliwych kolorach. Wiedziałam, że spokój i harmonia są dla nich ważne. Jednak z czasem coraz bardziej o tym zapominałam, a gdy trochę podrosły, to już całkowicie straciłam czujność w tym aspekcie. A przecież one nadal nie lubią nadmiaru bodźców! Dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że wraz ze zmniejszeniem ilości zabawek, zmniejszyła się też ilość histerii bez powodu.
  • NAUKA DZIELENIA SIĘ. Nie mają wyjścia, muszą podzielić się kredkami, bo jest tylko jeden komplet. Czy zdarzają się kłótnie o klocki? Oczywiście, że tak! Ale z każdym dniem widzę, że Ninka i Karolek coraz lepiej ze sobą współpracują i potrafią nawet przez 10 minut (sukces!) siedzieć w ciszy przy stoliku i razem się bawić.
  • DŁUŻSZA SAMODZIELNA ZABAWA. Wcześniej, przy ogromnej ilości zabawek, moje dzieci brały jedną do ręki, po czym po sekundzie łapały za kolejną, tak bardzo je kusiła. Teraz potrafią trochę dłużej skupić się na jednej zabawce, poświęcić im więcej swojej uwagi, rozpracować na wszystkie sposoby.
  • MNIEJ SPRZĄTANIA. Nauka sprzątania to u nas seria wzlotów i upadków. Jednego dnia robią to chętnie, a drugiego protestują głośnym płaczem. Z oczywistych względów łatwiej jest sprzątać mniej rzeczy, nawet nam, dorosłym. Zatem mniejsza ilość zabawek = mniejszy bałagan = większy zapał do sprzątania!

Jak widać zalet minimalizmu w dziecięcym pokoiku jest sporo i dotyczy to nie tylko zabawek, ale też różnego rodzaju akcesoriów, dekoracji, ubrań, a nawet mebli. Czy Wy też uważacie, że mniej znaczy lepiej? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w tym temacie!

 

PS. Niebawem pokażę Wam (w końcu!) jak wygląda pokoik dzieci po metamorfozie, wraz ze szczegółami dotyczącymi sposobów przechowywania różnych rzeczy, o które tak często pytacie 🙂

2 poniżej 2 – jak się przygotować i przetrwać

Gdy zachodzi się w ciążę mając roczne dziecko, oprócz standardowych gratulacji, słyszy się komentarze typu Podziwiam za odwagę! albo Teraz zobaczysz, co znaczy prawdziwe życie! Ponieważ najczęściej padały one z ust osób a) bezdzietnych, b) posiadających jedno dziecko, c) posiadających dwójkę dzieci z dużą różnicą wieku, postanowiłam nie przejmować się nimi zbytnio, ale nie ukrywam, że ziarenko niepokoju zostało zasiane…Dlatego uznałam, że spróbuję zrobić wszystko co w mojej mocy, żeby przygotować się odpowiednio na pojawienie się nowego członka naszej rodziny i bynajmniej nie mam tu na myśli kompletowania wyprawki i urządzania pokoiku. Chodzi mi o konkretne działania, które po narodzinach drugiego dziecka ułatwią życie i…opiekę nad tym starszym! Oto wielki zbiór moich strategii, porad i doświadczeń:

Untitled

CZEGO NAUCZYĆ STARSZE DZIECKO?

  • SAMODZIELNEGO JEDZENIA. O ciąży dowiedziałam się, gdy Ninka miała 13 miesięcy. W tym czasie trwała już jej nauka posługiwania się widelcem i łyżką. Przy okazji zaczęliśmy też naukę picia z normalnego kubka. Aktualnie (22 miesiące) je i pije w pełni samodzielnie – wystarczy tylko postawić jej danie pod nos i dzięki temu nie tracę czasu na karmienie dwójki! W jaki sposób nauczyć dziecko samodzielnego jedzenia? Po prostu pozwalając mu jeść! O ile używanie widelca przychodzi raczej łatwo, to posługiwanie się łyżką wymaga już od dziecka większej koncentracji – trzeba się przygotować na bałagan i rozlewanie 90% zawartości talerza, ale na szczęście dzieci są bardzo zdeterminowane, a trening czyni mistrza! Podobnie jest z piciem – Ninka próbowała, wylewała, próbowała, wylewała, aż w końcu pewnego dnia zaczęła pić prawidłowo i teraz nie ma z tym już żadnych problemów.
  • SAMODZIELNEGO WCHODZENIA I SCHODZENIA ZE SCHODÓW. Nasze poprzednie mieszkanie mieściło się w bloku posiadającym windę – przy takich warunkach wyjście z domu z dwójką maluchów nie stanowiłoby problemu. Teraz jednak mieszkamy na pierwszym piętrze bez windy i każda wyprawa wymaga odpowiedniej strategii. Ponieważ Mąż znosi mi wózek rano na dół klatki schodowej (nie mogę dźwigać), wychodzę z domu z Karolkiem na rękach, a Ninka idzie ze mną za rączkę. Przy schodzeniu trzeba ją jeszcze trochę asekurować, ale wchodzi już samodzielnie, więc zmierzamy w dobrym kierunku. Grunt, że nie muszę znosić dwójki (+ torby)!
  • KORZYSTANIA Z NOCNIKA. To był nasz wielki plan na wakacje – pozbyć się pampersów! Niestety nic z tego nie wyszło, dziecko się buntuje i stanowczo odmawia współpracy w tym zakresie, ale nie zmienia to faktu, że gdyby udało się przewijać tylko jedno, to byłoby zarówno wygodniej, jak i taniej. Gratuluję i zazdroszczę wszystkim rodzicom, którzy mają już ten etap za sobą! A jeśli przy okazji dziecko jest już też bez smoczka, to w ogóle rewelacja!
  • SAMODZIELNEJ ZABAWY. U nas akurat nie było z tym nigdy problemu, Ninka potrafi się sama zabawić i to przez dość długi czas, ale mam świadomość, że są dzieci, które lubią mieć towarzystwo podczas rysowania czy budowania z klocków. Dobrze jest zacząć przyzwyczajać je do tego, że mama (lub tata) muszą na chwilę zająć się czymś innym, żeby po pojawieniu się rodzeństwa nie czuło się odrzucone.
  • CHODZENIA ZA RĄCZKĘ. Nie każdy chce kupować podwójny wózek, a na spacer jakoś wyjść trzeba! My zdecydowaliśmy się na zakup dostawki (X Rider 2 in 1, do kupienia tutaj), ale nie zawsze bierzemy ją ze sobą – czasem, szczególnie podczas krótkich spacerów, Ninka idzie sama, więc ważne jest dla mnie, żeby ze względów bezpieczeństwa szła jak najbliżej mnie. Przydatne także wtedy, gdy młodsze dziecko nosi się w nosidle lub chuście.
  • SPANIA W SWOIM ŁÓŻECZKU. Akurat w naszym przypadku było to nowe łóżeczko Ninki, ponieważ stare musiała oddać bratu. Zaczęliśmy ją przyzwyczajać do nowego łóżka już kilka miesięcy temu, żeby uniknąć sytuacji, w której miałaby zbyt dużo nowości i zmian na jeden raz. Co prawda Karolek śpi na razie w koszu obok naszego łóżka, ale przynajmniej jedną drzemkę w ciągu dnia spędza właśnie w starym łóżeczku Ninki i nie widzę sprzeciwu z jej strony.

JAK PRZYGOTOWAĆ DZIECKO NA MŁODSZE RODZEŃSTWO?

  • rozmowy – jestem przekonana, że dzieci rozumieją więcej, niż nam się wydaje, więc dyskusje na temat pojawienia się rodzeństwa zaczęliśmy bardzo szybko, właściwie od samego początku ciąży.
  • książeczki – na początku uważałam, że ten pomysł to totalny niewypał, Ninka nie była w ogóle zainteresowana przeglądaniem książek o tej tematyce, po czym nagle na kilka tygodni przed narodzinami Karolka ukochała sobie książkę „Czekamy na dzidziusia” i do tej pory nie wypuszcza jej z rąk – lektura obowiązkowa przed zaśnięciem (razem z książką z tej samej serii pt. „Dzień malucha”, gdzie też pojawia się dzidziuś i jego starsza siostra).
  • zabawkowa lalka – kupiliśmy Nince dzidziusia, który pije z butelki i którego trzeba przewijać. Do tej pory bardzo chętnie bawi się tą lalką, ale przez kilka pierwszych dni po powrocie ze szpitala musieliśmy być bardzo czujni, bo brata też momentami traktowała jak zabawkę (na przykład próbowała go podnieść łapiąc za ubranko, dość intensywnie głaskała itp.). Jest to więc fajna opcja do oswojenia dziecka z wizją pojawienia się w domu niemowlaka, świetny punkt wyjścia do rozmów (a raczej opowiadań), ale ostrożności nigdy za wiele.
  • prezent od młodszego rodzeństwa – no cóż, młodszy brat wkupił się łaski siostry prezentując jej zestaw Play-Doh. Wydaje mi się, że doceniła ten gest 😉

IMG_20160815_164200-01

KILKA PRZYDATNYCH STRATEGII:

  • WYJŚCIA Z DOMU. Przede wszystkim z dwójką dzieci wyjście zajmuje zdecydowanie więcej czasu, niż z jednym – to niby oczywiste, a jednak po miesiącu złapałam się na tym, że biegam po domu z obłędem w oczach, zerkając nerwowo na zegarek, zamiast po prostu z góry przeznaczyć na wyjście więcej czasu. Kilka dni temu wpadł mi też do głowy pomysł na stworzenie listy kontrolnej, żeby mieć pewność, że niczego nie zapomniałam spakować do torby (przydatne szczególnie wtedy, gdy wychodzimy z domu rano, po ciężkiej nocy, kiedy to mój mózg nie pracuje na pełnych obrotach). Idealnie, jeśli większość przydatnych rzeczy przygotujemy poprzedniego dnia (więcej o tym za chwilę).
  • JAZDA SAMOCHODEM. A konkretnie wsiadanie i wysiadanie. Niby taka prosta czynność, ale dobrze jest obmyślić strategię jeszcze zanim wyjdziemy z domu. Niemowlę wkładamy do fotelika/nosidełka, w którym znosimy go do samochodu. Starsze dziecko idzie z nami za rączkę. Stawiamy fotelik po tej stronie, po której siedzi starszak i zapinamy go w jego foteliku. Następnie bierzemy nosidło, obchodzimy samochód i montujemy młodsze dziecko. A przy wysiadaniu odwrotnie – najpierw wyciągamy niemowlaka (bo nie jest mobilny, więc nie ucieknie), a dopiero potem starsze dziecko. Jeśli fotelik niemowlaka jest przymocowany do samochodu na stałe, wtedy znosimy niemowlę na rękach, starsze za rękę, a następnie w pierwszej kolejności wkładamy do auta dziecko młodsze. Starsze w tym czasie powinno na przykład trzymać nas za nogę (cokolwiek, byle mieć pewność, że stoi obok nas).
  • ZAKUPY. Zawsze z listą. Portfel i lista łatwo dostępne. Młodsze dziecko można włożyć w nosidle do wózka sklepowego, a starsze w nim posadzić. Na zakupy zawsze wychodzimy z przekąskami i czymś, co zapewni rozrywkę dziecku starszemu (naszym celem jest zatrzymanie dziecka w wózku). Samochód dobrze jest zaparkować w pobliżu wejścia, jak również blisko miejsca, w którym zostawia się sklepowe wózki.

JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ NA NOWY DZIEŃ (CZYLI CO ZROBIĆ WIECZOREM)?

  • przygotować ubrania na drugi dzień – dla siebie i dla dzieci
  • przygotować pieluszki i inne akcesoria do przewijania (dla jednego i drugiego dziecka)
  • położyć pieluchy tetrowe w miejscu, gdzie dziecko będzie karmione
  • przygotować naczynia i sztućce na śniadanie
  • spakować torbę do wózka na następny dzień

CZY JEST SENS TWORZYĆ PLAN DNIA?

Tak! Nie wyobrażam sobie, jak wyglądałby nasz dom i jak wyglądałabym ja, gdybyśmy nie mieli wstępnie określonych codziennych schematów i rytuałów! Niebawem pokażę Wam, jak dokładnie wygląda nasz dzień, ale już teraz mogę zdradzić, że dzięki trzymaniu się pewnych zasad moje dzieci śpią w tym samym czasie, a tym samym ja mam 1,5 godziny dla siebie – no bezcenne! Oczywiście kluczem do sukcesu jest elastyczność i niezbyt wysokie wymagania co do ilości rzeczy, którą uda nam się zrobić w ciągu dnia.

INNE PORADY

  • zakupy online są wprost idealnym rozwiązaniem w pierwszych tygodniach w powiększonym składzie
  • torba z prezentami na ciężkie momenty – przez całą ciążę gromadziłam różne drobiazgi, które planuję wykorzystać w kryzysowych sytuacjach, żeby zająć czymś Ninkę
  • przekąski na czas karmienia – małe dzieci potrafię jeść strasznie długo, więc trzymanie pod ręką szklanki wody i drobnej przekąski może nas czasem uchronić od śmierci głodowej!
  • gdy ktoś chce pomóc – nie odmawiaj!

Czy są tu jakieś mamy dzieci z małą różnicą wieku? Podzielcie się swoimi doświadczeniami i poradami! 🙂

Jak nauczyć dziecko porządku i organizacji?

Czy jest w ogóle sens uczyć dzieci porządku i organizacji, skoro i tak, jak to dzieci, będą bałaganić? Kiedy zacząć wpajać im odpowiednie zasady i jak to zrobić, żeby wilk był syty i owca cała (czyli żeby rodzice mieli mniej roboty, ale dziecko nie strzelało fochów)? O tym w dzisiejszym wpisie!

Na początku chciałabym zaznaczyć, że Moja Córka jest jak najbardziej normalna i jej stosunek do porządku jest raczej na tym samym poziomie, co jej rówieśników (20 miesięcy). Nasz dom w ciągu dnia wygląda tak, jak zapewne większość domów, w których urzęduje małe dziecko – zabawki można znaleźć wszędzie. Gdy już uda mi się zamknąć ten chaos w jednym pomieszczeniu, to efekt jest mniej więcej taki, jak na załączonym obrazku:

Na podłodze lala z gołą pupą, książki, zabawki do piaskownicy (jak wiadomo są niezbędne w mieszkaniu), porozrzucana ciastolina, a w ręku buła i mydlane bańki. Nasz codzienność! A jednak (w większości przypadków), gdy pada komunikat sprzątamy, to…sprzątamy. My, razem. Jest to więc możliwe do wykonania, a poniżej przedstawiam kilka porad, jak to zrobić:

  • IM WCZEŚNIEJ, TYM LEPIEJ! Warto wyrabiać w dziecku pewne odruchy, gdy tylko zacznie choć odrobinę pojmować, co się wokół niego dzieje. W końcu wrzucenie piłki do pojemnika może być dla niemowlaka świetną zabawą!
  • OGRANICZ ILOŚĆ ZABAWEK. To takie proste! Tak, jak w przypadku nas, dorosłych – im więcej posiadamy rzeczy, tym większy mamy bałagan. Po co więc dokładać sobie i dziecku roboty przez trzymanie na widoku kilku kartonów z kuszącymi zabawkami? Jedno pudełko wystarczy! Dziecku będzie łatwiej to później samodzielnie ogarnąć, a my zyskamy spokój wewnętrzny (i ład zewnętrzny).
  • SPRZĄTANIE OD RAZU PO ZAKOŃCZENIU ZABAWY. Zanim dziecko przejdzie do następnej aktywności, niech posprząta po poprzedniej. To kolejny nawyk, który można kształtować od najmłodszych lat. Na pewno przyda się też w dorosłym życiu!
  • NAKLEJKI NA PUDEŁKACH. Szczególnie przydatne w przypadku maluchów, które nie potrafią czytać – bo skąd niby mają wiedzieć, gdzie odłożyć puzzle? Z naklejkami nie będą już mieć takiej wymówki! Tutaj można pobrać fajne naklejki do wydruku (co prawda mają podpisy w języku angielskim, ale można je odciąć, jeśli komuś przeszkadzają).
  • PIOSENKA O SPRZĄTANIU. Brzmi głupio? Ale może warto spróbować? Czas trwania piosenki, to czas na sprzątanie zabawek z podłogi. My często słuchamy tego jakże skocznego utworu (ostrzegam, potrafi wryć się w pamięć na wiele godzin!):
  • POZWÓL POMAGAĆ. Dziecko garnie się do pomocy, a Ciebie to wkurza, bo przez to sprzątasz wolniej? Błąd! Chce pomagać, niech pomaga! Ninka ciągle biega ze szmatką i wyciera stoły. Na tym etapie mogę więc sobie spokojnie dyrygować nią z kanapy: „Rozlałaś wodę? Przynieś ściereczkę i wytrzyj!„. Chwilo trwaj!

Ok, ale to są porady dla małych dzieci, a co z większymi? Warto mieć świadomość tego, jakie zadania są odpowiednie do wieku i możliwości dziecka (oczywiście jak zawsze jest to tylko teoria, ogólny zarys – każdy rodzic zna swoje dziecko i wie, na co je stać i jakim zadaniom podoła):

2-3 LATA:

  • sprzątanie zabawek
  • wycieranie tego, co rozlały
  • ścieranie kurzy
  • utrzymanie czystości podczas spożywania posiłków
  • pomoc przy wkładaniu rzeczy do pralki (i przy wyciąganiu)
  • wyrzucanie rzeczy do śmieci
  • składanie ściereczek
  • podawanie niektórych przedmiotów (np. pampersów dla młodszego rodzeństwa)

4-5 LAT:

  • wszystkie poprzednie czynności
  • karmienie zwierząt
  • ścielenie łóżka
  • odkładanie sztućców na miejsce
  • przygotowanie prostych posiłków (np. kanapek z przygotowanych wcześniej przez rodziców składników)
  • zamiatanie małą miotełką
  • sprzątanie po posiłku
  • podlewanie kwiatów

6-7 LAT:

  • wszystkie poprzednie czynności
  • składanie ubrań
  • zamiatanie podłóg
  • pomoc przy wkładaniu naczyń do zmywarki/wyciąganie czystych naczyń ze zmywarki i odkładnie ich na miejsce (o ile dosięgną)
  • wynoszenie śmieci
  • parowanie skarpetek
  • grabienie liści
  • robienie sałatek

8-9 LAT:

  • wszystkie poprzednie czynności
  • szykowanie sobie śniadania do szkoły
  • odkurzanie
  • zmywanie naczyń
  • pomoc przy gotowaniu
  • opieka nad zwierzętami
  • samodzielne porządkowanie swoich szafek
  • zmywanie naczyń

10-11 LAT:

  • wszystkie poprzednie czynności
  • sprzątanie kuchni
  • sprzątanie łazienki
  • przygotowywanie prostych posiłków
  • koszenie trawnika

12+ LAT:

  • wszystkie poprzednie czynności
  • prasowanie
  • robienie zakupów z listą
  • opieka nad młodszym rodzeństwem

Jak widać całkiem sporo obowiązków możemy z czasem zrzucić na dzieci, więc chyba warto je do tego przyzwyczajać od najmłodszych lat? 😉

BONUS dla wszystkich subskrybentów Zorganizowanego Newslettera: dziś wieczorem otrzymacie na maila bardzo fajną i praktyczną listę kontrolną sprzątania dla dzieci! Kto się jeszcze nie zapisał, ten ma czas, żeby nadrobić zaległości!

lista kontrolna obowiązków domowych dla dzieci

Jak przechowywać prace plastyczne dzieci?

Kiedyś zastanawiałam się, czy przechowywanie dzieł sztuki stworzonych przez dzieci ma w ogóle sens. Jako osoba bezdzietna uważałam to za lekki nonsens, śmieci i niepotrzebną makulaturę. Ale gdy pewnego jesiennego popołudnia wkroczyłam do żłobka i na ścianie zobaczyłam pierwszą pracę plastyczną wykonaną przez Moją Córkę, moje matczyne serce drgnęło! Od razu sięgnęłam po telefon, żeby zrobić zdjęcie i rozesłać je wszystkim zainteresowanym: „Oto Ninka, moja artystka, takie oto jabłko pomalowała!”.

2015-11-19 14.43.42

W tym samym czasie wkroczyłyśmy też w fazę intensywnego używania kredek. Od tego czasu żadne zabawki się nie liczą – ma być kartka, mają być kredki i kawałek miejsca na podłodze. To, co wychodzi spod Jej ręki nie jest oczywiście niczym konkretnym, ale zmusiło mnie do rozmyślań. Co będę robić z tymi udanymi pracami? Gdy narysuje mamusię i tatusia albo jakiegoś kotka? Nie lubię zbytnio przyczepiać czegokolwiek do lodówki, więc to standardowe rozwiązanie z góry skreśliłam. Postanowiłam więc poszukać innych opcji – dla mnie na niedaleką przyszłość, a dla Was być może na teraz! 🙂

JAK PRZECHOWYWAĆ PRACE PLASTYCZNE DZIECI?

  • OSOBNE PUDŁO DLA KAŻDEGO DZIECKA. Jedna z najczęściej pojawiających się opcji – moim zdaniem pomysł całkiem fajny, choć pewnie zawartość zorganizowałabym w teczkach, według lat 🙂 Do przechowywania można też wykorzystać odpowiedniej grubości segregator:

ff67288b236a7c308e0c68c072ceb154

Lindsay Ross Blog

  • GALERIA. Niektóre prace są tak urocze, że szkoda chować je do pudła – a może by tak poświecić całą ścianę na ich wyeksponowanie?

wallartfromcurtainrodstylefiles-640x815

The Style Files

  • RAMKI NA ZDJĘCIA. Kolejny sposób na galerię – do ramek na zdjęcia można włożyć faktyczne (lub zeskanowane) prace lub zaszaleć i zrobić kolaż z wielu rysunków! Wystarczy zrobić im zdjęcia i użyć odpowiedniego programu graficznego, a następnie wydrukować. Bardzo podoba mi się też pomysł robienia jednej ramki na rok!

DIY_Kids_Artwork_Frame_Wall

And My House

.

kids-artwork-in-frames

Infarrantly Creative

.

kid_art4

Simple as That

  • FOTOKSIĄŻKA. W tym przypadku również wystarczy jedynie zrobić zdjęcia prac plastycznych dziecka i wspaniała pamiątka gotowa! W sumie im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi się podoba!

OwenSchoolBookUpdated

Zig and Zag

.

Która propozycja wydaje się Wam najciekawsza? A może znacie jeszcze inne sposoby? 🙂