Browsing Category: MACIERZYŃSTWO

Ile kosztuje (moje) dziecko

Budżet domowy zaczęłam prowadzić, gdy byłam w 3 trymestrze ciąży (wpis z tamtego czasu znajdziecie tutaj). To właśnie wtedy (tak, dopiero wtedy) dotarło do mnie, że powinniśmy zacząć poważniej podchodzić do kwestii naszych wydatków. Szczerze mówiąc byłam przerażona tym, jak sobie poradzimy. Absolutnie nie chodzi mi tu o to, by narzekać na zarobki, bo nie są takie złe, ale raczej o to, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i im więcej zarabialiśmy, tym więcej wydawaliśmy…a że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, to jakoś nie potrafiłam sobie wyobrazić, że nagle będziemy mieli do wydania o…no właśnie, o ile mniej? 200zł? 500zł 1000zł? 2000zł? Zaczęłam szperać w internecie w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie. Znalazłam wiele artykułów, które poruszały ten temat, ale…bez konkretów. Stwierdzenie typu :”To, ile wydasz na dziecko, zależy od tego, czy będziesz kupować tanie rzeczy czy drogie” jakoś do mnie nie przemawiało. Był początek sierpnia, do terminu porodu zostały mi prawie 3 miesiące (jak się później okazało, czasu było jednak trochę mniej), więc postanowiłam zacząć szczegółowo zapisywać wydatki na dziecko – dla zaspokojenia własnej ciekawości, by podzielić się wiedzą z innymi, na przyszłość. Dziś pokażę Wam wyniki moich skrupulatnych wyliczeń. Jestem bardzo ciekawa, jak wypadnę na tle czytających to mam 😉

WYDATKI NA DZIECKO

6685,55zł. Mało? Dużo? W sam raz? Sama nie wiem…

Jak widzicie wydatki nie były zbytnio rozłożone w czasie. Prawdziwe zakupy zaczęłam robić dopiero w październiku. To nie było najłatwiejsza ciąża, bardzo bałam się o jej finał, więc kupiłam tylko to, co będzie nam potrzebne w szpitalu. Z resztą się wstrzymywałam, bo bałam się, że zapeszę (taka nowoczesna, a wierzy w zabobony, no wstyd!). W rezultacie, gdy Ninka przyszła na świat w 38 tygodniu ciąży, my nie mieliśmy dla niej nawet łóżeczka… Ale za to potem zaczęliśmy szaleć. Dosłownie. Działałam totalnie na oślep. Wysyłałam Męża po różne gadżety, których nigdy potem nie użyłam. Nakupowałam zabawek, którymi dziecko nie potrafi się jeszcze bawić. No i te rozkoszne malutkie ubranka, z których wyrosła, zanim zdążyłam jej ubrać! Eh…Wiecie jak to jest przy pierwszym dziecku 😉

Ale przejdźmy może do wyjaśnienia kilku szczegółów z tabelki:

Ta duża kwota w kategorii „Akcesoria” w październiku to wózek. Był to prezent od Mojej Mamy, ale postanowiłam uwzględnić go w tych podliczeniach, żeby na przyszłość wiedzieć, jaki to koszt.

Większe sumy w kategorii „Zdrowie” to szczepionki.

Dużo pieniędzy wydajemy na mleko modyfikowane – zamawiam je głównie przez internet, bo ciężko je dostać, a i ceny bywają skrajnie różne np. puszka 400g w Super Pharm kosztuje 38zł, a w jednej z internetowych aptek kupiłam ją za 26zł…

Dzięki wspaniałomyślności naszych bliskich, udało nam się zmniejszyć wydatki na pieluszki – dają je nam w prezencie, zamiast kolejnej grzechotki. Polecam Wam takie rozwiązanie – pieluchy ZAWSZE się przydadzą!

Co do ubranek to sprawa jest trudna – na rynku jest tyle pięknych rzeczy, że trudno się zdecydować! I trudno sobie odmówić! No właśnie – SOBIE. Bo w tych pierwszych miesiącach ubieramy dziecko właściwie dla siebie…Porobiłam dużo zapasów na wyprzedażach, ale teraz znacznie przystopowałam – widać to w tabelce baaaardzo wyraźnie! Aktualnie jestem w trakcie dokonywanie selekcji ubranek – część zostawię, a część sprzedam i dzięki temu zyskam (bezboleśnie) pieniądze na kolejne.

Przez moment miałam straszną ochotę na kupowanie Nince różnych trendy zabawek (która mama nie wzdycha do produktów Maileg?), ale namyśle zdecydowałam, że na razie skupię się na tworzeniu jej osobistej biblioteczki – lubi oglądać książeczki, a na maskotki przyjdzie jeszcze czas.

.

Mam pewne obawy, że z upływem czasu będzie mi coraz trudniej odmówić temu ślicznemu dziubkowi, dlatego korzystam (finansowo!) z tego, że jeszcze nie wie, na czym polega wymuszanie kupna zabawki płaczem 😉

SAMSUNG CSC

Teraz, gdy znacie już prawie wszystkie moje finansowe sekrety, czas na Was!

Zdradzicie mi w komentarzach, ile wydajecie na swoje dzieci? 🙂

Zorganizowana torba do wózka

Zanim na świecie pojawiła się Ninka, wychodząc z domu zabierałam ze sobą dokładnie 4 rzeczy: telefon, portfel, klucze, Carmex. To był mój niezbędnik, absolutne minimum, bez którego nie mogłam się obejść.

Od jakiegoś czasu wychodzenie z domu stało się jednak niezwykle skomplikowaną czynnością, poprzedzaną długim planowaniem i układaniem strategii w głowie. Pół biedy, jeśli idziemy na krótki spacer do parku. Problem pojawia się, gdy wychodzimy na dłużej i – o zgrozo! – gdy musimy wyjść stosunkowo wcześnie.

Przygotowania zaczynam wieczorem. Szykuję ubranka, obliczam dokładnie, o której obudzić małą, szykuję ubrania dla siebie, pakuję torby…Wszystko po to, by wyjście przebiegło sprawnie oraz by uniknąć przykrych niespodzianek w ciągu dnia.

Przez te niecałe 4 miesiące stworzyłam już zestaw obowiązkowy dla Ninki – bez tych rzeczy nie oddalam się na dłużej z domu!

.

Zacznę od torby – nie kupowałam niczego specjalnego, korzystam z tej, która była w zestawie z naszym wózkiem (Bebetto Luca). Na razie jestem z niej zadowolona, choć domyślam się, że w przyszłości może okazać się być zbyt mała – urośnie dziecko, to i urosną potrzeby 😉

SAMSUNG CSC

Oto jej zawartość:

SAMSUNG CSC

Akcesoria do karmienia:

– termos z gorącą wodą (TKMaxx)

pojemnik na mleko w proszku Beaba – uwielbiam!

butelka Lovi

– jednorazowa porcja mleka, gotowa do podgrzania (na wszelki wypadek)

– śliniaczek (żeby nie zbrudzić ubranka)

– pieluszka tetrowa (Pepco)

SAMSUNG CSC

Do przewijania:

– chusteczki nawilżające

– kilka sztuk pieluszek (zazwyczaj biorę 6)

– foliowa reklamówka na zużyte pieluszki lub inne brudki

SAMSUNG CSC

Inne:

– kosmetyczka dla mamy, zawierająca płyn dezynfekujący, chusteczki higieniczne, pomadkę ochronną i gumkę do włosów

– kosmetyczka dla dziecka, zawierająca miniaturki produktów do pielęgnacji

– pielucha flanelowa, którą można rozłożyć i np. przewinąć na niej dziecko

– zapasowe ubranko (aktualnie noszę w torbie pajacyk, body oraz skarpetki)

– smoczek (Lovi Etno) i zabawka (Rossmann)

– kocyk

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

Tak wygląda zapakowana torba:

SAMSUNG CSC

.

Czy zawartość Waszych toreb wygląda podobnie? Jakich toreb używacie? Czy kupiliście nowe, gdy dziecko trochę podrosło? Chętnie skorzystam z porad bardziej doświadczonych mam! 🙂

Zorganizowana dziecięca szafa

Założę się, że nie jestem jedyną mamą, która lubi kupować ubrania dla swojego dziecka.

Założę się też, że nie tylko ja kupuję ubranka na wyrost.

Jestem również pewna, że nie tylko mi zdarza się zapomnieć, co właściwie znajduje się w szafie mojego dziecka.

Ileż to razy stałam przed półkami sklepowymi i zastanawiałam się, który rozmiar wybrać, nie mając zielonego pojęcia, czy mam już zrobione zapasy na ten wzrost czy nie…

Na szczęście ten problem już mnie nie dotyczy! Poszłam po rozum do głowy i stworzyłam system, dzięki któremu wystarczy jeden rzut oka do szafki i znam odpowiedź na wiele nurtujących mnie pytań (z cyklu:”Czy mam spodenki, które będą pasować do tej bluzeczki, którą mam właśnie zamiar kupić”).

Mój pomysł jest bardzo prosty – na wszystkie ubranka, które czekają na swój wielki moment, nakleiłam naklejkę z rozmiarem (każdy rozmiar to inny kolor, a dodatkowo  mam jeszcze naklejki z wiekiem, w zależności od tego, jako rozmiarówkę preferuje dany producent).

SAMSUNG CSC

Ubranka poskładałam i ułożyłam według rozmiarów, a na samą górę sterty położyłam te, których aktualnie używamy – z oczywistych względów bez naklejek 😉

SAMSUNG CSC

Ubranka układam na półkach tematycznie – body, koszulki, pajacyki, spodenki.

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

Zrobiłam telefonem zdjęcie szafek i teraz nic mnie nie zaskoczy podczas zakupów! 😉

.

W dużej szafie trzymam ubrania, które wymagają powieszenia – sukienki, sweterki i okrycia wierzchnie.

Stosuję tam papierowe przedziałki (pisałam już o nich tutaj).

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

.

Raz na jakiś czas robię przegląd ubranek i odkładam na bok te, które są już za małe (ze łzami w oczach – „Dlaczego tak szybko rośnie?!?!”). Wkładam je do dużych papierowych kopert, które są  odpowiednio opisane.

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

W ciągu trzech miesięcy nazbierałam 4 ogromne paczki – miałam je wywieźć do Mamy, ale gdy zobaczyła, ile tego nazbierałam, to powiedziała krótko: „Sprzedaj”. Hmmm…wygląda więc na to, że najbliższe dni spędzę na fotografowaniu ubranek i wystawianiu ich na aukcjach 😉

.

Jakie są Wasze sposoby na porządek w szafie dziecka?

Błagam powiedzcie mi, że to tylko niemowlaki tak szybko z wszystkiego wyrastają!!! 😉

Aplikacje na smartfona dla mam

SAM_1482

Przyznaję ze wstydem – telefon towarzyszy mi właściwie przez całą dobę. Jest moim zegarkiem, kalkulatorem, notatnikiem, odtwarzaczem muzyki, aparatem, głównym źródłem dostępu do internetu oraz oczywiście komunikatorem. Nikogo więc nie powinien dziwić fakt, że co chwilę ściągam nową aplikację na telefon.

Dziś chciałabym pokazać Wam 5 aplikacji, które ułatwiają mi codzienne życie z małym dzieckiem:

1. Baby Daybook 

Jest wiele aplikacji tego typu – ja od urodzenia Ninki używam tej i jestem bardzo zadowolona. Pomocna przy karmieniu piersią – nie tylko można włączyć timer, gdy zaczynamy karmienie (wraz z zaznaczeniem, z której piersi), ale również zapisywać np. ściąganie pokarmu laktatorem. Mamy karmiące butelką też będą zadowolone – w aplikacji można zaznaczyć godzinę podania mleka, wraz z objętością i miejscem na notatki. Oprócz tego można zapisywać zmiany pieluchy (wraz z zawartością 😉 ), a także spacery, kąpiele, drzemki, podanie leków i wiele innych! Nie każdy widzi zasadność używania tej aplikacji, ale ja ją lubię i na razie nie zamierzam przestać jej używać 🙂

baby-daybook-daily-tracker-43-0-s-307x512

baby-daybook-daily-tracker-43-2-s-307x512

.

2. My Baby Today

Ta aplikacja podoba mi się ze względu na to, że zawiera pomysły na zabawy z dzieckiem już od pierwszych dni życia. Oprócz tego na każdy dzień jest przygotowany jakiś ciekawy artykuł oraz checklista zadań (wybiera się je z propozycji podanych przez aplikację, np. w pierwszych tygodniach były zadania typu:”zapisz historię swojego porodu”, „nagraj pierwsze odgłosy, które wydaje dziecko”, „zrób zdjęcie, gdy kopie nóżkami” itp). Przydatna, gdy potrzebujemy natchnienia 😉

  unnamed (1)

unnamed

bfa9b17ab9d9548faf140c86af0dc2a6_screen_384x640

.

3. Baby Sleep Instant

Słyszeliście historie o dzieciach, które zasypiają tylko przy włączonym odkurzaczu? Albo tylko podczas jazdy samochodem?

Jeśli te opowieści dotyczą Waszego dziecka to ta aplikacja pomoże Wam zaoszczędzić prąd i paliwo 😉

Zawiera między innymi dźwięki prysznica, pociągu, pralki, bijącego serca i samochodu (włącznie z tykaniem kierunkowskazów 😉 ).

Warto spróbować, gdy wszystko inne zawodzi!

unnamed

.

4. Kołysanki

Jedne dzieci lubią zasypiać w szumie (patrz punkt 3), a inne wolą muzyczkę.

Często jednak pozytywki, które są wmontowane w różne zabawki i karuzele, grają bardzo krótko. ZA KRÓTKO. Moja Córka lubi sobie posłuchać różnych melodyjek i bardzo się niecierpliwi, gdy co 30 sekund zalega cisza.

Ta aplikacja zawiera kilka różnych kołysanek, wraz z ustawieniem czasu trwania – zanim zrobi się cicho, Wasze dziecko będzie już słodko spać 🙂

unnamed (2)

unnamed (3)

.

5. 1 Second Everyday

O aplikacjach tego typu powiedział mi Mój Kuzyn i  od razu spodobała mi się ta idea! Zdecydowałam się na 1 Second Everyday, ponieważ miała dużo pozytywnych opinii – pierwszy miesiąc użytkowania jest bezpłatny, potem trzeba zapłacić, ale nie pamiętam ile dokładnie…Na pewno nie była to wygórowana kwota, skoro się zdecydowałam 😉

Aplikacja umożliwia nagrywanie filmików i wycinanie z nich 1 sekundowych fragmentów, które następnie można łączyć w dowolne kompilacje. Wspaniały sposób na dokumentowanie ważnych momentów w życiu dziecka!

unnamed (4)

1-second-everyday-1-2-s-386x470

unnamed (5)

.

Czy używacie którejś z tych aplikacji? A może znacie jakieś ciekawe, które możecie polecić? 🙂

Pierwsze dni z noworodkiem – jak to było u mnie?

Przekonałam się na własnej skórze, że przy małym dziecku czas leci bardzo szybko…Za szybko, oczywiście! Moja Córeczka jest już zupełnie inna, niż 11 tygodni temu, gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy…Kilka osób pytało mnie o to, jak wyglądały nasze pierwsze wspólne dni, jak się ze wszystkim zorganizowałam – dziś w końcu opowiem Wam, jak było 🙂

Nie będzie to historia o mnie unoszącej się wraz z dzieckiem na różowej chmurce z błogim uśmiechem na twarzy, ale spokojnie – nie będzie to też horror 😉

Spędziłam z Ninką 7 dni w szpitalu – i był to czas, który wspominam kiepsko. Bardzo źle się czułam, nie miałam na nic siły, byłam zdołowana i ogólnie ble. Miałam wrażenie, że wszystkie mamy naokoło mnie radzą sobie lepiej ode mnie. Ja bałam się Ninkę przewinąć, bałam się ją ubrać, wziąć na ręce, a o traumie z karmieniem to nawet nie wspomnę! Nie chodziłam do szkoły rodzenia, nie zaczytywałam się w fachowej literaturze, nie miałam wprawy…Gdy Ona spała, ja (głupia!) czuwałam. Spędzałam większość czasu wpatrując się w Nią. Co zrobię, jeśli pójdę do toalety, a Ona się obudzi? Nie daj Boże zacznie płakać? A jak zasnę i nie usłyszę? Dramat! Gdy już decydowałam się na małą drzemkę, to po chwili budziłam się przerażona: „Mam dziecko! Gdzie jest moje dziecko? Dlaczego jest tak cicho?!”. Ehhh…byłam wyczerpana tym ciągłym napięciem! Marzyłam tylko o tym, żebyśmy w końcu poszły do domu! Wyszłyśmy w dzień moich urodzin – najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałam! 🙂

Gdy wróciliśmy do domu było…dziwnie. Nagle pojawił się ktoś w domu, zabrał nam przestrzeń, totalnie zaburzył rytm dnia. Musieliśmy się nauczyć siebie nawzajem, przyzwyczaić. Zajęło nam to jakiś tydzień, może ciut więcej.

Pamiętam, jak drugiego dnia w domu przewijałam Ninkę i z przerażeniem odkryłam, że odpada jej kikut pępka – miała wtedy 8 dni, a przecież czytałam, że to się dzieje zazwyczaj w drugim tygodniu życia! Co zrobiłam źle??? Czy właśnie skrzywdziłam moje dziecko??? Może coś szarpnęłam niechcący??? Zostawiłam ten kikut wiszący na „jednym włosku” i zadzwoniłam do Męża z histerycznym płaczem 😉 Wieczorem wszystko odpadło podczas kąpieli, a pępuszek do tej pory ma się dobrze 😉

Naszym pierwszym rodzicielskim sukcesem była właśnie owa pierwsza kąpiel – po powrocie do domu nie chcieliśmy, żeby ktokolwiek nam pomagał, wszystko robiliśmy sami. Obejrzeliśmy filmik instruktażowy na YouTube i…wykąpaliśmy Ją 🙂 Dlaczego nikt mi nie powiedział, że to, czego obawiałam się przez połowę ciąży, jest w rzeczywistości takie proste? 😉

Pierwsze noce były trudne – Nina była bardzo rozstrojona, totalnie nie rozumiała, kiedy jest dzień, a kiedy noc. Zdarzały jej się 3-godzinne maratony płaczu grubo po północy. Nie miałam pojęcia, o co jej chodzi – głodna? Przemęczona? Brudny pampers? Ból brzucha? Pamiętam, że wyczytałam gdzieś, że często powodem nieuzasadnionego (pozornie) płaczu noworodka jest np. włos, który owinął się wokół paluszka u rączki lub stópki i powoduje dyskomfort. Mam długie włosy, więc była to prawdopodobna teoria – ileż to nocy spędziłam na przeszukiwaniu Jej przestrzeni między palcami! 😉

Przez kilka dni żyłam w wielkim zawieszeniu – mało snu, nieregularny tryb życia, stres, płacz (na zmianę Ninki i mój). W końcu jednego dnia zrobiłam mały organizacyjny krok do przodu – zapisałam sobie daty na opakowaniu witamin, żeby mieć pewność, że danego dnia je podałam – ależ byłam z siebie dumna! Wracam do życiu! Juhuuu!!!

Następnie pomalowałam paznokcie na czerwono – kolejny mały sukces! Już sam fakt, że przekonałam samą siebie do tego, że czas drzemki dziecka mogę wykorzystać na nałożeniu dwóch warstw lakieru, ba! nawet na nałożenie bazy i nabłyszczacza!, świadczył o dużym postępie 😉

A potem nagle wszystko samo zaczęło się układać! Coraz większa regularność karmienia, więcej snu (wszystkich domowników), więcej spokoju…Z czasem zniknął też nocny płacz, a w jego miejsce zaczęły się pojawiać przespane całe noce – Ninka miała 27 dni (!), gdy po raz pierwszy obdarzyła nas tą łaską 🙂

W tej chwili jestem mamą bardzo pogodnego niemowlaka, który przesypia całe noce, drzemie kilka razy w ciągu dnia, a w wolnej chwili posyła nam najpiękniejsze uśmiechy na świecie!

SAMSUNG CSC

Czas leci bardzo szybko, jak już wspomniałam na początku – na szczęście udało mi się uchwycić na zdjęciach kilka rozczulających „elementów” mojego noworodka. Ze słynnym pępuszkiem w centrum! 🙂

SAMSUNG CSC

Niedługo opiszę Wam szczegółowo, jak wygląda nasz aktualny plan dnia (wraz z moimi sposobami na ogarnięcie dziecięcego chaosu), a tymczasem pędzę położyć się koło mojego drzemiącego Aniołka – zmądrzałam przez te kilka tygodni! 😉