Browsing Category: PRZYJĘCIA

Pomysły na rodzinne Walentynki

Zawsze dziwiłam się, jak ktoś może nie lubić Walentynek! Przecież to niezwykle uroczy dzień, który umila nam oczekiwanie na wiosnę, podczas którego wszyscy kochamy się jeszcze bardziej niż zazwyczaj, zajadamy czekoladki, dmuchamy różowe baloniki, zachwycamy się bukietami kwiatów i oglądamy romantyczne komedie – no czego tu nie lubić? 😉 Wiem, wiem, powinniśmy okazywać sobie uczucia każdego dnia, Walentynki to czysta komercja, róż jest tandetny, a czekoladki tuczą, ale to nie zmienia faktu, że ja Walentynki obchodzę i darzę niezwykłą sympatią! Do tej pory nie angażowaliśmy w nie dzieci, poza jednym zdjęciem z serduszkiem, które udało mi się im zrobić rok temu, ale w tym roku wpadło mi do głowy kilka ciekawych pomysłów na to, jak zorganizować rodzinne Walentynki, więc niniejszym od 2018 dodaję ten dzień do naszej listy rodzinnych tradycji 🙂

Oto moje propozycje:

  • Listy/kartki Walentynkowe dla wszystkich członków rodziny. Czyż to nie będzie piękna pamiątka? Oczywiście malutkie dzieci jeszcze nie zrozumieją o co chodzi, ale te starsze z pewnością docenią! Można napisać pełen emocji list, można wymyślić lub zacytować wiersz(-yk) albo stworzyć jeden schemat i co roku udzielać odpowiedzi na takie same pytania np. „Kocham, gdy…”, „Kocham razem z Tobą…”, „Kocham Twoje…” itp. Kartki, które napiszę dla moich dzieci będę im chować do ich pudeł z pamiątkami 🙂
  • Drobne upominki. Nie jest to punkt obowiązkowy, wiele osób sprzeciwia się kupowaniu prezentów z byle okazji, ale pamiętajmy, że upominek możemy wykonać sami, możemy zaangażować w to dzieci i podkreślać, że robimy to z miłości i oczywiście dla kogoś, kogo bardzo kochamy! Wiecie, te wszystkie rozczulające odciski rączek, laurki itp. Fajna zabawa i miła pamiątka.
  • Walentynkowe gry i zabawy. Pomysłem, który bardzo mi się spodobał jest Walentynkowa odmiana poszukiwania skarbów – w tym przypadku  szukamy serduszek ukrytych w całym domu! Serca mogą być wycięte z papieru lub w jakiejkolwiek innej formie. Dzieci dostają koszyczki i ruszają na polowanie – wygrywa ten, kto znajdzie najwięcej serc. Inne pomysły to np. Walentynkowe bingo lub Walentynkowa wersja popularnej gry „kółko-krzyżyk”, tylko np. z sercami w dwóch kolorach. Można też po prostu wspólnie pokolorować jakieś obrazek, oczywiście związany tematycznie z Walentynkami (np. któryś z tych).
  • Wspólne dekorowanie. Ten punkt zawsze się u mnie pojawia, a to dlatego, że to prosty i często również (wbrew pozorom) tani sposób na wprowadzenie do domu odświętnej atmosfery. Wystarczy kilka czerwonych i różowych balonów, kilka rozrzuconych gdzieniegdzie serduszek (idealne zadanie dla dzieci!), no i może jakiś napis LOVE w ramce – i to wszystko, Walentynkowe dekoracje gotowe! 🙂 Moje dzieci uwielbiają pomagać przy takich czynnościach i jestem przekonana, że Wasze również chętnie się zaangażują!
  • Walentynkowe zdjęcia. Odkąd prowadzę album Project Life, to każda okazja jest dla mnie jeszcze bardziej warta uwiecznienia. Możemy porobić sobie zdjęcia z różnymi gadżetami (np. takimi), przebrać się lub po prostu ubrać na czerwono, różowo lub w coś z wzorem w serca.
  • Walentynkowe menu. Najlepsze zostawiłam na koniec! I wcale nie mam na myśli trudnych i wykwintnych dań, afrodyzjaków i innych bajerów. Mam na myśli proste i smaczne jedzenie, które wywoła uśmiech na twarzy każdego domownika. Jajko sadzone w kształcie serca, serduszka wycięte z kromek chleba, pieczone warzywa w kształcie serc (np. ziemniaki, bataty, cukinia), ale też różowe koktajle, różowe naleśniki (barwione burakiem), no i oczywiście ulubiona pizza w kształcie serca! Nie zapominajmy też o wspaniałej rozrywce, jaką jest wspólne robienie i dekorowanie ciasteczek 🙂

A Wy jak planujecie spędzić ten dzień? Obchodzicie Walentynki?

Pomysły na sylwestra z dziećmi

No cóż, ponieważ wygląda na to, że przez najbliższe lata będziemy spędzać ostatni dzień roku w domowym zaciszu, postanowiłam przeczesać Internet w poszukiwaniu pomysłów na zabawy, które będą atrakcyjne zarówno dla nas, jak i dla dzieci, które niezbyt rozumieją, o co w tym wszystkim chodzi 😉

Co robić z dziećmi w sylwestra?

  • ODLICZANIE Z BALONAMI. Genialny w swojej prostocie pomysł! Wystarczy nadmuchać balony, zapisać na nich godziny i co 60 minut przebijać jeden z nich, odliczając tym samym czas, który pozostał do północy. Zacząć można o dowolnej porze, np. już o 16:00.  Do balonów można wrzucić karteczki z zadaniami/zabawami.
  • ZABAWA W PYTANIA. Coś, co my na pewno zrobimy w tym roku! Należy wymyślić kilka pytań (dostosowując je do wieku dzieci) i filmować je podczas udzielania odpowiedzi – będzie z tego piękna pamiątka! Małe dzieci można zapytać np. o ulubiony kolor, ulubioną bajkę, książkę, marzenie itp. Starszym dzieciom można zaproponować wypełnienie całego arkusza z pytaniami (tutaj przykład), a dla młodzieży i dorosłych przygotować karteczki z bardziej zaawansowanymi pytaniami (np. takie jak tutaj lub tutaj).
  • PRZEBIERANKI. Możecie wymyślić motyw przewodni lub pozwolić dzieciom na totalną kreatywność! Przebieranki są super zabawą, zarówno dla dzieci, jak i (większości) dorosłych 😉
  • FOTOBUDKA. W dzisiejszych czasach do stworzenia fotobudki wystarczy właściwie tylko blok techniczny i kolorowy tusz w drukarce. W Internecie znajdziecie mnóstwo darmowych plików z zabawnymi okularami, wąsami, kapeluszami i tym podobnymi akcesoriami. Wystarczy je wydrukować, wyciąć, umieścić na patyku do szaszłyków i robić pamiątkowe zdjęcia! Darmowe pliki do wydruku możecie znaleźć np. tu i tu
  • ROBIENIE SYLWESTROWYCH CZAPECZEK. Do wykonania czapeczki potrzebna jest kartka z bloku technicznego, klej, nożyczki, kredki i ewentualnie różne ozdoby (naklejki, brokat, pompony itp.) według uznania. Dzieci mogą dać upust swojej kreatywności, a do naszych obowiązków należy jedynie złożenie ich projektu w całość 🙂 Przykład znajdziecie tutaj!
  • KARAOKE. Nic dodać, nic ująć 😉
  • WSPÓLNE DEKOROWANIE. Dzieci uwielbiają angażować się we wszystkie „dorosłe” zadania, więc na pewno chętnie pomogą przy przygotowywaniu sylwestrowych dekoracji. Czy może być większa frajda od rozsypywania wszędzie konfetti? 😉 Starsze dzieci mogą pomóc przy wycinaniu wydrukowanych wcześniej girland i etykiet (np. tych lub tych). Młodsze dzieci mogą pomóc nakryć do stołu.
  • WSPÓLNE PRZYGOTOWYWANIE PRZEKĄSEK. Co powiecie na wspólne dekorowanie sylwestrowych babeczek? A może owocowe szaszłyki? Czas spędzony wspólnie w kuchni na pewno umili oczekiwanie na północ, a i jest prawie 100% gwarancją, że dziecko zje to, co samo przygotowało, więc korzyść jest podwójna 😉
  • ZIMNE OGNIE. Bezpieczniejsza, ale równie efektowna alternatywa dla fajerwerków. Dzieci na pewno będą zachwycone!

To póki co wszystkie moje pomysły na sylwestra z dziećmi, ale jestem pewna, że tradycyjnie już na pewno dodacie jakieś ciekawe aktywności do tej listy! Czekam na Wasze komentarze! 🙂

Urodziny w stylu boho

Wyjątkowe okazje wymagają wyjątkowej oprawy, wiadomo. Urodziny dziecka zawsze są dniem szczególnym (i przy okazji niezwykle sentymentalnym), a u nas w tym roku powód do świętowania był odrobinę większy, niż zazwyczaj. Nie wiem, czy wiecie, ale urodziny Ninki wypadają równo tydzień przed moimi. A ponieważ ona skończyła 3 latka, a ja skończę 30, to uznałam, że jest to jedyna i niepowtarzalna okazja do zrobienia nam wspólnego przyjęcia urodzinowego! Potęga liczb zadziałała na mnie wyjątkowo inspirująco i snucie planów zaczęłam już wiele miesięcy temu. Wiedziałam jedno – będą to urodziny w stylu boho, bo dawno nie widziałam równie pięknych dekoracji! Poza tym za rok pewnie Ninka będzie już miała jakieś życzenia w tym zakresie, na salony wejdą Świnki Peppy, kucyki Pony albo cała ekipa Psiego Patrolu, więc korzystam z okazji, że jeszcze mam tu decydujący głos! Jeśli Wy też jesteście w tak komfortowej sytuacji i macie ochotę urządzić przyjęcie w tym stylu boho, to poniżej znajdziecie kilka podpowiedzi, jak osiągnąć zamierzony efekt:

  • WIANEK Z KWIATÓW. Obowiązkowy element każdego boho przyjęcia! Chciałabym tu teraz zabłysnąć swoim talentem i pokazać własnoręcznie zrobiony wianek, ale nie, nie tym razem, nie w tym życiu…Jestem bardzo kiepska w pracach manualnych, więc wianki dla Ninki i dla siebie zamówiłam online (tutaj). Jeśli jednak macie ochotę zrobić swój wianek samodzielnie, to tutaj możecie znaleźć instrukcję.

  • DEKORACJE ZWIĄZANE Z NATURĄ. Ja zdecydowałam się na girlandę z kwiatów (goździków). Znalazłam na podwórku idealny patyk, który zawiesiłam na ścianie, a z niego spuściłam kilka białych sznurków, na których zamocowałam (zawiązałam) kwiaty. Wyszło pięknie! Kwiaty powkładałam też do wazonów oraz udekorowałam nimi talerze ze słodkościami. Dodatkowo do dekoracji wykorzystałam eukaliptus (nie pamiętam niestety jaka to odmiana) oraz gipsówkę.

  • NAGI TORT. Bardzo chciałam go mieć, kusił  mnie swoją prostą formą i hasłami typu „Tort w 15 minut”. Faktycznie nie jest trudny do zrobienia, a z nieocenioną pomocą mojego Męża był wręcz banalnie łatwy! Korzystaliśmy z kilku przepisów, które połączyliśmy w jedną logiczną całość i oto efekt:

  • SŁODKIE PRZEKĄSKI. Oprócz tortu podaliśmy małe pączki i babeczki z kremem waniliowym, czyli generalnie w jedno popołudnie pogwałciłam z nawiązką wszystkie zasady dotyczące zdrowego odżywiania, które funkcjonują w naszym domu! Ale co tam, urodziny ma się tylko raz w roku!

Jak widać wcale nie potrzeba wiele, by urządzić urodziny w stylu boho! Te pomysły sprawdzą się świetnie także np. podczas wieczoru panieńskiego albo baby shower! A na dodatek był to niezwykle przyjemny powiew lata w środku jesieni!

PS. Oczywiście standardowo już nie obyło się bez małych wpadek… 😉 Po pierwsze, miałam w planach wspólną sesję zdjęciową z Ninką, na której ona będzie trzymać balon z cyfrą trzy, a ja z zero. Problem w tym, że w połowie dmuchania mojego zera skończył nam się hel w butli, a po marzeniach pozostał smętny flaczek. Próbowałam ratować sytuację odtwarzając tą scenkę z ozdobnymi cyframi do tortu w roli głównej, ale efekt nie był powalający. Dodatkowo pogoda była straszna, cały czas lało, a w domu było tak ciemno, że musieliśmy przez większą część dnia mieć zapalone światło, więc z oczywistych względów w takich warunkach zdjęcia wyszły fatalnie – akurat w ten ważny dzień, grrr…Ach no i oczywiście na dwie godziny przed przybyciem gości zorientowaliśmy się, że nie mamy żadnej patery, bo po co patera w domu, w którym nikt nigdy nie robił tortu? Na szczęście poratowała nas Moja Mama (dziękuję!). Szczerze mówiąc obstawialiśmy, że do tej listy dojdzie też ściągnięcie przez Karolka obrusu ze stołu, wraz z całym jedzeniem i dekoracjami, ale los łaskawie uchronił nas przed tą katastrofą (która wcale nie jest aż tak nieprawdopodobna!).

 

Przyjęcie na roczek Karolka

No i zleciało!

12 miesięcy – pięknych, momentami niezwykle trudnych, ale patrząc wstecz widzę same plusy! Karolek z drobnego szatyna przeistoczył się w nadal drobnego blondyna, energia go rozpiera i nawet Ninka mówi, że to łobuz! No cóż, aniołkiem to on zdecydowanie nie jest, ale na imprezę urodzinową mimo wszystko zasłużył! 😉

Jeśli obserwujcie mnie na Instagramie, to wiecie już, że na motyw przewodni wybrałam meksykańską fiestę. Wszechobecne kaktusy, letnia pora i fakt, że na Karolka mówię Carlos (na przekór jego skandynawskiej urodzie) sprawiły, że zamarzył mi się taki właśnie kolorowy i radosny klimat!

Wiecie, że lubię osiągać fajny efekt małym kosztem i taki też cel postawiłam sobie tym razem.

Dekoracje kompletowałam już od jakiegoś czasu, więc koszt rozłożyłam w czasie, ale i tak był on niski.

Jak zawsze punktem centralnym był u mnie kuchenny stół, który na ten czas przeniosłam do salonu. Rozwiesiłam nad nim girlandę z kolorowych balonów, którą robi się tak banalnie prosto, że o dziwo nie zaliczyłam przy tym projekcie żadnej spektakularnej wtopy! Korzystałam z poniższego filmiku instruktażowego, przy czym moja girlanda jest mniej rozbudowana:

Używałam zwykłych balonów, kupionych w którymś markecie. Ważne, żeby nadmuchać balony różnej wielkości, wtedy będzie ciekawszy efekt!

Pod spodem przykleiłam dmuchane złote litery układające się w napis UNO (jak Meksyk, to Meksyk!).

Litery kupiłam w sklepie PartyBox (te małe, 40cm), a przykleiłam na taśmy Tesa.

Blat stołu ozdobiłam kaktusami w kilku formach – prawdziwym w doniczce, kaktusową lampką z Pepco oraz serwetkami w kaktusy ze sklepu Flying Tiger.

Z kolei na dole stołu przykleiłam girlandę z kolorowych trójkątów, również z Flying Tiger. W planach była też oczywiście charakterystyczna dla Meksyku piñata, ale tak długo zastanawiałam się, jaki wybrać wzór, że ostatecznie odpuściłam temat, wykorzystam ten pomysł przy innej okazji.

 

Pora na menu! Nie było typowo dziecięce, bo większość gości stanowili wygłodniali po pracy dorośli, ale spokojnie, dzieci też znalazły coś dla siebie.

Na naszym stole nie mogło oczywiście zabraknąć:

  • tortilli (dodatki podałam w osobnych miseczkach)
  • nachos (z trzema sosami do wyboru – pikantnym, ziołowym i serowym)
  • gotowanej kukurydzy
  • chrupek kukurydzianych
  • owoców
  • ciasteczek sombrero

Dzieci zdecydowanie najbardziej uradowała gotowana kukurydza, a najbardziej kusiły ciasteczka (głównie Ninkę, Karolek jest szczęśliwy, gdy ma chrupki i śliwki).

PRZEPISY NA SOSY:

Sosy/dipy robi się łatwo i szybko, zupełnie nie ma sensu kupować ich w sklepach!

  • sos pikantny – ja zawsze mieszam przecier pomidorowy z odrobiną majonezu (proporcje według uznania), a następnie sypię milion przypraw (słodką paprykę, ostrą paprykę itp.)
  • sos ziołowy – może być w wersji dietetycznej na bazie wyłącznie jogurtu naturalnego lub grecki, ale jeśli ktoś woli coś gęstszego, to wystarczy dodać łyżeczkę majonezu. Całość wymieszać z ziołami (oregano, bazylią itp.), można też dodać czosnek.
  • sos/dip serowy – pierwszy raz robiłam go sama na podstawie wniosków płynących z lektury kilku przepisów. W skład mojego dipu wchodziło mleko, serek topiony, ser cheddar, ser mimolette (ze względu na kolor), a przyprawiłam go ostrą papryką i kurkumą (by kolor był jeszcze intensywniejszy). Pycha!

JAK ZROBIĆ CIASTECZKA SOMBRERO?

  1. Upiec ciasteczka według dowolnego przepisu.
  2. Po wystygnięciu polać ciasteczka lukrem wzdłuż krawędzi i od razu posypać kolorową posypką.
  3. Na środku ciasteczka zrobić kropę z lukru i przykleić żelka o stożkowatym kształcie (ja wybrałam malinki).

Chciałabym Wam jeszcze pokazać świetny pomysł, który można wykorzystać na przyjęciu w meksykańskim stylu, a nam się nie udało, ponieważ nie znaleźliśmy arbuza w odpowiednim kształcie – prawda, że wygląda super? (źródło)

Ach zapomniałam o muzyce! Przygrywali nam oczywiście mariachi – znalazłam playlistę na Tidalu.

Zapomniałam również wspomnieć, że główny bohater nie był zbytnio w nastroju do robienia zdjęć, więc na wszystkich jest zapłakany lub obrażony – no cóż, chyba będziemy musieli to powtórzyć! 😉

2 urodzinki Ninki (motyw przewodni – lody!)

No i stało się! Jestem mamą dwulatki! Każdy spędzony z Ninką dzień daje nam nowe powody do uśmiechu, dlatego postanowiliśmy odwdzięczyć Jej się tym samym i przyjęcie urodzinowe zorganizować z motywem przewodnim, które zawsze wywołuje u niej ogromną falę radości i entuzjazmu. Chodzi oczywiście o lody! Ninka kocha je całym swoim dwuletnim serduszkiem (jak pewnie większość dzieci), więc mimo iż za oknem pogoda mało wakacyjna, to zaprosiliśmy do domu trochę lata tworząc w naszym salonie lodowy kącik. Zobaczcie, jak nam to wyszło 🙂

DEKORACJE:

Przyznam, że bardzo kusiło mnie zamówienie ogromnej ilości imprezowych gadżetów, ale rozsądek wziął górę. Zostało mi wiele akcesoriów jeszcze z zeszłorocznego przyjęcia, a że kolorystycznie były w miarę spójne, postanowiłam je wykorzystać.

Główne kolory to mięta i pudrowy róż. Dominującym wzorem miały być paski, ale skoro miałam kropki, niech będą kropki, co mi tam! 😉

Kubeczki i talerzyki są ze sklepu Party Mika, a foremki do babeczek (o ile dobrze pamiętam) kupiłam kiedyś w Pepco.

Duża złota dwójka to jedyna rzecz, którą kupiłam specjalnie na tą okazję w Funfetti Party Shop.

Brokatowa cyferka „2” pochodzi z zestawu, który kupiłam rok temu w TKMaxx.

Do dekoracji wykorzystałam również dużo darmowych materiałów do wydruku:

  • lodowa girlanda (Hello, Wonderful)
  • lodowe etykiety do prezentów (Mockeri oraz Oh Happy Day)
  • plakat (tak naprawdę jest to czyjeś logo, ale gdy zobaczyłam, że zawiera imię mojej urodzinowej dziewczynki, to od razu wiedziałam, że muszę je mieć! No po prostu cudowny zbieg okoliczności! Znalezione na Pinterest.)

Oprócz tego wydrukowałam lodowe kolorowanki, żeby Ninka miała dodatkową rozrywkę (Itsy Bitsy Fun).

MENU:

Po raz kolejny stwierdziłam, że najprostszym i najszybszym rozwiązaniem będzie zaserwowanie kilku zdrowych słodkości, choć oczywiście z wiadomych względów nie mogło też zabraknąć lodów! A ponieważ spędziliśmy ten dzień tylko we czwórkę, to nie musiałam cudować i się stresować tym, czy wszystko wyjdzie perfekcyjnie.

Przygotowałam:

  • nasze ulubione ostatnimi czasy ciasteczka bananowo-kokosowe (wg przepisu z Fresh Planet Flavor)
  • borówkowo-truskawkowe lody na patyku (po prostu zblendowałam owoce z jogurtem naturalnym, dodałam odrobinę miodu i zamroziłam)
  • klasyczne muffinki z jagodową konfiturą
  • a dla bardziej wymagających podniebień kupiliśmy dodatkowo lody w bardziej „dorosłych” smakach

Jeśli chcecie zrobić przyjęcie urodzinowe z lodowym motywem przewodnim dla trochę starszych dzieci (lub dorosłych, bo w sumie dlaczego nie?), to dodatkowo można do kilku miseczek wsypać różne rodzaje posypek do lodów, na pewno spotka się to z dużym entuzjazmem!

Jedynym punktem, którego nie udało mi się zrealizować (przeziębienie skutecznie odebrało mi chęć do kulinarnych popisów) jest zdrowy tort urodziny…Bardzo chciałam nim podbudować swoje matczyne ego, ale cóż, może za rok 😉 Przepis znajdziecie na blogu Szpinak Robi Bleee.

ATRAKCJE:

Oprócz kolorowania lodów nie planowałam jakichś wielkich atrakcji. Włączyliśmy playlistę z ulubionymi hitami Ninki („Boogie Woogie”, „Krasnoludki”, „Kaczuszki”, „Jagódki”…) i trochę potańczyliśmy, a potem robiliśmy zdjęcia, duuużo zdjęć! Pamiątkowa ramka, imitująca okienko lodziarni, była strzałem w dziesiątkę!

I to tyle z naszej urodzinkowej relacji. Następna imprezka już za kilka dni, w Halloween 😉