Browsing Category: PODRÓŻE

Praga z małymi dziećmi – kilka praktycznych porad

Wychodzę z założenia, że do każdej podróży należy się odpowiednio przygotować i nie mam tu na myśli tylko pakowania walizki, ale również, a może przede wszystkim, zdobycie jak największej ilości praktycznych informacji dotyczących miejsca, do którego się wybieramy. Szczególnie, gdy podróżujemy z dziećmi! Lubię dużo wiedzieć, więc przed naszym sierpniowym wyjazdem do Pragi standardowo zasiadłam przed komputerem z notatnikiem i zaczęłam robić listę wszystkich miejsc, które chcemy odwiedzić, cen biletów wstępu, rekomendowanych restauracji itp. (na końcu tego wpisu zamieściłam listę ze stronami internetowymi, z których najczęściej korzystałam). Standardowo już rzeczywistość w wielu przypadkach zweryfikowała moje ambitne plany, ale dzięki temu mam argument, żeby do Pragi wrócić i wszystko nadrobić! Absolutnie nie uważam się za znawcę tego miasta, ale jeśli Praga z małymi dziećmi to cel Twojej najbliższej podróży, to zerknij na kilka moich praktycznych porad, które (mam nadzieję!) rozwieją kilka wątpliwości i okażą się pomocne podczas wyjazdu.

  • CO SPAKOWAĆ? Na szczęście klimat w Czechach jest taki sam, jak w Polsce, więc nie trzeba się obawiać meteorologicznych zaskoczeń. O tym co i jak spakowałam na nasz weekendowy wyjazd pisałam tutaj. Najważniejsze – wygodne buty, bo chodzenia jest naprawdę sporo!
  • GDZIE NOCOWAĆ? Mam wrażenie, że większość osób lubi nocować jak najbliżej centrum, żeby być blisko wszystkich knajpek i atrakcji, ale przy małych dzieciach niekoniecznie jest to dobre rozwiązanie, chociażby ze względu na hałas. My wybraliśmy nocleg w dzielnicy oddalonej od centrum, ale jednocześnie znajdującej się blisko stacji metra (15 minut) i tramwajów (1 minuta). Bardzo polecam korzystać z komunikacji miejskiej, ponieważ jest świetnie zorganizowana i po prostu tania i wygodna. Poniżej mapka stacji praskiego metra – najwygodniej jest wysiąść na stacji Muzeum, Můstek lub Staroměstská i stamtąd ruszyć na zwiedzanie. My nocowaliśmy w dzielnicy Strasnicka (Praga 10), a do stacji Můstek mieliśmy około 15 minut metrem. Zaletą nocowania poza centrum są też oczywiście ceny. Wynajęliśmy cały apartament z tarasem (jechaliśmy w 6 osób, w tym 3 dzieci) za pośrednictwem booking.com i suma za wszystkich za dwie noce, włącznie z kosztami sprzątania itp. wyniosła 190 euro. Warto też zwrócić uwagę na parking, my szukaliśmy opcji z tym bezpłatnym.

  • METREM Z WÓZKAMI. Na powyższej mapce widać, że niektóre stacje metra są oznaczone jako te z udogodnieniami dla osób niepełnosprawnych (w tym również dla wózków). Czasem jest to standardowa winda, ale w niektórych miejscach można trafić na platformę, która zamontowana jest z boku schodów (porusza się żółwim tempem, ale najważniejsze, że działa). Na innych stacjach są ruchome schody, wystarczająco szerokie, by zmieścić się na nich z wózkiem. Progi przy wejściu do metra są niskie, więc wchodzenie jest bezproblemowe. W środku też jest na tyle dużo miejsca, że nie trzeba się obawiać, że wózek zatarasuje całe przejście. Dzieci poniżej 6 roku życia podróżują metrem za darmo. Za wózek się nie płaci. Bilety można kupić w automatach przy wejściu do metra (płatność bilonem lub kartą). Jest kilka opcji: 30 minut (wystarczy na przejazd przez wszystkie stacje jednej linii) 24 CZK, 90 minut 32 CZK, 24h 110CZK, 72h 310 CZK. Dzieci do 15 roku życia mają zniżkę 50%.
  • ZWIEDZANIE Z MAŁYMI DZIEĆMI. Szczerze mówiąc nie ma co się nastawiać na jakieś szalone eksplorowanie miasta, bo dla dzieci jest to no cóż, nudne…Trzeba zwolnić tempo, zaliczyć kilka lodziarni (albo punktów z pizzą sprzedawaną w kawałkach), nastawić się na przebieganie dzieci przez bańki mydlane, które są puszczane chyba na każdym skwerku i ogólnie coś, co ja patetycznie nazywam „chłonięciem atmosfery miasta”. Oczywiście jest kilka miejsc, które warto przy okazji wizyty w Pradze zobaczyć, ale umówmy się – robimy to dla siebie, niekoniecznie dla maluchów. Nie sądzę, żeby moja niespełna trzyletnia Ninka zarejestrowała, że była na Hradczanach, a roczny Karolek rozumiał, że oto ma robione zdjęcie na moście swojego imiennika. Dość męczącym doznaniem było dla nas wejście z wózkami na szczyt wzgórza zamkowego, by zobaczyć wszystkie zabytki. Było bardzo pod górkę, a na dodatek ponad 30’C, więc byliśmy już tak zmęczeni, że naprawdę w połowie drogi chcieliśmy zrezygnować. Chętnie się dowiem, czy istnieje inna opcja wejścia na górę, bo my zdecydowanie wybraliśmy jakąś wybitnie wymagającą trasę. Oczywiście było warto – widoki zachwycające! Na szczęście tego dnia  zabraliśmy na zwiedzanie dwa wózki, ponieważ (słusznie) przypuszczaliśmy, że Ninka będzie chciała odpocząć w połowie dnia i szczerze mówiąc była to świetna decyzja, bo nie wyobrażam sobie noszenia jej na rękach w takich okolicznościach. Już wolę pchać 😉 Poza tym atrakcje turystyczne są tak oblegane, że w tym tłumie wolałam mieć dzieci bezpiecznie zapięte w wózku…

Zatłoczony Most Karola

Widok na Pragę ze wzgórza zamkowego

 

  • ATRAKCJE DLA DZIECI W PRADZE. Jedno słowo: zoo! Nie mam co prawda zbyt dużego porównania, ale praskie zoo jest oszałamiające! Gigantyczny teren, wspaniałe wykorzystanie ukształtowania terenu, mnóstwo ciekawych zwierząt (warany z komodo, niedźwiedzie polarne, słonie, krokodyle, lwy…) i ogromna frajda dla dzieci! Ninka biegała w kółko jak nakręcona, była zachwycona i to jedyne, co zapamiętała z całego weekendowego wyjazdu. Wejście dla dorosłych kosztuje 200 CZK, ulgowy bilet to koszt 150 CZK, dzieci do 3 lat wchodzą za darmo. Na terenie znajduje się wiele punktów z jedzeniem, a przy samym wyjściu restauracja z zaskakująco tanimi daniami. W zoo spędziliśmy ponad 5 godzin, a i tak staraliśmy się zwiedzać je w szybkim tempie, więc spokojnie można je zwiedzać przez pół dnia. Zoo znajduje się w malowniczej dzielnicy Troja, a samochód można zaparkować na jednym z pobliskich parkingów, z których jeździ darmowy autobus pod samą bramę wejściową zoo. O ile dobrze pamiętam, płaciliśmy za parking 50 CZK. Jest też możliwość zaparkowania jeszcze bliżej zoo, ale koszt jest większy. Zoo było jedyną typową dziecięcą atrakcją, którą udało nam się zobaczyć podczas naszego wyjazdu, ale oprócz tego można też zabrać dzieci np. do oceanarium albo do Muzeum Lego. Praga ma też wiele wspaniałych placów zabaw i ogrodów, w których dzieci mogą trochę odpocząć od miejskiego zgiełku. Możliwości jest sporo i wszystko zależy od zainteresowań dzieci.

  • JEDZENIE. W dużych miastach zawsze można znaleźć odpowiednie dla siebie knajpki czy restauracje, w przypadku Pragi również. My odwiedziliśmy „U Fleků”i jest to zdecydowanie miejsce warte obejrzenia, ale można tam niepostrzeżenie wydać bardzo sporą kwotę (szczegóły tutaj). Myślę, że większości dzieci będą smakować tradycyjne knedliki, więc można wchodzić w ciemno do każdej czeskiej restauracji. Na naszej liście była też restauracja Vytopna, w której niektóre potrawy i napoje są dowożone kolejką wprost do stolika, więc dla dzieci spora frajda. Niestety nie zdążyliśmy już tam zajść, ale przy następnej wizycie w Pradze obowiązkowo! Poza tym na każdym roku czają się budki ze street foodem, więc zdecydowanie nikt głodny nie będzie, ceny są normalne, moim zdaniem stosunkowo adekwatne do wielkości porcji.

Czy Praga z małymi dziećmi to dobry pomysł? Oczywiście, że tak! Wierzę, że każda wspólna podróż to wspaniałe doświadczenie i choć dzieci może nie będą jej pamiętać tak dobrze, jak dorośli, to i tak warto! Pragę polecam z całego serca, ale zważywszy na długość tras do pokonania, koniecznie z wózkiem lub nosidłem.

Strony, z których korzystałam w ramach przygotowań do wyjazdu:

Złota Praga

Dziecko w podróży

Dziecko w drodze

Pokochaj Czechy

Prague Experience

Lonely Planet

Kids in Prague

 

WAŻNE!

Wyjeżdżając za granicę polecam wyrobić darmową kartę EKUZ oraz wykupić ubezpieczenie turystyczne – koszt to zaledwie kilka złotych za dzień, a lepiej się zabezpieczyć!

 

 

Co spakować na weekendowy wyjazd?

Pakowanie walizki. Dla wielu osób najmniej przyjemny punkt przygotowań do wyjazdu. Dla mnie po prostu kolejna czynność do odhaczenia z listy zadań. Im dłużej o tym myślę, tym częściej dochodzę do wniosku, że właściwie lubię się pakować. Może po prostu dlatego, że ostatnio tak rzadko gdzieś wyjeżdżamy? Dawno, dawno temu, gdy jeszcze byłam bardzo aktywna zawodowo, co chwilę zdarzały mi się krótkie wyjazdy służbowe i chyba wtedy nauczyłam się kilku sztuczek, które znacznie usprawniają cały proces. W dzisiejszym wpisie postaram się odpowiedzieć na pytanie, co spakować na weekendowy wyjazd, by na miejscu uniknąć rozterek typu „Jak mogłam o tym zapomnieć?” i zbyt ciężkiego bagażu! Piszę o wyjeździe weekendowym, ponieważ na taki akurat się wybieram i wykorzystałam okazję do porobienia zdjęć, ale większość rad można wykorzystać także podczas dłuższych podróży.

 

PRZYGOTOWANIA:

  1. Sprawdź prognozę pogody. Ja ostatnio korzystam z norweskiej strony yr.no (spokojnie, jest wersja angielska), która ponoć sprawdza się w 100% . Chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego warto wiedzieć, jakie warunki atmosferyczne będą panować w miejscu, do którego się wybierasz…Sprawdzaj prognozę regularnie, ponieważ te długoterminowe często się zmieniają – może nie jakoś drastycznie, ale jednak. Ja na przykład muszę się przepakować, ponieważ prognozy właśnie się zmieniły i prawdopodobnie będzie o wiele cieplej, niż zakładałam (nie żebym narzekała, ale to całkowicie zmienia zawartość mojej walizki!).
  2. Zaplanuj swoją aktywność. Najlepiej jak najbardziej szczegółowo. Co innego spakujesz jadąc na weekend z koleżankami, a co innego wybierając się na zwiedzanie czy górskie wędrówki. Ja jadę na weekend do Pragi i już teraz wiem, że podstawą mojej garderoby będą rzeczy wygodne, ponieważ planujemy przejść to miasto wzdłuż i wszerz. Nie muszę zatem brać ani rzeczy eleganckich ani na przykład stroju kąpielowego. Ma być ładnie i wygodnie.
  3. Wybierz paletę kolorystyczną. Wiesz już mniej więcej, jakiego typu ubrań potrzebujesz, więc teraz wybierz jedną paletę kolorów, według której wybierzesz konkretne ubrania. Da Ci to pewność, że wszystko będzie do siebie pasować i znacznie zawęzi wybór. Pamiętaj, że ilość miejsca w walizce jest ograniczona!
  4. Wybierz ubrania, buty i akcesoria. Dość popularną metodą ograniczenia ilości rzeczy do spakowania jest zastosowanie schematu 5-4-3-2-1. Pod każdą cyferką kryje się kategoria ubrań (czyli ich ilość). Np. 5 akcesoriów, 4 góry, 3 pary butów, 2 doły, 1 sukienka. Problem w tym, że takich schematów znalazłam w Internecie mnóstwo, każdy inny. Trudno tu zatem mówić o jakiejś uniwersalności tego rozwiązania, ale mimo wszystko dobrze jest mieć gdzieś z tyłu głowy świadomość, że ilość branych przez nas ubrań powinna się ograniczyć do zaledwie kilku sztuk. Ja planowałam zabrać 5 akcesoriów (okulary przeciwsłoneczne, zegarek, naszyjnik, torebkę i szal), 4 góry (2 t-shirty, biała uniwersalna bluzka, cieplejsza bluza), 3 doły (2 pary dżinsów i szorty), 2 pary butów (sportowe i sandały), 1 sukienkę. Dodatkowo 4 komplety bielizny i 2 okrycia wierzchnie. Oczywiście zadowolona z siebie już wszystko wyprasowałam i spakowałam na potrzeby tego wpisu i planowałam już jechać z tak skompletowaną walizką, ale temperatura ma podskoczyć z 22’C na 29’C, co sprawia, że muszę wszystko przepakować i w miejsce grubszych rzeczy wrzucić coś bardziej letniego. Pamiętaj, że część z tych ubrań możesz ubrać na podróż (najlepiej te największe/najgrubsze) i dzięki temu zaoszczędzić trochę miejsca w walizce! Ja lubię rozwiesić sobie wszystko najpierw na wieszaku i dokładnie przemyśleć, co do czego pasuje, co kiedy ubiorę itd.
  5. Sprawdź, co gwarantuje hotel. Ponieważ pakujemy nie tylko ubrania, ale także inne przydatne rzeczy, warto sprawdzić dokładnie, co zastaniemy w miejscu noclegu. Coraz częściej nie trzeba wozić ze sobą suszarki, ręczników czy nawet niektórych kosmetyków, ponieważ wszystko zapewnia hotel.

EDIT: Ostatecznie spakowałam:

  • małą torebkę przez ramię (resztę upchnę w torbie do wózka)
  • okulary
  • dżinsy
  • dżinsowe szorty
  • 3 koszulki z krótkim rękawem
  • 1 białą bluzkę z krótkim rękawem
  • 1 kombinezon, który pełni funkcję sukienki
  • 1 bluzę
  • rozpinaną dżinsową koszulę
  • cienką czarną parkę z kapturem
  • sandały
  • sportowe buty
  • bieliznę

 

PAKOWANIE:

Chcę Wam pokazać, jak spakowałam to wszystko do najmniejszej walizeczki, jaką posiadam, czyli walizki kabinowej z Ochnika. Jest naprawdę malutka, ale zaskakująco pojemna. Właściwie to spokojnie mogłam spakować się do czegoś większego, bo jedziemy samochodem, ale chciałam udowodnić sobie, że się zmieszczę! Na początku wybrałam sobie ubrania na podróż – sportowe buty, które zajmują sporo miejsca, bluzę (wyruszamy o świcie, więc może być jeszcze chłodno) i dżinsy. Pozostałe ubrania wylądowały w walizce. Zastosowałam popularną metodę rolowania (tutaj znajdziesz wiele instruktażowych filmików) i ułożyłam wszystkie ubrania na dnie walizki.

Buty włożyłam do ochronnego woreczka (w tym przypadku jest woreczek na mrożonki z IKEI) i położyłam z boku walizki, ponieważ nie zajmują dużo miejsca. Gdyby były większe, ułożyłabym je po prostu na samym dole walizki, a ubrania wokół i na górze.

Bieliznę również można zrolować lub poskładać do mniejszych rozmiarów i (a) włożyć do butów, (b) poukładać w wolnych przestrzeniach po bokach walizki, (c) włożyć do organizera. Ja wybrałam ostatnią opcję, ponieważ miałam jeszcze trochę miejsca. W dużej kosmetyczce zmieściłam majtki, biustonosze (złożone w pół), skarpetki i zrolowaną piżamę).  Dorzuciłam też woreczek na brudną bieliznę.

Bardzo fajnym sposobem jest pakowanie każdego kompletu ubrań do osobnego woreczka. Ja nie odczuwam potrzeby robienia tego z moimi ubraniami, ale zrobię tak z ubrankami dzieci. Właściwie chyba zrobię cały osobny wpis na temat pakowania dzieci, bo to temat rzeka!

 

PAKOWANIE KOSMETYKÓW:

W tym przypadku jestem wielką zwolenniczką różnej wielkości kosmetyczek. Lubię mieć ich kilka, dwie to absolutne minimum – jedna na kosmetyki do pielęgnacji, a druga na kosmetyki do makijażu. Zazwyczaj jest jeszcze trzecia, z niezbędnikami do torebki. Na ten konkretny wyjazd mogę zabrać ze sobą co chcę, bo jak już wspominałam jedziemy samochodem, ale oczywiście należy pamiętać, że na podróż samolotem trzeba spakować mniejsze pojemności kosmetyków. Ja chętnie zbieram różnego rodzaju próbki i miniaturki i później wykorzystuję je przy okazji wyjazdów. Mam też zestaw pustych 100ml pojemników, do których w razie potrzeby przelewam np. szampon i odżywkę do włosów. Moja główna kosmetyczka jest bardzo pojemna, więc zmieszczą się w niej kosmetyki dla całej rodziny, a ona sama idealnie wchodzi w drugą część walizki.

Co spakowałam?

  • żel pod prysznic (miniaturka)
  • maszynka do golenia
  • szampon (przelałam do mniejszego pojemnika)
  • odżywka do włosów (miniaturka)
  • balsam do ciała (próbki)
  • olejek do mycia twarzy (normalnej wielkości)
  • pianka do mycia twarzy (normalnej wielkości)
  • tonik (normalnej wielkości)
  • krem do twarzy (próbki)
  • suchy szampon (miniaturka)
  • lakier do włosów (miniaturka)
  • krem do rąk
  • krem do stóp
  • dezodorant
  • pasta do zębów
  • szczoteczka do zębów
  • nić dentystyczna
  • szczotka do włosów
  • krem z filtrem
  • kosmetyki do makijażu

 

POZOSTAŁE DROBIAZGI:

Obowiązkowo pakuję jeszcze ładowarki (można je schować np. do etui po okularach, żeby się nie plątały po walizce), aparat fotograficzny i tablet. Oczywiście pakuję też lekarstwa, plastry i kilka innych przydatnych moim zdaniem gadżetów, ale idą one raczej do torby z wózka lub torebki. Wiem już, że w moim przypadku nie ma sensu pakowanie miliona gazet, książek, kalendarzy i tym podobnych, bo po prostu nie będę miała na to czasu…Jedna lektura na drogę wystarczy, bo ostatecznie i tak większość podróży upłynie mi na odpowiadaniu na dwa pytania: „Dokąd jedziemy?” i „Daleko jeszcze?” 😉

 

Czy teraz wiesz już, co spakować na weekendowy wyjazd i jak to zrobić? Mam nadzieję, że tak! Jeśli znasz jakieś inne podróżne triki, podziel się nimi w komentarzu – chętnie skorzystamy z Twojego doświadczenia! 

 

Zamek Moszna z małymi dziećmi

Zamek Moszna to zdecydowanie jedno z obowiązkowych miejsc do zwiedzenia, jeśli będziecie na Opolszczyźnie. Mijałam go przez wiele lat, jeżdżąc do mojej babci, ale jakoś niezbyt często bywałam na terenie zamku. Kilka lat temu postanowiliśmy to zmienić, wybraliśmy się na wielkie zwiedzanie i od tamtej pory staramy się wpaść do Mosznej przynajmniej raz w roku. Zaczynaliśmy bez dzieci, teraz jeździmy w czwórkę, więc w dzisiejszym wpisie postaram się odpowiedzieć na pytanie, czy zamek w Mosznej jest dobrym miejscem dla rodzin z małymi dziećmi oraz podsunąć Wam kilka porad, dzięki którym wyjazd przebiegnie bezproblemowo!

 

Dojazd do Mosznej jest raczej prosty, nie ma też problemu z zaparkowaniem – do dyspozycji jest spory parking, choć prawdopodobnie podczas większych wydarzeń (a na terenie zamku dzieje się całkiem sporo!) może być trochę tłoczno. Na zwiedzanie całego kompleksu warto przeznaczyć kilka godzin, ponieważ w jego skład wchodzi nie tylko bajkowy zamek, ale także ogromny park. Cena biletów wstępu zależy od dnia tygodnia i sezonu. Punktem obowiązkowym jest zdjęcie przy dużej fontannie, oczywiście z widokiem na zapierający dech w piersiach zamek, który bardzo przypomina ten z Disney’a – nie bez powodu tak często są tu organizowane ślubne sesje zdjęciowe, jest wyjątkowo fotogeniczny! Jeśli wybieracie się do Mosznej z małymi dziećmi, polecam zabrać ze sobą wózek na dość dużych kołach, ponieważ większość ścieżek na terenie wokół parku jest wysypana małymi kamykami – nasza „parasolka” prowadziła się po nich bardzo ciężko. Polecam też zabrać ze sobą kocyk – na terenie obok zamku można urządzić sobie mały piknik pod drzewem. Jeśli nie chcecie brać swojego prowiantu, to nie ma problemu – w zamku znajduje się restauracja i kawiarnia, a także mała budka z jedzeniem na zewnątrz. Ceny standardowe, raczej nie przyprawią nikogo o zawał serca.

Zwiedzanie zamku jest możliwe z przewodnikiem. Bardzo polecam, bo historia zamku jest niezwykle ciekawa, ale sugerowałabym zrobić to bez dzieci. Po pierwsze, trzeba pokonać dużo schodów (wózki należy zostawić przy recepcji), a po drugie małe dzieci prawdopodobnie będą się trochę nudzić. Ale można się podzielić obowiązkami – jedna osoba zwiedza, a druga spaceruje z dziećmi po parku. A jest gdzie spacerować! Park przyzamkowy ma ponad 100 hektarów i jest pełen kilkuset letnich drzew i pięknych kwiatów (na przełomie maja i czerwca odbywa się tu słynne Święto Kwitnących Azalii).

Oprócz tego można zajrzeć do przyzamkowej oranżerii, wypełnionej licznymi egzotycznymi roślinami. Dzieciom na pewno spodoba się stojąca na środku fontanna, w której można zamoczyć rączki.

Na terenie zamku znajduje się również sala zabaw Hrabiolandia, do której już nie dotarliśmy, ale planujemy nadrobić następnym razem. Jest też plac zabaw, utrzymany w rycersko-zamkowym klimacie. Tutaj też uwaga na małe kamyczki, które szybko wpadają do sandałków – zdecydowanie wygodniej będzie dziecku w pełnych bucikach, choć tak czy siak zabawa jest świetna, a wyjście z terenu placu zabaw w 90% przypadków kończy się rozpaczliwym płaczem i deklaracją pozostania tam jak najdłużej.

Zamek Moszna to zdecydowanie świetny pomysł na krótki wyjazd z dziećmi! Moja Ninka do tej pory przeżywa, że widziała tam księżniczkę (pannę młodą podczas ślubnej sesji) i zachwyca się cyt. „królewskim zamkiem”. Jest dużo miejsca do zabawy i biegania, można tam spędzić pół dnia i nudy nie będzie! Pamiętajcie tylko o wózku przeznaczonym do wyboistych terenów (ewentualnie nosidle, wtedy nie będzie problemu ze zwiedzaniem), a jeśli planujecie zostać dłużej lub wybieracie się z większą ilością dzieci, koniecznie zabierzcie ze sobą kocyki, jakieś piłki i zabawki, bo to naprawdę wspaniałe miejsce do rodzinnego relaksu!

 

 

Co zabrać na wakacje z niemowlakiem? Lista kontrolna do wydruku

Wybieracie się na pierwsze wakacje z niemowlakiem i nie wiecie co spakować do walizki? Nie musicie się już martwić nadbagażem i kręgosłupem nadwyrężonym od dźwigania ciężkich toreb! Razem z Dulce Fashion Store przygotowałam praktyczny poradnik, co warto ze sobą zabrać, a dodatkowo możecie sobie wydrukować listę kontrolną, z praktycznym podziałem na kategorie! Teraz na pewno zabierzecie ze sobą tylko to, co najważniejsze!

Poradnik i listę kontrolną znajdziecie TUTAJ – udanego wypoczynku! 🙂