Browsing Category: LIFESTYLE

Plany na 2018

Cóż…Nowy rok, ta sama ja! Styczeń powitaliśmy chorobami, więc wszystkie moje ambitne plany rozpoczęcia „nowego życia” poszły na moment w odstawkę, ale już wracamy do zdrowia, a więc i chęć do zmian ponownie opanowała moje myśli. Wiem, że wiele osób uważa, że robienie noworocznych postanowień to bzdura, że dietę można zacząć każdego dnia i nie trzeba czekać do poniedziałku/do początku miesiąca/do nowego roku, ale ja uważam, że zawsze to jakaś rozrywka w środku ponurej zimy, więc z przyjemnością analizuję mijający rok i snuję plany na przyszłość. A ponieważ ponoć podzielenie się swoimi postanowieniami z innymi ludźmi zwiększa prawdopodobieństwo ich realizacji, postanowiłam zrobić z moich planów cały post – być może niektóre z nich zainspirują Was i także zechcecie wprowadzić  je w życie?

  • DUŻE ZMIANY W SYSTEMIE PLANOWANIA. W tym roku, po wielu miesiącach nieśmiałego podglądania tego typu rozwiązań, zdecydowałam się stworzyć swój pierwszy Bullet Journal. Niebawem opiszę Wam bardziej szczegółowo, co w nim zawarłam, ale już teraz mogę powiedzieć, że jest mi z tym rozwiązaniem bardzo dobrze! W końcu mam wszystko w jednym miejscu, a nie rozrzucone po kilku kalendarzach, notesach i segregatorach, a co najważniejsze mój planner wygląda dokładnie tak, jak ja chcę i jak jest mi najwygodniej. Więcej na ten temat niebawem!
  • PROJECT LIFE – STWORZENIE PIĘKNYCH ALBUMÓW. Kolejna rzecz, której chciałam się podjąć wiele razy, ale coś mnie powstrzymywało. Marzą mi się piękne albumy i w końcu jestem na najlepszej drodze do ich zrobienia! W tym roku chcę zrobić album rodzinny z 2017, a następnie dla każdego z dzieci mini album podsumowujący pierwszy rok ich życia, z miesięcznymi zdjęciami, anegdotkami itp.
  • KONTYNUACJA NAUKI HISZPAŃSKIEGO. Uwielbiam ten język i jego nauka sprawia mi ogromną frajdę, choć nie mogę jej poświęcić tyle czasu, ile bym chciała. Co prawda miałam lektorat z hiszpańskiego na studiach i jakieś podstawy teoretycznie znałam, ale i tak zaczynałam teraz od poziomu zerowego, żeby sobie wszystko jeszcze raz uporządkować w głowie, więc jeśli pod koniec 2018 roku będę na poziomie A2, to będę zadowolona. Myślę, że na blogu pojawi się też post o tym, jak znaleźć czas na naukę języków obcych i jakie stosuję sztuczki, żeby ten język był jak najczęściej obecny w moim codziennym życiu.
  • REGULARNE TRENINGI I ZDROWE ODŻYWIANIE. Punkt obowiązkowy na każdej liście noworocznych postanowień, prawda? Regularna aktywność to już w tej chwili konieczność w moim przypadku, bo naprawdę jestem w fatalnej kondycji i już nawet wnoszenie na pierwsze piętro Karolka i siatek z zakupami powoduje u mnie zadyszkę, więc czas wziąć się w garść! W kwestii odżywiania nasza rodzina stopniowo robi progres. Jakiś czas temu bardzo zainteresowaliśmy się dietą roślinną i staramy się stopniowo eliminować produkty zwierzęce. Od września nie jemy z Mężem mięsa, a spożycie nabiału spadło o jakieś 85%. Ciągle szukamy zdrowszych zamienników naszych ulubionych dań, próbujemy nowości i mam nadzieję, że kolejne miesiące będą przynosić dalsze postępy. Planuję też post o tym, jak przejście na dietę roślinną wpłynęło na nasz domowy budżet, bo wiem, że wiele osób bardzo ciekawi ta kwestia!
  • BARDZIEJ KREATYWNIE! Szukając inspiracji do stworzenia mojego spersonalizowanego kalendarza zauważyłam, że większość osób pięknie je ozdabia, dodając własnoręcznie wykonane rysunki, kaligrafując ciekawe cytaty itp. YouTube codziennie podrzucało mi nowe filmiki niezwykle kreatywnych osób, a ja w końcu uznałam, że też tak chcę! Koniec chowania się za moją stałą wymówką „nie mam talentu plastycznego”. Zaczęłam sobie w moim ascetycznym kalendarzu nieśmiało szkicować, próbuję tworzyć różne napisy i ramki, a może nawet odważę się okiełznać akwarele! Moja chęć do stworzenia czegoś ładnego rozbujała się na tyle, że postanowiłam zrobić coś, czego nie robiłam od kilkunastu lat – zaczęłam haftować! Na początek robię wzory na przyszłoroczne skarpety świąteczne dla naszej rodziny, ale już wiem, że na tym się nie skończy. Nawet nie przypuszczałam, jak wiele przyjemności sprawią mi takie kreatywne rozrywki!
  • PODRÓŻE. Nie jesteśmy jeszcze pewni, gdzie pojechać na dłuższy wakacyjny wypoczynek, ale jest kilka miejsc, które na pewno chcemy zaliczyć w tym roku. Przede wszystkim góry, bo nasz jesienny wypad bardzo nas rozochocił! W kwietniu chcemy znów odwiedzić Pragę i nacieszyć się nią jeszcze przed napływem wielkiej fali turystów. Prawdopodobnie pod koniec lata wybierzemy się też z dziećmi na zwiedzanie Wiednia i Bratysławy. Nie będę oryginalna pisząc, że chcielibyśmy zaliczyć wszystkie europejskie stolice 😉 Zaczynamy od tych, do których mamy najbliżej i zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi.
  • BLIŻEJ NATURY. Chyba nie muszę argumentować, dlaczego! Świeże powietrze i swoboda to wszystko, czego moim dzieciom potrzeba do szczęścia, więc postaram się zapewnić im jak najwięcej czasu w parkach, lasach, górach i nad jeziorami. Kto wie, może nawet zostaniemy działkowiczami, kupimy sobie małą drewnianą altankę, postawimy huśtawkę i spędzimy całe lato patrząc, jak rosną nasze marchewki i pomidorki? 🙂

A Wy? Robicie listy noworocznych postanowień? Jakie są Wasze priorytety i plany na 2018? 

Pomysły na sylwestra z dziećmi

No cóż, ponieważ wygląda na to, że przez najbliższe lata będziemy spędzać ostatni dzień roku w domowym zaciszu, postanowiłam przeczesać Internet w poszukiwaniu pomysłów na zabawy, które będą atrakcyjne zarówno dla nas, jak i dla dzieci, które niezbyt rozumieją, o co w tym wszystkim chodzi 😉

Co robić z dziećmi w sylwestra?

  • ODLICZANIE Z BALONAMI. Genialny w swojej prostocie pomysł! Wystarczy nadmuchać balony, zapisać na nich godziny i co 60 minut przebijać jeden z nich, odliczając tym samym czas, który pozostał do północy. Zacząć można o dowolnej porze, np. już o 16:00.  Do balonów można wrzucić karteczki z zadaniami/zabawami.
  • ZABAWA W PYTANIA. Coś, co my na pewno zrobimy w tym roku! Należy wymyślić kilka pytań (dostosowując je do wieku dzieci) i filmować je podczas udzielania odpowiedzi – będzie z tego piękna pamiątka! Małe dzieci można zapytać np. o ulubiony kolor, ulubioną bajkę, książkę, marzenie itp. Starszym dzieciom można zaproponować wypełnienie całego arkusza z pytaniami (tutaj przykład), a dla młodzieży i dorosłych przygotować karteczki z bardziej zaawansowanymi pytaniami (np. takie jak tutaj lub tutaj).
  • PRZEBIERANKI. Możecie wymyślić motyw przewodni lub pozwolić dzieciom na totalną kreatywność! Przebieranki są super zabawą, zarówno dla dzieci, jak i (większości) dorosłych 😉
  • FOTOBUDKA. W dzisiejszych czasach do stworzenia fotobudki wystarczy właściwie tylko blok techniczny i kolorowy tusz w drukarce. W Internecie znajdziecie mnóstwo darmowych plików z zabawnymi okularami, wąsami, kapeluszami i tym podobnymi akcesoriami. Wystarczy je wydrukować, wyciąć, umieścić na patyku do szaszłyków i robić pamiątkowe zdjęcia! Darmowe pliki do wydruku możecie znaleźć np. tu i tu
  • ROBIENIE SYLWESTROWYCH CZAPECZEK. Do wykonania czapeczki potrzebna jest kartka z bloku technicznego, klej, nożyczki, kredki i ewentualnie różne ozdoby (naklejki, brokat, pompony itp.) według uznania. Dzieci mogą dać upust swojej kreatywności, a do naszych obowiązków należy jedynie złożenie ich projektu w całość 🙂 Przykład znajdziecie tutaj!
  • KARAOKE. Nic dodać, nic ująć 😉
  • WSPÓLNE DEKOROWANIE. Dzieci uwielbiają angażować się we wszystkie „dorosłe” zadania, więc na pewno chętnie pomogą przy przygotowywaniu sylwestrowych dekoracji. Czy może być większa frajda od rozsypywania wszędzie konfetti? 😉 Starsze dzieci mogą pomóc przy wycinaniu wydrukowanych wcześniej girland i etykiet (np. tych lub tych). Młodsze dzieci mogą pomóc nakryć do stołu.
  • WSPÓLNE PRZYGOTOWYWANIE PRZEKĄSEK. Co powiecie na wspólne dekorowanie sylwestrowych babeczek? A może owocowe szaszłyki? Czas spędzony wspólnie w kuchni na pewno umili oczekiwanie na północ, a i jest prawie 100% gwarancją, że dziecko zje to, co samo przygotowało, więc korzyść jest podwójna 😉
  • ZIMNE OGNIE. Bezpieczniejsza, ale równie efektowna alternatywa dla fajerwerków. Dzieci na pewno będą zachwycone!

To póki co wszystkie moje pomysły na sylwestra z dziećmi, ale jestem pewna, że tradycyjnie już na pewno dodacie jakieś ciekawe aktywności do tej listy! Czekam na Wasze komentarze! 🙂

Wesołych Świąt!

Czego mogę Wam życzyć z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia? Myślę, że tego samego, czego życzę samej sobie…

RODZINNYCH ŚWIĄT, podczas których docenimy to, że dane jest nam spędzić je razem.

SPOKOJU, który przyda nam się po wielu dniach troszkę niepotrzebnej przedświątecznej gonitwy.

ZDROWIA, bo choć to banał, to jednak nie ma niczego ważniejszego (wiem, co mówię, ostatnie dwa lata z rzędu musieliśmy w Wigilię odwiedzać pogotowie…)

SZCZĘŚCIA i radości z małych, pozornie nieistotnych chwil i rzeczy.

SPEŁNIENIA MARZEŃ, a raczej siły i determinacji, by podjąć się ich realizacji!

Wesołych Świąt! 🙂

Urodziny w stylu boho

Wyjątkowe okazje wymagają wyjątkowej oprawy, wiadomo. Urodziny dziecka zawsze są dniem szczególnym (i przy okazji niezwykle sentymentalnym), a u nas w tym roku powód do świętowania był odrobinę większy, niż zazwyczaj. Nie wiem, czy wiecie, ale urodziny Ninki wypadają równo tydzień przed moimi. A ponieważ ona skończyła 3 latka, a ja skończę 30, to uznałam, że jest to jedyna i niepowtarzalna okazja do zrobienia nam wspólnego przyjęcia urodzinowego! Potęga liczb zadziałała na mnie wyjątkowo inspirująco i snucie planów zaczęłam już wiele miesięcy temu. Wiedziałam jedno – będą to urodziny w stylu boho, bo dawno nie widziałam równie pięknych dekoracji! Poza tym za rok pewnie Ninka będzie już miała jakieś życzenia w tym zakresie, na salony wejdą Świnki Peppy, kucyki Pony albo cała ekipa Psiego Patrolu, więc korzystam z okazji, że jeszcze mam tu decydujący głos! Jeśli Wy też jesteście w tak komfortowej sytuacji i macie ochotę urządzić przyjęcie w tym stylu boho, to poniżej znajdziecie kilka podpowiedzi, jak osiągnąć zamierzony efekt:

  • WIANEK Z KWIATÓW. Obowiązkowy element każdego boho przyjęcia! Chciałabym tu teraz zabłysnąć swoim talentem i pokazać własnoręcznie zrobiony wianek, ale nie, nie tym razem, nie w tym życiu…Jestem bardzo kiepska w pracach manualnych, więc wianki dla Ninki i dla siebie zamówiłam online (tutaj). Jeśli jednak macie ochotę zrobić swój wianek samodzielnie, to tutaj możecie znaleźć instrukcję.

  • DEKORACJE ZWIĄZANE Z NATURĄ. Ja zdecydowałam się na girlandę z kwiatów (goździków). Znalazłam na podwórku idealny patyk, który zawiesiłam na ścianie, a z niego spuściłam kilka białych sznurków, na których zamocowałam (zawiązałam) kwiaty. Wyszło pięknie! Kwiaty powkładałam też do wazonów oraz udekorowałam nimi talerze ze słodkościami. Dodatkowo do dekoracji wykorzystałam eukaliptus (nie pamiętam niestety jaka to odmiana) oraz gipsówkę.

  • NAGI TORT. Bardzo chciałam go mieć, kusił  mnie swoją prostą formą i hasłami typu „Tort w 15 minut”. Faktycznie nie jest trudny do zrobienia, a z nieocenioną pomocą mojego Męża był wręcz banalnie łatwy! Korzystaliśmy z kilku przepisów, które połączyliśmy w jedną logiczną całość i oto efekt:

  • SŁODKIE PRZEKĄSKI. Oprócz tortu podaliśmy małe pączki i babeczki z kremem waniliowym, czyli generalnie w jedno popołudnie pogwałciłam z nawiązką wszystkie zasady dotyczące zdrowego odżywiania, które funkcjonują w naszym domu! Ale co tam, urodziny ma się tylko raz w roku!

Jak widać wcale nie potrzeba wiele, by urządzić urodziny w stylu boho! Te pomysły sprawdzą się świetnie także np. podczas wieczoru panieńskiego albo baby shower! A na dodatek był to niezwykle przyjemny powiew lata w środku jesieni!

PS. Oczywiście standardowo już nie obyło się bez małych wpadek… 😉 Po pierwsze, miałam w planach wspólną sesję zdjęciową z Ninką, na której ona będzie trzymać balon z cyfrą trzy, a ja z zero. Problem w tym, że w połowie dmuchania mojego zera skończył nam się hel w butli, a po marzeniach pozostał smętny flaczek. Próbowałam ratować sytuację odtwarzając tą scenkę z ozdobnymi cyframi do tortu w roli głównej, ale efekt nie był powalający. Dodatkowo pogoda była straszna, cały czas lało, a w domu było tak ciemno, że musieliśmy przez większą część dnia mieć zapalone światło, więc z oczywistych względów w takich warunkach zdjęcia wyszły fatalnie – akurat w ten ważny dzień, grrr…Ach no i oczywiście na dwie godziny przed przybyciem gości zorientowaliśmy się, że nie mamy żadnej patery, bo po co patera w domu, w którym nikt nigdy nie robił tortu? Na szczęście poratowała nas Moja Mama (dziękuję!). Szczerze mówiąc obstawialiśmy, że do tej listy dojdzie też ściągnięcie przez Karolka obrusu ze stołu, wraz z całym jedzeniem i dekoracjami, ale los łaskawie uchronił nas przed tą katastrofą (która wcale nie jest aż tak nieprawdopodobna!).

 

Jak umilić sobie jesień?

Jesień. Jedni uwielbiają ją za piękne kolory, zapach ogniska i smakowite przetwory. Inni zaś nie mogą znieść jej niskich temperatur, krótkich dni i generalnie faktu, że to przez nią skończyło się lato. Dla mnie jesień zawsze była długo wyczekiwanym czasem – w dzieciństwie ze względu na moje urodziny, które wypadają w październiku, a obecnie ze względu na cały szereg zalet, które niesie ze sobą ta pora roku. Odkrywam je stopniowo, a każda kolejna jesień przynosi następne powody, dla których tak bardzo ją lubię! Jeden powód przyniosła mi prawie 3 lata temu, kiedy to tydzień przed moimi urodzinami na świat przyszła Ninka. Teraz razem czekamy na jesień i wspólnie korzystamy z jej uroków. Większość naszych rozrywek to dla Was żadna nowość. Spacerujemy, zbieramy liście, kasztany i żołędzie, palimy świece, popijamy herbatki, czytamy książki pod kocem…Ale w tym roku mamy jeszcze trzy nowe sposoby na to, jak umilić sobie jesień i o tym właśnie będzie dzisiejszy wpis!

PRZYPRAWA DYNIOWA (PUMPKIN SPICE)

Jesienią pojawia się wszędzie, choć w Polsce (jeszcze!) nie wzbudza aż tak dużych emocji, jak w Stanach Zjednoczonych, gdzie o tej porze roku pumpkin spice jest właściwie wszędzie! Nie ma się jednak co dziwić, to niezwykle aromatyczna przyprawa, która wspaniale komponuje się z wieloma potrawami, nadając im wyjątkowy korzenny zapach i smak. Co najlepsze – możecie ją zrobić samodzielnie w domu i dodawać do ciast, zup, kawy, placków czy owsianek. Jest bardzo uniwersalna, możecie ją dostosować do swoich preferencji (zwiększając lub zmniejszając proporcje przypraw) i w efekcie stworzyć mieszankę, która będzie Wam umilać jesienne dni! W skład mojej mieszanki wchodzą:

  • 2 łyżeczki gałki muszkatałowej
  • 4 łyżeczki imbiru
  • 8 łyżeczek cynamonu
  • kilkanaście ziaren ziela angielskiego
  • 20 goździków

Ziele angielskie i goździki należy zmielić lub utłuc w moździerzu, wymieszać z pozostałymi składnikami i gotowe – smacznego!

 

JESIENNA WODA SMAKOWA

Jestem wielką fanką wody, w zasadzie oprócz herbat to jedyne, co piję. Bardzo lubię wody smakowe, ale zawsze jakoś rezygnowałam z nich jesienią, bo moja standardowa mieszanka, czyli cytryna, mięta i ogórek, jakoś nie pasowała mi do aury za oknem. Ostatnio jednak wpadłam na inne połączenie smakowe, które o tej porze roku jest wprost idealne! Jesienią do wody dodaję:

  • jabłko
  • gruszkę
  • śliwkę
  • laskę cynamonu

 

MIEDZIANA FARBA W SPRAY’U

Może być też złota lub srebrna, jak kto woli. Fazę ogromnej fascynacji niezwykłymi możliwościami farby w spray’u miałam na samym początku mojej przygody z blogowaniem. Wtedy w zasadzie każdy mój projekt DIY polegał na błyskawicznym zmienianiu koloru czegokolwiek, co wpadło w moje ręce. Od miseczek, przez butelki, po szyszki. Uwielbiałam te metamorfozy, ale z czasem mi się znudziły, więc pomysł na długo wyparłam ze swojej świadomości. Jednak niedawno odkryłam w piwnicy puszkę ze spray’em w kolorze miedzianym i pomyślałam, że ten kolor będzie idealny na jesień! Co więcej, takie metaliczne akcenty, a już w szczególności złote, ostatnio powracają do łask, więc dlaczego by tego nie wykorzystać? To bardzo szybki sposób na sprawienie sobie nowych dekoracji, a więc wspaniały jesienny projekt DIY. Możecie pomalować dynie, patyki, liście (wyjdzie z tego piękna girlanda!), żołędzie, słoiki i wiele innych! Tanio, prosto, a rozrywka na wiele długich wieczorów!

Oto trzy z moich nowych sposobów na to, jak umilić sobie jesień – a jakie są Wasze? Lubicie tę porę roku? 🙂