Browsing Category: LIFESTYLE

Wakacyjny cykl – zapowiedź

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami, dlatego postanowiłam na kilka najbliższych tygodni dać Wam (i sobie) odpocząć od tekstów o organizacji i minimalizmie, a zamiast tego skupić się na tym, co nas wszystkich najbardziej interesuje – jak sprawić, by nas długo wyczekiwany urlop był przyjemny i bezstresowy 🙂

W serii wakacyjnych wpisów będę poruszać następujące tematy:

Jeśli są jeszcze jakieś tematy, o których chcecie poczytać, to koniecznie dajcie znać w komentarzach 🙂

Na pierwszy wpis z wakacyjnej serii zapraszam już w poniedziałek!

Skalne Miasto Adršpach z dziećmi

Skalne Miasto Adršpach było na mojej liście miejsc do zobaczenia już od dawna. Słyszałam na jego temat mnóstwo pozytywnych opinii, więc w końcu w miniony piątek postanowiliśmy spakować torby i wybrać się na spontaniczny wyjazd w Góry Stołowe i przy okazji zobaczyć to legendarne miejsce. Nie zawiodłam się! Adršpach robi wrażenie!

Dostałam od Was dużo pytań o to miejsce, dlatego poniżej zamieszczam mini przewodnik dla wszystkich osób, które planują niebawem odwiedzić Skalne Miasto.

Jak dojechać?

My nocowaliśmy w Polanicy Zdrój, a granicę przekraczaliśmy w Tłumaczowie. Dojazd samochodem do Adršpach zajął nam godzinę. Droga jest bardzo przyzwoita, nie ma stromych podjazdów i ostrych zakrętów. Do Adršpach kursują także pociągi z miejscowości Nachod, do której można dojechać busem z Kudowy. Jest też możliwość bezpośredniego dojazdu Kolejami Dolnośląskimi z Wrocławia. Pod samym wejściem do Skalnego Miasta znajduje się parking (przy kasie biletowej płatny, ale po drugiej stronie już bezpłatny i całkiem spory). My zaparkowaliśmy bez problemu, choć była już połowa dnia i mnóstwo samochodów i autobusów.

Kiedy można zwiedzać Skalne Miasto?

Według informacji z ulotki, którą otrzymałam przy wejściu, skały można podziwiać „codziennie i całorocznie, bez ograniczenia”. Gdzieś indziej spotkałam się z informacją, że na teren można wchodzić w godzinach 8:00-18:00, ale nikt nikogo stamtąd nie wygania 😉

Ile kosztują bilety?

Dzieci do lat 6 wchodzą za darmo, a dorośli płacą 120 Kč, czyli niecałe 20 zł. Są oczywiście również bilety rodzinne i inne zniżki.

 

NAJWAŻNIEJSZE PYTANIE, ZADAWANE MI PRZEZ WIELE OSÓB: Czy można zwiedzać Skalne Miasto z wózkami?

Odpowiedź brzmi – częściowo można. Z wózkiem będziecie mieć możliwość dotarcia do zaledwie połowy skał, ale nadal będzie to spacer w pięknych okolicznościach przyrody. Droga jest szeroka, w miarę wygodna, ale najlepiej wybrać wózek z dużymi kołami – tradycyjna parasolka może się momentami ciężko prowadzić. Na szlaku są mapy, na których jest zaznaczone, którą trasę można pokonać wózkiem. Niestety, do jednych z najciekawszych punktów prowadzą schody, których absolutnie nie pokonacie z wózkiem – chociażby dlatego, że niektóre przejścia są wąskie. Poza tym schodów jest w sumie chyba 800, więc noszenie w takich warunkach ciężkiego wózka byłoby mordęgą! My zdecydowaliśmy się pójść bez wózka, w niektórych momentach nieśliśmy Karolka na rękach, a towarzysząca nam roczna dziewczynka zwiedzała skały w chuście i takie rozwiązanie polecam wszystkim osobom, które mają dzieci w wieku poniżej 2 lat. Dzięki temu mogliśmy dotrzeć w niektóre rejony, które z wózkiem byłyby dla nas niedostępne (np. skały przestawiające Kochanków), ale choć nasze dzieci są przyzwyczajone do wędrówek, a i my kondycyjnie jesteśmy dość wytrzymali, to nie daliśmy już rady podejść np. do punktu widokowego na Starostę – za dużo schodów, za wysoko. Zostawimy sobie ten punkt na następny raz.

Podsumowując – z wózkiem tak, ale tylko do części skał. Zdecydowanie polecam mniejsze dzieci nieść w chuście lub nosidle.

Czy są jakieś dodatkowego atrakcje?

Od razu przy wejściu do Skalnego Miasta znajduje się malownicze jeziorko (zalany kamieniołom), wokół którego usytuowano ławeczki, więc jest to świetne miejsce na odpoczynek, a nawet piknik! Na trasie, która wiedzie przez Narodowy Rezerwat Przyrody, znajduje się zresztą kilka punktów, w których można przysiąść i wypocząć w cieniu. Dużą atrakcją jest możliwość rejsu łódką po skalnym jeziorku. My nie skorzystaliśmy, ale jestem pewna, że widoki są niesamowite! Przy wejściach i wyjściach ustawione są małe stragany z pamiątkami, ale na szczęście dość skromnie wyposażone, więc nie ma obaw, że dzieci wydadzą tam fortunę 😉 Przy wejściu jest także kilka punktów gastronomicznych, które oferują tradycyjne dania kuchni czeskiej (w tym mój ukochany smażony ser, który w zestawie z frytkami, sosem i warzywami kosztuje około 120 Kč, mniam!), tradycyjne fast foody, lody itp.

Czy warto odwiedzić Skalne Miasto Adršpach z dziećmi?

Jeśli Wasze dzieci nie mają problemu z pokonywaniem pieszo dłuższych tras, lubią być na łonie natury,skakać po kamieniach, interesują się przyrodą i po prostu lubią spędzać czas na świeżym powietrzu, to jak najbardziej warto je tam zabrać! Gigantyczne skały są fascynujące, mają wiele zakamarków, dwa wodospady, jeziorka – czego chcieć więcej? 🙂

Czy ktoś z Was miał już okazję odwiedzić Skalne Miasto Adršpach? Jak wrażenia? 🙂

 

Jak stworzyć i zorganizować spójną garderobę?

Co przychodzi Ci na myśl, gdy widzisz hasło „zorganizowana garderoba”? Ja oczami wyobraźni widzę białe pomieszczenie, na środku którego stoi wieszak, a na nim równiutko zawieszone ubrania w kolorze czarnym, białym i ewentualnie szarym lub beżowym. Wszystko na takich samych wieszakach, ma się rozumieć. Pod spodem w równym rządku stoi kilka par klasycznych butów. Obok jedna torebka. Masz podobną wizję? Nie da się ukryć, że większości osób zorganizowana szafa kojarzy się z szafą minimalistyczną, wręcz ascetyczną. Ale czy tak musi być?

Pora na wyznanie, które rozczaruje wiele osób (a na pewno te, które prosiły mnie o wpis o minimalistycznej garderobie) – mam całkiem sporo ubrań. Daleko mi do posiadania modnej od kilku lat capsule wardrobe, zdecydowanie nie byłabym w stanie ograniczyć się do np. 36 elementów garderoby. Ale czy to oznacza, że w mojej szafie panuje totalny chaos, kupuję ubrania bez opamiętania i wydaję na to mnóstwo pieniędzy? Nie, nie i nie!

Słowo klucz na dziś to SPÓJNOŚĆ. Do tego dążę w swojej garderobie i właśnie owa spójność sprawia, że zawsze wiem, czego szukać na zakupach oraz mam pewność, że kupuję rzeczy, które do siebie pasują i są w jednym (moim!) stylu. Moja garderoba jest przemyślana, ale nie narzucam sobie nierealnych ograniczeń. Ilość ubrań mnie nie przytłacza, więc łatwo jest je zorganizować. Spójność w połączeniu z porządkiem daje duet idealny, dzięki któremu nie ma mowy o marnowaniu czasu, energii i pieniędzy! Wystarczy odnaleźć swój styl i kierować się nim podczas zakupów. W dzisiejszym wpisie opowiem o tym, jak krok po kroku tworzyłam moją spójną i zorganizowaną garderobę, ale muszę na początku lojalnie uprzedzić, że nie jest to zadanie na jedno popołudnie. Ale spokojnie, zacząć można w każdej chwili! 🙂

 

SPÓJNA I ZORGANIZOWANA GARDEROBA KROK PO KROKU

 

1. POMYSŁY I INSPIRACJE. Zaczyna się przyjemnie, bo która z nas nie lubi wertować gazet lub szukać pomysłów na Pinterest? Ja uwielbiam i od kilku lat niestrudzenie tworzę tablicę ze stylizacjami, które wpadły mi w oko. Jeśli też to robisz, to pierwsze zadanie prawie skończone. Jeśli to Twoje początki, to wybierz sposób przechowywania inspiracji i zacznij je gromadzić. Możesz wycinać je z gazet i wklejać do zeszytu, możesz surfować po Internecie i zapisywać ciekawe zdjęcia w folderach lub skorzystać np. ze wspomnianego wcześniej Pinterest. Zbieraj wszystko, co Cię inspiruje – gotowe stylizacje, ale też zdjęcia na których jest biżuteria, buty, pomysły na palety kolorystyczne. Cokolwiek, co Ci się spodoba. W 95% przypadków wystarczy potem jeden rzut oka, by zdefiniować, jaki styl jest bliski Twojemu sercu.

2. OKREŚL PREFEROWANY STYL. Wcale nie musi być jeden! U mnie dominuje minimalizm, ale pojawiają się też akcenty boho i sportowe. Może u Ciebie będzie się mieszać na przykład styl romantyczny z rockowym?

3. OKREŚL PALETĘ BARW. Tutaj znowu zazwyczaj wystarczy jedno spojrzenie na zgromadzone inspiracje, by móc stwierdzić, czy preferujesz kolory stonowane, pastele, a może radosny mix żywych barw. W tym momencie zachęcam również do chociażby pobieżnego zrobienia analizy kolorystycznej i wybrania do swojej palety barw tych kolorów, w których faktycznie będzie Ci do twarzy (przydatne linki umieszczę na końcu tego wpisu). Warto określić kolory bazowe, kolory dodatkowe oraz akcenty kolorystyczne. U mnie dominują kolory neutralne, wśród dodatkowych dżins i khaki, a w akcentach bardzo często pojawia się moja ukochana czerwień! Idealnie byłoby również stworzyć dwie palety kolorystyczne, w zależności od sezonów. Wiosną i latem wybrać kolory  jaśniejsze, bardziej żywe, a jesienią i zimą ciemniejsze, stonowane. Oprócz kolorów, skup się też na wzorach, które często pojawiają się w Twoich inspiracjach. Paski, kropki, a może kwiaty…?

4. OKREŚL SWOJE POTRZEBY I STYL ŻYCIA. Co robisz w ciągu dnia? Czy oczekuje się od Ciebie konkretnego ubioru? Może przez 70% tygodnia musisz być w koszuli i marynarce, a pozostałe 30% zawsze spędzasz aktywnie? A może tak, jak ja, opiekujesz się dzieckiem, pracujesz w domu, a okazje do wystrojenia się przytrafiają Ci się maksymalnie dwa razy w roku?

5. PORZĄDKI W SZAFIE. Moment, na który wszyscy czekali. Rytualne wyrzucenie całej zawartości szafy na podłogę i ostra selekcja zawartości, z uwzględnieniem wniosków wyciągniętych z poprzednich punktów. Co do mnie nie pasuje? W czym wyglądam źle? Czego nigdy nie noszę (i dlaczego!)? Na cały proces warto poświęcić kilka godzin, można zaprosić do domu wsparcie w postaci osób trzecich i rzetelnie przejrzeć każdą sztukę garderoby, zostawiając tylko to, co pasuje do stylu, który Ci się podoba, co dobrze na Tobie leży i jest spójne kolorystycznie. Rzeczy, których nie będziesz już nosić, spróbuj sprzedać – zdobędziesz w ten sposób pieniądze na nowe zakupy. Sprytnym sposobem na zweryfikowanie, co tak naprawdę nosimy, jest zawieszenie wieszaków w szafie w odwrotny sposób. Przy wyciąganiu ubrań odwieszamy je już prawidłowo. Po jakimś czasie będzie wyraźnie widać, które ubrania nie zostały nawet tknięte. Przyjęło się zasadę, że jeśli czegoś nie nosimy przez dwa lata, to można się tego pozbyć. Moim zdaniem rok w zupełności wystarcza na zweryfikowanie tej kwestii.

6. ZRÓB LISTĘ TEGO, CZEGO CI BRAKUJE. Ale wpisz na nią konkrety! Np. czarna koszula na guziki z kołnierzykiem zapinanym pod szyję, czerwona obcisła sukienka mini z długim rękawem, białe sportowe buty z przewiewnej tkaniny. Konkrety pozwolą uniknąć bezsensownych zakupów i sprawdzają się o wiele lepiej, niż lakoniczny zapis „buty” lub „sukienka”. Ja swoją listę zakupów zapisałam w aplikacji Trello, żeby mieć do niej stały dostęp, zarówno gdy robię zakupy stacjonarnie, jak i online.

7. ROZŁÓŻ ZAKUPY W CZASIE. Nie musisz kupować wszystkiego od razu! Na samym początku moja lista zakupów była niedorzecznie długa. Właściwie prawie cała moja garderoba wymagała wymiany, bo po ciążach nic na mnie nie pasowało i wszystko było nijakie. Ale posiadanie bardzo konkretnej listy zakupów sprawiło, że zamiast kręcić się w amoku po centrum handlowym, mogłam po prostu raz na jakiś czas zasiąść spokojnie przed komputerem i poświęcić chwilę na znalezienie dokładnie takiego produktu, jakiego potrzebuję i to w cenie, która mi odpowiada (niejednokrotnie z fajną zniżką, bo często większe zakupy, np. butów lub okryć wierzchnich, zostawiałam sobie na okres wyprzedaży). I tak miesiąc po miesiącu udało mi się powoli zrekonstruować moją garderobę bez większych strat w naszym domowym budżecie.

8. ZORGANIZUJ SZAFĘ. Nawet najpiękniejsza i najbardziej przemyślana garderoba nie spełni swojej funkcji, jeśli będzie jej towarzyszyć gigantyczny bałagan. Przede wszystkim, jeśli coś jest poupychane w szufladach, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że zapomnisz o tym, że to w ogóle masz. Po drugie, jeśli dbamy o nasze ubrania, to będą nam one dłużej służyć. Po trzecie, uporządkowana garderoba to gigantyczne ułatwienie podczas komponowania stylizacji, ponieważ dokładnie widać, co się w niej znajduje. Idealnie by było, gdyby wszystkie ubrania mogły wisieć i przez cały czas cieszyć nasze oko. Ale większość z nas musi oszczędzać przestrzeń i ubrania składać. Warto wtedy posegregować je tematycznie. Na półkach w mojej garderobie znajduje się kilka stosików, odpowiednio: góry, spodnie długie, krótkie spodenki (w sezonie wiosna/lato), ubrania sportowe, ubrania domowe. Wiszą natomiast sukienki, koszule i okrycia wierzchnie. Ubrania składam „standardowo”, ale gdybym miała wysuwane szuflady, to zdecydowałabym się poskładać je tak, jak ubrania dzieci, czyli zgodnie z metodą Konmari. Akcesoria znajdują się na półce pod ubraniami, posegregowane w opisanych pudłach. Na samym dole stoją buty, choć mam jeszcze w garderobie ukryty jeden regał (tam jednak przechowuję jedynie buty sportowe).

Znajdź taki system, który jest dla Ciebie najwygodniejszy! To bardzo ważne, bo już niejednokrotnie przekonałam się, że nabożne kopiowanie czyjegoś sposobu organizacji zazwyczaj się nie sprawdza. Składaj na różne sposoby, przewieszaj, wykorzystuj pomoce (np. pudła, organizery do szuflad itp.). Kombinuj, aż znajdziesz taki system, przy którym korzystanie z garderoby będzie przyjemnością! Uporządkowana szafa naprawdę pozwala na zaoszczędzenie czasu i nerwów, coś o tym wiem 😉

Inspiracje znajdziesz między innymi tutaj.

 

Co jeszcze możesz zrobić?

Jeśli mimo posiadania spójnej stylistycznie i kolorystycznie garderoby nadal każdego poranka zastanawiasz się, w co się ubrać, to proponuję poświęcić jedno popołudnie na zabawę w stylistę. Potrzebny Ci będzie dostęp do Internetu, aparat w telefonie i ewentualnie specjalna aplikacja (opcjonalnie). Przejrzyj swoje inspiracje i zobacz, które stylizacje możesz skopiować z ubrań, które już masz. Ułóż te ubrania na podłodze i zrób im zdjęcie. Zapisz w osobnym folderze lub w aplikacji. Proste? No pewnie! Opcja numer dwa (przydatna, gdy masz problem ze stworzeniem stylizacji z konkretnego produktu): wejdź na Pinterest i wpisz np. „red blazer outfit ideas„. Natychmiast wyskoczy Ci mnóstwo pomysłów na zestawy, w których główną rolę gra czerwona marynarka. Wybierz ten, który Ci się podoba i który możesz skomponować z ubrań, które masz już w szafie, a następnie zrób zdjęcie. W chwilach kryzysu pt. nie mam co na siebie włożyć, po prostu zerknij na zdjęcia 🙂

 

Przydatne linki:

  • ANALIZA KOLORYSTYCZNA:

Analiza kolorystyczna w domowych warunkach – blog Osobista Stylistka

Jaką porą roku jesteś?patinaa/YouTube

  • APLIKACJE DO ORGANIZACJI GARDEROBY:

ClosetSpace (Android, tutaj iOS)

Stylicious (Android, tutaj iOS)

Stylebook (iOS)

  • NARZĘDZIA DO TWORZENIA PALET KOLORYSTYCZNYCH:

Canva Color Palette Generator (tworzenie palet kolorystycznych ze zdjęć)

Adobe Color CC

Coolors

 

Tworzenie spójnej i zorganizowanej garderoby to zdecydowanie długi proces, ale z czasem przekonacie się, że naprawdę było warto! 🙂

 

 

Zdjęcie 1 – Kaboompics

Zdjęcie 2 – Priscilla Du Preez on Unsplash

Pomysły na rodzinne Walentynki

Zawsze dziwiłam się, jak ktoś może nie lubić Walentynek! Przecież to niezwykle uroczy dzień, który umila nam oczekiwanie na wiosnę, podczas którego wszyscy kochamy się jeszcze bardziej niż zazwyczaj, zajadamy czekoladki, dmuchamy różowe baloniki, zachwycamy się bukietami kwiatów i oglądamy romantyczne komedie – no czego tu nie lubić? 😉 Wiem, wiem, powinniśmy okazywać sobie uczucia każdego dnia, Walentynki to czysta komercja, róż jest tandetny, a czekoladki tuczą, ale to nie zmienia faktu, że ja Walentynki obchodzę i darzę niezwykłą sympatią! Do tej pory nie angażowaliśmy w nie dzieci, poza jednym zdjęciem z serduszkiem, które udało mi się im zrobić rok temu, ale w tym roku wpadło mi do głowy kilka ciekawych pomysłów na to, jak zorganizować rodzinne Walentynki, więc niniejszym od 2018 dodaję ten dzień do naszej listy rodzinnych tradycji 🙂

Oto moje propozycje:

  • Listy/kartki Walentynkowe dla wszystkich członków rodziny. Czyż to nie będzie piękna pamiątka? Oczywiście malutkie dzieci jeszcze nie zrozumieją o co chodzi, ale te starsze z pewnością docenią! Można napisać pełen emocji list, można wymyślić lub zacytować wiersz(-yk) albo stworzyć jeden schemat i co roku udzielać odpowiedzi na takie same pytania np. „Kocham, gdy…”, „Kocham razem z Tobą…”, „Kocham Twoje…” itp. Kartki, które napiszę dla moich dzieci będę im chować do ich pudeł z pamiątkami 🙂
  • Drobne upominki. Nie jest to punkt obowiązkowy, wiele osób sprzeciwia się kupowaniu prezentów z byle okazji, ale pamiętajmy, że upominek możemy wykonać sami, możemy zaangażować w to dzieci i podkreślać, że robimy to z miłości i oczywiście dla kogoś, kogo bardzo kochamy! Wiecie, te wszystkie rozczulające odciski rączek, laurki itp. Fajna zabawa i miła pamiątka.
  • Walentynkowe gry i zabawy. Pomysłem, który bardzo mi się spodobał jest Walentynkowa odmiana poszukiwania skarbów – w tym przypadku  szukamy serduszek ukrytych w całym domu! Serca mogą być wycięte z papieru lub w jakiejkolwiek innej formie. Dzieci dostają koszyczki i ruszają na polowanie – wygrywa ten, kto znajdzie najwięcej serc. Inne pomysły to np. Walentynkowe bingo lub Walentynkowa wersja popularnej gry „kółko-krzyżyk”, tylko np. z sercami w dwóch kolorach. Można też po prostu wspólnie pokolorować jakieś obrazek, oczywiście związany tematycznie z Walentynkami (np. któryś z tych).
  • Wspólne dekorowanie. Ten punkt zawsze się u mnie pojawia, a to dlatego, że to prosty i często również (wbrew pozorom) tani sposób na wprowadzenie do domu odświętnej atmosfery. Wystarczy kilka czerwonych i różowych balonów, kilka rozrzuconych gdzieniegdzie serduszek (idealne zadanie dla dzieci!), no i może jakiś napis LOVE w ramce – i to wszystko, Walentynkowe dekoracje gotowe! 🙂 Moje dzieci uwielbiają pomagać przy takich czynnościach i jestem przekonana, że Wasze również chętnie się zaangażują!
  • Walentynkowe zdjęcia. Odkąd prowadzę album Project Life, to każda okazja jest dla mnie jeszcze bardziej warta uwiecznienia. Możemy porobić sobie zdjęcia z różnymi gadżetami (np. takimi), przebrać się lub po prostu ubrać na czerwono, różowo lub w coś z wzorem w serca.
  • Walentynkowe menu. Najlepsze zostawiłam na koniec! I wcale nie mam na myśli trudnych i wykwintnych dań, afrodyzjaków i innych bajerów. Mam na myśli proste i smaczne jedzenie, które wywoła uśmiech na twarzy każdego domownika. Jajko sadzone w kształcie serca, serduszka wycięte z kromek chleba, pieczone warzywa w kształcie serc (np. ziemniaki, bataty, cukinia), ale też różowe koktajle, różowe naleśniki (barwione burakiem), no i oczywiście ulubiona pizza w kształcie serca! Nie zapominajmy też o wspaniałej rozrywce, jaką jest wspólne robienie i dekorowanie ciasteczek 🙂

A Wy jak planujecie spędzić ten dzień? Obchodzicie Walentynki?

Jak stworzyć plan pielęgnacji + moje ulubione tanie kosmetyki do pielęgnacji cz.2

Dzisiejszy post zacznę wyjątkowo, bo cytatem z jednej z moich ulubionych książek, czyli „Dziennika Bridget Jones” Helen Fielding:

Bycie kobietą jest gorsze od bycia rolnikiem – mamy tyle roboty z plewieniem i pryskaniem upraw: trzeba depilować nogi woskiem, golić pach, skubać brwi, ścierać pumeksem stopy, złuszczać i nawilżać naskórek, oczyszczać pory, farbować odrosty, malować rzęsy, piłować paznokcie, masować cellulitis, gimnastykować mięśnie brzucha. W dodatku te wszystkie zabiegi są tak precyzyjne, że wystarczy kilka dni, aby się całkiem zapuścić.

No właśnie. Okazuje się, że organizacja i regularność są ważne nie tylko przy sprzątaniu domu 😉 Jeśli Ty także łapiesz się na tym, że nie potrafisz sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz farbowałaś włosy albo nakładałaś na twarz maseczkę, to koniecznie rozważ stworzenie swojego planu pielęgnacji! Nie ukrywam, że moje dni są do siebie bardzo podobne (taką cenę płacę za chęć zapewnienia moim dzieciom uregulowanego trybu życia), w zasadzie często zlewają mi się w jedno i nawet nie jestem w stanie przypomnieć sobie, co jadłam wczoraj na śniadanie, a co dopiero kiedy robiłam peeling enzymatyczny! Ułożenie własnego planu pielęgnacji znacznie ułatwiło mi kontrolę nad tymi wszystkimi skomplikowanymi zabiegami i rytuałami. Można oczywiście dyskutować, czy jest to w ogóle potrzebne, ale pozwolę sobie przytoczyć jedno zdanie, które powinno wszystkich zmotywować: do wiosny zostały dwa miesiące!  Tak więc rozpoczęcie przygotowań do sezonu na krótkie rękawki i gołe nogi jest jak najbardziej wskazane 😉

Schemat tworzenia planu pielęgnacji jest bardzo prosty:

  • określ, jakie czynności chcesz wykonywać i jak często
  • oszacuj, ile czasu zajmują
  • przeanalizuj plan swojego dnia/tygodnia/miesiąca i zastanów się, kiedy możesz poświęcić czas na nowe pielęgnacyjne rytuały

W Internecie można znaleźć mnóstwo gotowych planów (np. tutaj), ale oczywiście są one jedynie inspiracją – każda z nas jest inna, każda skóra ma inne potrzeby, a i nasze dni wyglądają zupełnie inaczej.

Moim największym zaskoczeniem już 1,5 roku temu było to, jak mało czasu zajmuje mi poranne oczyszczanie twarzy zgodne z koreańskimi rytuałami pielęgnacyjnymi. Gdy o tym czytałam, to nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że zajmie mi to co najmniej pół godziny, a w rzeczywistości trwa maksymalnie 5 minut. Łapię się na tym, że często nie robię czegoś tylko dlatego, że wydaje mi się to niezwykle czasochłonne, ale umówmy się – nałożenie na twarz maseczki trwa tyle samo, ile wklepanie kremu, a korzyści dla skóry są o wiele większe! Dlatego tak ważna jest świadomość tego, ile dana czynność zajmuje nam czasu i umiejętne wplecenie jej w nasze codzienne czynności. Np. hybrydy robię co drugą sobotę, zawsze podczas oglądania filmu lub dwóch odcinków ulubionego  serialu. Nic też nie stoi na przeszkodzie, żebym w niedzielę rano czytała z dziećmi w łóżku książeczki, mając jednocześnie maskę na włosach i maseczkę na twarzy (choć te azjatyckie maski z podobiznami zwierząt wzbudzają w moim potomstwie lekką konsternację). Przyjemne z pożytecznym!

Cały plan pielęgnacji proponuję rozpisać na kartce lub możesz też skorzystać z poniższego szablonu 🙂 Możesz wpisać ogólne czynności lub nazwy konkretnych produktów, których będziesz używać, pełna dowolność! Gotowy plan możesz zalaminować, żeby nie zniszczył się zbyt szybko (jeśli planujesz trzymać go w łazience).

POBIERZ SZABLON PLANU PIELĘGNACJI DO WYDRUKU

MOJE ULUBIONE TANIE KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI CZ.2 (tutaj znajdziesz pierwszą część)

Wynajdywanie tanich i skutecznych kosmetyków jest moją wielką misją, a ponieważ poprzedni wpis o tej tematyce spotkał się ze sporym zainteresowaniem, to dziś mam kolejną porcję fajnych i przystępnych cenowo produktów, które przetestowałam na mojej suchej i wymagającej skórze i które sprawdziły się rewelacyjnie!

DO TWARZY

  • Sylveco. Łagodzący krem pod oczy (ok. 30 zł) Krem, który uratował skórę na moich powiekach na początku zimy! Nagle pojawiło się na nich kilka suchych i swędzących plam, na które nie pomagały żadne inne kremy, nawet te najdelikatniejsze, które podbierałam dzieciom. Ba, po użyciu niektórych skóra zaczynała mnie szczypać, oczy łzawić i było jeszcze gorzej. Na szczęście miałam w szufladzie mnóstwo próbek kremów Sylveco, a wśród nich wspomniany krem pod oczy, który zadziałał na moje powieki jak opatrunek. To było jak jakieś czary! Wyleczył moją skórę w 24 godziny, więc od razu pobiegłam do sklepu po więcej i od tej pory towarzyszy mi codziennie. Skóra jest po nim sprężysta i nawilżona, czyli dokładnie taka, jak powinna być!
  • Ziaja. Ekspresowe serum do twarzy i szyi wygładzająco-ujędrniające jagody acai (ok. 11 zł) Baaaardzo się z tym serum polubiłam! Przede wszystkim dlatego, że już po zaledwie kilku dniach stosowania zauważyłam, że moja skóra jest o wiele gładsza w dotyku, a na dodatek przyjemnie odświeżona (serum ma konsystencję zbliżoną do żelu). Skóra jest napięta, wygląda świeżo i zdrowo, więc jestem bardzo zadowolona – szczególnie biorąc pod uwagę bardzo niską cenę!
  • Vianek. Intensywnie odżywczy krem do twarzy na noc (ok. 22 zł) Właściwie i Vianek i Sylveco mogę brać w ciemno, bo robią dokładnie to, co obiecuje producent i nigdy nie zdarzyły mi się po tych produktach żadne podrażnienia i tym podobne ekscesy. Ten krem dobrze nawilża i odżywia. Po prostu. Więcej mi nie trzeba, na noc idealny!
  • Sylveco. Odżywcza pomadka z peelingiem (ok. 11 zł) Mój absolutny hit, must have, kosmetyczny niezbędnik, no po prostu uwielbiam! Używam tej pomadki nałogowo, jest idealna na zimę, wspaniale złuszcza martwy naskórek i pozostawia usta nawilżone i natłuszczone. Wypróbujcie koniecznie!

DO CIAŁA

  • Ziaja Pro. Maska do rąk i paznokci  (ok. 14 zł) oraz Krem-maska do stóp głęboko odżywcza (ok. 19 zł). Świetne produkty, idealne na zimowe dolegliwości skórne (przesuszenie, zaczerwienienia, a nawet pęknięcia skóry). Moja skóra na dłoniach jest bardzo podrażniona ze względu na AZS, więc nie spodziewałam się jakichś spektakularnych efektów, ale jestem pozytywnie zaskoczona! Stosuję maskę wieczorem i naprawdę bardzo poprawiła stan mojej skóry – ukoiła, wygładziła i nawilżyła. Krem-maska do stóp też w 100% spełnia swoje zadanie. Na dodatek oba produkty bardzo przyjemnie pachną, no i są bardzo tanie, jak na tą pojemność (250ml) i niezwykle wydajne.
  • Ziaja. Peeling cukrowy do ciała z serii Świąteczne aromaty (ok. 11 zł). Uwielbiam cukrowe peelingi i choć często robię je też sama w domu, to jednak te ze sklepu przewyższają moje domowe w jednej kwestii – obłędnego zapachu! Na dodatek utrzymuje się on na ciele przez jakiś czas, no i skóra jest tak pięknie natłuszczona, że nie muszę stosować po ich użyciu balsamu do ciała. Świąteczne aromaty to zdecydowanie to, co lubię najbardziej, więc mam zrobione zapasy tych peelingów jeszcze na co najmniej kilka miesięcy. Moimi drugimi faworytami w tej kategorii są peelingi cukrowe Perfecta, szczególnie marcepanowy, choć ostatnio nie umiem go nigdzie znaleźć (mam nadzieję, że go nie wycofano!).
  • Ziaja. Multimodeling balsam brązujący do ciała (ok. 15 zł).  Bladość mojej skóry osiągnęła w grudniu stan krytyczny, więc jak co roku zaczęłam poszukiwania tego idealnego kosmetyku, który sprawi, że będę ślicznie brązowa (a nie pomarańczowa). Lubię balsamy stopniowo brązujące, bo ich zapach nie jest tak mocny, a przy okazji mam poczucie większej kontroli nad intensywnością koloru. A jeśli mogę się przy okazji lekko ujędrnić i wyszczuplić, to jest to jak wygrana na loterii! Ten balsam bardzo lubię za to, że nie wchłania się błyskawicznie, tylko mam chwilę na dokładne i równomierne wsmarowanie (a wręcz wmasowanie) go w ciało. Odcień opalenizny jest bardzo ciepły i moim zdaniem naturalny. Zapach jest delikatny, nie ma mowy o tym charakterystycznym samoopalaczowym smrodku 😉 Polecam!

DO WŁOSÓW

  • Pantene Pro-V, suchy szampon Volume Booster (ok. 15 zł). Suchy szampon, który zdetronizował zachwalany przeze mnie w poprzedniej części szampon Batiste. Ten pokochałam ze względu na to, że trochę łączy cechy suchego szamponu z lakierem do włosów. Po użyciu są odświeżone, uniesione i takie trochę bardziej sztywne. Moje włosy są raczej z tych cienkich i delikatnych, więc dla mnie to opcja idealna! Zauważyłam też, że po jego użyciu włosy nie elektryzują się tak bardzo pod czapką, co zimą jest ogromnym plusem!

Ależ się dziś rozpisałam! 🙂 Jak zawsze czekam na Wasze opinie i porady – czy stosujecie plan pielęgnacji? Jakie są Wasze ulubione kosmetyczne rytuały? Jakie produkty polecacie?