Browsing Category: LIFESTYLE

Pomysły na rodzinne Walentynki

Zawsze dziwiłam się, jak ktoś może nie lubić Walentynek! Przecież to niezwykle uroczy dzień, który umila nam oczekiwanie na wiosnę, podczas którego wszyscy kochamy się jeszcze bardziej niż zazwyczaj, zajadamy czekoladki, dmuchamy różowe baloniki, zachwycamy się bukietami kwiatów i oglądamy romantyczne komedie – no czego tu nie lubić? 😉 Wiem, wiem, powinniśmy okazywać sobie uczucia każdego dnia, Walentynki to czysta komercja, róż jest tandetny, a czekoladki tuczą, ale to nie zmienia faktu, że ja Walentynki obchodzę i darzę niezwykłą sympatią! Do tej pory nie angażowaliśmy w nie dzieci, poza jednym zdjęciem z serduszkiem, które udało mi się im zrobić rok temu, ale w tym roku wpadło mi do głowy kilka ciekawych pomysłów na to, jak zorganizować rodzinne Walentynki, więc niniejszym od 2018 dodaję ten dzień do naszej listy rodzinnych tradycji 🙂

Oto moje propozycje:

  • Listy/kartki Walentynkowe dla wszystkich członków rodziny. Czyż to nie będzie piękna pamiątka? Oczywiście malutkie dzieci jeszcze nie zrozumieją o co chodzi, ale te starsze z pewnością docenią! Można napisać pełen emocji list, można wymyślić lub zacytować wiersz(-yk) albo stworzyć jeden schemat i co roku udzielać odpowiedzi na takie same pytania np. „Kocham, gdy…”, „Kocham razem z Tobą…”, „Kocham Twoje…” itp. Kartki, które napiszę dla moich dzieci będę im chować do ich pudeł z pamiątkami 🙂
  • Drobne upominki. Nie jest to punkt obowiązkowy, wiele osób sprzeciwia się kupowaniu prezentów z byle okazji, ale pamiętajmy, że upominek możemy wykonać sami, możemy zaangażować w to dzieci i podkreślać, że robimy to z miłości i oczywiście dla kogoś, kogo bardzo kochamy! Wiecie, te wszystkie rozczulające odciski rączek, laurki itp. Fajna zabawa i miła pamiątka.
  • Walentynkowe gry i zabawy. Pomysłem, który bardzo mi się spodobał jest Walentynkowa odmiana poszukiwania skarbów – w tym przypadku  szukamy serduszek ukrytych w całym domu! Serca mogą być wycięte z papieru lub w jakiejkolwiek innej formie. Dzieci dostają koszyczki i ruszają na polowanie – wygrywa ten, kto znajdzie najwięcej serc. Inne pomysły to np. Walentynkowe bingo lub Walentynkowa wersja popularnej gry „kółko-krzyżyk”, tylko np. z sercami w dwóch kolorach. Można też po prostu wspólnie pokolorować jakieś obrazek, oczywiście związany tematycznie z Walentynkami (np. któryś z tych).
  • Wspólne dekorowanie. Ten punkt zawsze się u mnie pojawia, a to dlatego, że to prosty i często również (wbrew pozorom) tani sposób na wprowadzenie do domu odświętnej atmosfery. Wystarczy kilka czerwonych i różowych balonów, kilka rozrzuconych gdzieniegdzie serduszek (idealne zadanie dla dzieci!), no i może jakiś napis LOVE w ramce – i to wszystko, Walentynkowe dekoracje gotowe! 🙂 Moje dzieci uwielbiają pomagać przy takich czynnościach i jestem przekonana, że Wasze również chętnie się zaangażują!
  • Walentynkowe zdjęcia. Odkąd prowadzę album Project Life, to każda okazja jest dla mnie jeszcze bardziej warta uwiecznienia. Możemy porobić sobie zdjęcia z różnymi gadżetami (np. takimi), przebrać się lub po prostu ubrać na czerwono, różowo lub w coś z wzorem w serca.
  • Walentynkowe menu. Najlepsze zostawiłam na koniec! I wcale nie mam na myśli trudnych i wykwintnych dań, afrodyzjaków i innych bajerów. Mam na myśli proste i smaczne jedzenie, które wywoła uśmiech na twarzy każdego domownika. Jajko sadzone w kształcie serca, serduszka wycięte z kromek chleba, pieczone warzywa w kształcie serc (np. ziemniaki, bataty, cukinia), ale też różowe koktajle, różowe naleśniki (barwione burakiem), no i oczywiście ulubiona pizza w kształcie serca! Nie zapominajmy też o wspaniałej rozrywce, jaką jest wspólne robienie i dekorowanie ciasteczek 🙂

A Wy jak planujecie spędzić ten dzień? Obchodzicie Walentynki?

Jak stworzyć plan pielęgnacji + moje ulubione tanie kosmetyki do pielęgnacji cz.2

Dzisiejszy post zacznę wyjątkowo, bo cytatem z jednej z moich ulubionych książek, czyli „Dziennika Bridget Jones” Helen Fielding:

Bycie kobietą jest gorsze od bycia rolnikiem – mamy tyle roboty z plewieniem i pryskaniem upraw: trzeba depilować nogi woskiem, golić pach, skubać brwi, ścierać pumeksem stopy, złuszczać i nawilżać naskórek, oczyszczać pory, farbować odrosty, malować rzęsy, piłować paznokcie, masować cellulitis, gimnastykować mięśnie brzucha. W dodatku te wszystkie zabiegi są tak precyzyjne, że wystarczy kilka dni, aby się całkiem zapuścić.

No właśnie. Okazuje się, że organizacja i regularność są ważne nie tylko przy sprzątaniu domu 😉 Jeśli Ty także łapiesz się na tym, że nie potrafisz sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz farbowałaś włosy albo nakładałaś na twarz maseczkę, to koniecznie rozważ stworzenie swojego planu pielęgnacji! Nie ukrywam, że moje dni są do siebie bardzo podobne (taką cenę płacę za chęć zapewnienia moim dzieciom uregulowanego trybu życia), w zasadzie często zlewają mi się w jedno i nawet nie jestem w stanie przypomnieć sobie, co jadłam wczoraj na śniadanie, a co dopiero kiedy robiłam peeling enzymatyczny! Ułożenie własnego planu pielęgnacji znacznie ułatwiło mi kontrolę nad tymi wszystkimi skomplikowanymi zabiegami i rytuałami. Można oczywiście dyskutować, czy jest to w ogóle potrzebne, ale pozwolę sobie przytoczyć jedno zdanie, które powinno wszystkich zmotywować: do wiosny zostały dwa miesiące!  Tak więc rozpoczęcie przygotowań do sezonu na krótkie rękawki i gołe nogi jest jak najbardziej wskazane 😉

Schemat tworzenia planu pielęgnacji jest bardzo prosty:

  • określ, jakie czynności chcesz wykonywać i jak często
  • oszacuj, ile czasu zajmują
  • przeanalizuj plan swojego dnia/tygodnia/miesiąca i zastanów się, kiedy możesz poświęcić czas na nowe pielęgnacyjne rytuały

W Internecie można znaleźć mnóstwo gotowych planów (np. tutaj), ale oczywiście są one jedynie inspiracją – każda z nas jest inna, każda skóra ma inne potrzeby, a i nasze dni wyglądają zupełnie inaczej.

Moim największym zaskoczeniem już 1,5 roku temu było to, jak mało czasu zajmuje mi poranne oczyszczanie twarzy zgodne z koreańskimi rytuałami pielęgnacyjnymi. Gdy o tym czytałam, to nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że zajmie mi to co najmniej pół godziny, a w rzeczywistości trwa maksymalnie 5 minut. Łapię się na tym, że często nie robię czegoś tylko dlatego, że wydaje mi się to niezwykle czasochłonne, ale umówmy się – nałożenie na twarz maseczki trwa tyle samo, ile wklepanie kremu, a korzyści dla skóry są o wiele większe! Dlatego tak ważna jest świadomość tego, ile dana czynność zajmuje nam czasu i umiejętne wplecenie jej w nasze codzienne czynności. Np. hybrydy robię co drugą sobotę, zawsze podczas oglądania filmu lub dwóch odcinków ulubionego  serialu. Nic też nie stoi na przeszkodzie, żebym w niedzielę rano czytała z dziećmi w łóżku książeczki, mając jednocześnie maskę na włosach i maseczkę na twarzy (choć te azjatyckie maski z podobiznami zwierząt wzbudzają w moim potomstwie lekką konsternację). Przyjemne z pożytecznym!

Cały plan pielęgnacji proponuję rozpisać na kartce lub możesz też skorzystać z poniższego szablonu 🙂 Możesz wpisać ogólne czynności lub nazwy konkretnych produktów, których będziesz używać, pełna dowolność! Gotowy plan możesz zalaminować, żeby nie zniszczył się zbyt szybko (jeśli planujesz trzymać go w łazience).

POBIERZ SZABLON PLANU PIELĘGNACJI DO WYDRUKU

MOJE ULUBIONE TANIE KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI CZ.2 (tutaj znajdziesz pierwszą część)

Wynajdywanie tanich i skutecznych kosmetyków jest moją wielką misją, a ponieważ poprzedni wpis o tej tematyce spotkał się ze sporym zainteresowaniem, to dziś mam kolejną porcję fajnych i przystępnych cenowo produktów, które przetestowałam na mojej suchej i wymagającej skórze i które sprawdziły się rewelacyjnie!

DO TWARZY

  • Sylveco. Łagodzący krem pod oczy (ok. 30 zł) Krem, który uratował skórę na moich powiekach na początku zimy! Nagle pojawiło się na nich kilka suchych i swędzących plam, na które nie pomagały żadne inne kremy, nawet te najdelikatniejsze, które podbierałam dzieciom. Ba, po użyciu niektórych skóra zaczynała mnie szczypać, oczy łzawić i było jeszcze gorzej. Na szczęście miałam w szufladzie mnóstwo próbek kremów Sylveco, a wśród nich wspomniany krem pod oczy, który zadziałał na moje powieki jak opatrunek. To było jak jakieś czary! Wyleczył moją skórę w 24 godziny, więc od razu pobiegłam do sklepu po więcej i od tej pory towarzyszy mi codziennie. Skóra jest po nim sprężysta i nawilżona, czyli dokładnie taka, jak powinna być!
  • Ziaja. Ekspresowe serum do twarzy i szyi wygładzająco-ujędrniające jagody acai (ok. 11 zł) Baaaardzo się z tym serum polubiłam! Przede wszystkim dlatego, że już po zaledwie kilku dniach stosowania zauważyłam, że moja skóra jest o wiele gładsza w dotyku, a na dodatek przyjemnie odświeżona (serum ma konsystencję zbliżoną do żelu). Skóra jest napięta, wygląda świeżo i zdrowo, więc jestem bardzo zadowolona – szczególnie biorąc pod uwagę bardzo niską cenę!
  • Vianek. Intensywnie odżywczy krem do twarzy na noc (ok. 22 zł) Właściwie i Vianek i Sylveco mogę brać w ciemno, bo robią dokładnie to, co obiecuje producent i nigdy nie zdarzyły mi się po tych produktach żadne podrażnienia i tym podobne ekscesy. Ten krem dobrze nawilża i odżywia. Po prostu. Więcej mi nie trzeba, na noc idealny!
  • Sylveco. Odżywcza pomadka z peelingiem (ok. 11 zł) Mój absolutny hit, must have, kosmetyczny niezbędnik, no po prostu uwielbiam! Używam tej pomadki nałogowo, jest idealna na zimę, wspaniale złuszcza martwy naskórek i pozostawia usta nawilżone i natłuszczone. Wypróbujcie koniecznie!

DO CIAŁA

  • Ziaja Pro. Maska do rąk i paznokci  (ok. 14 zł) oraz Krem-maska do stóp głęboko odżywcza (ok. 19 zł). Świetne produkty, idealne na zimowe dolegliwości skórne (przesuszenie, zaczerwienienia, a nawet pęknięcia skóry). Moja skóra na dłoniach jest bardzo podrażniona ze względu na AZS, więc nie spodziewałam się jakichś spektakularnych efektów, ale jestem pozytywnie zaskoczona! Stosuję maskę wieczorem i naprawdę bardzo poprawiła stan mojej skóry – ukoiła, wygładziła i nawilżyła. Krem-maska do stóp też w 100% spełnia swoje zadanie. Na dodatek oba produkty bardzo przyjemnie pachną, no i są bardzo tanie, jak na tą pojemność (250ml) i niezwykle wydajne.
  • Ziaja. Peeling cukrowy do ciała z serii Świąteczne aromaty (ok. 11 zł). Uwielbiam cukrowe peelingi i choć często robię je też sama w domu, to jednak te ze sklepu przewyższają moje domowe w jednej kwestii – obłędnego zapachu! Na dodatek utrzymuje się on na ciele przez jakiś czas, no i skóra jest tak pięknie natłuszczona, że nie muszę stosować po ich użyciu balsamu do ciała. Świąteczne aromaty to zdecydowanie to, co lubię najbardziej, więc mam zrobione zapasy tych peelingów jeszcze na co najmniej kilka miesięcy. Moimi drugimi faworytami w tej kategorii są peelingi cukrowe Perfecta, szczególnie marcepanowy, choć ostatnio nie umiem go nigdzie znaleźć (mam nadzieję, że go nie wycofano!).
  • Ziaja. Multimodeling balsam brązujący do ciała (ok. 15 zł).  Bladość mojej skóry osiągnęła w grudniu stan krytyczny, więc jak co roku zaczęłam poszukiwania tego idealnego kosmetyku, który sprawi, że będę ślicznie brązowa (a nie pomarańczowa). Lubię balsamy stopniowo brązujące, bo ich zapach nie jest tak mocny, a przy okazji mam poczucie większej kontroli nad intensywnością koloru. A jeśli mogę się przy okazji lekko ujędrnić i wyszczuplić, to jest to jak wygrana na loterii! Ten balsam bardzo lubię za to, że nie wchłania się błyskawicznie, tylko mam chwilę na dokładne i równomierne wsmarowanie (a wręcz wmasowanie) go w ciało. Odcień opalenizny jest bardzo ciepły i moim zdaniem naturalny. Zapach jest delikatny, nie ma mowy o tym charakterystycznym samoopalaczowym smrodku 😉 Polecam!

DO WŁOSÓW

  • Pantene Pro-V, suchy szampon Volume Booster (ok. 15 zł). Suchy szampon, który zdetronizował zachwalany przeze mnie w poprzedniej części szampon Batiste. Ten pokochałam ze względu na to, że trochę łączy cechy suchego szamponu z lakierem do włosów. Po użyciu są odświeżone, uniesione i takie trochę bardziej sztywne. Moje włosy są raczej z tych cienkich i delikatnych, więc dla mnie to opcja idealna! Zauważyłam też, że po jego użyciu włosy nie elektryzują się tak bardzo pod czapką, co zimą jest ogromnym plusem!

Ależ się dziś rozpisałam! 🙂 Jak zawsze czekam na Wasze opinie i porady – czy stosujecie plan pielęgnacji? Jakie są Wasze ulubione kosmetyczne rytuały? Jakie produkty polecacie?

Plany na 2018

Cóż…Nowy rok, ta sama ja! Styczeń powitaliśmy chorobami, więc wszystkie moje ambitne plany rozpoczęcia „nowego życia” poszły na moment w odstawkę, ale już wracamy do zdrowia, a więc i chęć do zmian ponownie opanowała moje myśli. Wiem, że wiele osób uważa, że robienie noworocznych postanowień to bzdura, że dietę można zacząć każdego dnia i nie trzeba czekać do poniedziałku/do początku miesiąca/do nowego roku, ale ja uważam, że zawsze to jakaś rozrywka w środku ponurej zimy, więc z przyjemnością analizuję mijający rok i snuję plany na przyszłość. A ponieważ ponoć podzielenie się swoimi postanowieniami z innymi ludźmi zwiększa prawdopodobieństwo ich realizacji, postanowiłam zrobić z moich planów cały post – być może niektóre z nich zainspirują Was i także zechcecie wprowadzić  je w życie?

  • DUŻE ZMIANY W SYSTEMIE PLANOWANIA. W tym roku, po wielu miesiącach nieśmiałego podglądania tego typu rozwiązań, zdecydowałam się stworzyć swój pierwszy Bullet Journal. Niebawem opiszę Wam bardziej szczegółowo, co w nim zawarłam, ale już teraz mogę powiedzieć, że jest mi z tym rozwiązaniem bardzo dobrze! W końcu mam wszystko w jednym miejscu, a nie rozrzucone po kilku kalendarzach, notesach i segregatorach, a co najważniejsze mój planner wygląda dokładnie tak, jak ja chcę i jak jest mi najwygodniej. Więcej na ten temat niebawem!
  • PROJECT LIFE – STWORZENIE PIĘKNYCH ALBUMÓW. Kolejna rzecz, której chciałam się podjąć wiele razy, ale coś mnie powstrzymywało. Marzą mi się piękne albumy i w końcu jestem na najlepszej drodze do ich zrobienia! W tym roku chcę zrobić album rodzinny z 2017, a następnie dla każdego z dzieci mini album podsumowujący pierwszy rok ich życia, z miesięcznymi zdjęciami, anegdotkami itp.
  • KONTYNUACJA NAUKI HISZPAŃSKIEGO. Uwielbiam ten język i jego nauka sprawia mi ogromną frajdę, choć nie mogę jej poświęcić tyle czasu, ile bym chciała. Co prawda miałam lektorat z hiszpańskiego na studiach i jakieś podstawy teoretycznie znałam, ale i tak zaczynałam teraz od poziomu zerowego, żeby sobie wszystko jeszcze raz uporządkować w głowie, więc jeśli pod koniec 2018 roku będę na poziomie A2, to będę zadowolona. Myślę, że na blogu pojawi się też post o tym, jak znaleźć czas na naukę języków obcych i jakie stosuję sztuczki, żeby ten język był jak najczęściej obecny w moim codziennym życiu.
  • REGULARNE TRENINGI I ZDROWE ODŻYWIANIE. Punkt obowiązkowy na każdej liście noworocznych postanowień, prawda? Regularna aktywność to już w tej chwili konieczność w moim przypadku, bo naprawdę jestem w fatalnej kondycji i już nawet wnoszenie na pierwsze piętro Karolka i siatek z zakupami powoduje u mnie zadyszkę, więc czas wziąć się w garść! W kwestii odżywiania nasza rodzina stopniowo robi progres. Jakiś czas temu bardzo zainteresowaliśmy się dietą roślinną i staramy się stopniowo eliminować produkty zwierzęce. Od września nie jemy z Mężem mięsa, a spożycie nabiału spadło o jakieś 85%. Ciągle szukamy zdrowszych zamienników naszych ulubionych dań, próbujemy nowości i mam nadzieję, że kolejne miesiące będą przynosić dalsze postępy. Planuję też post o tym, jak przejście na dietę roślinną wpłynęło na nasz domowy budżet, bo wiem, że wiele osób bardzo ciekawi ta kwestia!
  • BARDZIEJ KREATYWNIE! Szukając inspiracji do stworzenia mojego spersonalizowanego kalendarza zauważyłam, że większość osób pięknie je ozdabia, dodając własnoręcznie wykonane rysunki, kaligrafując ciekawe cytaty itp. YouTube codziennie podrzucało mi nowe filmiki niezwykle kreatywnych osób, a ja w końcu uznałam, że też tak chcę! Koniec chowania się za moją stałą wymówką „nie mam talentu plastycznego”. Zaczęłam sobie w moim ascetycznym kalendarzu nieśmiało szkicować, próbuję tworzyć różne napisy i ramki, a może nawet odważę się okiełznać akwarele! Moja chęć do stworzenia czegoś ładnego rozbujała się na tyle, że postanowiłam zrobić coś, czego nie robiłam od kilkunastu lat – zaczęłam haftować! Na początek robię wzory na przyszłoroczne skarpety świąteczne dla naszej rodziny, ale już wiem, że na tym się nie skończy. Nawet nie przypuszczałam, jak wiele przyjemności sprawią mi takie kreatywne rozrywki!
  • PODRÓŻE. Nie jesteśmy jeszcze pewni, gdzie pojechać na dłuższy wakacyjny wypoczynek, ale jest kilka miejsc, które na pewno chcemy zaliczyć w tym roku. Przede wszystkim góry, bo nasz jesienny wypad bardzo nas rozochocił! W kwietniu chcemy znów odwiedzić Pragę i nacieszyć się nią jeszcze przed napływem wielkiej fali turystów. Prawdopodobnie pod koniec lata wybierzemy się też z dziećmi na zwiedzanie Wiednia i Bratysławy. Nie będę oryginalna pisząc, że chcielibyśmy zaliczyć wszystkie europejskie stolice 😉 Zaczynamy od tych, do których mamy najbliżej i zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi.
  • BLIŻEJ NATURY. Chyba nie muszę argumentować, dlaczego! Świeże powietrze i swoboda to wszystko, czego moim dzieciom potrzeba do szczęścia, więc postaram się zapewnić im jak najwięcej czasu w parkach, lasach, górach i nad jeziorami. Kto wie, może nawet zostaniemy działkowiczami, kupimy sobie małą drewnianą altankę, postawimy huśtawkę i spędzimy całe lato patrząc, jak rosną nasze marchewki i pomidorki? 🙂

A Wy? Robicie listy noworocznych postanowień? Jakie są Wasze priorytety i plany na 2018? 

Pomysły na sylwestra z dziećmi

No cóż, ponieważ wygląda na to, że przez najbliższe lata będziemy spędzać ostatni dzień roku w domowym zaciszu, postanowiłam przeczesać Internet w poszukiwaniu pomysłów na zabawy, które będą atrakcyjne zarówno dla nas, jak i dla dzieci, które niezbyt rozumieją, o co w tym wszystkim chodzi 😉

Co robić z dziećmi w sylwestra?

  • ODLICZANIE Z BALONAMI. Genialny w swojej prostocie pomysł! Wystarczy nadmuchać balony, zapisać na nich godziny i co 60 minut przebijać jeden z nich, odliczając tym samym czas, który pozostał do północy. Zacząć można o dowolnej porze, np. już o 16:00.  Do balonów można wrzucić karteczki z zadaniami/zabawami.
  • ZABAWA W PYTANIA. Coś, co my na pewno zrobimy w tym roku! Należy wymyślić kilka pytań (dostosowując je do wieku dzieci) i filmować je podczas udzielania odpowiedzi – będzie z tego piękna pamiątka! Małe dzieci można zapytać np. o ulubiony kolor, ulubioną bajkę, książkę, marzenie itp. Starszym dzieciom można zaproponować wypełnienie całego arkusza z pytaniami (tutaj przykład), a dla młodzieży i dorosłych przygotować karteczki z bardziej zaawansowanymi pytaniami (np. takie jak tutaj lub tutaj).
  • PRZEBIERANKI. Możecie wymyślić motyw przewodni lub pozwolić dzieciom na totalną kreatywność! Przebieranki są super zabawą, zarówno dla dzieci, jak i (większości) dorosłych 😉
  • FOTOBUDKA. W dzisiejszych czasach do stworzenia fotobudki wystarczy właściwie tylko blok techniczny i kolorowy tusz w drukarce. W Internecie znajdziecie mnóstwo darmowych plików z zabawnymi okularami, wąsami, kapeluszami i tym podobnymi akcesoriami. Wystarczy je wydrukować, wyciąć, umieścić na patyku do szaszłyków i robić pamiątkowe zdjęcia! Darmowe pliki do wydruku możecie znaleźć np. tu i tu
  • ROBIENIE SYLWESTROWYCH CZAPECZEK. Do wykonania czapeczki potrzebna jest kartka z bloku technicznego, klej, nożyczki, kredki i ewentualnie różne ozdoby (naklejki, brokat, pompony itp.) według uznania. Dzieci mogą dać upust swojej kreatywności, a do naszych obowiązków należy jedynie złożenie ich projektu w całość 🙂 Przykład znajdziecie tutaj!
  • KARAOKE. Nic dodać, nic ująć 😉
  • WSPÓLNE DEKOROWANIE. Dzieci uwielbiają angażować się we wszystkie „dorosłe” zadania, więc na pewno chętnie pomogą przy przygotowywaniu sylwestrowych dekoracji. Czy może być większa frajda od rozsypywania wszędzie konfetti? 😉 Starsze dzieci mogą pomóc przy wycinaniu wydrukowanych wcześniej girland i etykiet (np. tych lub tych). Młodsze dzieci mogą pomóc nakryć do stołu.
  • WSPÓLNE PRZYGOTOWYWANIE PRZEKĄSEK. Co powiecie na wspólne dekorowanie sylwestrowych babeczek? A może owocowe szaszłyki? Czas spędzony wspólnie w kuchni na pewno umili oczekiwanie na północ, a i jest prawie 100% gwarancją, że dziecko zje to, co samo przygotowało, więc korzyść jest podwójna 😉
  • ZIMNE OGNIE. Bezpieczniejsza, ale równie efektowna alternatywa dla fajerwerków. Dzieci na pewno będą zachwycone!

To póki co wszystkie moje pomysły na sylwestra z dziećmi, ale jestem pewna, że tradycyjnie już na pewno dodacie jakieś ciekawe aktywności do tej listy! Czekam na Wasze komentarze! 🙂

Wesołych Świąt!

Czego mogę Wam życzyć z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia? Myślę, że tego samego, czego życzę samej sobie…

RODZINNYCH ŚWIĄT, podczas których docenimy to, że dane jest nam spędzić je razem.

SPOKOJU, który przyda nam się po wielu dniach troszkę niepotrzebnej przedświątecznej gonitwy.

ZDROWIA, bo choć to banał, to jednak nie ma niczego ważniejszego (wiem, co mówię, ostatnie dwa lata z rzędu musieliśmy w Wigilię odwiedzać pogotowie…)

SZCZĘŚCIA i radości z małych, pozornie nieistotnych chwil i rzeczy.

SPEŁNIENIA MARZEŃ, a raczej siły i determinacji, by podjąć się ich realizacji!

Wesołych Świąt! 🙂