All posts by zorganizowana

Porządek w zabawkach w 4 krokach

Nigdy nie przypuszczałam, że moim największym organizacyjnym problemem będą pluszaki, klocki i gadżety dla lalek. A jednak. Zostałam pokonana. Zabawki moich dzieci zaczęłam znajdywać w każdym kącie naszego mieszkania. W ich pokoju czasem ciężko było znaleźć wolny kawałek podłogi…

Jakiś czas temu zaczęliśmy stopniowo wprowadzać nasz mini program naprawczy, który powoli pomaga nam uporać się z tym chaosem. Nie jest jeszcze idealnie, ale widzę światełko w tunelu. Mam nadzieję, że kilka porad zawartych w tym wpisie okaże się przydatnych dla tych z Was, które również zmagają się z problemem wszędobylskich zabawek.

PORZĄDEK W ZABAWKACH W 4 KROKACH

  1. Obserwuj którymi zabawkami Twoje dzieci bawią się najczęściej, najchętniej i najdłużej, a które idą w odstawkę po dwóch sekundach lub nie są w ogóle używane. Najprawdopodobniej dostrzeżesz pewien schemat, który pomoże Ci w kolejnych krokach.
  2. Zrób selekcję zabawek. Wybierz te, które są najbardziej wartościowe oraz zachowaj te ulubione. Zabawki zepsute wyrzuć. Te nieużywane i niechciane spróbuj sprzedać lub oddaj komuś, kto się z nich ucieszy.
  3. Zorganizuj i ułóż zabawki tak, by były łatwo dostępne dla dzieci. Jeśli ich pokoik jest mały i macie niewiele miejsca na przechowywanie, to zastosuj sztuczkę z rotacją zabawek – chowaj niektóre do pudeł i wymieniaj je co kilka miesięcy. Dzieci będą zachwycone, urok nowości zrobi swoje 😉
  4. Ogranicz napływ zabawek. Przeanalizuj dokładnie, skąd się wzięła tak duża ilość zabawek w Waszym domu. Czy to prezenty? A może uleganie zachciankom? Wprowadź ograniczenia, żeby nie dopuścić do ponownego nagromadzenia różnego rodzaju drobiazgów w pokoju dzieci.

Najważniejsza porada – pod żadnym pozorem nie wyrzucaj zabawek w obecności dzieci, bo gwarantuję, że natychmiast uznają, że to, czego chcesz się pozbyć, jest najbardziej atrakcyjnym przedmiotem na całym świecie! 😉

Jakie są Wasze sposoby na porządek w zabawkach?

Jak stworzyć i zorganizować spójną garderobę?

Co przychodzi Ci na myśl, gdy widzisz hasło „zorganizowana garderoba”? Ja oczami wyobraźni widzę białe pomieszczenie, na środku którego stoi wieszak, a na nim równiutko zawieszone ubrania w kolorze czarnym, białym i ewentualnie szarym lub beżowym. Wszystko na takich samych wieszakach, ma się rozumieć. Pod spodem w równym rządku stoi kilka par klasycznych butów. Obok jedna torebka. Masz podobną wizję? Nie da się ukryć, że większości osób zorganizowana szafa kojarzy się z szafą minimalistyczną, wręcz ascetyczną. Ale czy tak musi być?

Pora na wyznanie, które rozczaruje wiele osób (a na pewno te, które prosiły mnie o wpis o minimalistycznej garderobie) – mam całkiem sporo ubrań. Daleko mi do posiadania modnej od kilku lat capsule wardrobe, zdecydowanie nie byłabym w stanie ograniczyć się do np. 36 elementów garderoby. Ale czy to oznacza, że w mojej szafie panuje totalny chaos, kupuję ubrania bez opamiętania i wydaję na to mnóstwo pieniędzy? Nie, nie i nie!

Słowo klucz na dziś to SPÓJNOŚĆ. Do tego dążę w swojej garderobie i właśnie owa spójność sprawia, że zawsze wiem, czego szukać na zakupach oraz mam pewność, że kupuję rzeczy, które do siebie pasują i są w jednym (moim!) stylu. Moja garderoba jest przemyślana, ale nie narzucam sobie nierealnych ograniczeń. Ilość ubrań mnie nie przytłacza, więc łatwo jest je zorganizować. Spójność w połączeniu z porządkiem daje duet idealny, dzięki któremu nie ma mowy o marnowaniu czasu, energii i pieniędzy! Wystarczy odnaleźć swój styl i kierować się nim podczas zakupów. W dzisiejszym wpisie opowiem o tym, jak krok po kroku tworzyłam moją spójną i zorganizowaną garderobę, ale muszę na początku lojalnie uprzedzić, że nie jest to zadanie na jedno popołudnie. Ale spokojnie, zacząć można w każdej chwili! 🙂

 

SPÓJNA I ZORGANIZOWANA GARDEROBA KROK PO KROKU

 

1. POMYSŁY I INSPIRACJE. Zaczyna się przyjemnie, bo która z nas nie lubi wertować gazet lub szukać pomysłów na Pinterest? Ja uwielbiam i od kilku lat niestrudzenie tworzę tablicę ze stylizacjami, które wpadły mi w oko. Jeśli też to robisz, to pierwsze zadanie prawie skończone. Jeśli to Twoje początki, to wybierz sposób przechowywania inspiracji i zacznij je gromadzić. Możesz wycinać je z gazet i wklejać do zeszytu, możesz surfować po Internecie i zapisywać ciekawe zdjęcia w folderach lub skorzystać np. ze wspomnianego wcześniej Pinterest. Zbieraj wszystko, co Cię inspiruje – gotowe stylizacje, ale też zdjęcia na których jest biżuteria, buty, pomysły na palety kolorystyczne. Cokolwiek, co Ci się spodoba. W 95% przypadków wystarczy potem jeden rzut oka, by zdefiniować, jaki styl jest bliski Twojemu sercu.

2. OKREŚL PREFEROWANY STYL. Wcale nie musi być jeden! U mnie dominuje minimalizm, ale pojawiają się też akcenty boho i sportowe. Może u Ciebie będzie się mieszać na przykład styl romantyczny z rockowym?

3. OKREŚL PALETĘ BARW. Tutaj znowu zazwyczaj wystarczy jedno spojrzenie na zgromadzone inspiracje, by móc stwierdzić, czy preferujesz kolory stonowane, pastele, a może radosny mix żywych barw. W tym momencie zachęcam również do chociażby pobieżnego zrobienia analizy kolorystycznej i wybrania do swojej palety barw tych kolorów, w których faktycznie będzie Ci do twarzy (przydatne linki umieszczę na końcu tego wpisu). Warto określić kolory bazowe, kolory dodatkowe oraz akcenty kolorystyczne. U mnie dominują kolory neutralne, wśród dodatkowych dżins i khaki, a w akcentach bardzo często pojawia się moja ukochana czerwień! Idealnie byłoby również stworzyć dwie palety kolorystyczne, w zależności od sezonów. Wiosną i latem wybrać kolory  jaśniejsze, bardziej żywe, a jesienią i zimą ciemniejsze, stonowane. Oprócz kolorów, skup się też na wzorach, które często pojawiają się w Twoich inspiracjach. Paski, kropki, a może kwiaty…?

4. OKREŚL SWOJE POTRZEBY I STYL ŻYCIA. Co robisz w ciągu dnia? Czy oczekuje się od Ciebie konkretnego ubioru? Może przez 70% tygodnia musisz być w koszuli i marynarce, a pozostałe 30% zawsze spędzasz aktywnie? A może tak, jak ja, opiekujesz się dzieckiem, pracujesz w domu, a okazje do wystrojenia się przytrafiają Ci się maksymalnie dwa razy w roku?

5. PORZĄDKI W SZAFIE. Moment, na który wszyscy czekali. Rytualne wyrzucenie całej zawartości szafy na podłogę i ostra selekcja zawartości, z uwzględnieniem wniosków wyciągniętych z poprzednich punktów. Co do mnie nie pasuje? W czym wyglądam źle? Czego nigdy nie noszę (i dlaczego!)? Na cały proces warto poświęcić kilka godzin, można zaprosić do domu wsparcie w postaci osób trzecich i rzetelnie przejrzeć każdą sztukę garderoby, zostawiając tylko to, co pasuje do stylu, który Ci się podoba, co dobrze na Tobie leży i jest spójne kolorystycznie. Rzeczy, których nie będziesz już nosić, spróbuj sprzedać – zdobędziesz w ten sposób pieniądze na nowe zakupy. Sprytnym sposobem na zweryfikowanie, co tak naprawdę nosimy, jest zawieszenie wieszaków w szafie w odwrotny sposób. Przy wyciąganiu ubrań odwieszamy je już prawidłowo. Po jakimś czasie będzie wyraźnie widać, które ubrania nie zostały nawet tknięte. Przyjęło się zasadę, że jeśli czegoś nie nosimy przez dwa lata, to można się tego pozbyć. Moim zdaniem rok w zupełności wystarcza na zweryfikowanie tej kwestii.

6. ZRÓB LISTĘ TEGO, CZEGO CI BRAKUJE. Ale wpisz na nią konkrety! Np. czarna koszula na guziki z kołnierzykiem zapinanym pod szyję, czerwona obcisła sukienka mini z długim rękawem, białe sportowe buty z przewiewnej tkaniny. Konkrety pozwolą uniknąć bezsensownych zakupów i sprawdzają się o wiele lepiej, niż lakoniczny zapis „buty” lub „sukienka”. Ja swoją listę zakupów zapisałam w aplikacji Trello, żeby mieć do niej stały dostęp, zarówno gdy robię zakupy stacjonarnie, jak i online.

7. ROZŁÓŻ ZAKUPY W CZASIE. Nie musisz kupować wszystkiego od razu! Na samym początku moja lista zakupów była niedorzecznie długa. Właściwie prawie cała moja garderoba wymagała wymiany, bo po ciążach nic na mnie nie pasowało i wszystko było nijakie. Ale posiadanie bardzo konkretnej listy zakupów sprawiło, że zamiast kręcić się w amoku po centrum handlowym, mogłam po prostu raz na jakiś czas zasiąść spokojnie przed komputerem i poświęcić chwilę na znalezienie dokładnie takiego produktu, jakiego potrzebuję i to w cenie, która mi odpowiada (niejednokrotnie z fajną zniżką, bo często większe zakupy, np. butów lub okryć wierzchnich, zostawiałam sobie na okres wyprzedaży). I tak miesiąc po miesiącu udało mi się powoli zrekonstruować moją garderobę bez większych strat w naszym domowym budżecie.

8. ZORGANIZUJ SZAFĘ. Nawet najpiękniejsza i najbardziej przemyślana garderoba nie spełni swojej funkcji, jeśli będzie jej towarzyszyć gigantyczny bałagan. Przede wszystkim, jeśli coś jest poupychane w szufladach, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że zapomnisz o tym, że to w ogóle masz. Po drugie, jeśli dbamy o nasze ubrania, to będą nam one dłużej służyć. Po trzecie, uporządkowana garderoba to gigantyczne ułatwienie podczas komponowania stylizacji, ponieważ dokładnie widać, co się w niej znajduje. Idealnie by było, gdyby wszystkie ubrania mogły wisieć i przez cały czas cieszyć nasze oko. Ale większość z nas musi oszczędzać przestrzeń i ubrania składać. Warto wtedy posegregować je tematycznie. Na półkach w mojej garderobie znajduje się kilka stosików, odpowiednio: góry, spodnie długie, krótkie spodenki (w sezonie wiosna/lato), ubrania sportowe, ubrania domowe. Wiszą natomiast sukienki, koszule i okrycia wierzchnie. Ubrania składam „standardowo”, ale gdybym miała wysuwane szuflady, to zdecydowałabym się poskładać je tak, jak ubrania dzieci, czyli zgodnie z metodą Konmari. Akcesoria znajdują się na półce pod ubraniami, posegregowane w opisanych pudłach. Na samym dole stoją buty, choć mam jeszcze w garderobie ukryty jeden regał (tam jednak przechowuję jedynie buty sportowe).

Znajdź taki system, który jest dla Ciebie najwygodniejszy! To bardzo ważne, bo już niejednokrotnie przekonałam się, że nabożne kopiowanie czyjegoś sposobu organizacji zazwyczaj się nie sprawdza. Składaj na różne sposoby, przewieszaj, wykorzystuj pomoce (np. pudła, organizery do szuflad itp.). Kombinuj, aż znajdziesz taki system, przy którym korzystanie z garderoby będzie przyjemnością! Uporządkowana szafa naprawdę pozwala na zaoszczędzenie czasu i nerwów, coś o tym wiem 😉

Inspiracje znajdziesz między innymi tutaj.

 

Co jeszcze możesz zrobić?

Jeśli mimo posiadania spójnej stylistycznie i kolorystycznie garderoby nadal każdego poranka zastanawiasz się, w co się ubrać, to proponuję poświęcić jedno popołudnie na zabawę w stylistę. Potrzebny Ci będzie dostęp do Internetu, aparat w telefonie i ewentualnie specjalna aplikacja (opcjonalnie). Przejrzyj swoje inspiracje i zobacz, które stylizacje możesz skopiować z ubrań, które już masz. Ułóż te ubrania na podłodze i zrób im zdjęcie. Zapisz w osobnym folderze lub w aplikacji. Proste? No pewnie! Opcja numer dwa (przydatna, gdy masz problem ze stworzeniem stylizacji z konkretnego produktu): wejdź na Pinterest i wpisz np. „red blazer outfit ideas„. Natychmiast wyskoczy Ci mnóstwo pomysłów na zestawy, w których główną rolę gra czerwona marynarka. Wybierz ten, który Ci się podoba i który możesz skomponować z ubrań, które masz już w szafie, a następnie zrób zdjęcie. W chwilach kryzysu pt. nie mam co na siebie włożyć, po prostu zerknij na zdjęcia 🙂

 

Przydatne linki:

  • ANALIZA KOLORYSTYCZNA:

Analiza kolorystyczna w domowych warunkach – blog Osobista Stylistka

Jaką porą roku jesteś?patinaa/YouTube

  • APLIKACJE DO ORGANIZACJI GARDEROBY:

ClosetSpace (Android, tutaj iOS)

Stylicious (Android, tutaj iOS)

Stylebook (iOS)

  • NARZĘDZIA DO TWORZENIA PALET KOLORYSTYCZNYCH:

Canva Color Palette Generator (tworzenie palet kolorystycznych ze zdjęć)

Adobe Color CC

Coolors

 

Tworzenie spójnej i zorganizowanej garderoby to zdecydowanie długi proces, ale z czasem przekonacie się, że naprawdę było warto! 🙂

 

 

Zdjęcie 1 – Kaboompics

Zdjęcie 2 – Priscilla Du Preez on Unsplash

Jak sprzątać przy małych dzieciach?


Mamą dwójki dzieci jestem od 20 miesięcy. Przez ten czas zrozumiałam, że stwierdzenie „jedno dziecko jest jak jedno, a dwójka jak dwadzieścia” jest bardzo prawdziwe. Niemal każda (pozornie banalna) czynność, przy dwójce maluchów staje się bardziej skomplikowana. Ubieranie (siebie i ich), przygotowywanie posiłków (o konsumowaniu nawet nie wspominam!), zakupy, spacery…Mogłabym tak wymieniać bardzo długo! Jedną z czynności, która stała się nie lada wyczynem, jest również oczywiście sprzątanie. Bądźmy szczere – zmęczenie, wieczny chaos i brak czasu nie są czynnikami sprzyjającymi posiadaniu sterylnie czystego domu. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale bałagan bardzo mnie frustruje, więc zachowanie względnego porządku jest istotne dla mojego zdrowia psychicznego 😉 Wypracowałam więc sobie pewien schemat działania, przy którym sprzątanie z małymi dziećmi w domu staje się realne i wykonalne. Nie gwarantuję jednak, że porządek potrwa długo! 😉

  1. OBNIŻ SWOJE OCZEKIWANIA. Smutne, ale prawdziwe. Nie ma co oczekiwać, że dom będzie błyszczeć, jak za „starych, dobrych czasów”. Ba! O ile przy jednym dziecku sprzątanie bywało jeszcze wykonalne, to przy większej ilości dzieci może być trudniej i trzeba się z tym pogodzić i zaakceptować nową sytuację (chyba właśnie stałam się sprzątaniowym coachem… 😉 ). Co to oznacza w praktyce? Ustalenie nowych priorytetów, oczywiście. Zastanów się, co jest dla Ciebie najważniejsze – jakie warunki muszą być spełnione, żebyś uznała, że masz w domu w miarę czysto i mogła spać spokojnie, bez zamartwiania się, że zaniedbujesz dom? Dla mnie są to naczynia (na bieżąco myte w zmywarce), zrobione pranie i poodkurzane podłogi. Tyle. Jak widzisz nie ma tu mycia lamp, zeskrobywania resztek mydlin z zakamarków kabiny prysznicowej i innych absorbujących czynności. Pewne rzeczy naprawdę mogą (a często muszą) poczekać. I tyle! Czy to oznacza, że od 20 miesięcy nie ścierałam kurzy i nie myłam okien? Nie! Zrobiłam to wtedy, gdy miałam odpowiednie warunki, nic na siłę. Żegnaj perfekcjonizmie!
  2. ROZBIJ GŁÓWNE ZADANIA NA MNIEJSZE CZYNNOŚCI. Takie, które zajmują mało czasu. Nie musisz zamykać się w łazience na godzinę, żeby ją posprzątać. Możesz umyć umywalkę po porannym myciu zębów, wyszorować wannę podczas drzemki dzieci (choć szczerze mówiąc wtedy to najlepiej samemu się zdrzemnąć), a wieczorem zdezynfekować toaletę. Nie zapominajmy również o tym, że pewne zadania mogą być wykonywane w tym samym czasie (czyli nie trzeba patrzeć bezmyślnie na czajnik, w którym gotuje się woda, można w tym czasie opróżnić zmywarkę). Oczywiście mała systematyczność w naszych priorytetowych zadaniach też nie zaszkodzi. Dla mnie oznacza to, że każdego dnia włączam jedną pralkę prania, jak również zawsze rano wyciągam ze zmywarki czyste naczynia, żebym przez cały dzień mogła na bieżąco wkładać do niej te brudne i włączyć ją wieczorem. Te czynności stały się już nawykiem, a wręcz częścią moich porannych rytuałów (żegnajcie czasy, gdy rytuałem była poranna prasówka nad kubkiem gorącej herbaty – takie rzeczy to tylko na Instagramie! 😉 )
  3. TRZYMAJ ŚRODKI CZYSTOŚCI W WYGODNYCH MIEJSCACH. A właściwie dogodnych. Takich, gdzie będą potrzebne i używane. Bo tak szczerze mówiąc, to jeśli mój syn słodko drzemie w swoim łóżeczku, które stoi zaraz obok drzwi garderoby, gdzie na jednej z półek stoją środki czystości, to chyba jest oczywiste, że za żadne skarby świata tam nie pójdę, prawda? Przecież nie zaryzykuję, że się obudzi i pozbawi mnie tych cennych chwil spokoju! Dlatego środki do czyszczenia łazienki mam w łazience, te do kuchni w kuchni itd. To na wypadek, gdyby coś mi odbiło i zamiast wykorzystać czas drzemki dzieci na oglądanie ulubionego serialu, zechciałabym zmarnować go na pucowanie mojego białego zlewu 😉 A tak na poważnie, to mając te środki w zasięgu ręki, łatwiej jest stosować się do punktu 2 (patrz wyżej). Ważne! Wszyscy tu jesteśmy dorosłymi i odpowiedzialnymi ludźmi, ale tak dla spokoju sumienia przypominam, że choć środki czyszczące mają być w zasięgu naszych rąk, to od dziecięcych łapek trzymamy je z daleka (jak najwyżej lub odpowiednio zabezpieczone).
  4. ZAJMIJ CZYMŚ DZIECI NA CZAS SPRZĄTANIA. Z noworodkiem nie ma problemu, ale dzieci bardziej mobilne trudno utrzymać w miejscu…Można spróbować je unieruchomić na chwilę w krzesełku, łóżeczku, bujaczku itp. Starsze dzieci czymś zająć – kolorowaniem (bardzo polecam wodne kolorowanki), bajką itp. Ja często wkładam moją dwójkę do łóżeczka Karolka, mocuję wszystkie szczebelki, żeby nie mieli jak wyjść, wrzucam im kilka zabawek i dzięki temu mogę np. spokojnie umyć podłogę.
  5. ANGAŻUJ INNYCH DO POMOCY. Wspólne większe sprzątanie w weekend, gdy mąż jest w domu? Jak najbardziej! Wielkie porządki, gdy dzieci są u babci? Bardzo chętnie! Błagam, szanujmy swoje zdrowie i nie zamęczajmy się, nie bierzmy wszystkiego na siebie! Opieka nad dziećmi jest już sama w sobie wystarczająco wyczerpująca! 😉

Wnioski? Nie ma magicznej sztuczki, która sprawi, że sprzątanie przy małych dzieciach będzie szybkie, łatwe i skuteczne. Bez odrobiny wysiłku i zaangażowania się nie obejdzie, niestety. Ale bez przesadnego perfekcjonizmu też można mieć uporządkowany dom. Może nie taki, który przez całą dobę jest gotowy na test białej rękawiczki, ale do tego jeszcze kiedyś dojdziemy – gdy dzieci pójdą na studia 😉

PS. Listy kontrolne pomocne podczas sprzątania znajdują się w Niezbędniku Zorganizowanej

Wielkanocny konkurs z BranQ

Kochani! Wraz z BranQ przygotowaliśmy dla Was szybki konkurs z okazji nadchodzących świąt Wielkanocnych! 🙂

Wszyscy wiemy, że prace kuchenne są o wiele przyjemniejsze, gdy mamy do dyspozycji różne przydatne gadżety, pojemniki i akcesoria. Dlatego też, aby ułatwić i umilić Wam przedświąteczne gotowanie, przygotowaliśmy dla Was zestaw kuchennych pomocników!

W skład zestawu wchodzą:

  • deska do krojenia
  • organizer na przyprawy
  • zestaw 3 pojemników do deserów na zimno
  • duży pojemnik na ciasto

Do wygrania są 3 zestawy. Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzach pod tym wpisem udzielić odpowiedzi na pytanie:

Jaka jest Twoja ulubiona Wielkanocna potrawa? Opisz ją i wyjaśnij, dlaczego tak bardzo ją lubisz. 🙂

Na Wasze odpowiedzi czekamy w dniach 26-27.03.2018 (do wtorku do końca dnia).

Spośród nadesłanych komentarzy wybierzemy trzy zwycięskie, których autorki otrzymają zestaw nagród.

Wyniki ogłosimy tutaj w środę 28.03.2018, a nagrody postaramy się wysłać na tyle szybko, by dotarły do Was przed Wielkanocą.

 

Już nie możemy się doczekać Waszych smakowitych opowieści! 🙂

 

WYNIKI KONKURSU

Serdecznie gratulujemy:

  • Karolina Mazur
  • JOANNA
  • Justyna

Prosimy Was o przysłanie adresu do wysyłki oraz numeru telefonu na maila kontakt@zorganizowana.com 🙂 Im szybciej je dostaniemy, tym szybciej wyślemy nagrody!

Dziękujemy wszystkim za komentarze, po których jeszcze bardziej nie możemy doczekać się Wielkanocy!

„Gotuję, nie marnuję. Kuchnia zero waste po polsku” – recenzja

Do śmietników na całym świecie trafia 1,3 miliarda ton żywności rocznie. Marnujemy co drugie jabłko i co trzecią wyłowioną z jeziora albo morza rybę. Tyle jedzenia wystarczyłoby do nakarmienia 3 miliardów ludzi.

Dane statystyczne, które pojawiają się już we wstępie książki „Gotuję, nie marnuję. Kuchnia zero waste po polsku” autorstwa Sylwii Majcher, robią wrażenie. Myślę, że każdemu z nas od czasu do czasu przychodzi na myśl, że być może wyrzucamy odrobinę za dużo jedzenia i w głębi duszy obiecujemy  sobie poprawę, ale dopiero gdy zobaczymy, jak ten problem wygląda w skali naszego kraju, kontynentu lub świata, wówczas dociera do nas w pełni, że pora skończyć z obietnicami, czas przejść do działania.

Przestaliśmy szanować jedzenie” pisze autorka i trudno się z tymi słowami nie zgodzić. Ja sama, choć staram się planować posiłki, a na swoim blogu promuję  robienie przemyślanych zakupów, mam na swoim koncie spektakularne (i regularne) wpadki związane z pleśniejącym pieczywem, gnijącymi ziemniakami i zepsutym serem ukrytym w rogu lodówki. Lektura tej książki była więc dla mnie niezwykle inspirująca i motywująca, bo zrozumiałam, że na nic zda się znajomość teorii, jeśli nie będziemy jej stosować w praktyce i to w 100%, a nie wybiórczo.

Książka „Gotuję, nie marnuję” jest podzielona na dwie części. W pierwszej autorka wymienia 5 zasad niemarnowania żywności i po kolei opisuje każdą z nich. Jest mowa o planowaniu, ograniczaniu, przechowywaniu, przetwarzaniu oraz wykorzystywaniu resztek. Są porady dotyczące robienia idealnej listy zakupów, mrożenia, pasteryzacji, interpretowania terminów ważności produktów…Jest tu wszystko, co musicie wiedzieć w teorii. Jest również przykład tygodniowego menu, w którym nic się nie marnuje!

Druga część zawiera konkretne przepisy kulinarne, w których wykorzystywane są resztki. Przepisy są pogrupowane według najczęściej marnowanych składników, co jest rewelacyjnym rozwiązaniem! Mnie najbardziej zainteresowała część dotycząca pieczywa oraz owoców. Przepisy są proste, nie wymagają użycia skomplikowanych sprzętów kuchennych, więc nie ma wymówek! Najbardziej podoba mi się to, że autorka podała sposoby na wykorzystanie tego, co zazwyczaj ląduje w śmietniku. Jest więc przepis na bulion warzywny z obierek, chipsy z obierek ziemniaków albo sałatkę z resztkami wędlin (które są w czołówce najczęściej wyrzucanych produktów spożywczych). Kreatywność przede wszystkim!

Co zrobiłam po lekturze książki „Gotuję, nie marnuję”? Przede wszystkim przejrzałam wszystkie moje kuchenne zapasy, żeby upewnić się, czy nadają się jeszcze do spożycia. Następnie wybrałam te produkty, które są przeze mnie permanentnie pomijane podczas przygotowywania posiłków (bo nie mam na nie pomysłu) i znalazłam kilka przepisów na dania, w których możemy je wykorzystać. Postanowiłam też stworzyć sobie małą ściągę z rozpiską, jak wykorzystywać resztki z naszych ulubionych dań. Wracam też do skrupulatnego planowania posiłków, przygotowywania wielu składników wcześniej (np. mrożenia paczuszek z owocami na smoothies, które często psuły się, zanim zdążyliśmy je wykorzystać) i robienia zakupów z dokładną listą, bez odstępstw i kaprysów! A nie mówiłam, że poczułam się zainspirowana? 🙂 Będzie bez resztek, bez zbędnych wydatków, a przy okazji zdrowiej!

Kochani, jeśli zaczynacie przygodę z planowaniem posiłków (lub brakuje Wam do tego motywacji), jeśli chcecie zaoszczędzić na jedzeniu, jeśli nie jest Wam obojętne to, jak wiele jedzenia się marnuje i jeśli lubicie odkrywać nowe przepisy kulinarne, to książka Sylwii Majcher jest dla Was! Jak pisze autorka „ograniczenie marnowania żywności to już nie fanaberia, tylko konieczność”. Pamiętajmy o tym dokonując naszych codziennych wyborów – zero waste to styl życia możliwy do osiągnięcia dla każdego, wystarczy tylko chcieć! 🙂