Alternatywy dla tradycyjnej choinki

Posiadanie dziecka zmusza nas czasem (często) do wielu ustępstw. Nie mam tu zamiaru narzekać, bo tak naprawdę wcale nie żal mi aż tak bardzo tych wieczornych spontanicznych wyjść do knajpek, rezygnowania z wydatków na własne przyjemności, ponieważ znalazłam kilka uroczych bluzeczek dla Córeczki, czy wielu godzin, które miałam tylko i wyłącznie dla siebie i Męża. I nie żal mi też tej tegorocznej choinki, którą ze względów bezpieczeństwa musimy w tym roku zastąpić czymś innym. Czym? Prawdopodobnie zdecydujemy się na małą choinkę w doniczce, którą postawimy na wysokiej szafce – na tyle wysokiej, by wszędobylska Ninka nie mogła do niej dosięgnąć, zerwać światełek, zjeść łańcucha, stłuc bombek…Wiecie, o co chodzi! Nie jest to jednak jedyna opcja – zobaczcie, jakie inne alternatywy dla tradycyjnej choinki udało mi się znaleźć (nie tylko dla rodzin z małymi dziećmi!):

winter_wall25

Mr Kate

.

70728_trendingimage

Wedding Chicks

.

cardboard-Christmas-tree

Chatelaine

.

Emily-Henderson-Holiday-Tiny-Prints-acrylic-block-christmas-tree-instagram

Style by Emily Henderson

.

w1000_h1000

Domino

.

IMG_5361

Enjoy Your Home

.

Juletræ af maskingtape og taburet malet med Dyrup 1

Bettina Holst

.

IMG_9990

Toddler Approved

.

A jak Wy radzicie sobie z zabezpieczaniem dekoracji świątecznych przed dziećmi? 🙂

ZORGANIZOWANA
  • Ja niestety nie mam dzieci, ale za to mam dwa koty. A to chyba gorzej od dziecka. Problem kotów na choince rozwiązałam zastępując tradycyjne szklane bombki, na bombki ręcznie robione z „bezpiecznych” materiałów – papier, filc, sucha porcelana, czy masa solna, słoma. Na choince wieszam też suszone pomarańcze i cukierki. Są to takie materiały, które, nawet po kilkakrotnym spotkaniu z podłogą, zachowują lub prawie zachowuja swój pierwotny kształt. Dlatego od kilku lat w światecznym sezonie przestałam bać sie wychodzić z domu, bo koty zwalą choinkę i wszystkie bombki wytłuką

    • zorganizowana

      Nie pomyślałam o tym, że faktycznie zwierzęta też potrafią nieźle nabroić! Na szczęście, jak widać, sposobów na „bezpieczną” choinkę jest wiele! 🙂

  • My póki co kupujemy na wszelki wypadek bombki plastikowe, a nie szklane. Ale chłopcy wiedzą po prostu, że choinka to nie zabawka i już, w poprzednich latach strat nie było 🙂 Poza tym mamy ogromne szczęście, bo nasze koty nie wskakują na choinkę – a podobno często się to zdarza! Lubią tylko przesiadywać pod nią – pewnie wyobrażają sobie, że są w lesie 😉

    • zorganizowana

      Hihihi oczami wyobraźni widzę te rozmarzone koty pod choinką hihi 😉

      • Najlepsze jest to, że jak się już choinkę zabierze, to jeszcze z tydzień tam siedzą i tęsknią 😀

        • zorganizowana

          Ooooooo jak słodko! 😀

  • Dobra alternatywa, ale to jednak nie to samo co prawdziwa choina. Lecz jeśli ktoś naprawdę nie może sobie pozwolić na tradycyjne drzewko, myślę, że powyższe propozycje się sprawdzą 🙂

    • zorganizowana

      To prawda! Nic nie zastąpi tradycyjnej choinki! 🙂

  • Hm, chyba nie wkleiło mi się za pierwszym razem, próbuję ponownie – co nieco o dzieciach i choinkach, ale nie tylko 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=fbnmvS-lRAk

    • zorganizowana

      Dziękuję, zaraz obejrzę 🙂

      • zorganizowana

        Haha już to kiedyś gdzieś widziałam, bardzo prawdziwe 😀

  • Anna

    To którą opcję wybieracie w tym roku? 🙂

    My w końcu będziemy mieli porządne drzewko! Nie krzywy metrowy świerczek wsadzony do starej doniczki i zasypany kocim żwirkiem (true story, w poprzednich latach albo w ogóle zapominaliśmy o stojaku, albo w ostatniej chwili kupowaliśmy jakiś plastikowy szajs, który zaraz pękał i trzeba było tworzyć dziwne konstrukcje, żeby drzewko się nie przewracało) – wieczorem przyjedzie do nas prosto ze szkółki dwumetrowa jodła! 😀 Do tego kupiliśmy wczoraj piękny metalowy stojak – mąż prawie zemdlał, jak usłyszał cenę, ale przekonałam go, że przetrwa wiele lat i przekażemy go wnukom w spadku, więc to prawie jak inwestycja 😉 Postanowiłam też, że nigdy więcej plastikowych bombek – mam spory zapas z zeszłych lat, ale doszłam do wniosku, że nie będę wieszać na choince czegoś, co mi się nie podoba. Bo niestety tylko na pierwszy rzut oka wyglądają tak jak szklane, nie mają jednak tej magii… Upiekłam masę pierniczków (pierwszą partię już zjedliśmy, więc musiałam tej nocy zająć się drugą i gdzieś ją dobrze schować, żeby dotrwała do ubierania choinki :D), a dziś mam jeszcze zamiar wybrać się do sklepu papierniczego po ładny dwustronny papier i zrobić trochę ozdób. A, no tak, zapomniałam, mamy jeszcze nasze koślawe ozdoby z masy solnej 🙂 Biję się jeszcze z myślami (no dobra, z budżetem), jeśli chodzi o bombki – być może skuszę się na rozpoczęcie swojego długofalowego planu już w tym roku: planuję zaopatrzyć się w bazę w postaci zwykłych gładkich bombek i co roku dokupować do nich np. dwie bombki w innym kształcie – mikołaje, bałwanki, aniołki itd. Ach, no i gwiazda na czubek! Spróbuję zrobić sama, o ile uda mi się znaleźć ładny papier 🙂

    Napisałam, idzie w świat, nie mam teraz wyjścia, tylko muszę wszystkie plany zrealizować – mam nadzieję, że nie będzie to choinkowa klęska jak co roku 😀

    • Nie no z takim planem nie może się nie udać! Wydrukuj ten komentarz, podpisz i kontrakt z samą sobą gotowy! W ogóle to dwumetrowa jodła bardzo podziałała na moją wyobraźnię – super!
      Ja w ostatniej chwili zmieniłam zdanie i uznałam, że pierniczę wszystko, nie będę się obawiać o zdewastowanie choinki, robimy żywą, normalnej wielkości i z normalnymi bombkami! Najwyżej Ninka stłucze, trudno! Nie chcę mieć miniaturki z IKEI, nie, nie, nie! Te Święta są dla nas tak wyjątkowe, że choinka musi być jednak tradycyjna 🙂
      No dobra, mam trochę wątpliwości co do bombek, mam właśnie szklane i mają dużą wartość sentymentalną, więc może zawiesimy drewniane ozdoby…Zobaczymy wieczorem!
      Życzę Ci zrealizowania wszystkich choinkowych planów! :*

      • Anna

        Już wiem, że się nie uda… Nic dziś nie kupiłam, a poza tym mi się nie chce, ciężki dzień miałam ;D Trudno, zawiesimy te plastikowe + papierowe ozdoby z zeszłego roku + pierniczki (chyba że jakieś krasnoludki zdążyły zjeść też drugą partię, jak nie było mnie w domu). Oby tylko lampek starczyło, bo choinka dwa razy taka co dotychczas 😉