ORGANIZACJA

20+ rzeczy, których możesz się pozbyć (i raczej za nimi nie zatęsknisz)

Pozbywanie się rzeczy jest jednym z najtrudniejszych etapów organizacji. Trwa najdłużej i towarzyszą mu liczne rozterki typu: „A co jeśli kiedyś mi się to przyda?”. Na szczęście w niektórych przypadkach nie trzeba się nad tym zastanawiać zbyt długo.

Oto lista rzeczy, za którymi raczej nie zatęsknicie – prawdopodobnie i tak macie ich o wiele więcej, niż faktycznie potrzebujecie 😉

fot. Instagram/larkandlinen

1. Stare poduszki. Jeśli od lat są upchnięte głęboko w szafie, to NIE SĄ Ci potrzebne. Kropka.

2. Stare prześcieradła. Dobrze. Zostaw sobie jedno. JEDNO. Może się przyda podczas jakiegoś remontu albo awarii.

3. Dziwne wieszaki. W szczególności te paskudne metalowe z pralni chemicznej!

4. Kubki i szklanki. Czy naprawdę potrzebujemy ich AŻ TYLE?!?

5. Samotne pokrywki od plastikowych pojemników. No doprawdy – po co je trzymać, skoro nie mają pary?

6. Wazony. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie dostaję kwiatów na tyle często, by mieć ich ogromną kolekcję…

7. Noże. Kto ma jeden zestaw noży – ręka w górę! Kto ma – dwa ręka w górę! Kto z Was jest zawodowym kucharzem – ręka w górę… No właśnie. Z ilu noży tak naprawdę korzystacie? No właśnie…Wiecie, co macie zrobić.

8. Chochle do zupy. Jak często podajecie zupę grupie 20 osób, przy asyście 4 podkuchennych? Ha! Nigdy? Więc 2 chochle Wam wystarczą.

9. Łopatki kuchenne. Jak wyżej.

10. Trzepaczki. Jak wyżej…

11. Kuchenne miarki. Kasia ma 5 kuchennych miarek. Używa jedynie 2. Ilu miarek powinna się pozbyć Kasia? 😉

12. Ręczniki. Szczerze? Przy regularnym praniu mojej rodzinie wystarczają dwa komplety. Plus jeden zapasowy, np. dla gości. Reszta leży w szafce i czeka…no właśnie, na co?

13. Kosmetyki. Kiedyś tam używane, potem zapomniane lub znielubione…Macie takie?Kurzą się i zajmują miejsce. Prawdopodobnie są już przeterminowane. Koniecznie to sprawdźcie.

14. Kosmetyki do makijażu. Jak wyżej.

15. Środki do czyszczenia. Te z głębi szafki. Tak, chodzi mi o te, które już dawno zostały zastąpione czymś innym i nikt o nich nie pamięta. Najlepiej jak najszybciej zużyj je do końca.

16. Leki. Jeśli nie zaglądasz do nich zbyt często, to lepiej szybko to zrób! Przeterminowane leki są bardzo niebezpieczne! Wyrzuć je do specjalnego pojemnika w najbliższej aptece.

17. Stare kalendarze. I różne dziwne rzeczy z tej kategorii (zeszyty, notesy itp.). O ile nie zwierają niezwykle ważnych informacji, to możesz spokojnie się ich pozbyć (może ktoś w okolicy zbiera makulaturę na jakiś szczytny cel?)

18. Gazety. Założę się, że trzymacie je po to, by ponownie je przeczytać lub wykorzystać jakiś przepis / pomysł na dekoracje itp. Wybaczcie szczerość, ale nie zrobicie tego. Pogódźcie się z tym faktem i pozbądźcie się tych gazet!

19. Wypisane długopisy. I wyschnięte mazaki. Nie próbujcie ich lizać – to nie jest długoterminowe rozwiązanie 😉 Jeśli coś się wypisało, to już niczego tym nie napiszecie, jak wynika z samej nazwy. Do kosza!

20. Rzeczy „na specjalne okazje”. Nie wiadomo konkretnie na jakie, nie wiadomo konkretnie co, ale czasem używamy tego argumentu, gdy wzbraniamy się przed wyrzuceniem czegoś dziwacznego. Zróbmy sobie przysługę i pozbądźmy się tego raz na zawsze.

21. Książki. Temat drażliwy, dlatego jest to jedynie propozycja. Większość z nas lubi kolekcjonować książki – jedni z zamiłowania do czytania, inni z próżności („Taka ze mnie intelektualistka…”). Może jednak znajdzie się w Waszej kolekcji jakaś pozycja, którą możecie bez płaczu oddać do lokalnej biblioteki?

.

Co jeszcze dodalibyście do tej listy? Mam wrażenie, że jest tego jeszcze duuuużo więcej!

Print Friendly, PDF & Email
  • Oj tak, co jakiś czas warto zrobić taki przegląd rzeczy które leżą zachomikowane na kiedyś. Co do ręczników czy pościeli to przyznam że na początku korzystaliśmy z wielu – bo a to jedna mama nam kupiła, a to druga nam oddała swoje i nagle pół szafy w ręcznikach i masa pościeli. Postanowiliśy więc że będziemy zużywać nie wszystkie na raz tylko stopniowo. Zostawiliśmy na wierzchu 2 komplety ręczników do łazienki i 1 na basen, a reszta poszła do worków próżniowych i będzie wykorzystana jak te obecne się zniszczą. Podobnie zrobiliśmy z pościelami.
    Jeśli chodzi o książki to jakiś czas temu część sprzedaliśmy w antykwariacie, a to co nie poszło po prostu darowaliśmy bibliotece.
    Kosmetyki wciąż czekają na swój czas sprzątania – choć część (oczywiście tą świeższą) już wydałam mamie i koleżankom
    Co do pojemników i brakujących pokrywek to rozszerzyłabym tą kategorię o pojemniki po lodach, ciastach czy jakieś inne re-cyclingowe po czymś, które na pewno nam się przydadzą. Zdecydowanie się nie przydają. Bo ile razy w roku człowiek pakuje jedzenie, żeby komuś je dać – bo zazwyczaj taka jest intencja zbierania takich pojemników. Wprowadzając się do mojego męża wyrzuciłam po prostu tony takich pojemniczków zastępując je zwykłymi przezroczystymi – bo sorry, ale w lodówce w pojemniku po lodach i tak nie wiadomo co jest, nie mówiąc już o zamrożeniu czegoś w takim opakowaniu i nie podpisaniu… potem może się okazać że wydaje nam się że mamy lody a tu zonk – gulasz 😉

    • zorganizowana

      Worki próżniowe to super rozwiązanie – dzięki za pomysł! 😀
      Co do pojemników po lodach itp – Moja Babcia jest MISTRZYNIĄ w tej kategorii 😉 I zawsze, gdy posyła nam jedzenie, to zaznacza wyraźnie, że pojemnik do zwrotu 😉

    • „Bo ile razy w roku człowiek pakuje jedzenie, żeby komuś je dać – bo zazwyczaj taka jest intencja zbierania takich pojemników.”

      No tak mniej więcej raz w tygodniu…

      • AGA

        Założę sie ze tylko dlatego ze dzieci sa gdzies na swoim?? hihi

  • Kubki…hmm drażliwy temat:D jestem fanką i najchętniej co tydzień kupowałabym nowy (oczywiście piękny i najfajniejszy :D) Co do wywalania rzeczy – zrobiłam ostatnio porządki w szafie (jeszcze nie ogarnęłam całej, powiedzmy 1/3:D) i posegregowałam ciuchy, nazbierało się 3 reklamówki takich których już nie chcę i chodzić w nich nie będę, i teraz leżą sobie te reklamówki od tygodnia obok szafy na podłodze…bo może jednak jakaś tkanina z tych ciuchów się przyda, może jakiś recykling…coś w tego uszyję?…jestem beznadziejna, każcie mi to jak najszybciej WYWALIĆ:D to jest własnie najtrudniejszy etap – pozbywanie się:D mam też taką kupkę o roboczej nazwie: Kwarantanna – żal wywalić „bo może jeszcze założę”…ehhh:D my kobiety:D Optymistyczna informacja jest taka – że idzie coraz lepiej:D i może nawet uda się dojść do pożądanego minimalizmu – takiego NA PRAWDĘ!:)

    • zorganizowana

      Magda! WY-WA-LAJ!!!!!!!!!!!!!! 😀
      Albo wrzuć do jakiegoś kontenera (ja ostatnio podrzuciłam do Turawianki).
      Mnie też kusi minimalizm – zwłaszcza w garderobie, ale ciągle dojrzewam do tego psychicznie…Powinnyśmy stworzyć jakąś wirtualną grupę wsparcia 😉
      Co do kubków – wiem, co czujesz 😛

  • Z przyjemnością pozbyłabym się długopisów… Kiedyś po zrobieniu porządków naliczyłam działających i piszących… aż 20! Szkoda, że w rodzinie nie ma dzieci w wieku szkolnym 😉

    • zorganizowana

      Ja nie wiem, jak to jest z tymi długopisami, że jak ich potrzeba, to nigdy nie ma, a potem nagle robi się z nich cały stos 😉

  • Z większością pozycji się zgodzę (stare wieszaki, wypisane długopisy itd.), ale z częścią jednak będę polemizować 😉 O ile ktoś rzeczywiście nie ma bardzo małego mieszkania – a co za tym idzie, brakuje mu miejsca do przechowywania – to dodatkowe komplety pościeli, poduszki czy ręczniki czasem się jednak przydają. Rzadko, bo rzadko, ale miewamy jednak gości, którzy u nas nocują (w te wakacje odwiedzi nas np. brat męża z rodziną, dwoje dorosłych plus dwoje dzieci) i wtedy takie rzeczy są niezbędne, cieszę się, że mam dodatkowe kołdry czy poduszki i nie muszę biegać po sąsiadach i pożyczać 😉
    Przyznam jednak, że miałam chwilę zawahania, gdy wpychałam ostatnio do szafy* pościel, której nie lubię, ale którą dostaliśmy jeszcze przed ślubem w prezencie od teściów „na nowe mieszkanie”. Często zresztą tak mam: z jednej strony myślę sobie, że skoro coś mi się nie podoba, to nie ma sensu tego trzymać, z drugiej – po co wyrzucać/oddawać i kupować potem nowe? Nie udało mi się jeszcze wypracować w tej kwestii kompromisu 😉 W każdym razie stanęło ostatecznie na tym, że podzieliłam pościel i ręczniki na dwie części: to, co lubię i co mi się podoba, jest wykorzystywane na co dzień, a reszta czeka na gości. Bo, powiedzmy sobie szczerze, brzydka ta pościel nie jest, tylko zupełnie nie trafia w mój gust, szczególnie kolorystyczny 😉
    (*Moja biedna szafa, która pierwotnie miała pomieścić tylko ubrania moje i męża, musi teraz pomieścić oprócz nich jeszcze pościel, ręczniki, torby, plecaki, pudełka na pamiątki po moich synach i część ich zabawek – kredki, klocki, układanki itp. Czekają mnie chyba generalne porządki…)

    • zorganizowana

      W przypadku pościeli i ręczników miałam raczej na myśli brak sentymentów w stosunku do tych, które są zniszczone itp. Przez pozbywanie się nie mam zawsze na myśli wyrzucenia – można te rzeczy oddać/sprzedać 🙂 Wiadomo, że nie ma sensu wyrzucać czegoś , co będzie przydatne za jakiś czas, ale często gromadzimy tak duże ilości podobnych rzeczy (i co gorsza kupujemy kolejne), że nie ma to większego sensu – szczególnie przy małej powierzchni 😉

      • A to w takim razie zgadzam się w 100% 😉

  • Em, ale to tak napisane chyba dla kogoś, kto nie gotuje 😉 Przy każdym punkcie kuchennym mnie wzdrygło… Jak to, łopatki tylko dwie? 😀

    • zorganizowana

      Hihi no dobra, niech będą trzy! 😉

  • Do przechowywania wszelakich Ciuchow czy pościeli zdecydowanie jestem za workami prozniowymi. Zamowilam komplet 7 szt na allegro dosłowne za grosze i w sobotę spakowalam do nich właśnie kurtki i płaszcze zimowe cieple ubrania swoje i Meza.Wiadomo ze takich rzeczy się nie wyrzuca tylko używa co sezon a zajmują najwięcej miejsca.Moja szafa zeszczuplala o połowę. W sezonie zimowym zrobię tak z letnimi ubraniami.Jest to mega oszczędność miejsca.Rewelacyjnie również do awaryjnych pościeli które zawsze trzeba mieć.Co do reszty postu i akcesoriów kuchennych to minimalizm ma jeszcze jeden plus mniej mycia naczyń! I to się sprawdza.W kuchni zostawilam po 2 szt talerzy każdego rodzaju na osobę resztę wynioslam do spiżarni. Myslalam ze będę po nie biegać co rusz bo mi braknie jak cos pichce ale się pomylilam wystarczają w zupełności. Co do łopatek i szpatulek szczególnie drewniane trzeba często wymieniać wiec trzymanie ich dużej ilości nie ma sensu.Warto tez zwrócić uwagę kupując akcesoria kuchenne na ich funkcjonalność. Np deski do krojenia można mieć dwie ale w odpowiednich rozmiarach i z dobrych materiałów również wystarczają do codziennych prac kuchennych.

    • zorganizowana

      Zgadzam się w 100%! 🙂 I zaraz chyba zamówię worki próżniowe 😉