Weekendowe inspiracje #8

Pora na kolejną dawkę ciekawostek, które znalazłam w tym tygodniu – no same rewelacje! Tym razem postarałam się uwzględnić prośby o więcej przepisów (na różne dania, więc można z tego skomponować menu na prawie cały dzień!).

Przy okazji chciałabym bardzo podziękować wszystkim osobom, które poświęciły swój czas na moją blogową ankietę (kto chce, może jeszcze wypełnić ją tutaj!) – to dla mnie prawdziwa kopalnia wiedzy, więc mam nadzieję jak najszybciej uporać się z analizą i zacząć wprowadzać w życie wszystkie cenne uwagi! Jeszcze raz wielkie dzięki! 🙂

A oto inspiracje na ten weekend:

PRZEPISY DO WYPRÓBOWANIA:

Śniadanie w słoiku (The Awesome Green)

Acai-Chia-Jar-2_1

Prosta zupa z ziemniaków na mleku kokosowym (Healthy Plan by Ann):

zupa-krem-z-ziem

Gnocchi zapiekane w sosie pomidorowym (Kwestia Smaku):

gnocchi_zapiekane_w_sosie_pomidorowym_01

BLOG:

Pipilotka – miło jest odkryć, że ktoś ze znajomych robi coś tak fajnego! Przepisy, ćwiczenia i ogólnie zdrowy tryb życia, a na dodatek motywujące plakaty do wydruku i świetny kalendarz treningowy! Aj lajk 🙂

INSPIRUJĄCE WNĘTRZE:

Ten link mam zapisany od dawna i ciągle do niego wracam, bo nie mogę się napatrzeć na ten piękny dom (Ładne Bebe)! A w kuchni to się po prostu zakochałam:

domi-105

DIY:

One Little Smile to jeden z najczęściej odwiedzanych przeze mnie blogów. Paulina zawsze inspiruje mnie do działania (to dzięki niej zrobiłam wspomnianą wyżej ankietę!), a tym razem trafiła idealnie z wpisem o tym, jak tanio stworzyć kącik do pracy – jest to jedno z moich głównych zadań na nadchodzący miesiąc. Poważnie rozważam zamontowanie na ścianie siatki zbrojeniowej, ale chyba pomaluję ją na inny kolor hmmmmm…

DSC_3542

ROZWÓJ:

Temat podcastów wraca do mnie jak bumerang – mam wrażenie, że jestem jedyną osobą na tej planecie, która ich nie słucha, więc czas to zmienić! Zacznę od tych poleconych przez Alinę z Design Your Life – motywacja, rozwój osobisty, minimalizm, biznes…brzmi, jak coś dla mnie! Może i Tobie się spodoba!

CIEKAWE LINKI:

Aplikacja Billy – Asystent zakupów – z dużym zainteresowaniem zaczęłam testować tą aplikację, bo temat porównywania cen jest mi dość bliski (kto jeszcze pamięta ten wpis?). Dzięki informacjom dodawanym przez innych użytkowników, wiemy bardzo dokładnie, gdzie najbardziej opłaca się robić zakupy. A więc jest to kolejny sposób na oszczędność! Billy daje możliwość zapisania listy zakupów, a także pokazuje wykresy z naszymi wydatkami z danej kategorii. Aplikacja będzie tym lepiej spełniać swoją funkcję, im większa będzie ilość użytkowników, więc zachęcam do pobierania!

Miłego weekendu!

Czego nauczyła mnie przeprowadzka?

Myślałam, że jestem przygotowana na wszystko, ale moja przeprowadzka, choć pozornie dobrze zorganizowana, w niektórych aspektach bardzo mnie zaskoczyła…Mam nauczkę na następny raz, a tymczasem przekazuję dalej swoje doświadczenia – nie popełniaj moich błędów!

Czego nauczyła mnie przeprowadzka ZORGANIZOWANA

Z PLANOWANEGO NIGDY NIC NIE WYCHODZI

Takie porzekadło krąży od lat w mojej rodzinie i jest oczywiście grubą przesadą – nie można go traktować dosłownie, ale ma w sobie ziarenko prawdy. Chodzi o to, by mieć świadomość, że nie wszystko może pójść po naszej myśli. Czy to oznacza, że należy całkowicie zrezygnować z planowania i dać upust swojej spontaniczności? Absolutnie nie! Ale warto przygotować plan B, C, a nawet D! Oraz mierzyć siły na zamiary, bo nasze listy zadań bywają czasem niedorzecznie długie…Przykład? W trakcie najbardziej intensywnego tygodnia naszej przeprowadzki, córka trafiła na kilka dni do szpitala. Efekt? Cały plan się posypał! Na szczęście malutka szybko doszła do siebie, ale chaos pozostał.

DOKŁADNIE OBLICZ KOSZTY I…DODAJ MINIMUM 10%

O matko! Ależ byłam naiwna licząc sobie, ile nas ta cała przeprowadzka wyniesie! Teraz już wiem, że wszystkie kwoty warto znacząco zaokrąglać w górę, bardzo dokładnie ustalać wyceny z fachowcami oraz przygotować się na niespodziewane wydatki (kto by pomyślał, że ze względu na dużą odległość łazienki od kuchni, w kranie w zlewie nie będzie możliwości podłączenia ciepłej wody ogrzewanej gazem, a zamiast tego trzeba będzie kupić specjalny bojler? I już 350 zł w plecy!). Podobnie jest z dekoracjami, dodatkami itp. Niestandardowy wymiar okien? Ceny firanek hop w górę! I tak dalej…Fundusz awaryjny to konieczność podczas przeprowadzki!

TERMINY, TERMINY, TERMINY…

Jeśli jest ktoś, komu fachowiec zrobił coś na czas, to gratuluję! W przypadku mojej kuchni, która była właściwie jedyną rzeczą , jaką musieliśmy zrobić od podstaw, niestety tak nie było. Najpierw, ze względu na Majówkę, nie doszły na czas fronty kuchennych szafek. Potem zabrakło jakiegoś innego elementu. Wszystko było montowane etapami, co kilka dni. Ogólne opóźnienie? Pewnie z tydzień lub nawet może dwa, na pewnym etapie przestałam liczyć, żeby się nie denerwować…Teraz jest pięknie, to fakt, ale jak ja mogłam nie przewidzieć opóźnień? Sama się sobie dziwię!

PRZYGOTUJ SIĘ NA CHAOS

Plan na kartce to jedno, ale rzeczywistość to drugie. Zazwyczaj i tak okaże się, że meble będą ustawione inaczej, że układ rzeczy w szafkach wymaga pilnej zmiany i tym podobne dylematy…Dobrze jest przygotować się na nie psychicznie i pogodzić się z tym, że przez kilka dni (tygodni?) będziemy od czasu do czasu potykać się o jakieś kartony. Zdarza się!

Najważniejsze, że mimo przeciwności losu dobrnęliśmy do końca, prawda?

Jakie są Twoje przeprowadzkowe doświadczenia? Jeśli chcesz się nimi podzielić, to pisz śmiało w komentarzach! 🙂

DIY – metamorfoza stolika IKEA LÄTT

Nie da się ukryć, że minęło sporo czasu od mojego ostatniego DIY, ale czy jest lepszy moment na powrót do zabawy w majsterkowicza, niż urządzanie nowego domu? Mam teraz głowę pełną pomysłów, więc korzystam z tej dobrej energii i staram się zrobić jak najwięcej – póki mi się chce! Obstawiam, że wraz z nadejściem upalnego lata mogę mieć trochę mniej zapału do machania pędzlem…

Aktualnie spędzam sporo czasu na urządzaniu dziecięcego pokoiku – jest on sporym wyzwaniem ze względu na swoje skromne gabaryty, a z wiadomych względów chciałam tam upchnąć jak najwięcej! Ninka uwielbia to pomieszczenia od chwili, gdy weszła do niego po raz pierwszy i zobaczyła tylko wielką pustkę. Wydała z siebie gromkie wooooooow i już wiedzieliśmy, że to będzie jej przestrzeń. A ponieważ nasze dziecię jest na etapie intensywnego rozwoju umiejętności plastycznych, to w pokoiku nie mogło zabraknąć stolika i krzesełek, czyli idealnego miejsca do pracy dla półtorarocznego dziecka. Wybraliśmy dla niej zestaw LÄTT z IKEI, którego cena wynosi 89 zł. Przy białych stylowych mebelkach wyglądał on jednak nieco mizernie, więc zdecydowałam się na małą metamorfozę. Cel? Stworzenie (ładnego) mini centrum plastycznego!

latt-stolik-dzieciecy-i-krzes-a-bia-y__71395_PE186815_S4

KROK 1 – Malowanie

Tutaj dałam plamę już na starcie, niestety. Każdy, kto od jakiegoś czasu śledzi bloga, wie doskonale, że mam małą obsesję na punkcie testerów farb Luxens. Oczywiste więc było dla mnie, że skoro tyle razy malowałam nimi różnego rodzaju powierzchnie, to tym razem także. Jest to jednak farba do ścian i sufitów, a więc ma pewne wady, może niezbyt widoczne na pierwszy rzut oka, ale jednak…Choć malowało się szybko i wystarczyła tylko jedna warstwa, by stolik i krzesła pokryły się pięknym odcieniem matowej bieli, to jednak podczas użytkowania mebelki trochę się rysują, zostają gdzieniegdzie ciemne kreski. Dlatego moja rada (także dla siebie na przyszłość) jest następująca – należy zachować rozum przy półce z farbami! W przyszłości planuję zetrzeć tą farbę i pomalować mebelki białą bejcą albo czymś innym, co nadaje się do drewna. Póki co, jest dobrze, choć nie idealnie, ale kto by się tam przejmował…W przyszłości rozważam pomalowanie szyny na inny kolor, położenie na blat ceraty, żeby zapobiec potencjalnym uszkodzeniom, pomalowanie nóg na inny kolor, dodanie poduszek na siedzenia krzesełek…Taki mały stolik, a tyle możliwości!

KROK 2 – Dodatki

Zależało mi na tym, żeby moja mała artystka miała łatwy dostęp do wszystkich niezbędnych artykułów plastycznych, bez konieczności wstawania z krzesełka. Zdecydowałam się na najtańsze, ale też moim zdaniem najlepsze rozwiązanie, czyli wykorzystanie produktów z serii BYGEL, dostępnych w IKEI. Szyna, którą zamontowaliśmy na boku stolika, kosztowała całe 5 zł, a pojemniki (wybrałam białe, żeby móc w przyszłości ewentualnie jakoś je ozdobić) kosztowały 2 zł (za sztukę).

KROK 3 – Radość z tworzenia

Ja mam satysfakcję, bo stworzyłam dziecku wygodne miejsce do kreatywnych zabaw, a dziecko się cieszy, bo w końcu ma swój kącik i wszystko w zasięgu rączek! Oczywiście do pojemników można wrzucić co tylko wyobraźnia nam podpowie, u nas jest tam co chwilę co innego! Ich dużą zaletą jest też to, że można je w dowolnej chwili zdjąć z szyny i schować lub dla własnej wygody po prostu postawić na stoliku – tak, jak to zrobiła Ninka:

Na ścianie obok stolika można też na przykład zawiesić organizery na prasę i włożyć do nich czyste kartki lub zamontować półki na inne niezbędne gadżety. My na razie ograniczyliśmy się do wykorzystania przestrzeni na stole, ponieważ miejsce na ścianie przyda nam się do czegoś innego 🙂

  • Koszt całego projektu szacuję na około 110 zł.
  • Czas wykonania – jeden dzień na malowanie i schnięcie farby, 10 minut na montowanie szyny.
  • Stopień trudności – banał! 🙂