12 prezentów dla miłośników porządku i organizacji

Moim skromnym zdaniem kupowanie prezentów dla osób ceniących ład i porządek jest pestką. Wystarczy skupić się na prezentach praktycznych – pudełka, gadżety pomocne przy planowaniu czy piękny zeszyt zawsze sprawią dużo przyjemności – wiem po sobie! Dlatego dziś przygotowałam zestawienie upominków dla osób, które mają manię organizowania, ale zwracają też uwagę na walory estetyczne przedmiotów, którymi się otaczają. Może macie takie osoby w gronie swoich najbliższych lub poniższy przewodnik pomoże sprecyzować Waszą prywatną listą życzeń?

Poniżej 12 pomysłów na prezenty, wszystkie poniżej 90 zł (a większość duuuużo tańsza!):

prezenty-1

Planer tygodniowy Stradivarius 29,90 zł – przyznaję, że umieściłam go na tej liście, bo sama go sobie sprezentowałam tydzień temu i od razu polubiłam! Pomijając fakt, że jest w moim ukochanym pudrowym kolorze i ma urocze złote kropeczki, jego dużą zaletą jest kompaktowy rozmiar (zmieści się w każdej torebce) oraz przyjemny w użytkowaniu poziomy układ tygodnia. Fakt, trzeba w tym notesiku pisać drobnym maczkiem, ale mi to nie przeszkadza. Wpisuję do niego wszystkie zadania, nawet te błahe, których nie uwzględniam w naszym głównym kalendarzu. Wspominałam już, że jest pudrowy w złote kropki? 😀

Rodzinny planner miesięczny 2017 MaMy Kalendarz 40 zł – moim zdaniem gadżet niezbędny w każdej większej rodzinie. Wszystkie plany na widoku i w jednym miejscu. Czego chcieć więcej?

Kalendarz Bershka 49,90 zł – chyba nie muszę argumentować, dlaczego kalendarz w jakiejkolwiek postaci jest świetnym prezentem dla kogoś, kto kocha planować…Oczywiście dobrze jest wcześniej podpytać, czy obdarowywana osoba nie kupiła już przypadkiem kalendarza na własną rękę, ale z drugiej strony z własnego doświadczenia wiem, że jeden kalendarz więcej nie jest kłopotem hihi zawsze można go przeznaczyć na jakiś konkretny cel, na przykład zrobić z niego kalendarz fitnessowy lub blogowy 🙂

 

prezenty-2

Długopis „Willow Story” Rzeczownik 9 zł – mam, więc z ręką na sercu polecam! Jedne z najlepiej wydanych 9 zł w moim życiu, nie przesadzam! Pomijając fakt, że te długopisy są po prostu śliczne, są też bardzo przyjemne w użytkowaniu. Dosłownie płyną po kartce, nie brudzą i fajnie leżą w ręce. Jeśli szukacie jakiegoś małego gadżetu dla zorganizowanej osoby, to jest to bardzo dobry pomysł.

Zestaw karteczek samoprzylepnych Bershka 39,90 zł – czyż nie są urocze? Te karteczki zadowolą każdą fankę planowania! Bardzo podoba mi się to, że w jednym zestawie jest ich tak dużo. Doskonałe do szkoły, pracy i domowego planowania.

Everyday Plans zestaw naklejek Love Me Party 90 zł – najdroższa propozycja w tym zestawieniu, ale moim zdaniem warta uwagi. W tej cenie dostajemy bowiem nie 100, nie 200, a dokładnie 1486 naklejek! Docelowo są one przeznaczone dla Happy Plannera, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by wykorzystać je w każdym innym kalendarzu czy plannerze. Nie ukrywam, że chętnie bym je wkleiła także do swojego 😉

 

prezenty-3

Notes „Kwiaty i cytrusy” Rzeczownik 45 zł – wszelkiego rodzaju notesy są zawsze dobrym pomysłem, bo przecież zawsze znajduje się coś nowego do zapisania, prawda? Szczególnie teraz, gdy idea bullet journalingu robi się w Polsce coraz bardziej popularna! Zresztą pomysłów na wykorzystanie notesu jest bardzo wiele, tutaj znajdziecie ich aż 35!

Zestaw washi tape „Rose Gold” Love Me Party 45 zł – w skład zestawu wchodzi 7 taśm, a najbardziej urzekło mnie w nich to, że są różnej szerokości. Te cieniutkie są idealne do mniejszych plannerów, na przykład do zaznaczaniu wyjazdów obejmujących kilka dni i tym podobnych wydarzeń. No ja bym takim prezentem była zachwycona! Nie można mieć za dużo washi tape 😉

Kosmetyczka „Figi” Rzeczownik 47 zł – kosmetyczka może służyć zgodnie z przeznaczeniem, ale może też zostać piórnikiem albo pięknym organizerem do torebki. Świetnie sprawdzi się także w łazience, jako miejsce przechowywania drobiazgów (np. gumek do włosów).

 

prezenty-4

Kosz trzcinowy z rączkami Stradivarius 89,90 zł – wspominałam już na początku wpisu, że wszelkiego rodzaju pudełka, pojemniki i kosze są idealnym prezentem dla miłośników organizacji. Myślę, że w moim domu jest ich kilkadziesiąt, a jeśli wliczyć jeszcze organizery w szufladach i garderobie, to pewnie dojdziemy do okolicy setki. To po prostu wspaniała oszczędność miejsca i świetny sposób na szybki porządek w domu. Prezent trafiony w 100%, bo zawsze znajdzie się coś, co można do takiego koszyka włożyć.

Metalowy stojak na gazety H&M 79,90 zł – argumenty jak wyżej, tylko z bardziej konkretnym przeznaczeniem. Taki stojak może być też sorterem na pocztę i dokumenty, pojemnikiem na kolorowanki dzieci albo nawet stelażem na dekoracje. Cudowny i uniwersalny.

„Tokimeki” Marie Kondo około 20 zł – druga część popularnej i momentami kontrowersyjnej (ze względu na różnice kulturowe) „Magii sprzątania”. Można mieć różne opinie na temat stosunku autorki do posiadanych przez nas przedmiotów, ale nie zmienia to faktu, że książka o takiej tematyce będzie miłym upominkiem dla maniaków porządku.

 

To tyle moich propozycji na dziś – mam nadzieję, że ułatwią Wam poszukiwanie idealnych prezentów dla Waszych zorganizowanych bliskich i znajomych! 🙂

Kalendarz adwentowy 2016

Nie wiem, czy na tym świecie istnieje ktoś, kto zmienia zdanie równie często, jak ja. Miałam już tyle pomysłów na tegoroczny kalendarz adwentowy, że gdybym miała je wszystkie opisać, to pewnie zajęłoby mi to pół dnia! Oszczędzę więc Wam tortury podążania za tokiem moich myśli i przejdę do konkretów, czyli do tego, jaką formę przybrał ostatecznie nasz kalendarz.

Wykonane kalendarza nie kosztowało mnie właściwie ani złotówki. Mama podzieliła się ze mną małymi klamerkami (Mąż pomalował mi je sprayem w kolorze miedzianym, który mamy w domu już od dawna) oraz białymi torebkami śniadaniowymi. Etykiety można było zdobyć biorąc udział w „niekonkursie” zorganizowanym przez sklep Kalaluszek na Instagramie, więc również nic mnie to nie kosztowało. Wykonanie jest tak proste, że chyba nie wymaga opisywania – zdjęcia mówią same za siebie:

Zdecydowałam się trzymać koperty w koszu, zamiast zawiesić je na sznurku na ścianie (taka była jedna z wersji), ponieważ trochę mi było szkoda niszczyć ją przy wbijaniu gwoździ…Mieliśmy też zbyt dużo wątpliwości co do lokalizacji kalendarza, więc wygrała wersja mobilna. Na razie koszyk stoi w kuchni, żeby Ninka nie mogła go dosięgnąć.

Jedyne, za co zapłaciłam przy tworzeniu tego kalendarza, to oczywiście zawartość torebek (tutaj pokazywałam, co się w nich między innymi znalazło). Oprócz drobnych upominków wrzuciłam też do niektórych torebek karteczki z prostymi zadaniami. Dostosowałam je do wieku Ninki (bo tylko dla niej powstał kalendarz), a inspiracji szukałam między innymi na blogu Anicja’s White Space. Niektóre prezenty były odrobinę za duże, by zmieścić je w kopertach, więc zostawiłam tam proste wskazówki dla Ninki, gdzie ma ich szukać (np. „Sprawdź pod swoim łóżeczkiem„).

Szczerze mówiąc jestem na siebie trochę zła, bo za późno zaczęłam o tym kalendarzu myśleć i w efekcie musiałam w pośpiechu kupować wszystkie drobiazgi. W przyszłym roku nie mam zamiaru popełnić tego błędu i będę różne prezenciki zbierać przez cały rok! Tym bardziej, że wtedy już będę musiała zrobić dwie wersje, także dla Karolka, który coś tam już będzie rozumieć.

Nie mogę się już doczekać grudnia, a Wy? 😀

Elastyczny sposób planowania posiłków

Zastanawiacie się pewnie, co jeszcze można wymyślić w kwestii planowania posiłków, skoro ten temat był już wielokrotnie poruszany…Otóż można wypróbować sposób, który jest odpowiedzią na zarzuty typu „lubię jeść to, na co aktualnie mam ochotę, a nie to, co było zaplanowane z miesięcznym wyprzedzeniem„. No więc proszę bardzo, dziś prezentuję prosty i elastyczny sposób, który łączy w sobie odrobinę planowania z całkiem sporą dawką kulinarnej swobody!

Ta metoda jest dla Ciebie, jeśli:

  • dopiero zaczynasz przygodę z planowaniem posiłków i nie chcesz od razu rzucać się na głęboką wodę
  • nie oczekujesz spektakularnych oszczędności, ale trochę zależy Ci na obniżeniu wydatków na jedzenie
  • nie lubisz marnować jedzenia
  • masz określone preferencje smakowe

3j13xat5lm

Inspiracją do opracowania tej metody było spostrzeżenie mojego Męża, że właściwie prawie zawsze nasza lista zakupów wygląda tak samo. Faktycznie, mamy swoje ulubione smaki i chętnie (oraz regularnie) do nich wracamy. Myślę, że większość osób zauważa u siebie taką tendencję – jedni jadają tylko drób, inni preferują wołowinę, jedni zajadają się brukselką, a inni jej nie tkną…Oczywiście nikt nikomu nie zabrania kulinarnych eksperymentów, są wręcz wskazane, ale generalnie zawsze chętniej zjada się to, co już się zna.

ELASTYCZNY SPOSÓB PLANOWANIA POSIŁKÓW KROK PO KROKU:

1. Ułóż stałą listę zakupów (zostaw kilka pustych miejsc na dodatkowe produkty). Dzięki temu nie tylko zaoszczędzisz, ale przede wszystkim upewnisz się, że zawsze masz w domu wszystkie potrzebne składniki. Przed wyjściem na zakupy wydrukuj listę i wykreśl z niej te produkty, które jeszcze masz (i wiesz, że wystarczą w danym okresie czasu).

  • Na czym polega oszczędność? Po pierwsze, kupując stale te same produkty, lepiej orientujesz się w cenach i nie będziesz za nie przepłacać. Po drugie, masz listę zakupów o której wiesz, że jest w pełni wystarczalna, więc unikasz pokus kupowania dodatkowych produktów (oraz niepotrzebnych wycieczek do sklepu, bo akurat zabrakło śmietany). Po trzecie, regularnie robisz przegląd zapasów, więc nie marnujesz jedzenia.
  • Uwaga! Niech Was nie zmyli słowo „stała”, które wcale nie oznacza „nudna”! Nasza lista zakupów wcale nie jest wyjątkowo długa, ale absolutnie nie mam poczucia, że jemy w kółko to samo.
  • Możesz zrobić osobną krótką listę na produkty, które kupujesz na bieżąco (pieczywo, mięso, wędliny itp.).

2. Zrób listę dań, które możesz zrobić ze składników z listy. Możesz zacząć od obiadów lub od razu pójść na całość i rozpisać także śniadania, kolacje i przekąski. Warto poświęcić jedno popołudnie na przegląd książek kucharskich lub skorzystać z internetowych baz przepisów (niektóre z nich mają opcję wyszukiwania dań po składnikach, zamieściłam je na końcu wpisu).

  • Zachowaj umiar przy wybieraniu dań. Jeśli z góry wiesz, że wykonanie któregoś jest dla Ciebie zbyt trudne lub czasochłonne (albo niekoniecznie będzie smakować), to nie dodawaj go do listy, bo po co?
  • Jeśli znajdziesz danie, które wymaga kupna składników spoza Twojej listy, to śmiało dodaj je do listy przepisów – przecież chodzi tu o elastyczność i czerpanie przyjemności z jedzenia, prawda?

3. Zaplanuj posiłki na wybrany okres czasu lub po prostu powieś sobie listę dań i codziennie wybieraj, co ugotujesz – masz przecież pewność, że składniki są w lodówce.

  • Ważne! Elastyczność nie jest równoznaczna z bezmyślnym marnotrawstwem – jeśli masz otwarty słoik z przecierem pomidorowym, to wykorzystaj go w pierwszej kolejności.
  • Nie wydziwiaj. Masz tyle możliwości, że na pewno każdego dnia znajdziesz coś pysznego, co zechcesz zjeść. Ten system nie polega na zamawianiu codziennie pizzy na kolację!

4. Tok myślenia podczas planowania posiłków ma duże znaczenie. Chodzi o to, by jeść to, co się lubi, ale mieć nad tym kontrolę – tylko wtedy da to pewne oszczędności i pozwoli uniknąć wyrzucania jedzenia. Nawet, jeśli nasz plan jest bardzo ogólny, to lepszy taki, niż żaden!

Poniżej zamieszczam Wam przykład naszego obiadowego menu na tydzień (i tego, jak dostosowujemy się do różnych okoliczności):

  • Poniedziałek. Początek tygodnia to u nas specyficzny moment. Często oznacza dojadanie resztek po niedzieli (bo na przykład byliśmy na rodzinnym obiedzie). Jeśli nie mamy tyle szczęścia, to zazwyczaj jemy coś bardzo prostego, na przykład makaron z sosem carbonara. Wykorzystujemy w ten sposób resztki wędlin z poprzedniego tygodnia. Na poniedziałek nigdy nie planuję obiadów mięsnych, ponieważ zależy mi na ich świeżości, a sklep, w którym zaopatrujemy się w mięso jest w poniedziałki nieczynny. Z kolei mięso kupione w poprzednim tygodniu jest już dawno zjedzone.
  • Wtorek. Mam już mięso, więc mogę przygotować coś, z czego będzie cieszyć się Mój Mąż (dla mnie mięso mogłoby nie istnieć). Lubię robić większe ilości i wykorzystywać je w innych posiłkach. Moim ulubionym przykładem jest zrobienie jednego dnia obiadu z pulpecikami z mięsa mielonego i wykorzystanie go na drugi dzień, na przykład dodając pulpeciki do sosu pomidorowego i podanie ich z makaronem. Kolejny przykład? Usmażone kawałki indyka (podane na przykład z warzywami), które na drugi dzień mogą wylądować w sosie curry.
  • Środa. Wykorzystuję resztki z poprzedniego dnia, jak wyżej.
  • Czwartek. 70% naszych obiadów zawiera makaron albo gnocchi (opcjonalnie kopytka), ponieważ wszyscy je tu uwielbiamy (z Ninką na czele), więc mamy przygotowaną długą listę różnych sosów, z którymi możemy je połączyć. Wszystkie robimy od podstaw, żeby było zdrowiej (ale jednocześnie mam pewność, że ich wykonanie zajmuje mało czasu). Naszymi faworytami są: sos carbonara, sos pomidorowy, szpinakowy z serem, brokułowy i proste pesto. Na życzenie Męża dodaję do nich czasem jakieś mięso. Gnocchi i kopytka to właściwie jedyne gotowe produkty w naszej lodówce – kupuję na wypadek, gdybym musiała przygotować obiad w dużym pośpiechu i nie miała czasu na bawienie się w długie lepienie i gotowanie kluseczek i tym podobnych.
  • Piątek. To u nas dzień dużych zakupów spożywczych, więc staram się wykorzystać jak najwięcej resztek. To idealna pora na zrobienie zapiekanek, tart lub placków. Jeśli decyduję się na zapiekankę ziemniaczaną, to gotuję od razu więcej ziemniaków – przydadzą się na sobotni obiad (można je podsmażyć) lub na przykład do sałatki ziemniaczanej.
  • Sobota. Początek weekendu nie jest u nas równoznaczny z odpoczynkiem. Mąż często jest w pracy, a ja na kursie, więc obiad musi być szybki. Klasyczne podsmażane ziemniaczki, kefir i jajko sadzone goszczą u nas bardzo często. Nie pogardzimy też pierogami!
  • Niedziela. W niedziele opcje obiadowe są trzy. 1. Jedziemy na obiad do rodziny i wtedy problem mamy zazwyczaj z głowy na dwa dni. 2. Jedziemy na jakąś wycieczkę i jemy w restauracji. 3. Jemy obiad w domu i wtedy zawsze robimy jakąś rybę oraz frytki z różnych warzyw. Jeśli zostaną mi kawałki ryby, to w poniedziałek staram się dodać je do sałatki albo wymieszać z ryżem i na przykład groszkiem, po czym uformować z tego pyszne kuleczki – idealne danie dla dwulatki!

Jak widzicie, ten system planowania posiłków wymaga bieżącej analizy stanu swoich zapasów, ale ponieważ ma się gotową listę dań oraz gwarancję posiadania wielu składników, gotowanie jest stosunkowo łatwe i bezstresowe, a daje przy tym poczucie dużej swobody, na której brak tak wiele osób narzeka przy tradycyjnym planowaniu posiłków.

Przygotowałam też dla Was zestawienie kilku internetowych wyszukiwarek przepisów, bardzo pomocne przy układaniu menu!

Viva La Vita (Inteligentna Lodówka)

Puszka

Przepisy.pl

Co jemy?

Jestem bardzo ciekawa, czy tym sposobem przekonam do planowania posiłków tych najbardziej opornych! Jest to świetny wstęp do późniejszego „pełnego” planowania, ponieważ oducza ulegania wszystkim zachciankom, uczy kuchennej kreatywności, ale przy okazji daje nam pewność jedzenia tego, co lubimy 🙂