Zamek Moszna z małymi dziećmi

Zamek Moszna to zdecydowanie jedno z obowiązkowych miejsc do zwiedzenia, jeśli będziecie na Opolszczyźnie. Mijałam go przez wiele lat, jeżdżąc do mojej babci, ale jakoś niezbyt często bywałam na terenie zamku. Kilka lat temu postanowiliśmy to zmienić, wybraliśmy się na wielkie zwiedzanie i od tamtej pory staramy się wpaść do Mosznej przynajmniej raz w roku. Zaczynaliśmy bez dzieci, teraz jeździmy w czwórkę, więc w dzisiejszym wpisie postaram się odpowiedzieć na pytanie, czy zamek w Mosznej jest dobrym miejscem dla rodzin z małymi dziećmi oraz podsunąć Wam kilka porad, dzięki którym wyjazd przebiegnie bezproblemowo!

 

Dojazd do Mosznej jest raczej prosty, nie ma też problemu z zaparkowaniem – do dyspozycji jest spory parking, choć prawdopodobnie podczas większych wydarzeń (a na terenie zamku dzieje się całkiem sporo!) może być trochę tłoczno. Na zwiedzanie całego kompleksu warto przeznaczyć kilka godzin, ponieważ w jego skład wchodzi nie tylko bajkowy zamek, ale także ogromny park. Cena biletów wstępu zależy od dnia tygodnia i sezonu. Punktem obowiązkowym jest zdjęcie przy dużej fontannie, oczywiście z widokiem na zapierający dech w piersiach zamek, który bardzo przypomina ten z Disney’a – nie bez powodu tak często są tu organizowane ślubne sesje zdjęciowe, jest wyjątkowo fotogeniczny! Jeśli wybieracie się do Mosznej z małymi dziećmi, polecam zabrać ze sobą wózek na dość dużych kołach, ponieważ większość ścieżek na terenie wokół parku jest wysypana małymi kamykami – nasza „parasolka” prowadziła się po nich bardzo ciężko. Polecam też zabrać ze sobą kocyk – na terenie obok zamku można urządzić sobie mały piknik pod drzewem. Jeśli nie chcecie brać swojego prowiantu, to nie ma problemu – w zamku znajduje się restauracja i kawiarnia, a także mała budka z jedzeniem na zewnątrz. Ceny standardowe, raczej nie przyprawią nikogo o zawał serca.

Zwiedzanie zamku jest możliwe z przewodnikiem. Bardzo polecam, bo historia zamku jest niezwykle ciekawa, ale sugerowałabym zrobić to bez dzieci. Po pierwsze, trzeba pokonać dużo schodów (wózki należy zostawić przy recepcji), a po drugie małe dzieci prawdopodobnie będą się trochę nudzić. Ale można się podzielić obowiązkami – jedna osoba zwiedza, a druga spaceruje z dziećmi po parku. A jest gdzie spacerować! Park przyzamkowy ma ponad 100 hektarów i jest pełen kilkuset letnich drzew i pięknych kwiatów (na przełomie maja i czerwca odbywa się tu słynne Święto Kwitnących Azalii).

Oprócz tego można zajrzeć do przyzamkowej oranżerii, wypełnionej licznymi egzotycznymi roślinami. Dzieciom na pewno spodoba się stojąca na środku fontanna, w której można zamoczyć rączki.

Na terenie zamku znajduje się również sala zabaw Hrabiolandia, do której już nie dotarliśmy, ale planujemy nadrobić następnym razem. Jest też plac zabaw, utrzymany w rycersko-zamkowym klimacie. Tutaj też uwaga na małe kamyczki, które szybko wpadają do sandałków – zdecydowanie wygodniej będzie dziecku w pełnych bucikach, choć tak czy siak zabawa jest świetna, a wyjście z terenu placu zabaw w 90% przypadków kończy się rozpaczliwym płaczem i deklaracją pozostania tam jak najdłużej.

Zamek Moszna to zdecydowanie świetny pomysł na krótki wyjazd z dziećmi! Moja Ninka do tej pory przeżywa, że widziała tam księżniczkę (pannę młodą podczas ślubnej sesji) i zachwyca się cyt. „królewskim zamkiem”. Jest dużo miejsca do zabawy i biegania, można tam spędzić pół dnia i nudy nie będzie! Pamiętajcie tylko o wózku przeznaczonym do wyboistych terenów (ewentualnie nosidle, wtedy nie będzie problemu ze zwiedzaniem), a jeśli planujecie zostać dłużej lub wybieracie się z większą ilością dzieci, koniecznie zabierzcie ze sobą kocyki, jakieś piłki i zabawki, bo to naprawdę wspaniałe miejsce do rodzinnego relaksu!

 

 

5 ZASAD ORGANIZACJI

Temat organizacji podejmuję na blogu od kilku lat, a mimo to zawsze chętnie wracam do podstaw i regularnie przypominam sobie kilka zasad, które można zastosować w każdym pomieszczeniu, szufladzie czy kąciku. Dzięki nim udaje mi się zachować do tego wszystkiego należyty dystans i skupić na efekcie, który jest w całym procesie najważniejszy, czyli domu, w którym żyje się przyjemnie i wygodnie.

Oto 5 zasad organizacji!

  1. LEPIEJ ZROBIĆ COŚ POŁOWICZNIE, NIŻ NIE ZROBIĆ WCALE. Nie zawsze mamy wystarczająco dużo czasu, by w całości zrealizować jakiś duży organizacyjny projekt, ale to nie oznacza, że powinniśmy odwlekać to w nieskończoność! Na przykład porządkując dokumenty można pracę podzielić na kilka etapów i jednego dnia wyrzucić te zbędne, innego posegregować je według kategorii, a w przyszłości ładnie ułożyć – i nic się nie stanie, jeśli ten proces zajmie miesiąc, dwa, a nawet pół roku! Najważniejsze, żeby zacząć!
  2. IM MNIEJ RZECZY, TYM ŁATWIEJ O PORZĄDEK I ORGANIZACJĘ. Czy możliwa jest organizacja w domu wypełnionym po brzegi różnymi przedmiotami? Oczywiście, że tak! Ale przy mniejszej ilości jest po prostu łatwiej! Nie chodzi o skrajny minimalizm, ale o pozbycie się rzeczy, które nie są nam do niczego potrzebne. Wtedy organizacja pójdzie o wiele sprawniej!
  3. GRUPOWANIE PRZEDMIOTÓW. Dlaczego jednym z najlepszych rozwiązań podczas organizacji domu jest pogrupowanie przedmiotów i trzymanie ich razem w jednym miejscu? Po pierwsze, łatwiej jest kontrolować ich ilość. Po drugie, łatwiej jest je znaleźć! Poza tym wygląda to o wiele łatwiej, niż przypadkowe przedmioty porozrzucane w każdym pokoju. Proste, prawda?
  4. SYSTEM DLA RZECZY, KTÓRE NIE MAJĄ STAŁEGO MIEJSCA.  Chodzi o takie przedmioty, jak na przykład książki do biblioteki, torba na siłownię, zwroty do sklepów…Rzeczy, które cyklicznie pojawiają się i znikają, ale mogą przy tym niezwykle zagracić przestrzeń. Warto wyznaczyć dla nich konkretne miejsca w domu i pilnować w nich porządku, żeby nie zaśmiecały tych stref, które już są zorganizowane.
  5. „ŚMIECIOWA” SZUFLADA. Większość z nas posiada taką szufladę i bardzo dobrze! Taka szuflada „na wszystko” pozwala uniknąć bałaganu w innych miejscach, a często bywa po prostu swego rodzaju stacją postojową w drodze do porządku. Moim zdaniem lepiej coś wrzucić do takiej szuflady, niż zostawić to na widoku. Choć bez wątpienia najlepszym rozwiązaniem jest wyznaczenie miejsca dla każdego przedmiotu i regularne odkładanie rzeczy na miejsce.

Dopiero zaczynasz przygodę z organizacją? Polecam moje organizacyjne wyzwania!

Przyjęcie na roczek Karolka

No i zleciało!

12 miesięcy – pięknych, momentami niezwykle trudnych, ale patrząc wstecz widzę same plusy! Karolek z drobnego szatyna przeistoczył się w nadal drobnego blondyna, energia go rozpiera i nawet Ninka mówi, że to łobuz! No cóż, aniołkiem to on zdecydowanie nie jest, ale na imprezę urodzinową mimo wszystko zasłużył! 😉

Jeśli obserwujcie mnie na Instagramie, to wiecie już, że na motyw przewodni wybrałam meksykańską fiestę. Wszechobecne kaktusy, letnia pora i fakt, że na Karolka mówię Carlos (na przekór jego skandynawskiej urodzie) sprawiły, że zamarzył mi się taki właśnie kolorowy i radosny klimat!

Wiecie, że lubię osiągać fajny efekt małym kosztem i taki też cel postawiłam sobie tym razem.

Dekoracje kompletowałam już od jakiegoś czasu, więc koszt rozłożyłam w czasie, ale i tak był on niski.

Jak zawsze punktem centralnym był u mnie kuchenny stół, który na ten czas przeniosłam do salonu. Rozwiesiłam nad nim girlandę z kolorowych balonów, którą robi się tak banalnie prosto, że o dziwo nie zaliczyłam przy tym projekcie żadnej spektakularnej wtopy! Korzystałam z poniższego filmiku instruktażowego, przy czym moja girlanda jest mniej rozbudowana:

Używałam zwykłych balonów, kupionych w którymś markecie. Ważne, żeby nadmuchać balony różnej wielkości, wtedy będzie ciekawszy efekt!

Pod spodem przykleiłam dmuchane złote litery układające się w napis UNO (jak Meksyk, to Meksyk!).

Litery kupiłam w sklepie PartyBox (te małe, 40cm), a przykleiłam na taśmy Tesa.

Blat stołu ozdobiłam kaktusami w kilku formach – prawdziwym w doniczce, kaktusową lampką z Pepco oraz serwetkami w kaktusy ze sklepu Flying Tiger.

Z kolei na dole stołu przykleiłam girlandę z kolorowych trójkątów, również z Flying Tiger. W planach była też oczywiście charakterystyczna dla Meksyku piñata, ale tak długo zastanawiałam się, jaki wybrać wzór, że ostatecznie odpuściłam temat, wykorzystam ten pomysł przy innej okazji.

 

Pora na menu! Nie było typowo dziecięce, bo większość gości stanowili wygłodniali po pracy dorośli, ale spokojnie, dzieci też znalazły coś dla siebie.

Na naszym stole nie mogło oczywiście zabraknąć:

  • tortilli (dodatki podałam w osobnych miseczkach)
  • nachos (z trzema sosami do wyboru – pikantnym, ziołowym i serowym)
  • gotowanej kukurydzy
  • chrupek kukurydzianych
  • owoców
  • ciasteczek sombrero

Dzieci zdecydowanie najbardziej uradowała gotowana kukurydza, a najbardziej kusiły ciasteczka (głównie Ninkę, Karolek jest szczęśliwy, gdy ma chrupki i śliwki).

PRZEPISY NA SOSY:

Sosy/dipy robi się łatwo i szybko, zupełnie nie ma sensu kupować ich w sklepach!

  • sos pikantny – ja zawsze mieszam przecier pomidorowy z odrobiną majonezu (proporcje według uznania), a następnie sypię milion przypraw (słodką paprykę, ostrą paprykę itp.)
  • sos ziołowy – może być w wersji dietetycznej na bazie wyłącznie jogurtu naturalnego lub grecki, ale jeśli ktoś woli coś gęstszego, to wystarczy dodać łyżeczkę majonezu. Całość wymieszać z ziołami (oregano, bazylią itp.), można też dodać czosnek.
  • sos/dip serowy – pierwszy raz robiłam go sama na podstawie wniosków płynących z lektury kilku przepisów. W skład mojego dipu wchodziło mleko, serek topiony, ser cheddar, ser mimolette (ze względu na kolor), a przyprawiłam go ostrą papryką i kurkumą (by kolor był jeszcze intensywniejszy). Pycha!

JAK ZROBIĆ CIASTECZKA SOMBRERO?

  1. Upiec ciasteczka według dowolnego przepisu.
  2. Po wystygnięciu polać ciasteczka lukrem wzdłuż krawędzi i od razu posypać kolorową posypką.
  3. Na środku ciasteczka zrobić kropę z lukru i przykleić żelka o stożkowatym kształcie (ja wybrałam malinki).

Chciałabym Wam jeszcze pokazać świetny pomysł, który można wykorzystać na przyjęciu w meksykańskim stylu, a nam się nie udało, ponieważ nie znaleźliśmy arbuza w odpowiednim kształcie – prawda, że wygląda super? (źródło)

Ach zapomniałam o muzyce! Przygrywali nam oczywiście mariachi – znalazłam playlistę na Tidalu.

Zapomniałam również wspomnieć, że główny bohater nie był zbytnio w nastroju do robienia zdjęć, więc na wszystkich jest zapłakany lub obrażony – no cóż, chyba będziemy musieli to powtórzyć! 😉

Co zabrać na wakacje z niemowlakiem? Lista kontrolna do wydruku

Wybieracie się na pierwsze wakacje z niemowlakiem i nie wiecie co spakować do walizki? Nie musicie się już martwić nadbagażem i kręgosłupem nadwyrężonym od dźwigania ciężkich toreb! Razem z Dulce Fashion Store przygotowałam praktyczny poradnik, co warto ze sobą zabrać, a dodatkowo możecie sobie wydrukować listę kontrolną, z praktycznym podziałem na kategorie! Teraz na pewno zabierzecie ze sobą tylko to, co najważniejsze!

Poradnik i listę kontrolną znajdziecie TUTAJ – udanego wypoczynku! 🙂

Wakacyjne plany i zmiany

Wakacje to dla jednych czas odpoczynku, a dla innych wzmożonej pracy. Czasem jedno przeplata drugie, tak jak aktualnie u mnie. W ciągu ostatnich kilku miesięcy całkowicie zmieniła się nasza wizja przyszłości, ale także priorytety, co w konsekwencji pociągnęło za sobą kilka decyzji, o których na pewno niebawem opowiem Wam bardziej szczegółowo. Póki co chciałabym przedstawić Wam w skrócie, jak będzie wyglądał sezon wakacyjny na moim blogu!

Przede wszystkim – zmiany! Nie zdziwcie się, jeśli pewnego dnia wejdziecie na tą stronę i zastaniecie tu…no cóż…chaos i dezorganizację 😉 Planuję całkowitą zmianę wizerunku, tego blogowego oczywiście, a to często wiąże się z wieloma próbami i popełnionymi błędami, więc proszę o wyrozumiałość. To mój główny blogowy plan na najbliższe miesiące, w związku z którym zapewne będzie się tu pojawiać w tym okresie trochę mniej wpisów, ale…

Druga wiadomość, ku pokrzepieniu serc, jest taka, że będę pojawiać się gościnnie na blogu sklepu Dulce, gdzie będę miała przyjemność współtworzyć wpisy o tematyce organizacyjno-poradnikowej, z naciskiem na informacje przydatne rodzicom! Zachęcam Was do śledzenia ich profili na IG @dulcefashionstore oraz FB @dulcefashionstore, by niczego nie przegapić! Prawdopodobnie już w tym tygodniu pojawi się coś extra, jestem przekonana, że Wam się przyda!

Na pewno w drugiej połowie lipca pokażę Wam relację z pierwszych urodzin mojego syna (będzie bardzo kolorowo!) – wiem, że kilka osób czeka na ten post, więc obiecuję, że na pewno się pojawi.

Oczywiście nie znikam z Facebooka i Insta, śmiało możecie mnie tam dalej podglądać!

Cudownych wakacji :*