Plany na 2018 – podsumowanie po pół roku

Ostatnio pod postem o moich planach na 2018 rok zostałam zapytana o to, jak mi idzie i czy zrobię jakieś podsumowanie po półroczu. Uznałam, że jest to całkiem dobry pomysł, zatem dziękuję Justynie za inspirację i niniejszym zapraszam na mój mały rachunek sumienia – co udało mi się osiągnąć, a które plany zeszły na boczny tor?

DUŻE ZMIANY W SYSTEMIE PLANOWANIA. Na początku roku zachwycałam się ideą Bullet Journal, ale po czasie stwierdzam, że to jednak nie jest dla mnie. Chciałam, żeby wszystko wyglądało w nim pięknie, traciłam na to mnóstwo czasu, a i tak większość danych zapisywałam w Trello. W pewnym momencie stwierdziłam, że ten sposób planowania po prostu mi nie odpowiada, więc zrezygnowałam z prowadzenia Bullet Journal. Zatem zmiany w systemie planowania są, ale poszły w zupełnie innym kierunku, niż się spodziewałam. Tydzień planuję na kartce, która leży w kuchni (parapet to moje małe centrum dowodzenia), a wszystkie listy (np. filmów do obejrzenia itp.) mam w Trello. Właściwie to myślę, że za jakiś czas moje dzienne i tygodniowe zadania również przeniosę do Trello, żeby mieć wszystko w jednym miejscu. Wniosek? Nie zawsze to, czym zachwyca się połowa Internetu, jest dla nas odpowiednie!

PROJECT LIFE – STWORZENIE PIĘKNYCH ALBUMÓW. Mam co prawda małe zaległości (2 miesiące), ale idzie mi całkiem nieźle. Bardzo podoba mi wygląd albumów, choć przyznam szczerze, że nie wykorzystuję w 100% możliwości, które dają karty journalingowe – jakoś tak dziwnie jest mi na nich pisać długie elaboraty, więc ograniczam się do notowania kilku istotnych faktów. Nasz rodzinny album wygląda teraz o wiele lepiej, dzieci uwielbiają go oglądać, ja zresztą także, a o to chyba w tym chodzi. Zatem ten plan na dzień dzisiejszy ma status „realizowany” 🙂

KONTYNUACJA NAUKI HISZPAŃSKIEGO. Tutaj jestem sobą najbardziej zawiedziona. Bardzo ciężko jest mi wygospodarować odpowiednią ilość czasu na naukę i mam wrażenie, że stoję w miejscu. Dodatkowo w fazie wielkiej fascynacji wizją nauki nowego języka zakupiłam odrobinę za dużo różnych materiałów (podręczniki, kursy, fiszki, książki i inne cuda) i teraz ciężko jest mi wybrać, z czego się uczyć. W efekcie raz uczę się słówek z fiszek, innego dnia oglądam z dziećmi bajki po hiszpańsku (to akurat na plus dla nas wszystkich), kiedy indziej czytam książkę, a w jeszcze inny dzień wałkuję gramatykę. Chaos totalny. Co mnie wkurza, bo z zawodu jest nauczycielem (angielskiego), więc teoretycznie o procesach nauki języka obcego wiem całkiem sporo 😉 Mój cel na drugą część roku to jeszcze w lipcu rozplanować sobie poszczególne etapy nauki w taki sposób, by pod koniec 2018 być na poziomie A2.

REGULARNE TRENINGI I ZDROWE ODŻYWIANIE. Kolejna porażka. Moja waga tkwi w miejscu. I choć od marca trenowałam sumiennie i regularnie, to kilka tygodni temu coś mnie wybiło z rytmu i cały mój postęp poszedł na marne. Teraz powoli wracam do codziennej aktywności, ale nie ukrywam, że o tej porze roku jest mi wybitnie ciężko, bo zamiast wylewać siódme poty podczas tabaty, wolę opalać się w basenie… Dodatkowo sprawę utrudnia moje rozejście mięśni prostych brzucha, przez co nie mogę ćwiczyć na tyle intensywnie, na ile bym chciała = efekty przychodzą wolniej, zniechęcam się itd. Tak więc nowy rok – stara ja 😉 Co do odżywiania, to raz jest lepiej, raz gorzej. Plusy: w miarę regularne owsianki na śniadanie, zdrowe koktajle i duży postęp w kwestii zdrowych przekąsek. Minusy: niezmienna słabość do pizzy i ciągnącego się sera… I dojadanie po dzieciach 😉

BARDZIEJ KREATYWNIE! Planów na kreatywne zajęcia miałam wiele, pozostało ze mną haftowanie (gdy mam luźny wieczór) i zrobiłam też sobie kilka bransoletek z małych koralików. Mało spektakularnie, ale zawsze coś…Kaligrafia i akwarele niestety muszą poczekać na swój moment, może jesienią, gdy szybciej będzie zapadać zmrok.

PODRÓŻE. Planowałam góry, Pragę, Wiedeń i Bratysławę. Krótki wypad w góry zaliczyliśmy na początku czerwca (zobaczyliśmy wtedy między innymi Skalne Miasto Adršpach). Natomiast w chwili, gdy czytacie te słowa, to prawdopodobnie jestem właśnie w drodze do Pragi lub już na miejscu 🙂  Z realizacji tego planu cieszę się najbardziej, bo bardzo, ale to bardzo polubiłam to miasto! Wiedeń planujemy na wrzesień, choć nie wiem, czy zamiast niego nie wybierzemy Warszawy, bo moja wizyta w stolicy w zeszły weekend bardzo mnie rozochociła, a nigdy nie byliśmy tam z dziećmi. Prawdopodobnie wybierzemy się też jeszcze chociaż na jeden weekend w góry. Czyli tutaj w zasadzie realizacja celów idzie dobrze 🙂

BLIŻEJ NATURY. Cel realizowany w 100%! Dużo czasu spędzamy na działce, spacerujemy po parkach, jeździmy na rowerach po lasach i relaksujemy się nad pobliskimi jeziorami. Jest dokładnie tak, jak miało być!

 

Podsumowując – największy problem sprawia mi realizacja tych celów, które wymagają ode mnie poświęcenia dużej ilości czasu oraz dyscypliny, ale to chyba nikogo nie dziwi, prawda? Realizacja tych przyjemnych idzie za to zaskakująco łatwo! 😉 No cóż, wakacje to dobry moment, by sobie wszystko ponownie zaplanować i zreorganizować, zatem do dzieła! A jak Wam idzie realizacja postanowień z początku roku?

 

Fot. kaboompics

 

Jak zorganizować przyjęcie w ogrodzie?

W końcu lato w pełni! Pogoda dopisuje, wszędzie aż roi się od pysznych owoców i kolorowych kwiatów, zatem warto wykorzystać sprzyjającą aurę i zorganizować przyjęcie w ogrodzie! Tak długo czekałam na ten moment! 🙂 W dzisiejszym wpisie, który powstał we współpracy z Villa Italia, chciałabym Wam pokazać propozycję menu na takie letnie przyjęcie oraz udowodnić, że jedzenie na świeżym powietrzu nie zawsze musi być równoznaczne z korzystaniem z papierowych kubków i plastikowych talerzyków.

MENU

Moje przyjęcie w ogrodzie to herbatka i słodki poczęstunek, ale jeśli macie ochotę zaszaleć i zrobić coś więcej, to proponuję zainspirować się klasyczną angielską five o’clock, podczas której powinny pojawić się (w odpowiedniej kolejności):

  • lekkie kanapki
  • bułeczki z masłem i dżemem
  • słodkości np. ciasteczka, babeczki itp.

Najlepiej podawać je na trzypiętrowej paterze.

Ja jednak zdecydowałam się na minimalistyczną i słodką wersję – na owalnym półmisku ułożyłam następujące smakołyki:

  • ptysie
  • rurki z bitą śmietaną
  • angielskie maślane ciasteczka z kawałkami czekolady

Dodatkowo wykorzystałam okrągłe miseczki i ułożyłam w nich owoce:

  • maliny
  • borówki
  • czarną porzeczkę

Wszystkie z naszej działki! Satysfakcja niesamowita!

Podczas popołudniowej herbatki nie może zabraknąć…herbaty, oczywiście! Podałam ją w klasycznej filiżance ze spodkiem.

DEKORACJE

Urok letniego przyjęcia w ogrodzie polega na tym, że możemy je zorganizować spontanicznie – słodkie przekąski i herbata nie wymagają czasochłonnych przygotowań. Podobnie jest z dekoracjami – możemy wykorzystać wszystko to, co mamy pod ręką! Przede wszystkim ja nie zawracałam sobie głowy eleganckimi obrusami – jesteśmy w końcu w ogrodzie, więc spokojnie można wykorzystać nawet klasyczne podkładki stołowe. Ba, nawet cerata może wyglądać uroczo, jeśli ma ciekawy wzór (a takich na rynku jest całkiem sporo!). Najważniejszą dekoracją są jednak kwiaty – te świeżo zerwane będą oczywiście najlepsze! Część z nich ułożyłam na półmisku, część obok talerzyków deserowych, a z reszty uformowałam mały bukiecik i włożyłam do filiżanki, która posłużyła mi za wazonik. Jeśli macie dużo małych filiżanek to śmiało wykorzystujcie je w tym celu, wyglądają obłędnie!

Przyznam szczerze, że jestem zauroczona efektem końcowym – słodkie przekąski zadowoliły moje podniebienie, kwiaty nasyciły oczy, a picie herbaty z pięknej porcelany sprawiło, że poczułam się jakoś tak wyjątkowo, bardziej elegancko, no po prostu inaczej!

 

PS. Wykorzystane przeze mnie naczynia pochodzą z kolekcji SUBLIME Villa Italia – są wykonane z porcelany w mlecznym odcieniu i w moim odczuciu są klasyczne, ale z lekką nutą romantyzmu, czyli do herbatki w angielskim stylu pasują idealnie! 🙂

Lista rzeczy do spakowania na wyjazd

W kolejnym wpisie z mojego wakacyjnego cyklu przyszła pora na obiecaną listę rzeczy do spakowania na wyjazd!

Moim celem było stworzenie listy możliwie najbardziej uniwersalnej, z której będziecie mogli korzystać przez cały rok, nie tylko podczas wakacyjnych wyjazdów w ciepłe kraje. Dlatego też rzeczy na liście jest sporo, ale dzięki temu będziecie mieli pewność, że niczego nie zapomnicie, bez względu na okoliczności!

Jak korzystać z mojej listy?

Najwygodniej będzie ją wydrukować, wykreślić z niej te rzeczy, których na pewno nie potrzebujemy, a następnie powpisywać ilość przy tych, które chcemy ze sobą zabrać. Potem już tylko pozostaje nam się spakować i wykreślać kolejne punkty z listy.

Mam świadomość, że idealna i uniwersalna lista rzeczy do spakowania na wyjazd nie istnieje, w końcu każdy z nas potrzebuje czegoś innego, dlatego pod każdą kategorią zostawiłam kilka wolnych miejsc, gdzie możecie wpisać co tylko chcecie.

 

KOMPLETNA LISTA RZECZY DO SPAKOWANIA NA WYJAZD (kliknij w nazwę, aby pobrać listę w formacie PDF)

 

A dla tych z Was, którzy nie lubią drukować, zamieszczę całą listę w treści wpisu – możecie na nią zerkać podczas pakowania 🙂

DOKUMENTY

  • dowód osobisty
  • paszport
  • prawo jazdy
  • bilety
  • potwierdzenie rezerwacji
  • karta ubezpieczenia zdrowotnego EKUZ
  • polisa podróżna
  • pieniądze

SPRZĘT ELEKTRONICZNY

  • telefon + ładowarka
  • laptop + ładowarka
  • tablet + ładowarka
  • aparat fotograficzny + ładowarka
  • obiektywy do aparatu
  • karta pamięci
  • dysk zewnętrzny
  • powerbank
  • słuchawki
  • czytnik ebooków
  • mp3
  • przejściówka do zagranicznych kontaktów

UBRANIA

  • podkoszulki
  • t-shirty
  • koszulki z długim rękawem
  • spodnie długie
  • krótkie spodenki
  • sukienki
  • spódniczki
  • legginsy
  • spodnie sportowe
  • dres
  • bluza
  • polar
  • sweter
  • piżama
  • majtki
  • biustonosze
  • skarpetki
  • rajstopy
  • strój kąpielowy
  • kurtka przeciwdeszczowa
  • kurtka/płaszcz

BUTY I AKCESORIA

  • klapki na basen/pod prysznic
  • sandały
  • półbuty
  • buty sportowe
  • buty na obcasie/koturnie
  • buty trekkingowe
  • kalosze
  • zegarek
  • biżuteria
  • torebka
  • plecak
  • okulary przeciwsłoneczne
  • kapelusz
  • czapka z daszkiem
  • ciepła czapka
  • rękawiczki
  • torba plażowa
  • pareo
  • szal
  • pasek

KOSMETYKI I AKCESORIA KOSMETYCZNE

  • szczoteczka do zębów
  • pasta do zębów
  • płyn do płukania jamy ustnej
  • szczotka do włosów/grzebień
  • maszynka do golenia
  • krem/pianka do golenia
  • szampon
  • odżywka do włosów
  • lakier do włosów
  • suchy szampon
  • mydło
  • żel pod prysznic
  • płyn do higieny intymnej
  • dezodorant
  • krem do rąk
  • krem do stóp
  • krem do twarzy
  • produkty do demakijażu
  • balsam do ciała
  • krem z filtrem
  • krem na poparzenia słoneczne
  • woda termalna
  • środek na komary/kleszcze
  • pomadka ochronna
  • perfumy
  • kosmetyki do makijażu
  • płatki kosmetyczne
  • patyczki do uszu
  • chusteczki higieniczne
  • wkładki higieniczne
  • podpaski/tampony
  • pilniczek
  • pęseta
  • gumki do włosów/spinki/wsuwki
  • suszarka
  • prostownica/lokówka
  • ręcznik kąpielowy
  • ręcznik plażowy
  • żel antybakteryjny

LEKI

  • stale przyjmowane leki
  • na chorobę lokomocyjną
  • na ból głowy
  • na biegunkę
  • na ból brzucha
  • przeciwwymiotne
  • elektrolity
  • przeciwgorączkowe
  • tabletki do ssania na gardło
  • na alergię
  • żel na ukąszenia owadów
  • plastry i opatrunki
  • środek odkażający
  • krople do oczu
  • termometr

INNE

  • książki
  • kalendarz/notes
  • długopis/ołówek
  • krzyżówki/sudoku
  • mapy
  • przewodniki
  • podróżna poduszka
  • koc
  • parasol
  • scyzoryk
  • latarka
  • zapalniczka
  • jedzenie i picie na drogę

 

No to teraz czekam na Wasze doświadczenia – co jeszcze dodalibyście do takiej uniwersalnej podróżniczej listy? 🙂

 

PS. A osobom podróżującym z maluszkami polecam wpis „Co zabrać na wakacje z niemowlakiem?

Jak spakować walizkę – triki i porady

We wpisie „Co spakować na weekendowy wyjazd” wspominałam, że lubię się pakować. Nie zwariowałam, naprawdę to lubię! Ta czynność sprawia, że czuję się coraz bardziej podekscytowana perspektywą wyjazdu, a jak powszechnie wiadomo, pozytywne uczucia należy pielęgnować. Zatem lubię się pakować, lubię zaczynać cały proces nawet kilkanaście dni przed planowaną podróżą, bo po prostu lubię być przygotowana. W dzisiejszym wpisie chciałabym się z Wami podzielić kilkoma sztuczkami na to, jak zaoszczędzić miejsce w walizce. Część porad pojawiła się już we wspomnianym wcześniej wpisie, ale myślę, że warto je powtórzyć, bo nie straciły na ważności. Zaczynamy pakowanie!

UBRANIA I BUTY

Punkty obowiązkowe przed każdym wyjazdem to:

  • sprawdzenie prognozy pogody
  • zaplanowanie aktywności podczas podróży
  • wybór palety kolorystycznej, by mieć pewność, że wszystkie ubrania będą do siebie pasować/będzie można stworzyć z nich wiele zestawów
  • ograniczenie ilości pakowanych ubrań do niezbędnego minimum

(Rozwinięcie tych punktów znajdziecie we wpisie o pakowaniu na weekendowy wyjazd– wszystkie zasady można odnieść do jakiejkolwiek podróży, za wyjątkiem proponowanej tam przeze mnie ilości ubrań do spakowania, bo tyczy się ona tylko krótkich wyjazdów.)

Większość osób jest zgodna co do tego, że rolowanie ubrań jest bardziej praktyczne, niż ich składanie – zajmuje mniej miejsca. Ta metoda sprawdzi się najlepiej, jeśli przed zrolowaniem ubrania zostaną porządnie wyprasowane, a rolowanie będzie perfekcyjne – wtedy istnieje duże prawdopodobieństwo, że po wyjęciu będą wyglądać dobrze, nie pogniecione.

Druga porada to rolowanie całych zestawów ubrań. Eksperci w tej dziedzinie rolują tak zestawy dla siebie, ja póki co dla dzieci, bo przy mniejszych gabarytach jest mi łatwiej. Gotowe dziecięce zestawy można włożyć do małych woreczków i dawać dziecku całą paczuszkę, bez chaotycznego poszukiwania majteczek lub skarpetek. Bardzo mi się podoba to rozwiązanie, bo pakując dzieci zawsze tworzę dla nich gotowe zestawy, tak jak dla siebie.

Kolejna zasada podczas pakowania ubrań, to układanie dużych rzeczy na dnie walizki. Warto zacząć od butów, bluz i dżinsów, a dopiero na ich układać np. t-shirty lub sukienki.

Pamiętamy też o maksymalnym wykorzystaniu przestrzeni – wnętrze butów to świetny schowek na drobiazgi, np. skarpetki. Można je też upchnąć w wolnej przestrzeni w rogach walizki.

Gadżetem, który bez wątpienia przyda się podczas pakowania walizki, są podróżne organizery. Zazwyczaj można je kupić w zestawach po 3 lub 5 i są to pojemniki, które przypominają kosmetyczki, ale mają bardziej kwadratowy kształt. Są świetne! Można dzięki nim pogrupować pakowane przedmioty, co znacznie ułatwi utrzymanie porządku w walizce oraz usprawni proces wypakowywania się w miejscu docelowym.

Nie zapominamy również o woreczku na brudną bieliznę, by oddzielić ją od pozostałych ubrań.

Jeśli zależy Wam na tym, aby po długiej podróży ubrania nadal pięknie pachniały to wrzućcie do walizki chusteczki zapachowe (np. takie przeznaczone do suszarki do ubrań). Możecie też zrobić je samodzielnie – instrukcje znajdziecie online.

A skoro już jesteśmy przy pachnących ubraniach, to polecam zabrać też saszetkę proszku do prania – szczególnie, jeśli podróżujecie z dziećmi lub wyjeżdżacie na dłużej i będziecie mieć dostęp do pralki.

AKCESORIA

Zawsze, ale to zawsze wykorzystujemy przestrzeń wewnątrz torebek! W zależności od ich wielkości do środka można włożyć bieliznę, ładowarki lub inne gadżety. Jeśli jest taka możliwość, to ze sobą bierzemy największą torbę, a do walizki pakujemy mniejsze.

Kapelusze wypychamy czymś miękkim (np. strojami kąpielowymi), żeby nie straciły kształtu.

W przypadku biżuterii priorytetem jest to, by nie uległa zniszczeniu w podróży. Nikt nie chce siedzieć na plaży i opalać pleców podczas rozplątywania łańcuszków 😉 W ich przypadku można zastosować trik z rurką (swoją drogą była to jedna z pierwszych porad, które pojawiły się kilka lat temu na moim blogu!)

Drobne elementy biżuterii można włożyć do pojemniczka na lekarstwa, pojemnika po soczewkach kontaktowych lub pojemnika na próbki kremu, podkładu itp. Cokolwiek małego z zamykanym wieczkiem będzie idealne!

Większe naszyjniki polecam włożyć do woreczków strunowych i usunąć z nich powietrze, żeby nie przemieszczały się w środku.

KOSMETYKI

Jeśli tylko mamy taką możliwość, to zabieramy ze sobą próbki i miniaturki.

Pojemniki z płynami możemy dodatkowo zabezpieczyć folią spożywczą (owijamy nią dozownik/otwór i dopiero potem zakręcamy nakrętkę).

Na produkty sypkie, np. puder, warto położyć wacik kosmetyczny, co zapobiegnie zniszczeniu, a w konsekwencji rozsypaniu.

Pamiętamy o dodatkowym zabezpieczeniu maszynek do golenia!

GADŻETY

Wszystkie drobiazgi grupujemy według kategorii i staramy się spakować w jedno miejsce. Np. ładowarki do etui na okulary, wszystkie akcesoria do włosów do jednej kosmetyczki itp.

 

To wszystko! Teraz już wiecie, jak spakować walizkę jak doświadczony podróżnik! 😉 Jeśli macie jeszcze jakieś sprawdzone porady, które powinny znaleźć się na tej liście, to dajcie znać w komentarzach.

Zapraszam też do śledzenia wszystkich wpisów z wakacyjnej serii 🙂

Planowanie podróży (krok po kroku)

Planowanie podróży, bez względu na to, czy weekendowej czy dłuższej, choć niewątpliwie przyjemne, zawsze wiąże się z pewnym zamieszaniem. Przychodzi taki moment, że czujemy się tym wszystkim tak przytłoczeni, że już przed wyjazdem wiemy, że po powrocie będziemy potrzebować kilku dodatkowych dni wolnych, żeby odpocząć po wakacjach 😉

Od kilku tygodni jestem w stanie permanentnego planowania podróży (zamiast jednego dłuższego wyjazdu jedziemy na kilka krótszych), można więc powiedzieć, że nabieram wprawy, zatem dziś chciałabym Wam opisać krok po kroku, co zrobić na etapie przygotowań do podróży, by mieć pewność, że wyjazd spełni wszystkie oczekiwania i przebiegnie w miarę bezstresowo (choć tego akurat nigdy nie można zagwarantować, niestety).

 

  1. KIEDY, DOKĄD I NA JAK DŁUGO? O ile termin i długość podróży nie zawsze są od nas w 100% zależne (każdy urlop kiedyś się kończy), to wybór miejsca jak najbardziej należy do nas. Bardzo Was zachęcam do stworzenia listy miejsc, które chcecie odwiedzić i zapisania na niej kilku dodatkowych szczegółów np. odległość w km/szacowany czas podróży, minimalna ilość dni itp. Dzięki temu łatwiej będzie Wam podjąć decyzję. Np. na mojej liście jest mnóstwo weekendowych wyjazdów do europejskich stolic (do zrealizowania, gdy tylko będziemy mieli ochotę i możliwości finansowe), ale jest również objazdówka po Korfu (minimum tydzień) i zwiedzanie całych Włoch (dwa tygodnie). Lista pomaga mi w zrobieniu szybkiej selekcji. Możecie też postawić na spontaniczność i np. znając termin urlopu spróbować znaleźć tani lot dokądkolwiek . Jeśli lubicie taki dreszczyk emocji, to zdecydowanie polecam śledzenie na FB profilu Tanie Loty.
  2. WYBÓR ŚRODKA TRANSPORTU. My na dzień dzisiejszy najchętniej jeździmy samochodem. Nasze dzieci dobrze znoszą takie podróże, choć po kilku godzinach znudzenie oczywiście daje o sobie znać. Drugą dopuszczalną opcją jest dla nas pociąg, choć za nami póki co krótkie (godzinne) trasy. Prawdopodobnie jesienią pojedziemy pociągiem do Wiednia, więc chcemy zacząć przyzwyczajać dzieci do podróży koleją. Aktualnie świadomie rezygnujemy z latania z dziećmi samolotem, pierwsze próby planujemy podjąć za rok. Powód jest jeden i ma na imię Karolek. Ten chłopiec nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu i dość głośno manifestuje swoje niezadowolenie. O ile w pociągu można wyjść z przedziału i przez połowę podróży spacerować z dzieckiem po korytarzu, to w samolocie jego ruchliwość może być uciążliwa. Z szacunku dla potencjalnych współpasażerów postanowiliśmy więc poczekać z tym jeszcze trochę, aż Karolek podrośnie i będzie można spróbować wytłumaczyć mu pewne rzeczy. Drugi powód jest taki, że do najbliższych lotnisk mamy około 80 km (Katowice) i 140 km (Wrocław), przez co cała podróż, wraz z lotem, trwałaby dość długo – chyba za długo, biorąc pod uwagę cierpliwość naszych dzieci. Mam jednak nadzieję, że już w 2019 roku dołączę do grona szczęśliwych rodziców podróżujących ze swoimi pociechami 🙂 Ciekawą opcją, z której korzysta wiele osób, jest przelot do miejsca docelowego, a następnie wynajęcie tam samochodu, skutera lub rowerów.
  3. GDZIE NOCOWAĆ I ZA ILE? W tej kwestii każda rodzina ma chyba inne preferencje 😉 Znam osoby, które jeżdżą tylko do hoteli, w których mają wyżywienie all inclusive, basen, salę zabaw, animatorów itp., ale znam też takich rodziców, którzy zabierają dzieci pod namiot lub nocują w hostelach. Moja rodzina jest gdzieś po środku i od zawsze polujemy na prywatne apartamenty. Jak to ładnie ujmują popularne portale, ich zaletą jest „prywatność, którą daje cały dom”. Wybieramy apartamenty, które mieszczą się w spokojnych dzielnicach, z dobrym połączeniem do centrum lub interesujących nas atrakcji, które posiadają darmowe miejsca parkingowe, a przede wszystkim są wyposażone tak, by rodziny z dziećmi czuły się w nich komfortowo. Wysokie dziecięce krzesełka, wanna, małe sztućce, łóżeczka dla dzieci – to wszystko jest dla nas bardzo istotne, ponieważ jeśli wchodzi w skład wyposażenia, to nie muszę tego wozić ze sobą. Każdy wie, ile mniej więcej może wydać na nocleg, jaka cena jest odpowiednia za oczekiwane udogodnienia. My staramy się nie przekraczać kwoty 250 zł/noc/za naszą czwórkę. Nie w każdym miejscu jest to wykonalne (szczególnie w bardzo popularnych miejscach), ale staramy się trzymać budżetu.
  4. GDZIE SZUKAĆ NOCLEGU? Ja korzystam z Booking lub Airbnb. Wpisuję w wyszukiwarkę miejsce i zakres dat, ustawiam filtry i szukam. Gdy jakieś miejsce mnie zachwyci, dodaję je sobie do wishlisty (obie aplikacje mają taką możliwość) i przy kolejnym wyjeździe sprawdzam, czy jest dostępne w interesującym mnie terminie. Warto zwrócić uwagę na to, że często kwota, która widnieje na stronie głównej, nie jest niestety ostateczną sumą, jaką przyjdzie nam zapłacić. Wiele miejsc dolicza jeszcze opłaty za obsługę/sprzątanie, opłaty klimatyczne itp. Warto to doczytać. Moja kolejna rada – wyjazdy grupowe są bardziej opłacalne. Można wtedy wynająć cały dom i podzielić się kosztami (tutaj szczególnie polecam sprawdzić Airbnb).
  5. PLANOWANIE WYDATKÓW NA PODRÓŻ. Gdy wiem już dokąd i kiedy pojadę oraz gdy zarezerwuję nam nocleg, mogę zająć się tym, co lubię najbardziej, czyli planowaniem atrakcji i robieniem różnego rodzaju wyliczeń. Najpierw określam, co według mnie jest warte do zobaczenia w danym miejscu. Korzystam w tym celu z Google, z Pinterest (wystarczy wpisać nazwę miasta lub kraju, do którego się wybieramy i od razu wyskoczy mnóstwo pomysłów) i TripAdvisor. Robię listę, a następnie sprawdzam po kolei, jaki jest koszt danej atrakcji (bilety wstępu itp.). Podsumowuję, analizuję, wykreślam, dopisuję. Uwielbiam to robić! Przy planowaniu staram się uwzględnić preferencje moich dzieci i zadbać o to, by to one się dobrze bawiły, bo z dwoma marudami żaden wyjazd nie będzie udany. Na koniec podliczam, ile musielibyśmy zapłacić, gdybyśmy chcieli skorzystać ze wszystkich zaplanowanych atrakcji. Oczywiście jeszcze nigdy nie udało nam się zobaczyć wszystkiego, co wymyśliłam, ale lubię być finansowo przygotowana na każdą ewentualność. W podobny sposób wyszukuję restauracje, orientuję się w cenach jedzenia, notuję specjały, których chcę spróbować. Na tym etapie ustalamy też wstępnie, które posiłki przyrządzimy sami, a które zjemy podczas zwiedzania. Obliczam też, ile mniej więcej wydamy na paliwo, ile zapłacimy na autostradach, jaki jest koszt ubezpieczeń podróżnych itp. To wszystkie daje mi mniej więcej pojęcie, ile będzie nas kosztować cała wyprawa. Z reguły i tak biorę więcej (na wszelki wypadek).
  6. LISTA RZECZY DO SPAKOWANIA. W zeszłym roku pojawił się na moim blogu wpis „Co spakować na weekendowy wyjazd?” i w zasadzie wszystkie zawarte w nim porady można odnieść także do dłuższych wyjazdów. Grunt, to wiedzieć jaka będzie pogoda w miejscu, do którego podróżujemy oraz w jaki sposób spędzimy tam czas. Za tydzień napiszę Wam więcej na temat sprytnych sztuczek przydatnych podczas pakowania walizki, niebawem pojawi się również gotowa lista rzeczy do spakowania (do wydruku).

Planowanie podróży krok po kroku może być naprawdę przyjemną czynnością, która daje poczucie, że mamy wszystko pod kontrolą, ale pamiętajmy, by zostawić odrobinę miejsca na spontaniczność – w końcu wyjeżdżamy po to, by odpocząć! 🙂